PiS – zaraza naszej ojczyzny i życia

Rząd Morawieckiego świadomie dąży do konfliktu z Unią Europejską.

PiS jest nastawiony przeciw UE, bo ta nie zgadza się na bezprawie i wartości niedemokratyczne. Liczy też na to, że Unia się wywróci choćby przy pomocy koronawirusa.

Mamy rząd autorytarny, wykorzystujący zamieszanie z zarazą, bo wie, że protestów społecznych nie będzie.

Wyrok TSUE może być tylko jeden, Izba Dyscyplinarna SN nie mieści się w standardach zachodnich, a tym samym Polska rządzona przez PiS nie nadaje się do tej cywilizacji.

To od nas zależy, czy zgodzimy się na zamordyzm, czy zgodzimy się na degradację naszego życia i ojczyzny.

Partia Kaczyńskiego i rząd tej formacji, rząd Morawieckiego, jest w istocie antypolski, to wróg naszego państwa i naszego życia, który zainstalował się u koryta.

Czy musimy czekać na upadek Polski, aby dać kopa Morawieckiemu i Kaczyńskiemu, przegnać ich z kraju, jako banitów?

Pytanie retoryczne.

Andrzej Duda zaś winien ciągle być na walizkach. Jest nie tylko pośmiewiskiem z powodów charakterologicznych – osobnik amoralny – ale nawet estetycznych (aluzja do „Potęgi smaku” Herberta).

Nazwać Morawieckiego, Kaczyńskiego, Dudę komuchami z PRL, to nie pamiętać, że tamci byli o wiele porządniejsi od obecnego motłochu u władzy.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział skierowanie decyzji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości do Trybunału Konstytucyjnego.

Więcej o decyzji TSUE >>>

Nowy rozdział sporu o niezależność sądów. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał postanowienie, w efekcie którego Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym ma nie prowadzić postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom. Reakcja polskiego rządu: szukanie pretekstu na obejście postanowienia TSUE. Premier ma skierować wniosek do TK.

Więcej o paranoicznym zachowaniu Morawieckiego >>>

Jeżeli Polska nie dostosuje się do decyzji Trybunału, ten może nałożyć ogromne kary. – Postanowienie TSUE o zabezpieczeniu potwierdza tylko tezy z uchwał SN z 23 stycznia – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista.

Co zrobić z Morawieckim, który naraża nas na kolejne straty wizerunkowe, finansowe, a może niepodległościowe >>>

Partia Kaczyńskiego wykazuje się rażącym brakiem solidarności z Polakami, zamiast pomagać, wykorzystuje ich, korzystając z chwilowej bezradności, a epidemię traktuje jak źródło dochodu dla swojej partii i narzędzie do utrzymania władzy.

Opinia Elizy Michalik w całości >>>

Marna i nie do pozazdroszczenia jest sytuacja obywateli, kiedy mają pewność, że ich życie byłoby dużo lepsze, gdyby nie obecny rząd.

Kiedy Platforma Obywatelska chciała wprowadzić możliwość głosowania korespondencyjnego, PiS blokował ten pomysł, mówiąc, że taka metoda głosowania niesie ze sobą zbyt wielkie ryzyko oszustwa. Ówczesna posłanka Krystyna Pawłowicz dowodziła, że przecież karty do głosowania będzie można sprzedawać.

Więcej Elizy Michalik (drugi felieton) >>>

Tak sobie myślę, że życie bywa przewrotne. I jak taka Kryśka ma dalej żyć ?

Jak ma spojrzeć w lustro?

Tyle lat pracy, tyle hejtu, żeby zniszczyć opozycję, tyle wazeliny wysmarowanej na tyłek prezesa, żeby teraz to wszystko poszło na marne?

I żeby po tylu latach ciężkiej harówy, poprzez swoją dawną wypowiedź stać się gwiazdą opozycji, nie będąc już opozycją, ukazując jak opozycja powinna reagować na skandaliczne działania rządu ?

Felieton Gabrieli Lazarek w całości >>>

Jedyną gwarancją, że głos w wyborach prezydenckich oddaje uprawniona osoba, ma być jej pisemne oświadczenie z nazwiskiem i numerem PESEL. Ale PESEL wielu ludzi można znaleźć w dostępnych publicznie rejestrach spółek i innych podmiotów, a podpis można sfałszować. Wyjaśniamy, jak ktoś nieuczciwy mógłby zagłosować np. jako Kaczyński albo Duda.

Jak sfałszować wybory, podszyć się pod kogokolwiek >>>

Minister zdrowia Łukasz Szumowski ogłosił, że od początku kwietnia każdy szpital będzie mógł wykonywać refundowane testy na koronawirusa, a pracownicy medyczni uzyskają dostęp do „szybkiej ścieżki testowania”. „Dobry pomysł, gdyby rzeczywiście działał” – komentuje prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja.

Chciejstwo Szumowskiego, służba zdrowia zapłaci największą cenę za koronawirusa >>>

Do sali sejmowej wchodził prezes, ciężko chory człowiek, umierający nie na koronowirusa, ale władzę. Czekając na wynik głosowania , a tak naprawdę diagnozy, bo władza to jego życie, wykonywał dziesiątki gestów. Gładził krawat, ściągał z siebie nieistniejące pyłki – kojąc się tym przerażony możliwą przegraną. Mowa ciała nie kłamie. Można sobie zasłaniać usta z obawy przed czytającymi z ruchu warg, ale nie da się zasłonić obłędu .

Po kolejnej rundzie przepchnął swój projekt wyborów. A wtedy błyskawicznie, bez stanów pośrednich, trup się zaróżowił witalną radością. Jakby był pozbawiony obszarów mózgu odpowiedzialnych za wachlarz ludzkich emocji i normalnych zachowań obronnych. Polityka Kaczyńskiego to gra na przestarzałej konsolecie, emocjonalnego niedorozwoja. Opiekują się nim zdolni go podetrzeć, nakarmić, przewinąć dorośli. Równie zaburzeni nieudacznicy, wykorzystujący jego uzależnienie.

Cały felieton Manueli Gretkowskiej >>>

TSUE orzekł, że Izba Dyscyplinarna SN nie może prowadzić spraw dyscyplinarnych wobec sędziów ani przekazywać ich sądom, które nie spełniają kryterium niezależności w rozumieniu prawa unijnego. Postanowienie jest w mocy do wydania przez TSUE ostatecznego wyroku w sprawie skargi Komisji Europejskiego przeciw polskiemu rządowi. Wyrok w drugiej połowie 2020 roku.

Więcej o postanowieniu TSUE >>>

Szefowa Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE Ingibjörg Sólrún Gísladóttir wzywa polskie władze do zastanowienia się nad konsekwencjami uchwalanych ustaw i przestrzega: wprowadzenie głosowania korespondencyjnego na taką skalę na chwilę przed wyborami może sprawić, że nie uda się zapewnić tajności i równości wyborów.

Więcej o wyborczej zarazie pisowskiej w czasie zarazy koronawirusa >>>

Ludzie listy piszą. Przeczytaj więcej o wyborach podczas epidemii >>>

Witajcie w świecie zombie

Donald Tusk niedawno zdefiniował PiS poprzez dwa rzeczowniki: kłamstwo i złodziejstwo.

Dorzuca ponadto eschatologiczne propozycje Kaczyńskiego, który chce nas wysłać do pana Bozi, poprzez uczestnictwo w wyborach.

Poczta Polska zamiast maseczek ma dostarczać zarażone pakiety wyborcze, które i tak zostaną sfałszowane.

Ponadto to groteska, wielopiętrowość jej ośmieszenia byłaby poza zasięgiem wyobraźni Sławomira Mrożka.

„Geniusz” Kaczyńskiego przebija geniusze innych. Jego brat Lech wysłał do pana Bozi 96 osób, Jarosław chce być lepszy – ekspediuje cały nard w zaświaty. A co się będziesz męczył narodzie.

Ostatnie zdjęcia Kaczyńskiego sam w sobie są przerażające. Ten „geniusz” metr pięćdziesiąt w kapeluszu nie potrzebuje żadnego makijażu, za życia wygląda jak zombie.

Więcej o sprzedaży masek >>>

W połowie lutego państwowa Agencja Rezerw Materiałowych – odpowiedzialna za zaopatrzenie na czas kryzysu – sprzedała prawie 63 tys. specjalistycznych masek ochronnych – ustaliła „Gazeta Wyborcza”. W tym czasie już było wiadomo, że zbliża się pandemia koronawirusa. Agencja Wywiadu informowała o tym w połowie stycznia.

A w tymże lutym ARM zajęta była głównie skupowaniem węgla. – „W czasie, gdy cały świat szykował się na nadejście epidemii, agencja wyprzedawała sprzęt medyczny, żeby skupować węgiel. Po to tylko, by uspokoić buntujących się górników, którzy zaczęli wysypywać miał przed biurem premiera Morawieckiego. Nie umiem określić tego innym słowem niż zbrodnia. Wobec lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych, którzy niedoposażeni próbują dziś ratować ludzkie życie. I kolejny dowód na to, jak bardzo obecne władze nie były przygotowane na to, co się dzieje” – powiedział w rozmowie z „GW” poseł KO Sławomir Nitras.

Maski, które zostały wyprzedane przez Agencję Rezerw Materiałowych, to specjalistyczne całotwarzowe maski neoprenowe Panoramasque produkcji francuskiej. – „W sytuacji, gdy przerabiamy do pracy maski do pływania, gdy ratownicy medyczni często dostają gogle, które do niczego się nie nadają, bo parują i nic w nich nie widać, gdy brakuje absolutnie wszystkiego, przyjęlibyśmy je z pocałowaniem ręki” – powiedział „Wyborczej” jeden z lekarzy. A prof. Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, dodał: – „Te maski wyglądają znakomicie. Jeśli dołączyć do nich filtr przeciwwirusowy, byłyby bardzo przydatne”.

Mało przekonująco brzmią tłumaczenia ARM w tej sprawie. Twierdzi, że zbliżał się koniec terminu ich przydatności. Tymczasem ze specyfikacji dołączonej do ogłoszenia o sprzedaży wynika, że można ich było używać do 2021 r.

Senator KO Krzysztof Brejza wysłał w tej sprawie pytania do ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. To właśnie ten resort, kierowany przez jednego z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, sprawuje nadzór nad Agencją Rezerw Materiałowych.

„Poczta Polska powinna Polakom dostarczyć maseczki zamiast pakietów do głosowania. Trzeba ratować życie, nie władzę” – napisał Donald Tusk na Twitterze.

Przypomnijmy, że dzisiaj Sejm ma zająć się forsowanym przez partię Jarosława Kaczyńskiego projektem ustawy, dotyczącym przeprowadzenia wyborów prezydenckich tylko i wyłącznie drogą korespondencyjną.

Dostarczeniem wyborcom kart do głosowania ma się zająć Poczta Polska. Partia rządząca naprędce wymieniła już prezesa tej firmy.

„PiS dostarczy maseczki po sprawdzeniu, kto 10 maja oddał głos na Dudę”; – „Priorytetem obecnej władzy nie jest dostarczanie maseczek, priorytetem jest utrzymanie się przy władzy. Cena nie gra roli”;

– Ale to do tych pustych głów nie dociera. Mieszkam w Irlandii gdzie ludzie którzy stracili pracę przez covid 19 dostali już pieniądze. Szpitale są lepiej przygotowane do walki z koronawirusem. Rząd troszczy się o obywateli. Polityka zeszła na dalszy plan” – pisali internauci.

Władze Włoch, Belgii, Niemiec i Austrii zaczynają nieśmiało mówić o II fazie walki z epidemią, gdy będziemy wracać do normalnej aktywności. Nadzieje mrożą liczby zgonów ostatniej doby: w USA 1076, w Hiszpanii, Francji i Włoszech – po 500. Kościół apeluje, by Wielkanoc nie stała się świętem śmierci, ale rząd PiS pozwala na obecność 50 osób na mszy.

Sytuacja 5 kwietnia przedstawia się tak:

  • wszystkich wykrytych osób zakażonych wirusem od pierwszego przypadku 4 marca jest 4102;
  • wyzdrowiały – 134 osoby;
  • umarły 94 osoby;
  • choruje  3 874, z tego w stanie ciężkim lub krytycznym jest – 50.

Więcej o sytuacji zarazy koronawirusa >>>

Sytuacja wyborcza nosi cechy pandemii: z dnia na dzień pojawiają się nowe zakażenia i nowe pomysły na przeprowadzenie wyborów. Pomysły PiS mutują jak wirus. Jest ich łagodniejsza i zjadliwsza wersja. Albo wybory przeprowadzi armia listonoszy pod wodzą wiceministra MON, albo Gowin z pomocą opozycji przedłuży Dudzie kadencję o 2 lata.

Plan przeforsowania wyborów 10 maja jest tak absurdalny, antydemokratyczny i podważający zaufanie do władzy – nawet jej zwolenników – że dla PiS byłoby samobójstwem wcielenie go w życie.

Szczególnie w szczycie pandemii, który przypadnie właśnie w tym czasie. Dlatego prawdopodobnie wyborów jednak nie będzie. Ale warto zapamiętać, do czego ta władza jest zdolna w sprawie najważniejszego dla demokracji aktu: wyborów.

Cały esej Ewy Siedleckiej >>>

Formuła, że wybory mogą być – lub nie – „wolne i fair” (free and fair) zaczęła pojawiać się w międzynarodowych raportach z wyborów w: Mongolii (1992), Płd. Afryce, Tanzanii, Ugandzie (1994). I co najistotniejsze dotyczy nie tylko samego dnia wyborów, ale także okresu przed, jak i po wyborach.

Czy rządzą nami jeszcze demokraci?

Kategoria fair ma jeszcze jeden poważny wymiar, a mianowicie tzw. efekt kumulatywny w ocenie międzynarodowych obserwatorów.

Wytyczne w materiałach ONZ mówią wprost, aby nie koncentrować się wyłącznie na pojedynczych kryteriach uczciwości wyborów, ale spojrzeć czy dany kraj przejawia tendencję pogłębiania demokracji i praworządności czy wprost przeciwnie.

Trzeba umieć wychwycić prawdziwą intencję rządzących i czy naprawdę są demokratami.

Dlatego, jako fair, lub nie fair, ma być oceniany cały, rozciągnięty w czasie proces. Ponieważ, przykładowo, równy dostęp rywalizujących ze sobą w wyborach stron do różnych zasobów.

Co najmniej takich jak:

  • media,
  • niezależne sądownictwo (orzeka przecież o protestach wyborczych i ważności wyborów),
  • środki państwowe

jest wyznacznikiem jakości demokracji w danym kraju, a manipulacje wykrzywiające pole gry wyborczej są już składnikiem autokracji lub sugerują co najmniej autokratyczną tendencję danego kraju. A na pewno, taka zmanipulowana (stąd nie-fair), nawet zwycięska, rywalizacja zwycięzcy już nie nobilituje, nie uszlachetnia.

Więcej o nie fair Kaczyńskiego >>>

Wybitny intelektualista i historyk Yuval Noah Harari pisze:

„Ludzkość stoi obecnie w obliczu globalnego kryzysu. Być może największy kryzys naszego pokolenia. Decyzje podejmowane przez ludzi i rządy w ciągu najbliższych kilku tygodni prawdopodobnie ukształtują świat na długie lata. Będą kształtować nie tylko nasze systemy opieki zdrowotnej, ale także naszą gospodarkę, politykę i kulturę. Musimy działać szybko i zdecydowanie. Powinniśmy również wziąć pod uwagę długoterminowe konsekwencje naszych działań. Wybierając między alternatywami, powinniśmy zadać sobie pytanie nie tylko, jak pokonać bezpośrednie zagrożenie, ale także, jaki świat będziemy zamieszkiwać, gdy nadejdzie burza. Tak, burza minie, ludzkość przetrwa, większość z nas nadal będzie żyła – ale zamieszkamy w innym świecie”.

Esej Harariego tutaj >>>

Politycy partii Jarosława Gowina twierdzą, że nie można wprowadzić stanu klęski żywiołowej, bo państwo zbankrutuje – rzekomo będzie musiało wypłacić firmom gigantyczne odszkodowania. Prof. Ewa Łętowska: To blef, szwindel, interesowna manipulacja, by obrzydzić stan klęski żywiołowej. Nie ma  szans na tak duże odszkodowania.

Pełna wypowiedź prof. Ewy Łętowskiej >>>

W sporze o wybory 10 maja większość kart ma w ręku obóz władzy. Jednak opozycja też ma możliwości ruchu. Dwie opcje są bezpieczne, a dwie ryzykowne. Podjęcie ryzyka może głęboko zmienić scenę polityczną. Być może nawet odsunąć PiS od władzy. Nie trzeba ufać Gowinowi, ale trzeba rozmawiać. A jeśli nie, to wystawić jednego kandydata na prezydenta.

Za i przeciw paktowanie z Gowinem >>>

OKO.press przedstawia ranking testów na SARS-CoV-2. W UE Polska jest samym końcu razem z Rumunią, wskaźnik 1,9 tys. testów na milion jest 3-4 razy niższy niż europejska norma (w Czechach – 7,5 tys. Litwie 8,7 tys., Austrii 12 tys.). Argument Szumowskiego, że mamy mały odsetek pozytywnych testów, nie powinien uspakajać. Zwłaszcza że także tutaj są lepsi.

O małej ilości testów koronawirusa w Polsce >>>

Rządowe media codziennie pokazują rozmaite słupki, z których wynika, że jesteśmy znowu zieloną wyspą, na której skośnooki wirus złamie sobie trzonowe wypustki

Jeszcze na początku roku miała się świetnie. Od czasu, gdy odbudowano Ją z całkowitej ruiny, pięknie nam się rozwinęła, zyskując siłę, zdrowie i odporność na obce miazmaty oraz na krytykę rodzimych zazdrośników i niedowiarków. Dzięki prezesowi Kaczyńskiemu wstała nareszcie z obolałych kolan, po latach zniewolenia przez Unię i postkomunę. Dzięki Beacie Szydło przestała być „krajem magazynów i montowni”. Dzięki premierowi Morawieckiemu „wyszła z pułapki średniego rozwoju”. Dzięki ministrowi Macierewiczowi wzmocniła swe siły obronne, uzbrajając się po zęby w patriotyczną narrację o żołnierzach niezłomnych i w niepodległe ławeczki. Dzięki prezydentowi Dudzie patronat nad Nią – wreszcie zasobną i szczęśliwą – objął dyrektor Rydzyk w asyście Maryi zawsze Dziewicy. I było pięknie – tak pięknie, jak nigdy dotąd w historii nie bywało. Aż tu nagle – pierdut! Przyszedł koronawirus i powiedział: – SPRAWDZAM.

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Rządzi nami wariat z kompleksami

Mamy trzy zarazy, dwie śmiertelne. Koronawirus dla naszej egzystencji. Druga zaraza Kaczyński – groźna dla egzystencji państwa.

No i trzecia zaraza, która jest potomstwem dwóch pierwszych – indolencja władz pisowskich wobec koronawirusa.

Nie dość, że dane o zakażeniach i ofiarach są nieprawdziwe – nie tylko z powodów, że za mało jest przeprowadzanych testów, nieprzygotowania do zarazy, to przede wszystkim świadomego zaniżania danych – to taki Kaczyński ma w dupie Polaków, jemu tylko zależy na tym, aby chwycić naród za mordę, bo niedługo odejdzie i inni też mają pożegnać się z życiem.

Rządzi nami wariat z kompleksami bez większych intelektualnych możliwości, bez żadnych osiągnięć (chyba, że pośrednio obarczymy go za współwinę Lecha Kaczyńskiego, który posłał 96 ludzi na tamten świat).

Jak sobie z tym poradzimy? Czy w ogóle sobie poradzimy?

Rzeczywiście [Jarosław Gowin] mówi o tym, że jest przeciwnikiem wyborów w tej chwili. Uzasadniał to zawsze zawsze różnego rodzaju zagrożeniami medycznymi. Te wybory, o których w tej chwili mowa, czyli wybory korespondencyjne, nie stwarzają takich zagrożeń. Jaką podejmie decyzję, trudno mi w tej chwili powiedzieć, ale mam nadzieję, że to będzie decyzja racjonalna i zgodna z konstytucją, a w tej chwili jedyna decyzja racjonalna i zgodna z konstytucją to jest decyzja o przeprowadzeniu wyborów” – mówił w radiowej Jedynce prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Rozmowa z Kaczyńskim w „Sygnałach dnia” >>>

Światowa Organizacja Zdrowia prawdopodobnie już wkrótce zmieni zalecenia i zachęci do noszenia maseczek ochronnych w miejscach publicznych – donosi brytyjski dziennik „The Guardian”. Przymierzają się do tego również Brytyjczycy i Amerykanie. Do zmiany zdania miały skłonić WHO nowe dane z Hongkongu, które wkrótce zostaną opublikowane.

O modelu chińskim, który może u nas obowiązywać >>>

– Jarosław Kaczyński jest bardzo nakręcony na to, by zrobić wybory jak w Bawarii – mówi nam polityk PiS bliski kampanii. Czyli w pełni korespondencyjne. Przeciwko wyborom 10 maja jest Jarosław Gowin, który odrzucił już drugie ultimatum stawiane mu przez PiS. Nowogrodzka chce więc nakłonić posłów Gowina, by głosowali w Sejmie wbrew swojemu szefowi.

O nakręconym Kaczyńskim >>>

Organizacyjnie możliwe do przeprowadzenia, politycznie uzasadnione, ale obarczone potężnym ryzykiem prawnym i epidemiologicznym. Ponadto korespondencyjne wybory prezydenckie, które forsuje Prawo i Sprawiedliwość, może storpedować Senat. Wystarczy, że wprowadzający je projekt ustawy przetrzyma u siebie, zgodnie z uprawnieniami, przez 30 dni.

Więcej o chorej demokracji kopertowej >>>

„Zamknięcie granic państwowych uważam za największą porażkę tego marnego czasu – wróciły stare egoizmy i kategorie „swoi” i „obcy”, czyli to, co przez ostatnie lata zwalczaliśmy z nadzieją, że nigdy więcej nie będzie formatowało nam umysłów”, pisze Olga Tokarczuk. 

Cały felieton noblistki >>>

„My na pewno nie będziemy robić koalicji z PiS-em. Nigdy! Natomiast odsunąć od władzy rząd, który usiłuje po trupach przeprowadzić wybory, warto nawet z diabłem” – mówi posłanka PO Izabela Leszczyna w gorącym komentarzu po doniesieniach o możliwym rozpadzie koalicji rządowej.

Więcej o możliwym rozpadzie koalicji pisowskiej >>>

Wierzę, że nawet jeśli nie Gowin, to ktoś się w obozie władzy opamięta i zauważy, że prezes odkleił się od rzeczywistości. Wybory w środku epidemii to jest za gruba akcja, nawet jak na ten elektorat i tych polityków – mówi OKO.press Katarzyna Lubnauer. – Chyba, że Kaczyński pójdzie do końca w stronę dyktatury jak Orbán. I nadejdą żniwa Ziobry i Kamińskiego.

Więcej Katarzyny Lubnauer >>>

Przyznam, że od pewnego czasu patrzę na większość rządzącą jak na sektę religijną, która ma guru. Jak wiadomo, w sekcie wszyscy muszą się podporządkować i mamy tak w obecnej sytuacji. Sekta ma też swoich najwyższych kapłanów, ma swoją świątynię – to specjalna willa wykupiona obok tej prezesa i tam podobno są relikwie zmarłego brata, czyli sarkofag, który został podmieniony w wyniku ekshumacji. Miejmy świadomość, że znaleźliśmy się w rękach groźnej sekty, która nie myśli, jest zdana na łaskę i niełaskę swojego guru – mówi Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Dziś liczy się nie norma konstytucyjna, a wola rządzących. Jak będą chcieli, bo im to będzie pasować, to się zastosują, a jak nie, to nie będą. Mamy do czynienia już nie z władzą, która funkcjonuje w porządku konstytucyjnym, tylko w oparciu o swoją czystą wolę. To dyktatura – podkreśla.

Rozmowa z prof. Jerzym Stępniem >>>

W Polsce najwięcej ofiar śmiertelnych od początku epidemii i zatrważająca liczba zakażeń wśród lekarzy. W USA ekspert Donalda Trumpa dostał ochronę, bo chichotał po bzdurach opowiadanych przez prezydenta. Dyktatorzy wykorzystują epidemię, by dokręcać śrubę: Putin robi cyfrowy gułag, Duterte chce strzelać.

O przebiegu kolejnego dnia zarazy >>>

Partia pana prezesa właśnie dowiodła, że jedno potrafi na pewno. Mianowicie – walczyć o władzę do upadłego biznesu i upadłej służby zdrowia.

Nie wiem, jak Państwo, ale ja zawsze się wzruszam, kiedy kobieta płacze. A już zwłaszcza, gdy płacze z mojego powodu. A przecież łamiący się głos pani marszałek Witek, to przeze mnie.

Kiedy tak, niemal łkając, błagała marszałka Senatu, żeby pilnie procedował najważniejszą ustawę pandemii, to czyniła to przecież w trosce o mnie i o miliony rodaków. Żebyśmy mogli bezpiecznie spełnić najważniejszy obowiązek, jaki spada na nas wszystkich w czasach zarazy. Głosować!

Felieton Bożeny Chlabicz-Polak  >>>

Orwellowska komisja ds. wolności

Żmudna praca PiS nad odbieraniem nam wolności trwa w najlepsze.

Wiadomo, że przeciwnikiem ancymonków jest rozum, więc Gowin chce poddać wolność kontroli, powoła komisję ds. wolności dotyczącą autonomii uniwersytetów.

Czysty Orwell.

Taki sam Orwell został zdefiniowany przez wybitnego konstytucjonalistę prof. Ryszarda Piotrowskiego w genialnej formułce: „Fikcyjny Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga fikcyjny spór kompetencyjny, kreując fikcyjną podstawę wydania postanowienia”.

Fikcja, a nie prawda, a ks. Tischner nazywał to „gówno prawda”.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek to istna osóbka, do której nadaje się zwrot wprost z podwórka: gamoń. Jako że kobieta nazwijmy ją „gamoniowata”. Ona tak nawet wygląda, a gdy otworzy usta – potwierdza. Otóż wydając opinię dla Trybunału Konstytucyjnego poparła samą siebie jako Sejm. Witek poparła Witek.

Takie jaja, gdyby chodziło o narządy płciowe, ale to damskie zbuki.

Sąd Najwyższy zresztą znalazł dla Witek prawniczą formułkę: „w złej wierze”. Czyli z premedytacją. Prawo łamane świadomie.

Sprawa agenta Tomka dopiero będzie się w pełni rozwijać. Na czele służb specjalnych i resortu spraw wewnętrznych stoi przestępca Mariusz Kamiński. Były szef CBA Paweł Wojtunik nie wątpi, że nie tylko jest niekompetentny, ale przede wszystkim dopuszcza się dalszych przestępstw.

Nie wątpię, że Kamiński będzie siedział, jako recydywista. Wróżę mu wyrok w okolicach 25 lat.

Zaś Joanna Mucha jako szefowa think tanku PO mówi o odzyskaniu centrowych wyborców, którzy głosowali na PiS. Oni są odzyskiwani, bo ostatni sondaż daje PiS-owi przewagę nad KO ledwie 5 procent. Nie wspominam o lewicy (o sondażu tutaj >>>)

Resort nauki pokazał założenia nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Jeśli wejdą w życie, ograniczą np. prawo uczelni do decydowania o publicznych spotkaniach ma ich terenie. Ale nie tylko: komisja wymyślona przez Jarosława Gowina przyjmie każdą skargę na „naruszenia wolności”, a jej „rekomendacje” będą wiążące.

Więcej o „wolności” wg Gowina tutaj >>>

Nie ma sporu kompetencyjnego, więc TK nie mógł wydać postanowienia na podstawie przepisów ustawowych dotyczących rozwiązywania tego sporu. Obracamy się w świecie antykonstytucyjnej fikcji prawnej.

To piętrowy domek z kart. Fikcyjny Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga fikcyjny spór kompetencyjny, kreując fikcyjną podstawę wydania postanowienia.

Więcej prof. Ryszarda Piotrowskiego tutaj >>>

Elżbieta Witek w pełni popiera wniosek… Marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Tak przynajmniej wynika z dokumentów ws. sporu kompetencyjnego, o którego rozstrzygnięcie zwróciła się do Trybunału Konstytucyjnego… Marszałek Elżbieta Witek. W czwartek, na stronie Sądu Najwyższego, opublikowano stanowisko w tej sprawie. Czytamy w nim m.in., że „zdaniem SN uzasadnienie wniosku świadczy albo o całkowitym niezrozumieniu istoty sporu kompetencyjnego oraz kompetencji Prezydenta RP i Sejmu z jednej strony oraz kompetencji Sądu Najwyższego z drugiej strony, albo o niezwykle instrumentalnym wykorzystaniu instytucji tego typu sporu”.

Więcej o schizofrenii Witek tutaj >>>

Sąd Najwyższy ocenił, że celem wniosku nie jest rozwiązanie sporu kompetencyjnego, bo ten nie istnieje, ale uniemożliwienie SN wykonywania swoich uprawnień. Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym zainicjowane przez wniosek marszałek Sejmu powinno więc zostać w całości umorzone – stwierdza SN.

O premedytacji Witek tutaj, za to Trybunał Stanu i idzie się siedzieć >>>

„Prokuratura podejrzewała Mariusza Kamińskiego jedynie o przekroczenie uprawnień – które może wynikać z niekompetencji, z nieumiejętności, z zaangażowania emocjonalnego. A Tomasz Kaczmarek twierdzi, że to nie były błędy Kamińskiego, tylko że cała sprawa była sfingowana, zlecona politycznie” – mówi Paweł Wojtunik, były szef CBA.

Więcej o przestępstwach Kamińskiego tutaj >>>

„PiS wygrał wybory o włos, to tylko pięć mandatów. Nie musimy odzyskiwać jakiejś ogromnej części elektoratu. Musimy odzyskać tyle, żeby wziąć odpowiedzialność za Polskę i zacząć rządzić. Pokażemy wtedy Polakom, w jaki sposób byli przez PiS okradani i oszukiwani” – mówi Joanna Mucha, która zostanie szefową Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO

Więcej Joanny Muchy tutaj >>>

Wyroki sądów w państwie PiS nie obowiązują, zwłaszcza te, które nie podobają się magistrowi Ziobrze i jego kolegom. 

Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się w sprawie wyroku SN i… wszystko jasne. Już wcześniej zresztą było. Ale teraz partia mówi wprost – wyroki sądów nie obowiązują!  Zwłaszcza te, które nie podobają się magistrowi Ziobrze i jego kolegom. Nie obowiązuje też opinia żadnego – poza magistrem Ziobrą – gremium prawniczego w Polsce ani na świecie.

(…)

Co robi to doborowe Towarzystwo, zbierając się na Kanapie? Robi wszystko, by – w razie czego – Prawa nie dosięgło prawo, a sprawiedliwość ominęła Sprawiedliwość.

A to niełatwe. Być może nawet zupełnie niemożliwe. No, chyba że „komunistyczna” Konstytucja oraz traktaty skazujące Polskę na dyktat Brukseli przestaną obowiązywać, pomimo „mandatów większościowych”. Nie takie rzeczy już się robiło na Kanapie. Się więc „wygasi” co trzeba. Minister Ziobro powie w TVP, że już nie obowiązują. A magister Przyłębska orzeknie, że to zgodne z już wcześniej „wygaszoną” Konstytucją.

A my wszyscy bęc…

Pisowskie zbuki

Zawłaszczanie państwa, zaprowadzanie bezprawie – ak wygląda dzisiaj Polska, państwo mafijne.

Niby to wiemy, ale nie uzmysławiamy. Ogromna większość publicystów i dziennikarzy do opisu tego, co się dzieje używa niewłaściwego języka, bowiem zajmuje się tylko wycinkowym problemem, a nie kontekstem.

Polska jest już zmarginalizowana w Unii Europejskiej, nawet gdyby opozycja wygrała, bądź Małgorzata Kidawa-Błońska wygrała starcie z Andrzejem Dudą, wcale nie będzie to wszystko łatwo odkręcić.

Na miejsce Polski wchodzą inne państwa, a wewnątrz kraju zaprowadzając porządek, nie można wszak uciec się do skrótów, prawo ma być prawem. To jest ta słabość liberalizmu wobec autorytaryzmu. Prawo kontra zamordyzm.

Kaczyński mimo że przegra, nie pogodzi się, sfałszuje wybory, a nawet mimo protestów społeczeństwa obywatelskiego wyśle na ulice szwadrony służb i organizacji paramilitarnych (WOT), które łatwo mogą się zmienić w szwadrony śmierci.

Nie potrzeba nazistów, komunistów, mamy pisizm, który jest dwa w jednym. Tak wyhodowaliśmy wroga wewnątrz Polski.

Z prawem PiS czyni, co chce, oto Trybunał Konstytucyjny na polecenie marszałek Sejmu zabrania zebrać się Sądowi Najwyższemu, co jest bezprawne, niekonstytucyjne, niekompetencyjne.

Po decyzji marszałek Sejmu Elżbiety Witek o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym, prezes TK Julia Przyłębska wydała oświadczenie o zawieszeniu zaplanowanego na czwartek posiedzenia trzech izb SN.

Więcej o oświadczeniu Przyłębskiej >>>

Marszałek Sejmu E. Witek z PiS widzi „spór kompetencyjny” między Sejmem a SN i prosi TK Julii Przyłębskiej o zablokowanie posiedzenia „starych” Izb SN. Te 23 stycznia miały orzec, co dalej z sędziami nominowanymi przez neo-KRS. Przyłębska reaguje błyskawicznie i oświadcza, że zawiesza rozprawę w SN. Eksperci prawni: „O sporze kompetencyjnym nie ma tu mowy”.

Analiza bezprawia jakiego dopuścił się Trybunał Konstytucyjny czytaj tutaj >>>

PiS nie ustąpi w deformowaniu sądownicwa, czynienie sobie go posłusznym.

Co skończy się wyprowadzeniem Polski z Unii Europejskiej. Analiza Andrzej Gajcego z Onetu.

Obóz rządzący nie cofnie się w sprawie ustawy dyscyplinującej sędziów. Jasne wytyczne, brzmiące jak rozkaz wydał swojej partii oraz koalicjantom prezes PiS Jarosław Kaczyński. Brzmią one następująco: ani kroku wstecz.

Cała analiza tutaj >>>

W tym wszystkim Jarosław Gowin chce ugrać jak najwięcej dla siebie. Symuluje okrągły stół w sprawie bezprawia.

Okrągły Stół Anno Domini 2020

Dlatego też lider Porozumienia ma zasiąść przy tzw. okrągłym stole ws. wymiaru sprawiedliwości organizowanym przez Polską Akademię Nauk. Podobnie na spotkaniu ma zabraknąć premiera, prezydenta i Jarosława Kaczyńskiego.

Czy w Gowinie obudził się idealista? To wątpliwe. Chodzi raczej – jak sugerują już media – o odegranie roli dobrego gliny w środowisku złych policjantów. Tym najgorszym jest Ziobro. Szef Porozumienia musi więc go równoważyć i robić za anioła w rządzie.

Więcej o Gowinie >>>

„Może i dobrze, że los oszczędził ojcu obserwowania działań PiS, tak przypominających najgorsze wzorce późnego PRL” – pisze do premiera syn zmarłego w 1996 roku sędziego Józefa Wieczorka. Odpowiada na życzenia, jakie Morawiecki wysłał jego ojcu z okazji… 100 urodzin. Sędzia Wieczorek był znany z odporności na naciski władz komunistycznych.

 

Więcej o jajach, czyli zbukach Mateusza Morawieckiego tutaj >>>

Ministerstwo Sprawiedliwości było najbardziej promowanym podmiotem w Wirtualnej Polsce w 2019 roku – wynika z danych Kantara, do których dotarło OKO.press. Gdyby resort Ziobry płacił WP za reklamy według oficjalnego cennika, musiałby wyłożyć ponad 125 mln zł – więcej niż np. razem wzięte Lidl, Allegro, Toyota, Orange, Tchibo, Bakoma i Provident.

Więcej o sprzedajnym portalu Wirtualna Polska tutaj >>>

Pisowska polityka kitu

Politycy PiS, a za nimi TVP, nie przestają mówić o socjalnych osiągnięciach rządu – to ma być wciąż jeden z filarów „dobrej zmiany”. Ale czy faktycznie jest się czym chwalić? 2019 rok przyniósł trzy zaniechania w polityce PiS, które uderzają w biednych

Pierwsze 3 lata rządów PiS w polityce społecznej przynajmniej pod jednym względem były przełomowe: żaden z poprzednich rządów nie umieścił “socjalu” w centrum swojej opowieści politycznej.

Tymczasem “rodzina 500 plus” zdominowała debatę w Polsce, dziwnie mieszając się przy tym z kwestią praworządności. Choć politycy głównych partii opozycji zaakceptowali program, a przynajmniej nauczyli się nie potępiać go w czambuł, to część ich wyborców niezmiennie jest zdania, że polska demokracja została “sprzedana za 500 plus”, a transakcji dokonali wyborcy PiS.

Władza przy pomocy TVP wykorzystuje te emocje, strasząc, że rządy opozycji oznaczają odebranie zdobyczy socjalnych ostatnich lat: wysokiego świadczenia na każde dziecko i niższego wieku emerytalnego. W tej opowieści rządy PiS to socjalna “dobra zmiana”, a ich przeciwnicy to zawsze wrogowie prospołecznych rozwiązań.

Przez pierwsze lata rządów PiS ta narracja miała sporą wiarygodność, tym bardziej że rządy PO-PSL cechował niski poziom inwestycji i świadczeń społecznych (wyróżnialiśmy się negatywnie na tle Europy i nie da się tego wyjaśnić kryzysem gospodarczym).

Ale do czasu. W 2019 roku rzeczywistość zaczęła szybko oddalać się od politycznej narracji, a na wizerunku “socjalnego PiS-u” powstały duże rysy.

Najbardziej widać to w trzech obszarach:

  • wskaźnikach ubóstwa,
  • głodowych emeryturach,
  • polityce wobec niepełnosprawności.

Więcej o kicie PiS tutaj >>>

To, co wygaduje Putin, jest oczywistym kłamstwem, fakt poza dyskusją, ale… Ale warto zastanowić się, dlaczego on to robi. „Wszelkie oświadczenia panów Morawieckiego i Dudy brzmią kiepsko, bo wszyscy wiedzą, na podstawie wielu przykładów, że ci dwaj panowie prawie zawsze kłamią. A stwierdzenie, że trzeba opierać się na prawdzie, w ustach osobnika, który łże jak PiS, zakrawa na farsę” – pisze Krzysztof Łoziński

Po pierwsze, Rosja prowadzi nowego rodzaju wojnę, wojnę hybrydową, przeciw Unii Europejskiej. Istotną częścią tej wojny jest dezinformacja i propaganda kłamstwa. Celem jest rozbicie jedności państw Unii, a następnie niszczenie ich po kolei.

Całość tutaj >>>

 

Jeżeli 28 grudnia opublikowano wywiad i część kompromitujących informacji o Zbigniewie Ziobro, a już następnego dnia, bez wyjaśnień, oświadczeń, konferencji czy dymisji, zablokowano dostęp do strony internetowej z tymi wiadomościami, a osoba, która obiecywała kolejne dokumenty leży w szpitalu i po pobiciu walczy o życie, to jak to nazwać?

Czy nie wygląda to tak, że Zbigniew Ziobro nie będzie się przed nikim tłumaczył, bo posiada grupę przestępczą do siłowego wymuszania posłuszeństwa i bezwzględnego wyrównywania rachunków?

Kim jest Zbigniew Ziobro?

Prokuratorem, ministrem sprawiedliwości, sędzią, posłem? Czy też może najbardziej wpływowym przestępcą w kraju, który może zorganizować napad, pobicie, może też zlecić okrutniejsze zadania, wydatkować dowolne kwoty finansowe na co chce i zorganizować w ministerstwie sędziowską grupę do szkalowania prawników?

Gangsterem, który może zdemolować system prawny w kraju, podporządkować sobie prokuraturę, sądownictwo i służby specjalne państwa, wyprowadzić Polskę z UE? – wszystko?

Nie wiem, ile jest prawdy w tych wszystkich przekazach internetowych, ale jeśli tylko ziarno, to wobec milczenia zastraszonej opozycji i dziennikarskiego tchórzostwa, jako obywatel naszego kraju domagam się wyjaśnień od tej zamordystycznej i pełnej pychy władzy.

„I szliśmy tak osamotnieni, a z nami był nasz drogi Wódz”

Ten fragment piosenki sanacji, która najpierw zorganizowała w roku 1926 krwawy zamach stanu, a później doprowadziła do klęski wrześniowej powinien dźwięczeć w naszych uszach, gdy widzimy dzisiaj naszą totalną samotność przy słownych atakach Putina na Polskę.

Jest dla mnie oczywiste, że Prezydent Rosji testuje w ten sposób, kto stanie po stronie Polski w sprawie, która wydaje się z pozoru oczywista. I dlatego posuwa się on do publicznego mówienia całkowitej nieprawdy o odpowiedzialności Polski za II Wojnę Światową. Za tym testem słownym mogą pójść dalsze działania.

Od czasu, gdy Putin pochylał głowę przed grobami oficerów polskich w Katyniu i oddawał hołd obrońcom Westerplatte minęło nie tak dużo czasu. Putin doskonale wie, że jego słowa są sprzeczne nawet z jego ówczesnymi wypowiedziami.

Minęło kilka dni od tych bulwersujących wypowiedzi i czas na podsumowanie reakcji świata na to przeinaczanie historii.

Po pierwsze trzeba zauważyć, że polski rząd dopiero po paru dniach i po atakach ze strony opozycji wydał z siebie oświadczenie.

Po drugie polski Prezydent nie zabrał do dziś głosu i sprawa jest zbyt poważna, aby zrzucić odpowiedzialność za to, na oczywistą niedojrzałość naszej głowy państwa, która woli zabawę w śniegu, niż wypełnianie obowiązków.

Po trzecie do dziś stanowiska nie zajął żaden, podkreślam żaden nasz sojusznikJedynie Żydzi Amerykańscy wierni temu, że są narodem pamięci dali świadectwo prawdzie. Nie wypowiedział się Departament Stanu USA, NATO, UE ani żaden kraj członkowski NATO, czy UE. Ktoś może powiedzieć, że nie jest to dla nich ważna sprawa. To prawda. Ale dyplomacja polska po to istnieje, aby w takich sytuacjach poprosić skutecznie naszych sojuszników o reakcję, bo DLA NAS jest to ważna sprawa. Tylko jak ten rząd i prezydent, który przez ostatnie pięć lat obrażał wszystkich na prawo i lewo ma poprosić o zrobienie czegoś w naszym interesie? Przecież gdy były sprawy ważne dla innych, to PiS zawsze się odwracał od sojuszników. I demonstracyjnie odchodził od fundamentów cywilizacji zachodniej.

Putin doskonale wyczuwa obecną naszą słabość.

Demonstracją tej słabości było upokorzenie, które na oczach świata zgotował nam jedyny „sojusznik” rządu PiS Donald Trump, który ostentacyjnie zlekceważył nasz kraj odwołując w ostatniej chwili przylot na 80 rocznicę wybuchu II Wojny Światowej i wybierając w zamian grę w golfa. Po takim policzku dalsze umizgi obecnej ekipy do obecnej administracji USA wyglądają jak skutek syndromu sztokholmskiego, a nie polityka międzynarodowa.

Jesteśmy kompletnie sami i musimy to sobie uświadomić.

PiS zrywając nasze więzi z zachodem poprzez odejście od zasad praworządności, które są kluczem do tego świata, wyeliminował nas z kręgu cywilizacji europejskiej i zbliżył do pozycji Białorusi. W zamian nie zaoferował nic.

Podobnie zrobiła sanacja w latach 30-tych, gdy zawarła porozumienie z Niemcami czym de facto przekreśliła sojusz polsko-francuski. Od tego momentu świat zachodni patrzył na nas przynajmniej podejrzliwie.

Zwrócenie się przeciwko Hitlerowi nastąpiło dopiero w roku 1939, ale szkody polegające na przyczynieniu się do rozpadu porządku wersalskiego były nie do odrobienia.

Brednie opowiadane przez dzisiejszy rząd o tym, że ataki Putina wynikają ze wzrostu naszej pozycji międzynarodowej mają charakter pijackich zaklęć rzeczywistości. Nie byliśmy w tak słabej geopolitycznie sytuacji od wiosny 1939.

Jedynym czynnikiem, który jest lepszy niż przed wybuchem wojny to fakt, że nasza gospodarka ciągle jest ważna dla Niemiec i całej UE oraz wynik wyborów w tym roku dał nadzieję krajom zachodnim, że ta żałosna ekipa dyletantów odejdzie niedługo w niebyt.

Natomiast gwarancje NATO mają taką wartość jak gwarancje USA, a siłę gwarancji Trumpa oglądaliśmy w ostatnich miesiącach, gdy porzucił swoich kurdyjskich sojuszników. Dopóki w USA rządzi Trump określający się jako przyjaciel Putina, to gwarancje NATO są warte tyle ile zapewnienia administracji USA przekazane przez Kancelarię Prezydenta RP, że Trump jeszcze w tym roku odwiedzi Polskę…

Historia pewnie da nam jeszcze jedną szansę.

Jeżeli w roku 2020 pozbędziemy się najgorszego i najbardziej żałosnego Prezydenta RP w naszej historii (ale za to chyba najlepszego narciarza), to możemy jeszcze wybrnąć z tego osamotnienia.

Historia jest nauczycielką życia. Uczmy się z naszej, tragicznej historii.

Więcej >>>

– Jestem przekonany, że po tradycyjnej przerwie, okresie świąteczno-noworocznym, która w Polsce kończy się 6 stycznia, pan prezydent zabierze głos. Natomiast politycy, którzy uważali, że Polska powinna dokonać jednostronnego zbliżenia z Rosją, dzisiaj atakują prezydenta za to, że przez kilka dni nie zabrał głosu. Jest to, przyzna pan, dość kuriozalne – mówił Adam Bielan w rozmowie z Wojciechem Dąbrowskim w „Graffiti” Polsat News.

Pedofil w katedrze

Wiele wskazuje na to, że miejscem pochówku będzie archikatedra. I trzeba powiedzieć jasno, że jeśli tak będzie to będzie to decyzja skandaliczna i haniebna. Skandaliczna, bo nie licząca się z ofiarami, a haniebna, bo dowodząca, że wina w takiej sytuacji nie ma znaczenia, i że solidarność hierarchii jest ważniejsza niż sprawiedliwość” – taki wpisem na Facebooku Tomasz Terlikowski ocenił decyzję dotyczącą miejsca pochówku abp. Paetza.

Zmarły w piątek duchowny miał zakaz głoszenia kazań ze względu na oskarżenia o seksualne molestowanie młodych księży i kleryków.

Kuria archidiecezjalna w oficjalnym komunikacie poinformowała, że pogrzeb hierarchy kościelnego będzie miał charakter prywatny, a na miejsce pochówku została wybrana poznańska katedra.

Miejsce pochówku oraz forma pogrzebu są zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego i zostały ustalone ze Stolicą Apostolską, Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz rodziną duchownego” – taką informację przekazała kuria.

Zdaniem Tomasza Terlikowskiego ta decyzja jest nieprzemyślana. „Trudno sobie wyobrazić, by te wydarzenia nie przyciągnęły antyklerykałów, by nie sprawiły, że ten grób będzie regularnie bezczeszczony. I stanie się to na życzenie kurii, Stolicy Apostolskiej i rodziny” – komentuje prawicowy publicysta.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował na Twitterze, że organizacja złożyła prywatny pozew przeciwko Krystynie Pawłowicz.

Chodzi o wielokrotne znieważanie gejów i lesbijek na antenie Radia Maryja. „Są przedstawicielami diabelstwa, zła, nienawiści i podłości” – tak między innymi była posłanka PiS-u określała osoby homoseksualne.

Warto też przypomnieć kilka „klasycznych” już dziś  tweetów Krystyny Pawłowicz  – Jutro, w piątek osoby seksualnie i obyczajowo zaburzone BĘDĄ w SZKOŁACH POLOWAĆ na swe przyszłe ofiary, WASZE DZIECI… Wielu dyrektorów szkół na to polowanie -wbrew Wam – BEZPRAWNIE pozwala.” czy też mamy prawo kochać i tworzyć rodziny” Ale, do odbytu, to nie kochanie, a choroba, pani poseł. Zaś „rodzina” ma rodzić dzieci, a „współżycia” w tych waszych „związkach” przecież nie ma…

Konrad Dulkowski reprezentujący Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych uważa, że kandydatka PiS do Trybunału Konstytucyjnego powinna przeprosić za swoje skandaliczne słowa.

 

Bardzo by nas ucieszyły przeprosiny pani Pawłowicz za to, co mówiła o osobach LGBT. Sąd może też nałożyć grzywnę, czy karę ograniczenia wolności z pracami społecznymi” – mówi Dulkowski.

„Proszę brać przykład z Krystyny. Zaopatrywała się w sałatki własnym sumptem” –  zadrwił internauta na Twitterze pod zarejestrowaną przez kamery TVP wpadką szefa resortu kultury Piotra Glińskiego.

Podczas pierwszego posiedzenia nowego-starego rządu – nieuchwycony w kadrze minister – z ubolewaniem powiedział do swoich kolegów z rządu: „Czy wy widzicie… Nie ma wyżerki, nie ma kawy, herbaty. Po prostu o suchym pysku teraz przez cztery lata”. Ku uciesze jednych i zgorszeniu innych – nagranie zaprezentowano w „Szkle kontaktowym” w TVN24.

Nie pierwszy to raz udaje się kamerom i mikrofonom uchwycić nieprzeznaczone dla mediów wypowiedzi rządzących. Najczęściej nie najlepiej świadczą one o ich nastrojach i o nich samych.

Nie tak dawno temu kamery podsłuchały mało parlamentarną wymianę „poglądów” między obecnymi euro posłankami Annę Zalewską i Elżbietą Rafalską: „No ch…j wypatrzył?” – pytała szefowa MEN panią Zalewską. Innym razem wicepremierzy Gliński i Gowin zostali przyłapani na podkradaniu jabłka z biurka premiera Morawieckiego.

Prawdziwą kompromitację „zaliczył” nieżyjący już prof. Jan Szyszko, gdy na początku posiedzenia rządu pojawił się z kopertą, dla Mariusza Błaszczaka. „To jest taka córka leśniczego…” – mówił Szyszko wyjmując kartkę z koperty. „A to jest kamera Polsatu” – zauważył przytomnie Błaszczak, wskazując na bliskie oko kamery … I wydało się… Cała Polska miała powód do spekulacji…

Tym razem internauci też nie oszczędzają Piotra Glińskiego. „Laureat nagrody Człowieka Wolności. Wielbiciel wyżerki” – wyzłośliwiają się.

„Stoimy przed wyborem ścieżki prawnej, którą mamy podążać. Żadna nie jest wydeptana. Jeśli dojdzie do procesu, będzie to jeden z najgłośniejszych procesów w Polsce w ostatnich latach” – zapowiada w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Dobrosław Bilski, inicjator pozwu zbiorowego rodziców w sprawie pisowskiej „reformy edukacji”. Bilski jest pedagogiem, doktorem nauk humanistycznych, wykładowcą akademickim z Łodzi.

Żeby złożyć pozew zbiorowy, wystarczy 10 osób. – „Do grupy na Facebooku, na której dzielimy się historiami o skutkach reformy edukacji, należy 1,4 tys. rodziców. Tych, którzy wypełnili formularz, podali dane kontaktowe i udokumentowali sytuację dzieci, jest ok. 50. Więcej, niż się spodziewałem” – stwierdził Bilski. Dwie kancelarie prawne zaoferowały pomoc pro bono.

„Ci, którzy zdecydowali się przyłączyć do pozwu, twierdzą, że ogromny stres zaczął się już w klasie siódmej i ósmej. Mają na to badania dzieci pokazujące, że powodem zaburzeń ich stanu zdrowia – zarówno fizycznego, jak i psychicznego – był stres szkolny. Niektórzy popadali w depresję, inni mieli fobię szkolną. Jeden z ojców opisywał, jak jego córka w połowie trzeciej klasy gimnazjum nie wytrzymała presji i miała próbę samobójczą. Takich dwóch lat stresu i atmosfery nie doświadczyli uczniowie wcześniej” – powiedział Bilski.

Bilski opisuje też sytuację w liceum, do którego chodzi jego córka: – „Tam są tłok i agresja. Byłem przekonany, że akurat mojej córce poszczęściło się, bo w jej szkole udało się wygospodarować dodatkowe piętro. A tu niedawno opowiadała mi, że jest wewnętrzny konflikt w szkole. Starsi uczniowie się zbuntowali, bo wcześniej spokojnie dostawali się do toalety na przerwie, mogli usiąść na korytarzu. Teraz zwykłe wyjście na korytarz rodzi agresję między uczniami i powoduje spór. W mentalności starszych klas to brzmi: wszystko przez tych pierwszaków”.

Jego zdaniem, do podobnych zdarzeń dochodzi w wielu polskich szkołach. – „Zaskoczyła mnie też liczba kłopotów z dojazdem do szkół. Dzieci nie mieszczą się w autobusach, taką sytuację mieliśmy np. w Konstantynowie Łódzkim. Albo w ogóle nie ma autobusu, bo np. wraz z początkiem roku szkolnego gmina zwiększyła liczbę kursów o 8 rano, a tu się okazało, że połowa dzieci przyjeżdża na godz. 12, bo wprowadzono dwuzmianowość w szkole” – dodał Bilski.

>>>

Kaczyński wciąż jeszcze pozostaje u władzy, ale jest to już inna władza niż w poprzednich czterech latach. Skończył się monopol.

Pisowska smuta dobiega końca. Długo trwała – cztery lata. Partia Jarosława Kaczyńskiego władzę utrzyma jeszcze przez jakiś czas, ale październikowe wybory były cezurą, po której nic już nie będzie takie jak wcześniej. Można odetchnąć. Ufff.

Na cztery lata z polskiego życia publicznego zniknęła polityka rozumiana jako gra, w której różne podmioty zabiegają o realizację swoich interesów i programów, łączą siły lub występują przeciw sobie, targują się, zawierają umowy i deale: „my zgodzimy się na to, a w rewanżu wy zgodzicie się na tamto”, próbują się nawzajem przechytrzyć – i tak dalej.

Tak właśnie wygląda gra polityczna w normalnym demokratycznym państwie prawa. I tak wyglądała w Polsce do roku 2015. Później przyszedł PiS i zgarnął pełnię władzy – w jego rękach znalazły się obie izby parlamentu, urząd prezydenta, prokuratura, media państwowe (dawniej publiczne), służby specjalne, administracja państwowa w terenie, kuratoria oświaty – i wiele innych instytucji. 

Pisowski walec zmiażdżył Polskę

Ten monopol pozwolił Kaczyńskiemu nie liczyć się z nikim i z niczym, nawet z obowiązującym prawem. Pisowski walec parł do przodu, miażdżąc wszystko na swej drodze – grupy zawodowe i społeczne, środowiska naukowe i kulturalne, muzea, gimnazja, rodziców dzieci niepełnosprawnych, a nawet stadniny koni arabskich. Kierowca tego pojazdu prezentował światu tępą mordę bolszewika i pozostawał niewrażliwy na wszelkie apele, próby perswazji czy naciski. Gdy ktoś próbował się sprzeciwić – wzywał policję, karnie odbierał mu diety poselskie lub ograniczał czas wystąpienia do 30 sekund.

To oczywiście podkopywało morale krytyków pisowskiego bolszewizmu – w latach 2016-2017 byliśmy świadkami masowych demonstracji i protestów, które później jednak stopniowo słabły i wygasały. W końcu, ile można chodzić po ulicach miast, głodować i strajkować, jeśli nie przynosi to żadnego skutku? Ostatnim akordem był wielotygodniowy strajk nauczycieli w 2018 r., który władza kompletnie zignorowała.

Koniec monopolu, walec ugrzązł

I oto październikowe wybory przyniosły przełom. Dziś już bolszewik za kierownicą walca nie może sobie pozwolić na luksus ignorowania tych, którzy się mu sprzeciwiają.

Po pierwsze bowiem, sama maszyna, którą prowadzi, zaczęła niedomagać. W bloku silnika pojawiły się groźne pęknięcia. Frakcje Ziobry i Gowina urosły w siłę, a bez nich sam PiS nie ma większości. Na efekt tej zmiany nie trzeba było długo czekać – Gowin zapowiedział, że nie poprze zniesienia tzw. 30-krotności w składkach ZUS. To zmusiło PiS do rozglądania się za alternatywnym sojusznikiem i do zakulisowych prób pozyskania głosów lewicy. W chwili, gdy to piszę, sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta, ale niezależnie od rezultatu już widać, że do Polski wróciła tradycyjnie rozumiana gra polityczna, w której wszyscy uczestnicy mają szanse na wywalczenie czegoś. To koniec monopolu.

Po drugie, na pół roku przed wyborami prezydenckimi pojawiła się konkurencja na prawo od PiS – Konfederacja, która ogranicza obozowi władzy pole manewru i utrudnia mu walkę o głosy. Bardzo trudno jest zabiegać o wyborców umiarkowanych, jednocześnie puszczając oko do elektoratu narodowców. To właściwie kwadratura koła, a bez jej rozwiązania może się nie udać ponownie zdobyć fotel prezydencki – jego utrata zaś, po przejęciu przez opozycję Senatu (to kolejny istotny czynnik zmieniający sytuację w Polsce) właściwie oznaczałaby, że „dobra zmiana” może się pożegnać z władzą.

No i po trzecie właśnie Senat – opozycja zyskała w nim ważny przyczółek i instytucjonalne oparcie. Od tej pory przepychanie kolanem ustaw w jedną noc staje się już niemożliwe. Nie da się już też stłumić publicznej debaty i pozbawić krytyków władzy forum, na którym mogliby prezentować swe argumenty.

Przez ostatnie cztery lata parlament był maszynką służącą do przyklepywania inicjatyw PiS – być może przejdzie do historii jako drugi w dziejach Polski Sejm niemy. Oponenci byli karani odbieraniem diet, ograniczano im czas wystąpień, ludzie władzy skutecznie blokowali inicjatywy wysłuchań publicznych, nie zgadzali się na powołanie komisji śledczych, które miałyby się zająć niecnymi sprawkami funkcjonariuszy „dobrej zmiany”. Teraz wszystko to staje się możliwe do przeprowadzenia w Senacie.

Dodajmy do tego jeszcze kurczące się zasoby finansowe, skok inflacji i groźbę kryzysu gospodarczego. To odbiera PiS-owi możliwość przekupywania całych grup społecznych.

Wszystko to nie oznacza, że już jutro partia Kaczyńskiego ostatecznie straci władzę. Utrzyma się przy niej jeszcze przez jakiś czas i może uczynić sporo spustoszeń, szkodząc Polsce i jej obywatelom. Niemniej, w powietrzu wyraźnie już czuć cieplejsze podmuchy. Po długiej pisowskiej zimie nadciąga wiosna.