Morawiecki w sieci kłamstw

Dotychczasowe działania pana prezydenta nie wskazują, żeby potrafił cokolwiek zdziałać w kontrze do własnej formacji. Bardzo możliwe, że między panem Trzaskowskim a rządem będzie „wojna na górze”, ale być może to spowoduje, że zachowania rządu, który ma za sobą większościowy parlament, zmienią się – mówi dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Kiedy będzie niebezpieczeństwo, że prezydent nie zgodzi się z postanowieniami parlamentu, być może zacznie się etap jakichś konsultacji między obozem władzy a parlamentarzystami opozycji. Do tej pory takich konsultacji nie było i konsekwencje tego dotykają nas wszystkich – dodaje.

Wywiad z dr Ewą Pietrzyk-Zieniewicz >>>

Partia rządząca już sama nie wie, jak przekonać naród, że tylko Andrzej Duda jest gwarantem utrzymania najwybitniejszych osiągnięć socjalnych i gospodarczych, których autorem oczywiście są właśnie oni. Co najlepiej działa na ludzi? Wiadomo, strach, więc premier Morawiecki postanowił ostro zagrać na tej nucie, licząc, że to pomoże.

Na spotkaniu z mieszkańcami Janowa Lubelskiego, podziękował za udział w wyborach, wsparcie obecnego prezydenta i ostrzegł, że jeśli „nie pójdziemy do głosowania 12 lipca i nie zagłosujemy na prezydenta Andrzeja Dudę, to wszystko może być odkręcone, wszystko może upaść”.

Przykładem tego, co czeka Polskę, gdyby Trzaskowski wygrał wybory są, według premiera, jego słowa dotyczące obniżenia podatku PIT, co dla ludzi jest bardzo ważne, ale dla kandydata na prezydenta to zła reforma, której koszty ponoszą samorządy.

Prosił więc, by wyborcy, w tym i ci, popierający Szymona Hołownię, Krzysztofa Bosaka oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza, zapamiętali te słowa Rafała Trzaskowskiego, gdy pójdą do urn wyborczych.

Wydaje się, że jednak PiS nie do końca wierzy w wygraną swojego pupila i stąd, zamiast skoncentrować się na merytorycznej dyskusji wyborczej, szuka tego typu haków i wierzy…tak bardzo wierzy, że ten strach, jaki próbują wzbudzić, zdziała cuda, a pan Duda będzie nam „prezydentował” kolejne 5 lat. No cóż, ta wiara nie jest bezpodstawna, niestety.

Więcej o odejściu Kaczyńskiego >>>

Trza głosować!

Podobno szykują się podwyżki bardzo wielu podatków. Dlatego mówię jasno, że postawię #WetoPodatkowe dla każdego podatku, który rząd będzie chciał wprowadzić, który będzie obciążeniem dla Polek i Polaków – @trzaskowski_

Szanse obu kandydatów wydają się bardzo wyrównane. Wprawdzie Andrzej Duda prowadzi 13 punktami procentowymi, ale jego możliwości pozyskiwania nowych wyborców wydają się raczej ograniczone. Podejrzewam, że będzie raczej walczył o utrzymanie obecnego poparcia, a jego sztabowcy – o zdemobilizowanie obecnych i potencjalnych wyborców Trzaskowskiego. Na pewno nic nie jest przesądzone i walka będzie zacięta, a Rafał Trzaskowski ma szanse wygrać – analizuje wynik I tury wyborów dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. Pytamy o przepływ elektoratów, wyniki innych kandydatów, a także o fatalny wynik Roberta Biedronia, który dostał wielokrotnie mniej głosów, niż Lewica w ostatnich wyborach. – Być może to kara od wyborców za „lewicowy symetryzm”, czyli próby zachowania równego dystansu wobec PiS-u i KO czy Dudy i Trzaskowskiego. Zresztą w praktyce nie było nawet równego dystansu, a Lewica wręcz bardziej zaciekle krytykowała Trzaskowskiego, a wcześniej Kidawę-Błońską, niż atakowała Dudę.

Rozmowa z dr. Jackiem Kucharczykiem >>>

Wynik 43 do 30 byłby wymarzony przez polityków z całego demokratycznego świata. Teraz zwycięzca powinien dogadać się z którymś z przegranych kandydatów i prezydentura jego. W Polsce nie będzie tak łatwo – przekonuje prof. Jarosław Flis, socjolog i komentator polityczny, w rozmowie z Agnieszką Kublik w Wyborcza.pl. Kaczyński wydał wojnę wszystkim przeciwnikom, nic dziwnego, że teraz pozostaje sam.

PiS może przyciągnąć dwa typy wyborców: umiarkowanych konserwatystów, którzy odsunęli raz od władzy PO i są skłonni przymknąć oko na błędy partii rządzącej, byle tylko PO nie wróciło, oraz tych, których przeciwnicy PiS zrazili do siebie w trakcie kampanii. Czyli ci, którzy poczuli się gorsi, stale atakowani przez zwolenników Polski lepszej, mądrzejszej, bardziej oświeconej.

Duda stawia na dwa typy wyborców: ze skrajnej prawicy, czyli bliższych Konfederacji oraz ze skrajnej ekonomicznej lewicy. Będzie grał na tradycyjność obyczajową części Polaków oraz niechęci wobec stolicy na prowincji. Na pewno sięgnie po głosy ludzi z małych miasteczek, gdzie kampania PO nie dotarła, a kompleksy wobec dużych miast odgrywają sporą rolę. Będzie starał się o poparcie tych środowisk, gdzie sympatie wyborcze są najbardziej rozchwiane, a gdzie skoki poparcia dla PiS były największe. Dużo łatwiej bowiem  jest odzyskać wyborcę, którego się kiedyś straciło, niż zyskać takiego, którego się nigdy nie miało.

Z kolei Trzaskowskiemu też łatwiej byłoby łowić wyborców na nowych terenach niż tam, gdzie już dawno są złapani. Istotne znaczenie mają powiaty w Polsce centralnej, Śląsk i Kaszuby.

Duda uzyskał lepszy wynik, niż 5 lat temu. Być może z tych samych powodów, dlaczego PO przegrała poprzednie wybory. Wtedy część wyborców uważała, że Platforma  zasłużyła na porażkę, ale PiS nie zasłużył na zwycięstwo. Teraz jest odwrotnie: wielu uważa, że PiS powinien ponieść porażkę, ale Platforma zwycięstwo – niekoniecznie.

Żeby Trzaskowski wygrał, wszyscy wyborcy Hołowni, Kosiniaka-Kamysza i Biedronia powinni zagłosować, o ile nie za kandydatem Platformy, to przeciwko Dudzie. Na razie Hołownia ma 2 tygodnie czasu na przedyskutowanie ze swoimi wyborcami dalszych decyzji. Zobaczymy, czy ta świeża złość na PiS jest u nich silniejsza niż ta stara, trochę przykurzona niechęć do PO. Może wezmą wzór z Senatu, gdzie taka negatywna koalicja się udała?

Kaczyński odejdzie, ale ukształtowana w ten sposób prawica w Polsce pozostanie. Jako wygodne dla Putina ultrakonserwatywne narzędzie nowej Targowicy, coraz głębiej zakorzeniające się w Polsce. I właśnie dlatego wybór, jakiego Polacy mogą dzisiaj jeszcze dokonać – pomiędzy człowiekiem demokratycznego Zachodu Rafałem Trzaskowskim, a człowiekiem autorytarnego Wschodu Andrzejem Dudą – będzie rozstrzygnięciem, które daleko przekracza dzisiejsze doraźne partyjne spory – pisze Cezary Michalski.

Cały kapitalny esej Cezarego Michalskiego >>>

Trzaskowski zmierzy się z wytworem Frankensteina

Ci, którzy głosowali na kandydata PiS, wcale nie głosowali na Andrzeja Dudę. W rzeczywistości głosowali na Jarosława Kaczyńskiego i na jego groźną wizję Polski.

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Nasza polityczna rzeczywistość jest następująca: kończy się cisza wyborcza, są ogłaszane wstępne wyniki głosowania,  zwycięzca I tury zaczyna spotkanie w Łowiczu i przemawia kilkadziesiąt minut. Z pozoru wszystko się zgadza. Ale tylko z pozoru bo obserwatorzy wydarzeń politycznych zadają nie tylko sobie podstawowe pytanie: gdzie jest Jarosław Kaczyński?

Media odnotowały fakt głosowania szefa PiS, niektóre dodały, że to głosowanie odbyło się w towarzystwie ochroniarzy i słuch o najsłynniejszym mieszkańcu Żoliborza zaginął. „Dziękuję za troskę. Rozumiem niedosyt spotkań z panem prezesem, (…) ale główną rolę podczas własnego wieczoru wyborczego odgrywa kandydat” – obwieścił wicerzecznik partii Radosław Fogiel – czytamy na interia.pl

Stanisław Terlecki, znany z chęci błyszczenia w mediach, pytany wczoraj przez reporterów TVN24 o jakiś konkret w omawianej sprawie wypalił: „Wiem, gdzie jest Jarosław Kaczyński, ale to nie w tej chwili. Pewnie jutro będziecie państwo wiedzieć”. Owo jutro zmieniło się w dzisiaj i zatroskany naród w dalszym ciągu powtarza to samo pytanie: gdzie jest Prezes?

Wspomniany Radosław Fogiel dzisiaj rano na antenie Tok FM spróbował uspokoić skołatany serca Polaków wygłaszając prosty przekaz: „Z tego, co wiem, prezes Kaczyński jest w swoim biurze, pracuje, kieruje partią tak, jak co dzień”. Trochę światła na kwestię powodu nieobecności Kaczyńskiego na wieczorze wyborczym Dudy rzuca informacja zamieszczona na wp.pl. Wynika z niej, że: „w niedzielny wieczór, podczas ogłaszania pierwszych sondażowych wyników wyborów, Kaczyński pojawił się w Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze”.

Ciekawe czy temat będzie miał swój dalszy ciąg, czy będziemy się zajmowali cały czas wynikami wyborów. W końcu co jest ważniejsze?

Grzegorz Sroczyński: Kto wygra za dwa tygodnie?

Prof. Antonii Dudek: A skąd pan wie, że to się rozstrzygnie za dwa tygodnie? Nie wykluczam scenariusza, że ten maraton wyborczy potrwa jeszcze dłużej, na przykład pół roku, czy rok.

Rok?

Siedzimy wszyscy na bombie. Obym się mylił, ale Kaczyński będzie miał wielką pokusę, żeby wynik unieważnić.

Wywiad z prof. Antonim Dudkiem >>>

Felieton Manueli Gretkowskiej >>>

Dudę odesłać na śmietnik

Nie da się ukryć, iż Andrzej Duda to intelektualny i duchowy pustak. Jego kadencja to ośmieszanie Polski i dezaktywacja prezydenta RP

W niedzielę możemy wskazać, gdzie miejsce tego osobnika w historii, a za dwa tygodnie – bo druga tura będzie – ostatecznie odesłać go na śmietnik historii, bo na nim skończy.

Dudy nie uratuje nic, a Trybunał Stanu dopełni ten kompromitujący czas, gdy uchodził za długopis niekonstytucyjnych ustaw większości parlamentarnej. Oskarżycielem przed TS mógłby zostać jego promotor prof. Jan Zimmermann, byłaby to zgrabna formuła pustaka, jakiego oglądaliśmy przez 5 lat.

Zdaniem publicysty „The Guardian” na Zachodzie funkcjonują stereotypy Polaków jako narodu antysemickiego i o nacjonalistycznych poglądach. „Teraz TVP kompleksowo wzmacnia ten stereotyp. Jej zadaniem jest profesjonalna obrona dobrego imienia Polski, tymczasem TVP je obraża” – pisze prof. Timothy Garton Ash w komentarzu dla „The Guardian”.

Omówienie artykułu prof. Timothy Asha >>>

Artykuł prof. Asha w całości >>>

Kandydat na prezydenta Andrzej Duda pojechał do krainy czarów i tam „dobry” czarownik Donald Trump miał zrobić czary-mary, żeby kandydat Duda wygrał wybory. Taki był jedyny cel wizyty. A teraz mamy jak w sztuce „Wiele hałasu o nic”. Ta wizyta była nieprawdopodobnie pusta i z przykrością muszę stwierdzić, że nie przypuszczałem, że będzie aż tak pusta – mówi prof. Roman Kuźniar, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. międzynarodowych. Rozmawiamy nie tylko o wizycie kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy w USA, ale też o wyborach w Stanach Zjednoczonych, które już jesienią. Pytamy też, czy polska dyplomacja jest gotowa na zmianę w białym domu na Joe Bidena. – Pytanie, czy jest jeszcze coś takiego jak polska dyplomacja. Dziś polska dyplomacja jest niczym stadnina koni w Janowie. Zresztą ta rzeź fachowców dokonała się bardzo szybko i to wyczyszczenie dyplomacji z ludzi doświadczonych i kompetentnych, ale także odważnych, którzy potrafią formułować sądy prawdziwe, odnoszące się do rzeczywistości, przynosi teraz rezultaty – mówi.

Rozmowa z prof. Romanem Kuźniarem >>>

Partia Jarosława Kaczyńskiego nie dość, że niszczy Polskę od wewnątrz, to rujnuje jej pozycję międzynarodową.

Mówiąc, że to za rządów PO Rosja napadła na Ukrainę i sugerując, że za agresję Rosji winę ponosi ugrupowanie Rafała Trzaskowskiego, Andrzej Duda dał nieprawdopodobny prezent Rosji. Gdyby Kreml chciał, mógłby właściwie wydać oświadczenie, że wojnie na Ukrainie winna jest Polska – i nie mielibyśmy, jak się bronić. Bo skoro polski prezydent właśnie ogłosił to światu, to przecież musi to być prawda. I dla wszystkich gremiów międzynarodowych prawdą by to było. Jeśli nie faktyczną, to strategiczną – bo PiS bardzo mocno uderzył tym oświadczeniem w Polskę i dał wszystkim jej nieprzyjaciołom do ręki broń.

Felieton Elizy Michalik >>>

Tyle starań i nic – pan prezydent nie zostanie w Waszyngtonie i nie poprosi tam o azyl.

Trzeba niestety popsuć robotę autorowi otwartego listu pożegnalnego do Andrzeja Dudy przed jego wizytą w USA – Romanowi Giertychowi. Tyle starań na nic. Bo pan prezydent nie zostanie w Waszyngtonie i nie poprosi tam o azyl.

Owszem, otrzymał instrukcję, jak to uczynić, by zostać dobrze zrozumianym (dla skuteczności petycji spisaną przez mecenasa Giertycha fonetycznie), ale nie uczyni. Nie, żeby nie chciał.

Po prostu Donald Trump, być może właśnie w oczekiwaniu na wizytę z Warszawy, wprowadził zakaz wydawania (i przedłużania) wiz pracowniczych. Pan prezydent Duda nie miałby też widoków na azyl lub zieloną kartę, bo procedowanie tychże również zostało czasowo wstrzymane.

Felieton Bożeny Chlabicz-Polak >>>

Duda wyprawił się do USA po Nic

Podniosła muzyka. Styl pheniański z drugiej połowy XX wieku. Jest słonecznie. Andrzej Duda się uśmiecha. Macha do tłumu. Ściska wyciągnięte ufnie ręce – „Wiadomości” o Dudzie osiągnęły szczyt propagandy.

O propagandzie TVP, której nawet w PRL-u takiej nachalnej nie było >>>

Kontrowersyjna, przedwyborcza wizyta Andrzeja Dudy w Białym Domu nie przyniosła żadnych nowych ustaleń. Prezydent dostał kilka pochwał od Donalda Trumpa. Obaj zadeklarowali dalszą współpracę wojskową. Wobec szumnych zapowiedzi i przecieków, to niewiele.

Zero.

O wizycie Dudy bez znaczenia u Trumpa >>>

Andrzej Duda nie przywiózł z USA nic, co mogłoby odmienić losy kampanii na jego korzyść. Gdy wróci do kraju, będzie w trudniejszej sytuacji, niż gdy wyjeżdżał. Opublikowany w środę sondaż OKO.press pokazał, że Duda przegrywa z Trzaskowskim drugą turę.

Raport z kampanii >>>

PiS to kłamcy

W tej kampanii najważniejsze jest to, czy ma być kontynuacja tzw. dobrej zmiany, czy ma być prezydent, który będzie pilnował, aby władza jednej partii nie przełożyła się na trudne do odwrócenia zmiany instytucji niezbędnych do funkcjonowania demokracji – mówi dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Jeśli w niedzielę frekwencja wyborcza wyniesie 60 proc., w wyborach uczestniczyć będzie ok. 18 mln Polaków. Jeśli 40 proc. z nich odda głos na Andrzeja Dudę, oznacza to, że otrzyma on ok. 7,2 mln głosów. Ale już gdyby te same 18 mln poszło do głosowania w II turze, to zwycięzca musi dostać więcej niż 9 mln głosów. To oznacza, że prezydent Duda musi pozyskać dodatkowe 1,8 mln głosów – podkreśla.

Wywiad z dr. Robertem Sobiechem >>>

Skoro prezydent Duda ma tak świetne relacje z Donaldem Trumpem, to niech upomni się o najważniejszą rzecz dla polskiego społeczeństwa – tarczę antyrakietową w Redzikowie i niech Stany odblokują jej budowę – mówi były minister obrony narodowej i wicepremier Tomasz Siemoniak. I dodaje: – Przypomnę, że to prezydent Trump miał przylecieć do Polski 1 września, ze względu na kataklizmy nie przyleciał, ale wizyta miała się odbyć do końca roku. Tymczasem w ciągu kilku dni, bez specjalnych przygotowań organizuje się wizytę, aby ratować kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, z pośpieszną agendą i nieczytelnym przeglądem spraw, które mają się tam pojawić. To wyborcza akcja ze szkodą dla polskiej racji stanu.

Rozmowa z Tomaszem Siemoniakiem >>>

Wczoraj premier Morawiecki odwiedził Poznań, by wesprzeć w kampanii prezydenta. Polityk zorganizował konferencję na placu Wolności, opowiadając na niej o tym, że prawica realizuje w Polsce program ochrony polityki społecznej i walczy z kryzysem.

Jak to jest możliwe? Bo byliśmy skuteczni w walce z mafiami vatowskimi, przestępcami podatkowymi. Pogoniliśmy ich! I nie dajmy im powrócić! Bo może być tutaj naprawdę bardzo, bardzo niedobrze” – grzmiał PiS-owiec.

Szef rządu wściekle atakował też swoich konkurentów z ugrupowań opozycyjnych. Zarzucił PO, że są to „nieudaczni poprzednicy” i apelował o mobilizację fanów PiS.

Wiec Morawieckiego przyciągnął nie tylko zwolenników Zjednoczonej Prawicy, lecz również zdeklarowanych przeciwników narodowo-katolickiego gabinetu rządowego. Rywale PiS wykrzykiwali „Pinokio!” i „Kłamca!”. Protestowi towarzyszyła piosenka Kazika pt. „Twój ból jest lepszy niż mój”, która odnosi się do prezesa Kaczyńskiego.

To jednak nie wszystko, ponieważ niespodziankę Morawieckiemu zgotowali aktywiści z organizacji Młodzi Demokraci Wielkopolska (org. stowarzyszona z PO – red.). Działacze weszli na balkon budynku, przed którym przemawiał PiS-owski dygnitarz, by zaprezentować zwolennikom PiS litery układające się w napis „PiS to kłamcy”.

Więcej o inicjatywie, w rozmowie z Wyborcza.pl, powiedział jeden z organizatorów. „We wtorek rano dowiedzieliśmy się, że do Poznania przyjeżdża Morawiecki. Stwierdziliśmy, że trzeba pokazać mu, co Poznań i jego mieszkańcy myślą o nim i o rządach PiS” – wyznał Jakub Sewehli z młodzieżówki liberałów.

PiS obelgami stoi, bo prezes je formułuje

Sikorski: Mam nadzieję, że zwycięstwo Trzaskowskiego będzie dopiero początkiem. Przypomnijmy, partia rządząca ma bardzo małą większość parlamentarną, zaledwie kilku posłów

– Mam nadzieję, że zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego będzie dopiero początkiem. Przypomnijmy, partia rządząca ma bardzo małą większość parlamentarną, zaledwie kilku posłów, więc może się się zdarzyć to, co już się Jarosławowi Kaczyńskiemu zdarzyć w 2007 – mówił Radosław Sikorski w Radiu ZET.

Nitras: Wczoraj widziałem pana Morawieckiego, który krzyczał na wiecu, obrażał kontrkandydatów, prezydenta Warszawy, człowieka z którym powinien współpracować

– Jak widać, sprzedaliśmy ten poradnik „jak zrobić złą kampanię” prezydentowi Dudzie, bo to dzisiaj on wpada we wszystkie, niektórzy się śmieją, że zapowiedział oczko wodne i w każde to oczko wodne wpada, to po kolana. Jak patrzę na sztab PiS-u i samego prezydenta, kiedy widzę te agresję, bo to nie jest przypadek. Widzimy od dwóch dni taką totalną agresję, jakby odczłowieczanie przeciwników politycznych, nie tylko nas, wszystkich. Mówienie o jakiś zarazach, porównywanie z pandemią, wczoraj widziałem pana Morawieckiego, który – nie chcę używać za mocnych słów, ale po prostu w sposób taki urągający powadze urzędu premiera krzyczał na wiecu, obrażał kontrkandydatów, prezydenta Warszawy, człowieka z którym powinien współpracować – stwierdził Sławomir Nitras w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

Kaczyńskiego w kampanii nie widać, ale ton jego Listu do wyborców PiS obowiązuje. Skrajnie populistyczny przekaz: tylko my służymy narodowi, kto nie z nami ten zdrajca, kłamca albo „niezrównoważony” ma być podbarwiony pogardą wobec rywali. Zwłaszcza jednego z nich.

Kaczyński – jak z podręcznika agresywnego populizmu

Ogłoszony 9 czerwca na stronie PiS ponad sześciostronicowy list jest ułożony według najlepszych (czy raczej najgorszych) wzorów populistycznego przekazu.

Kaczyński odwołuje się do moralnie wartościowanego podziału MY-ONI. Głosi, że MY i tylko MY reprezentujemy interesy narodu, na mocy wyborów, w których naród powierzył nam władzę. Wyklucza ze wspólnoty opozycję przypisując jej wyłącznie złe, kłamliwe i podłe intencje, rysując obraz rozkradania przez nią kraju w czasach rządów PO-PSL, pomawiając, że chce użyć przemocy i obcej ingerencji w obalanie władzy PiS i strasząc na potęgę ewentualnym zwycięstwem wyborczym Trzaskowskiego. Samego Trzaskowskiego dezawuuje przy pomocy chwytów żywcem z Wiadomości TVP.

Cały obszerny materiał dokumentujący 56 obelg Kaczyńskiego tutaj >>>

To był „amerykański dzień” propagandy wspierającej Andrzeja Dudę. Najpierw „Amerykanin z Wirginii” zagadywał Rafała Trzaskowskiego, potem „amerykański projektant” chwalił kreacje Agaty Kornhauser-Dudy w „Wiadomościach”. Biedroń pyta Trzaskowskiego o program, a Hołownia zakłada ruch.

O kolejnym dniu kampanii wyborczej, agresji i kłamstwach pisowskich >>>

Trzaskowski coraz bliżej prezydentury

Walka pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim trwa. Zgodnie z nowym sondażem wykonanym dla RMF FM ten pierwszy przegra jednak rywalizację w II turze.

Nowy sondaż

Sondaż Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych przeprowadzono na zlecenie RMF FM i “Dziennika Gazety Prawnej”. Badanie zostało przeprowadzone w ostatni piątek i dotyczy wyborów, które odbędą się w najbliższą niedzielę.

Wyniki są zaskakujące. O ile w I turze kandydat PiS-u wygrywa (popiera go 41,5 proc. badanych), tak już w II dzieje się coś, co musi przerazić dziś polityków obozu rządzącego. O tym jednak za chwilę…

W I turze 28,3 proc. wyborców popiera Trzaskowskiego, 8,6 proc. Szymona Hołownię, 8 proc. Władysława Kosiniaka-Kamysza, a 5,4 proc. Krzysztofa Bosaka. Klęskę ponosi Robert Biedroń z wynikiem 2,2 proc.

II tura

Do II tury wchodzi więc Trzaskowski i Duda. I to ten pierwszy wygrywa walkę o Pałac z wynikiem 46,9 proc. Dudę poparłoby tylko 45,8 proc. wyborców. 4,4 proc. wyborców nadal nie wie, na kogo zagłosuje.

O tym, czy sondaż się sprawdzi, przekonamy się już w niedzielę…

Dać tym gamoniom dwie kule bilardowe, to jedną zepsują, a drugą zgubią.

Winston Churchill mawiał, że dobremu kryzysowi nie można pozwolić, żeby się zmarnował. Nasi rządzący, biegli w polityce historycznej, w lot podchwycili tę myśl. Różnica jest jednak taka, że brytyjski wielki mąż stanu postulował, by ze społecznych załamań i perturbacji wyciągać właściwe wnioski i elastycznie zmieniać modus operandi, natomiast polskiemu kieszonkowemu mężowi stanu podgorączkowego chodzi zapewne o to, by dramatyczny stan epidemii pomnożył zasoby partii sprawującej władzę, konta jej kierownictwa i portfele wiernych towarzyszy.

Bezużyteczne maseczki kosztowały nas 60 mln i wiadomo, kto zarobił na wielokrotnej przebitce. Wiadomo, kto skorzystał na przepłaconej transakcji zakupu respiratorów za 200 mln, w większości nieistniejących, a jeśli jakieś się znalazły, to bez gwarancji producenta. Wybory, które nie miały prawa się odbyć 10 maja, kosztowały 70 mln, rozdzielonych między rozmaite firmy i osoby, które postanowiły wziąć udział w niekonstytucyjnej hucpie. Dodatkowo parę osób zarobi na przechowaniu bezużytecznej makulatury, na jej transporcie (70 tirami!) i na przemiale.  Zarobią też ludzie z firmy Maskpol, która sprzedała Poczcie Polskiej 44 tys. worków do przewozu kart wyborczych po 117 zł sztuka, podczas gdy najbardziej wypasione worki, przeznaczone w policji do przewożenia poczty specjalnej, kosztują 60 zł.

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

To już ostatnie dni kampanii wyborczej i robi się coraz bardziej gorąco, coraz bardziej nerwowo. W teren ruszył minister Gliński, by swoim „autorytetem” wesprzeć Andrzeja Dudę. W Olsztynie nie tylko przekonywał on do głosowania na obecnego prezydenta, ale zaatakował ostro Rafała Trzaskowskiego.

„Proszę was wszystkich o mobilizację, ostatni tydzień kampanii będzie decydujący” – agitował Gliński. Namawiał do wywieszania plakatów i banerów, a także do zwiększenia aktywności w mediach społecznościowych.

„Jak można głosować na gościa, który chce mieć swoje lotnisko w Berlinie? Jak tak, niech będzie prezydentem w Berlinie” – mówił wicepremier, w bardzo krytyczny sposób odnosząc się do komentarzy prezydenta Warszawy dotyczących budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.

W ocenie ministra kultury wiarygodność to główny atut Andrzeja Dudy w zestawieniu z jego głównym kontrkandydatem „który nie wie, kiedy był posłem”. W ten sposób Gliński nawiązał do sobotniej wpadki Rafała Trzaskowskiego. w Sorkwitach na Mazurach prezydent Warszawy był pytany o stanowisko w sprawie wieku emerytalnego, ponieważ „cztery lata temu jako poseł głosował przeciwko obniżeniu tego wieku”.

Zdaniem Glińskiego, głównym atutem Andrzeja Dudy jest wiarygodność. Nawiązał do sobotniej wpadki Rafała Trzaskowskiego, „który nie wie, kiedy był posłem”

Źle się stało, że Trzaskowski dał pretekst swoim przeciwnikom, by mogli się merytorycznie do niego przyczepić, miejmy jednak nadzieję, że przy wpadkach Dudy ta jedna, Trzaskowskiego, to pikuś. Nie powinna mieć ona w ogóle miejsca, ale wierzę, że nie przekreśli szans kandydata PO.

Incydent w Suwałkach

Trendy w kampanii są bardzo korzystne. Pytanie tylko, czy starczy czasu, by te procesy odwróciły układ sił.

Trend wydaje się oczywisty: w kolejnych sondażach prezydenckich różnych ośrodków dość szybko rosną notowania Rafała Trzaskowskiego, a spadają (choć już nie tak szybko) notowania Andrzeja Dudy.

Problem w tym, że Trzaskowski żywi się nie tylko głosami tych, którzy wcześniej deklarowali, że nie pójdą do urn, ale w jakiejś mierze także elektoratem demokratycznych kontrkandydatów – przede wszystkim Roberta Biedronia i Władysława Kosiniaka-Kamysza, którzy właściwie wypadli już z pierwszej ligi wyborczej. Oczywiście kandydat Koalicji Obywatelskiej nie ponosi winy za ten ich zjazd – nie doprowadził do niego w sposób intencjonalny, nie przeciągał wyborców na swoją stronę, nie krytykował rywali ani ich nie atakował. Jeśli ktoś tu kogoś podszczypuje, to raczej politycy PSL i Lewicy Trzaskowskiego. Po jego wejściu do gry liczni wyborcy sami z siebie, niezachęcani do tego, zdecydowali się przerzucić głosy na kandydata KO.

Sęk w tym, że w ogólnym bilansie głosów taki przepływ jest bez znaczenia, bo nie wpływa na wynik drugiej tury, która dziś już wydaje się prawie pewna. Ci wyborcy 12 lipca i tak głosowaliby na (dowolnego) przeciwnika Dudy, niezależnie od tego, kogo poparliby 28 czerwca.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Więcej o napaści na Trzaskowskiego w Suwałkach >>>

Więcej o protestach >>>

Więcej o gówno prawdzie Dudy >>>

Więcej o kupowaniu głosów wyborczych za pomocą wozów strażackich >>>

Premier przyjeżdża tutaj nie po to, żeby mówić o „Solidarności”. On mówi o tych wydarzeniach w taki sposób, że dzieli Polaków na tych, którzy są dobrymi Polakami i tych, których nie należy szanować, bo nie zasługują na to. Ja tak się zastanawiam, czy nie wyniósł tego z domu, dlatego że w latach 80., w czasach stanu wojennego Kornel Morawiecki także dzielił Polaków, dzielił „Solidarność”. To, co robi dzisiaj pan premier, jest powtórzeniem tego rodzaju działalności. Przyjeżdża tutaj prowadzić kampanię wyborczą na rzecz urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy. Przyjeżdża wykorzystywać najnowszą historię Polski do celów politycznych. Ja, jako świadek tamtych wydarzeń, ale także moi przyjaciele , nie godzimy się na to, protestujemy przeciwko temu” – mówił na konferencji prasowej Bogdan Lis.

Rafał Trzaskowski

Jedną z moich pierwszych decyzji będzie nominowanie legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jako prezydent zawetuję każdą próbę podważenia programu Rodzina 500 Plus – mówi Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy i kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rzeczpospolitej, w rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem. – Chcę, żeby w pierwszych tygodniach mojej prezydentury to przywódcy państw europejskich przyjechali do Polski, zwłaszcza prezydent Francji i kanclerz Niemiec, z którymi będę rozmawiał o odbudowie współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego – dodaje. – Ja idę bić się o Polskę i wygrać te wybory. Prezydentura Andrzeja Dudy to stracony dla Polski czas i trzeba ją zakończyć – podkreśla.

Cały wywiad z Rafałem Trzaskowskim >>>

O sondażach wewnętrznych dla PO >>>

Więcej o sondażu dla Onetu >>>

W ostatni kampanijny weekend przed I turą, sztab Rafała Trzaskowskiego zaprezentował spot „Mój dom” – osobiste wyznanie kandydata o najbliższych mu osobach i wartościach. – Wyborcy zobaczą Rafała jakiego nie mieli jeszcze okazji poznać – mówi jeden z czołowych sztabowców.

Więcej o spocie Trzaska >>>

Odpowiedź sztabu Dudy jest reaktywna.

O spocie sztabu Dudy >>>

— TRZASKOWSKI NIE DAJE SIĘ SPROWOKOWAĆ I NIE TAŃCZY DO MELODII WYGRYWANEJ PRZEZ PIS – DALEJ DORN: “Na razie Rafał Trzaskowski nie daje się sprowokować i nie tańczy do melodii wygrywanej przez PiS. Bardzo zręcznie stosuje uniki. Nagabywany przez dziennikarzy o LGBT odpowiada, że mamy koronawirusa, kryzys i on nie chce zabierać głosu w sporach zastępczych. W Opolu odniósł się, ale pośrednio – co ważne – do zainteresowania LGBT u konkurenta. „Jest szansa na wielką falę zmian w Polsce, na to oczekujemy i tego wszyscy chcemy. Mamy dość, kiedy próbuje się nas dzielić, a przecież wszyscy jesteśmy tacy sami, dumnymi Polkami i Polakami. Czas na Polskę sprawiedliwą, Polskę równych szans, z otwartą ręką do dialogu” – powiedział. Oble, elegancko i skutecznie: krew wypić, dziurki nie zostawić”.

Więcej nie tylko Ludwika Dorna >>>