Rząd Morawieckiego nie radzi sobie z zarazą koronawirusa

Więcej >>>

Rząd Morawieckiego kompletnie sobie nie radzi z zarazą koronawirusa. To nie dziwi, ale nie możemy pozwolić, aby umierać za pokraków Kaczyńskiego.

Jarosław Gowin chce zrobić jakiś deal z Borysem Budką. W polityce nigdy nie mówi się „nigdy”, ale to co widać, jest szyte zbyt grubymi nićmi.

Dowiemy się, co jest szykowane, niemniej Kaczyński przygotował jakąś zasadzkę i wygląda to na psychologiczną grę w dobrego i złego policjanta.

– Główny temat dzisiejszej rozmowy to będzie projekt zmiany Konstytucji, który przedstawiło Porozumienie kilka tygodni temu – stwierdził Jarosław Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

– Będę dzisiaj namawiał partnerów z Koalicji Obywatelskiej do tego, żeby podjąć osobne rozmowy na temat planu Sośnierza, planu jak najszybszego odmrażania polskiej gospodarki przy równoczesnym zapewnieniu wszystkich, bardzo wyśrubowanych, ostrych standardów antyepidemicznych – mówił dalej.

Jest to typowe bleblanie w stylu Gowina.

Pierwszy raz od początku wybuchu epidemii w Polsce liczba nowych zakażeń przekroczyła 500. W poważnych opałach jest Rosja, gdzie Putin odwołuje się do bożej pomocy i nieco panicznie zapewnia, że „wszystko jest pod kontrolą”. Za to naprawdę pod kontrolą wirusa trzyma Korea Południowa

W niedzielę 19 kwietnia odnotowano w Polsce rekord dzienny nowych zakażeń koronawirusem – 545. Po raz pierwszy od wybuchu epidemii w Polsce liczba zdiagnozowanych nowych zakażonych przekroczyła 500 przypadków. Dziś zmarło 13 osób, procent zgonów w stosunku do liczby zakażeń to 3,9 proc.

Według informacji ministerstwa zdrowia wieczorem 19 kwietnia mieliśmy:

  • 9 287 zakażonych od początku epidemii, ale
  • 1040 jest już zdrowych (co oznacza, że objawy ustąpiły, a test genetyczny dwukrotnie dał wynik ujemny);
  • nadal choruje 7 887 osób,
  • z tego 160 jest w stanie ciężkim lub krytycznym
  • 360 osób zmarło.

O aktualnym stanie zarazy w Polsce i na świecie >>>

„Wybory w Polsce mają być w maju? Szaleństwo. U nas w środę przyjechały z północy wojskowe ciężarówki z trumnami. Coś nierealnego. Aż mnie dreszcze przechodzą, jak pomyślę o tych osobach, co były same w chorobie i same w ostatnich momentach życia” – relacja z Włoch Zofii Leszkiewicz.

Żyjemy jak w środku filmu

Wydaje się nam, że żyjemy w środku filmu. Zamknięci w czterech ścianach, możemy wychodzić tylko w niezbędnych sprawach, tj. po zakupy, do lekarza, itp. Można też wychodzić z psem, ale tylko w pobliżu domu i na jak najkrótszy spacer. Ulice są puste.

Muszę powiedzieć, że widząc (w dziennikach TV) Florencję bez samochodów, motorowerów i skuterów – można podziwiać jej piękno. Ale tylko w TV, bo miasta nie można przecież zwiedzać. W normalnym warunkach Florencja jest dosłownie zalana turystami. Wszędzie tłumy, kilometrowe kolejki do muzeum, gwar. Nieliczni Florentczycy, którzy jeszcze się nie wyprowadzili z centrum, zawsze skarżyli się na ten potop. Dziś jest tam kompletna cisza i pustka. Jakoś to wszystko nierealne.

Włosi od początku zaakceptowali kwarantannę, ale trzeba też powiedzieć, że wielu osobom wydawało się, że jak pójdą do parku, to nikomu to nie zaszkodzi. W efekcie zapełniły się wszystkie parki, więc burmistrz zmuszony był je zamknąć.

Wyjście do parku, lasu, nad rzekę wiąże się z przejściem przez klatkę schodową, często zjazdem windą, dotykaniem przycisków, klamek, potem to samo w drodze powrotnej. Po jakimś tygodniu ciągłych apeli „SIEDŹCIE W DOMU” nareszcie większość Florentczyków naprawdę zaczęła przestrzegać wszystkich wskazówek i zakazów.

W ubiegłym tygodniu w Toskanii zaczęto rozdawać maseczki i już pod koniec tygodnia, w miastach, gdzie zdążono je wszystkim rozdać, są obowiązkowe. Trzeba ich używać w miejscach publicznych zamkniętych takich jak markety, sklepy, gabinety, itp.

Jesteśmy bardzo zmęczeni

Stan kwarantanny zostały tu przedłużony do 3 maja, a co będzie potem nie wiadomo. Dyskutuje się o tym dużo, bo będzie to (jeśli w ogóle nastąpi w tym terminie) otwarcie stopniowe. Jest silna presja przedsiębiorców, bo straty ekonomiczne są ogromne, tym bardziej że wiele krajów nie zatrzymało produkcji.

Od środy 15 kwietnia mogą być otwarte sklepy z odzieżą dla dzieci, papiernicze i księgarnie. Oczywiście pod warunkiem przestrzegania wszystkich zasad i wskazówek bezpieczeństwa, które są bardzo surowe i często trudne do realizacji. Wprowadzono np. obowiązek dezynfekcji lokali 2 razy dziennie. Wielu właścicieli od razu nie otworzyło sklepów, bo musieli mieć czas, by się zorganizowanie.

Pełna relacja z Włoch >>>

Polska, jako jedyny kraj Unii Europejskiej, otrzymała od Komisji Europejskiej list z prośbą o rzetelne informowanie opinii publicznej o wydatkowaniu unijnych pieniędzy na walkę z COVID-19. – Słyszymy za to bardzo dużo ataków i uwag otwarcie antyunijnych – mówi w rozmowie z Onetem dr Marek Prawda, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

O jakich kwotach mówimy, jeśli chodzi o pomoc finansową Unii Europejskiej dla Polski w walce z pandemią koronawirusa?

Dr Marek Prawda: To, co najszybciej zostało Polsce udostępnione – z różnych funduszy, rezerw i niewykorzystanych środków w ramach polityki spójności – to suma 13 mld euro.

Więcej o ogromnych unijnych środkach na walkę z koronawirusem, które PiS odrzuca, bo przygotowuje wyjście z Unii Europejskiej >>>

Jedną z teorii spiskowych dotyczących pochodzenia koronawirusa jest ta, mówiąca o wydostaniu się go z laboratorium. Jak się okazuje, nie musi to być informacja wyssana z palca.

Mamy dwie teorie pochodzenia koronawirusa. O obydwu tutaj >>>

Największe stowarzyszenie sędziów w Polsce Iustitia zorganizowało zbiórkę pieniędzy na zakup środków ochrony dla personelu medycznego. To wyraz solidarności sędziów z lekarzami, pielęgniarkami i ratownikami medycznymi, którzy są na pierwszej linii walki z koronawirusem. Pomoc trafi też do placówek pomagającym osobom bezdomnym, czy hospicjów.

O prywatnej pomocy służbom medycznym, bo państwo zawodzi, politycy PiS zajęci korytem >>>

Emigrowałem z komuny z braku wiary, że ten koszmar się kiedyś skończy. Wróciłem do wolnej Polski, która na moich świadomych oczach, ostentacyjnie zamienia się w autorytarny syf… i nadal tutaj tkwię. Z niedoboru pesymizmu ?

Kiedyś nie zaufałem światu, teraz, dużo mądrzejszy, nie ufam sobie?
Strach przed zmianą jest trudny, bo koncentrujemy się na utracie, jest realna. Zysk nie zawsze wyraźny, jest pragnieniem, które może się nie ziścić. A więc dominują dwa uczucia: żal i obawa. Impas negatywny.

Więcej Piotra Pietruchy >>>

Ludzie zahipnotyzowani grozą epidemii gotowi są na wszelkie obostrzenia

W ostatnich czasach jest niemal regułą, że im dłuższa nazwa jakiegoś projektu czy aktu prawnego, tym mniej w nim sensu i tym częściej trzeba go cerować i łatać. Poprawiona ustawa dotycząca walki z koronawirusem nosi (raczej dźwiga) tytuł składający się z trzydziestu słów i wraz z załącznikami ma dwa razy więcej stron niż jej podstawowa wersja. Co wcale nie znaczy, że jest teraz logiczniejsza i bardziej spełnia pokładane w niej oczekiwania. Przeciwnie. Przecież jej postanowień, ani żadnych dodatkowych przepisów regulujących życie Polaków w czasach zarazy, nie konfrontowano z reprezentatywnymi gremiami fachowców. Konsultowano je tylko z samozwańczym ośrodkiem zdrowia na Nowogrodzkiej i z lekarzem dyżurnym PiS. A zatem, jak można było oczekiwać, pomysły władzy stały się kolejnymi źródłami chaosu.

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Ogólnopolska katastrofa smoleńska, bo tak sobie życzy wariat Kaczyński

No to mamy dylemat. Tworki, czy pikujący tupolew? A może nie jest to dylemat. Tylko zrobiono z Polski Tworki i zapakowano do tupolewa, który właśnie pikuje i pierdolnie w glebę.

Niewątpliwie mamy do czynienia z ogólnopolską katastrofą smoleńską. Koronawirus to tylko dodatek, który jak cjankali wsadza się w jamę ustną, aby pacjent nie beknął.

Aby jeszcze było ciekawiej, za sterami zasiadł sam prezes Jarosław Kaczyński, wariat nr 1. Absolutnie zgadzam się w tym z Markiem Borowskim.

Tak pierdolnęła ostatecznie Polska w 1795 roku, tacy targowiczanie jak Kaczyński wówczas rządzili, tak wyrżnął nosem w glebę nasz kraj we wrześniu 1939 roku.

Czy my się nauczymy, że Kaczyński na zawsze powinien zostać w zakładzie zamkniętym, gdzie nie ma klamek, a ściany są gumowe?

Czy po szkodzie Polak jest nadal głupi, 10 lat temu wypieprzył tupolew w smoleńską ziemię, za co ewidentnie odpowiada Lech Kaczyński, a pośrednio jego brat Jarosław.

Teraz szykuje się o wiele gorzej, bo pierdyknie cały kraj. Ktoś powie, spokojnie, to tylko kabaret.

Kabaret, Tworki – nie ma znaczenia gatunek. Pieprzniemy i zginiemy. Stracimy niepodległość.

Nigdy nie lubiłem okrągłych rocznic, których szczególność wynikać ma jedynie z dziwnego umiłowania akurat okrągłych liczb. Ale cóż zrobić, skoro w 10. rocznicę katastrofy Smoleńskiej, tym razem już wszyscy, znowu wsiadamy do tupolewa i kołujemy nad lotniskiem Smoleńsk-Siewiernyj. Cóż zrobić, skoro w kolejną dekadę wchodzimy w Smoleńszczyznę na pełnej.

Felieton Galopującego Majora >>>

Nie łudźmy się, mamy do czynienia już nie z autorytaryzmem, ale powoli zaczyna to wyglądać jak dyktatura. Łamane są wszystkie reguły; nie tylko konstytucja, regulamin, zasady, a wykorzystuje się do tego większość, jaką się ma – mówi senator Marek Borowski, były marszałek Sejmu. Pytamy o wydarzenia w Sejmie i w Senacie, o epidemię koronawirusa i jej konsekwencje, a także o scenariusze na 10 maja. – Pomysł głosowania korespondencyjnego dla wszystkich mogę skomentować tylko słowami, że Kaczyński zwariował.

Rozmowa z Markiem Borowskim >>>

Prawnicy z inicjatywy Wolne Sądy złożyli wniosek o zabezpieczenie w trybie pilnym do Sądu Okręgowego w Warszawie. Domagają się ochrony życia i zdrowia oraz prawa do udziału w wyborach. Występują w imieniu swoim oraz milionów obywateli i ok. 300 tysięcy członków komisji wyborczych, żeby zastopować organizację i przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja

Więcej o inicjatywie prawników z Wolnych Sądów >>>

Rząd PiS chce jeszcze bardziej ograniczyć kontakty Polaków, by „spłaszczyć krzywą”, czyli spowolnić zakażanie koronawirusem. Koniec z obleganiem parków i bulwarów, będzie trudniej zrobić zakupy, zostaną zamknięte markety budowlane. A młodzież sama nie będzie mogła wychodzić z domu.

Więcej o nowych obostrzeniach >>>

Chaotyczne działania prawodawcze naszej władzy są tak pełne pozorów i sprzeczności, że za fasadą deklarowanej szczególnej regulacji zaczyna się kryć rzeczywista prawna pustka. Ustawa koronawirusowa, upór co do utrzymania terminu wyborów czy karkołomne wygibasy wokół regulaminu Sejmu są najlepszymi dowodami. – pisze prof. Jerzy Zajadło, filozof prawa.

Zwróćmy jednak uwagę na pewien gigantyczny paradoks – jeszcze wczoraj akurat tymi trzema grupami zawodowymi (nauczyciele, lekarze i sędziowie) ta władza kompletnie poniewierała, a dzisiaj od ich odwagi i determinacji zależy nasza przyszłość.

Wykład profesora Jerzego Zajadło o absurdach pisowskiego prawa >>>

54 proc. badanych uważa, że UE powinna zmierzać ku coraz ściślejszej współpracy i zwiększeniu roli Komisji Europejskiej. „Europa Narodów” i luźne porozumienie gospodarcze? To odpowiedź 34 proc. Politycy PiS narzekają na Unię, która albo się wtrąca, albo sobie nie radzi, ale Polki i Polacy myślą inaczej. Za silną UE wyborcy kandydatów opozycji i młode kobiety.

Więcej o sondażu na temat Unii Europejskiej >>>

Bez dyskusji i w ekspresowym tempie – tak Sejm odrzucił wszystkie istotne zmiany Senatu w pakiecie ustaw antykryzysowych. Nie będzie wyższego świadczenia postojowego, szerszego zasiłku opiekuńczego, wyższych pożyczek dla firm. Zmiany Senatu, chociaż niewystarczające, dawały kilka dobrych instrumentów. Dziurawa tarcza wraca do punktu wyjścia.

O niekonstytucyjności i błędach tarczy antykryzysowej >>>

Bez dyskusji i w ekspresowym tempie – tak Sejm odrzucił wszystkie istotne zmiany Senatu w pakiecie ustaw antykryzysowych. Nie będzie wyższego świadczenia postojowego, szerszego zasiłku opiekuńczego, wyższych pożyczek dla firm. Zmiany Senatu, chociaż niewystarczające, dawały kilka dobrych instrumentów. Dziurawa tarcza wraca do punktu wyjścia.

O tarczy antykryzysowej, która nie jest tarczą, tylko pisowskim pozoranctwem >>>

Jarosław Kaczyński na siłę chce zorganizować wybory prezydenckie w maju. Posłowie PiS zgłosili właśnie projekt ustawy, który pozwoli wszystkim Polakom oddać głosy korespondencyjnie. Czy w przypadku weta samorządów, wybory pomoże zorganizować wojsko i policja?

O Tworkach Kaczyńskiego >>>

Rząd chwali się, że tarcza antykryzysowa pomoże m.in. przedsiębiorcom, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. Na 3 miesiące zostaną zwolnieni ze składek ZUS i dostaną świadczenie postojowe. Warunek? Ich przychód nie może przekraczać 15,6 tys. zł. Przedsiębiorcy tłumaczą OKO.press, dlaczego takie kryterium jest absurdalne.

O absurdach tarczy antykryzysowej >>>

Rządzą nami złodzieje

Koronawirus obnaża zakłamanie pisowskiej władzy, obnaża ich strach przed odkryciem, że jako ludzie i politycy Kaczyński, Morawiecki, Duda i pozostali nadają się do dupy.

W przestrzeni publicznej takich pokrak do tej pory nie mieliśmy. Nawet postkomuchy prezentowali wysoki poziom w porównaniu do ferajny Kaczyńskiego.

Jak to się stało, że takie krasnale dorwały się do władzy? To jest największa słabość demokracji, iż poprzez kłamstwa, krętactwa, podziały i tworzenie klimatu nienawiści można na krótki czas elektorat przekonać do siebie.

Ale to nie Kaczyński, Morawiecki, Duda i pozostałe krasnale zapłacą za zdemolowanie kraju.

Dlatego tak ważne są wolne media, wolności obywatelskie, które przeciwstawiają się atmosferze nienawiści i zamordyzmu. Dlatego pisowcy tak walczą z obywatelami i wolnymi mediami. Wolność jest wrogiem PiS.

A ich praktyki z mediami i „wolnością” wywodzą się z opisów Orwella w „Roku 1984”.

Opisuje PiS także zachowanie w jednej z najsłynniejszych popkulturowych alegorii, gdy złodziej złapany na gorącym uczynku krzyczy: „Łapać złodzieja!”.

Złodziejami w każdym wymiarze są Kaczyński, Morawiecki, Duda. Złodziejami metaforycznymi i często realnymi. Tym złodziejom wolności pozwalamy rządzić.

W cieniu koronawirusa Kaczyński buduje wenezuelską parodię putinowskiej „suwerennej demokracji” – pisze Cezary Michalski.

Dziennikarz i pisarz Michalski obnaża zaprzańswo Corleone Kaczyńskiego >>>

Ukrywanie wirusa w Chinach, wadliwe testy w USA, „zbiorowa odporność” Brytyjczyków, chory personel medyczny w Polsce, niedoszacowana liczba chorych na OIOM-ie w Holandii – to największe błędy popełnione w walce z epidemią koronawirusa na świecie.

Błędy jakie popełnione w związku z koronawirusem na świecie i u nas >>>

Dyskretnie eliminując kod U07.2, czyli wszystkie przypadki niepotwierdzone badaniem laboratoryjnym, minister Szumowski i dr Juszczyk wycięli ze statystyki całą grupę chorych. Jak dużą? Nie wiem, ale spójrzcie Państwo sami na kryteria i intuicyjnie oszacujcie.

Karczmarewicz pisze, jak PiS rżnie nas ze statystykami zakażeń i ofiar koronawirusa. Takie męty są u władzy >>>

 

„Przyjęta przez Sejm rządowa tarcza antykryzysowa zmierza do cofnięcia warunków pracy niemal do XIX wieku, a osobom bezrobotnym czy małym firmom oferuje de facto bankructwo. Jesteśmy w puncie przełomu” — mówią eksperci ekonomicznego think–tanku Instrat. Jak zatem powinna wyglądać właściwa reakcja na kryzys?

Kryzys związany z koronawirusem będzie głębszy niż byłby, gdy nie pokraki typu Morawieckiego pozostawały u władzy >>>

Na nocnym posiedzeniu Senat przegłosował poprawki do kontrowersyjnych ustaw antykryzysowych PiS. Usunięto zmiany w kodeksie wyborczym i dodano kilka instrumentów dla przedsiębiorców i pracowników: szersze zwolnienie z ZUS, zasiłki i wyższe pożyczki dla firm. Teraz piłka po stronie Sejmu, gdzie PiS może wszystko odwrócić.

O pracy Senatu, który poprawił bezprawie pisowskie dokonane w Sejmie >>>

Stowarzyszenie Sędziów Iustitia sprzeciwia się nakładaniu na lekarzy zakazu wypowiadania się o tym, co dzieje się w szpitalach walczących z koronawirusem. Taki zakaz wydał resort zdrowia. Iustitia podkreśla, że zakaz uderza w konstytucyjne prawa lekarzy i prawo obywateli do informacji dotyczących zdrowia.

O prawach lekarzy i obywatele do informacji medycznych >>>

Oczywiście wybory w lecie, jesienią albo za rok są wielką niewiadomą. Być może tak szybko się uporamy z epidemią, że Jarosław Kaczyński będzie mógł powiedzieć, że uratował Polskę przed większymi zagrożeniami. Może niestety być też tak – i to jest bardziej prawdopodobne – że fala społecznego niezadowolenia zmiecie nie tylko Andrzeja Dudę z Pałacu Prezydenckiego, ale i Jarosława Kaczyńskiego z Sejmu – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. Pytamy nie tylko o zmiany w kodeksie wyborczym i legitymizację wyborów prezydenckich, ale też o zawieszenie kampanii przez kandydatkę Koalicji Obywatelskiej Małgorzatę Kidawę-Błońską i jej apel o zbojkotowanie wyborów. – Moim zdaniem to bardzo ryzykowane, bo to zachęci Jarosława Kaczyńskiego do przeprowadzenia tych wyborów, skoro najpoważniejsza kandydatka opozycji mówi, żeby nie iść na nie. Jeśli frekwencja, jak wskazują na to dzisiejsze badania, byłaby na poziomie 20-30 proc., to Andrzej Duda ma reelekcję w kieszeni. Natomiast wiele wskazuje na to, że te wybory się jednak nie odbędą. Wówczas wyszłaby na osobę, która jako pierwsza miała odwagę i zmusiła Jarosława Kaczyńskiego do poddania się – mówi.

Wywiad z Markiem Migalskim >>>

Duda zostanie olany, prezydentem wybrana Małgorzata Kidawa-Błońska

Dwie sobotnie konwencje wyborcze opozycji pokazały, jak silnych mają kandydatów na prezydenta.

Jest coraz większa nadzieja, iż Duda w maju przestanie plamić imię Polski. Przeorientowanie go na centrowy elektorat jest coraz trudniejsze.

I to powinno cieszyć. Jeżeli dołożymy fatalny sztab wyborczy z niefortunną szefową Jolantą Turczynowicz-Kieryłło, można zakładać, iż pojawiać się będzie coraz więcej błędów.

Można tylko się zastanawiać, jak ten ancymonek mógł zostać prezydentem. Przestała działać Konstytucja RP, a on sam musi się szybko obracać i szczekać, aby nie było widać nitek, które służą prezesowi do uruchamiania go jako marionetki.

Nawet, gdy wyborcy zadecydują, że Duda ma iść won, wcale nie znaczy, że PiS odda Pałac Prezydencki ot tak, tylko dlatego, że ten dudek przegrał.

Polskę dotknęło nieszczęście – zaraza (koronawirus, że porównam) kaczyzmu, małości metr pięćdziesiąt w kapeluszu.

A opozycja pokazała klasę. W normalnym kraju Małgorzata Kidawa-Błońska nie miałaby problemu, aby zostać prezydentem w I turze.

Sondaż OKO.press. Macierewicz usunął się na bok, ale – tak jak w 2016 i 2017 roku – w smoleński zamach wciąż wierzy jedna czwarta Polaków. Ogromna większość z nich to zwolennicy PiS. Równo 50 proc. elektoratu Dudy twierdzi, że doszło do zamachu, a tylko 27 proc. że to był wypadek. W elektoratach innych kandydatów wyznawców zamachu niemal nie ma.

Więcej  wyborcach, którzy wierzą w zamach smoleński – tutaj >>>

>>>

Nowy impuls w kampanii kandydatów opozycji. Prezydenckie konwencje Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Władysława Kosiniaka-Kamysza zostawiły daleko w tyle imprezę, która otworzyła kampanię Andrzeja Dudy dwa tygodnie temu.

Więcej o konwencjach Kidawa 2020 i Kosiniaka-Kamysza >>>

Lista Iustitii. Już ponad 50 sędziów doznało represji i szykan służbowych za obronę wolnych sądów, czy wydawane orzeczenia. Ściganych i szykanowanych jest niemal tyle samo niepokornych prokuratorów. To cena, jaką oba zawody płacą za niezależność od Zbigniewa Ziobry. Ale to dopiero początek represji.

O liście repesjonowanych sędziów czytaj tutaj >>>

„Biskupi zaczynają pielęgnować w sobie jakieś wyimaginowane zagrożenie, zaczynają bronić instytucji wbrew elementarnym racjom rozumu” – mówi prof. Stanisław Obirek o homofobicznych wypowiedziach abp. Marka Jędraszewskiego w książce „Wąska ścieżka. Dlaczego odszedłem z Kościoła”.

O homofobii Jędraszewskiego i fragment książki prof. Obirka o antychrześcijańskich wartościach biskupów polskich >>>

Ludzie „dobrej zmiany” zapewne mają w pamięci los, jaki spotkał funkcjonariuszy reżimu komunistycznego po upadku PRL – i łudzą się, że im tak samo się upiecze.

Zupełnie nie wiem, na co liczy niejaki Dariusz Ziomek. Ponieważ osobnik ten jest nieznany, spieszę wyjaśnić: to właśnie ten prokurator, który skierował do tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego sprawę sędziego Igora Tulei.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego tutaj >>>

Bezprawie Kaczyńskiego i jego pachołek Duda. Na równi pochyłej Polexitu

Walka PiS ze społeczeństwem odbywa się na kilku frontach, podczas gdy wyczerpane wydaja się być zapasy budżetowe, którymi można przekupić Polaków.

Przekupią jeszcze, bo nie liczą się z zadłużeniem, mają tylko obawy, aby wszystko nie runęło już teraz. Później, owszem, ale łudzą się, że posiądą pełnię władzy i autorytaryzm wszystko wmówi społeczeństwu, a jak nie – to w mordę policją i służbami.

Trzeba z PiS wygrać. Ale jak? Małgorzata Kidawa-Błońska jest na jak najlepszej drodze, aby pokonać Dudę. Nawet jeżeli tego dokona, PiS nie uzna wyników wyborów.

Protesty obywatelskie? Tak! Ale będą pacyfikowane, krew się poleje. Bo taka jest logika dyktatury.

Sądownictwo jeszcze się broni, jest już jednak tak zdewastowane, że trudno będzie je ad hoc naprawić.

Przed nami droga przez mękę. Wcale nie jest pewne, że odsuniemy reżim do władzy. Dojdzie z pewnością do próby Polexitu, bo Unia Europejska z tymi wschodnimi standardami się nie pogodzi.

Wcale nie potrzeba najeźdźcy, aby zniszczyć kraj. Wystarczy PiS i jej przywódca Kaczyński. Ta partia posiada wszelkie cechy Targowicy i sanacji końca lat 30., kiedy to traciliśmy niepodległość.

Na tej równi pochyłej już się znajdujemy. Gęby pełne frazesów i patriotyzmu z tombaku mają zastąpić rozum i wolność.

Czy sędzia może poprzeć własną kandydaturę do KRS, jak to zrobił Nawacki? Moim zdaniem nie. Przecież na takiej liście kandydat już i tak figuruje, bo wyraził zgodę na kandydowanie. Czyli miałby figurować w dwóch rolach (czynnej i biernej) jednocześnie? A uchybienie dotyczące jednego kandydata powoduje wadliwość całej listy – mówi prof. Ewa Łętowska.

Prof. Łętowska o potrzebie delegalizacji KRS tutaj >>>

Rzecznik KRS Maciej Mitera ma aż 96 procent podpisów od sędziów, którzy zyskali na „dobrej zmianie”. Tyle samo ma Dagmara Pawełczyk-Woicka, znajoma ministra Ziobry ze szkoły. Aż 13 członków KRS ma od 50 do 96 proc. takich podpisów.

O kaście Ziobry tutaj >>>

Weszliśmy w fazę ostatecznej rozgrywki o wymiar sprawiedliwości. Władza mając świadomość, że wszystko się jej sypie, przystąpiła do bezwzględnego ataku na SN. Opiera się na dwóch upolitycznionych komitetach: neo-KRS i Izbie Dyscyplinarnej SN. Do dyspozycji jest też prezydent, który może dorzucić dyszkę lojalnych sędziów do SN, by mieć „swojego” I Prezesa.

Dialog wybitnych fachowców prawników tutaj >>>

Prezydent Andrzej Duda na swojej konwencji wprowadził wyborców w błąd. Tzw. druga ustawa dezubekizacyjna nie jest sukcesem. Ma za to katastrofalne skutki dla tysięcy osób dotkniętych nieuzasadnioną obniżką emerytur i rent. Rzecznik Praw Obywatelskich wprost określił to prawo jako represyjne.

O myśleniu represyjnym (autokratycznym) Dudy tutaj >>>

O rozrywanym Zachodzie przez populizmy i Polsce bezbronnej, jak w latach 30. tych tutaj >>>

Jedyne, co będzie docierać do tej zaczadzonej części społeczeństwa, to informacje ściśle pokazujące korupcyjny i złodziejski charakter tego rządu – mówi prof. Ireneusz Krzemiński, kierownik Centrum Badania Solidarności i Ruchów Społecznych przy Instytucie Socjologii UW. – Ale nade wszystko trzeba pójść drogą podobną do PiS. Trzeba zacząć budować emocjonalną więź z ludźmi i zebrać w jedną całość tych, którzy mają emocje negatywne do PiS-u. Protesty w Pucku i Wejherowie pokazały, że takich ludzi jest wielu.

Rozmowa z prof. Krzemińskim tutaj >>>

Jarosław Kaczyński ma w zanadrzu jeszcze jedno polityczne Wunderwaffe. Jest nim obietnica awansu pokoleniowego w zamian za legitymację partyjną. Prezes PiS ma dla młodych Polaków bardzo prosty przekaz: liżcie mnie po butach, harcerzyki, a będziecie wiceministrami i milionerami przed trzydziestką! – pisze Cezary Michalski. Ludzie liberalnej Polski nie odziedziczyli tytułów i błękitnej krwi. Własną pracą, wysiłkiem, nauką zapracowali na awans. Dziś politycy mieszczańskiego centrum muszą zrobić wszystko, aby otworzyć ścieżki merytokratycznego awansu dla ludzi młodszych od siebie. Tylko w ten sposób obronią się przed Kaczyńskim i jego politycznymi żołnierzami, którzy potrafią awansować wyłącznie dzięki partyjnej legitymacji.

Esej Michalskiego o tworzeniu pisowskiej oligarchii tutaj >>>

Na sobotniej konwencji PiS było wystawnie i bogato, bo też w ostatnich latach ta partia stała się jakoś nadspodziewanie zasobna. Uczestnicy spotkania byli w świetnych nastrojach. Doskonale się bawili, z mównicy leciał żart za żartem.   – Po wygranych wyborach Andrzej Duda prowadził bardzo trudną walkę z tymi, którzy bezczelnie łamali konstytucję i perfidnie wmawiali innym, że to my ją łamiemy! – kpił Jarosław Kaczyński, ku wielkiej uciesze słuchaczy.   – Andrzej Duda nie zawiódł Polaków! – dowcipkowała Beata Szydło. – Polska zmienia się na lepsze! – rozśmieszał publikę sam Pan Prezydent. Po tych fajerwerkach dowcipu przekazano zebranym zaskakującą wiadomość , że rada polityczna PiS niespodziewanie poparła kandydaturę Andrzeja Dudy. I na tym relację z inauguracji kampanii prezydenckiej można już zakończyć.

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego tutaj >>>

Duda jako klapa, czyli tylna część ciała

W Polsce obowiązuje bezprawie jako prawo. W istocie tym bezprawiem jest wola prezesa.

Listy poparcia KRS, które po tylu walkach zostały opublikowane, pokazują, dlaczego nie były publikowane.

Mianowicie są zmanipulowane, a mianowani sędziowie nie mieli odpowiedniej ilości głosów poparcia.

Jest to chaos w prawie, bo wszelkie wyroki z udziałem mianowańców KRS zostaną uznane za nielegalne.

Kto za to powinien iść siedzieć? W pierwszym rzędzie Kaczyński, który steruje swoimi marionetkami: Dudą i Ziobrą.

No i odbyła się konwencja PiS, która zaczyna oficjalną kampanię na reelekcję nieudacznika Dudy, a jak niektórzy kolokwialnie, knajacko, nazywając go tym, czym jest – Dupą.

O konwencji PiS tutaj >>>

Lista Macieja Nawackiego, nominata Ziobry z Olsztyna. Wśród 15 podpisów, które zebrał w OIsztynie, aż pięcioro sędziów wycofało się. To może wysadzić całą nową KRS w powietrze. Poza Olsztynem Nawackiego poparło 13 sędziów, wszyscy robią karierę w resorcie Ziobry. Iustitia: „Nie ma Krajowej Rady Sądownictwa”.

O chaosie w sądownictwie tutaj >>>

Rekordzista Maciej Mitera sędzia i rzecznik KRS aż 88 proc. podpisów zebrał od sędziów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości. Inna rekordzistka, sędzia Joanna Kołodziej-Michałowicz nie dostała ani jednego (!) głosu ze Słupska, gdzie pracuje. Piątka krakowskich sędziów podpisała się za jednym zamachem na trzech listach.

Więcej o szachrajstwach w Ministerstwie Sprawiedliwości tutaj >>>

To się jeszcze dobrze nie przebiło do opinii publicznej, ale konwencja Solidarnej Polski pokazała, że Zbigniew Ziobro czuje się mocny. Nawet chce zmienić nazwę z Solidarnej Polski na Sprawiedliwą Polskę, zatem pokazuje Hamletowi Gowinowi, gdzie jego miejsce. A staremu królowi też daje sygnał, że razem ze swoimi młodymi janczarami będzie dusił i pójdzie w bój. To może być jakiś klucz do tego, że są tarcia w obozie prezydenta – mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego.

Wywiad z dr. Mirosławem Oczkosiem tutaj >>>

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej protestuje przeciw wprowadzaniu nienawiści i przemocy do życia publicznego”

Dzisiaj będę monotematyczna i wpiszę się w ogólnopolską dyskusję po wygwizdaniu Andrzeja Dudy w Pucku i Wejherowie. Nie mam jednak zamiaru odnosić się do sytuacji samej w sobie, ale reakcji na nią. Partia rządząca dosłownie oszalała, krzycząc, że nie ma ich zgody na takie zachowanie. Przecieram oczy ze zdziwienia, bo nagle politycy PiS pokazują mi rzeczywistość, której zupełnie nie znam. Nagle słyszę głosy oburzenia, piętnowanie tych, którzy ośmielili się protestować. Nagle o kulturze, retoryce spokoju i bez agresji przypominają mi ci, którzy non stop czerpią pełnymi garściami całe zło, jakie wyhodowali w narodzie i rzucają nim w swoich oponentów.

Felieton Tamary Olszewskiej tutaj >>>

Gdzie towarzyszu Kaczyński idziemy?

Chyba już nie mamy wątpliwości, gdzie Kaczyński prowadzi Polskę.

Chciałoby się go zapytać:

– Dokąd towarzyszu, prezesie zmierzamy?

– Na Wschód – taka jest odpowiedź.

Będą się wypierać. Pisowcy jako formacja mentalna nigdy nie weszli do Unii Europejskiej. Nie odpowiada im wolność i decydowanie o sobie przy wsparciu krajów cywilizowanych o tradycji demokratycznej.

Oni muszą być trzymani za mordę. Kaczyński, Duda, Morawiecki, Szydło – nigdy nie wyszli z PRL, tam zostało ich rozumienie świata.

Erich Fromm nazywa to „ucieczką od wolności”. Boją się jej, a jeżeli dodamy taka przypadłość, iż najbliższe im pasożytowanie na obcym ciele, więc ie dziwmy się, że tyle kradną.

Kongresmeni USA apelują do Dudy o odrzucenie ustaw sądowych PiS. „Wejście tego prawa [ustawy dyscyplinującej] w życie stanowić będzie znaczący krok w tył. Erozja zasad demokracji niweczyć będzie wielki postęp, jaki przez dekady uczyniła Polska, budując nowoczesne, demokratyczne państwo”.

O liście kongresmenów USA do Dudy czytaj tutaj >>>

Ostra reakcja na słowa Andrzeja Dudy. „Sugerowanie, że sędziowie są nieodpowiedzialni i »powinni być eliminowani«, gdyż inaczej »Polska nigdy nie będzie normalnym państwem« jest przykładem mowy nienawiści, która może skutkować aktami przemocy skierowanymi wobec poszczególnych sędziów” – pisze Iustitia, największe stowarzyszenie sędziowskie w Polsce.

O sprzeciwie stowarzyszenia sędziowskiego Iustitia wobec mowy nienawiści Dudy tutaj >>>

Co roku przed startem Światowego Forum Ekonomicznego w Davos organizatorzy publikują „Global Risks Report” (raport o globalnych ryzykach). Po raz pierwszy aż pięć najczęściej wymienianych prawdopodobnych zagrożeń jest związanych z katastrofą klimatyczną.

Więcej o zagładzie ludzkości, która jak Jeźdźcy Apokalipsy zbliża się czytaj tutaj >>>

Podczas ostatnich obrad Europarlamentu świat zobaczył oblicze Polski – wykrzywione w aroganckim poczuciu supremacji i natchnione prostacką wersją godności narodowej.

Kiedy kraj obiegła wiadomość, że ustanowiona przez rząd fundacja odpowiedzialna za wizerunek Polski za granicą wydała 111 milionów nie wiadomo na co, pan premier zdecydowanie zaprotestował, bo przecież wiadomo na co, tyle że nie wszystkim wiadomo, bo kogo może obchodzić np. detaliczne rozliczenie czterech milionów wydanych na wizytę biało-czerwonego jachtu w kilku portach? Pan premier, a za nim kilku funkcjonariuszy PiS wyjaśnili przy okazji, że polski rząd ma niebywałe sukcesy w promowaniu Polski za granicą i że odzyskując godność zaczęliśmy się wreszcie liczyć w świecie i cieszyć takim szacunkiem jak nigdy dotąd.

(…)

Wymienione wyżej wytwory robaczywej wyobraźni nie są tylko gadżetami przeznaczonymi dla nielicznych Polaków wzmożonych patriotycznie. W rubryce OPIS PRODUKTU na E-bay.de przeczytać można (w dosłownym tłumaczeniu), że wymieniane wyżej wyroby to: Idealny polski T-shirt z godłem dla wszystkich Polaków, Polek i wszystkich warszawiaków, którzy lubią imprezy, „kurwa” i piwo i alkohol i jedzą pierogi, oglądają piłkę nożną i odpalają petardy na meczach. (…) Ładna, zabawna koszulka na prezent urodzinowy lub pod choinkę dla rodziny, wujka, ciotki, mamy, taty, dla pań, panów i dzieci”… Zacytowana wiadomość interesuje nie tylko Polaków, o czym świadczy liczba wyświetleń – wielokrotnie większa od liczebności rodaków przebywających w Niemczech. Można oczywiście powiedzieć, że takie knajackie oblicze Polski to drobiazg i że to tylko jedna z wielu twarzy Polski w świecie. Ale podczas ostatnich obrad Europarlamentu świat zobaczył bardzo podobne oblicze Polski – wykrzywione w aroganckim poczuciu supremacji i natchnione prostacką wersją godności narodowej.  Obawiam się, że tego obrazu nie przesłonią dokonania rządowej fundacji narodowej, wydającej 111 milionów na jakieś bliżej niezidentyfikowane projekty.

Esej Andrzeja Karmińskiego tutaj >>>

Na sędziach i Banasiu PiS się wykolei. Nareszcie będzie piękna katastrofa

PiS ma aktualnie 35% poparcia w najnowszym sondażu Kantar. Tego spadku nie zatrzyma już nic. Przedłużająca się afera Banasia ciągnie partię Kaczyńskiego w dół.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik zrobił kolejną dyscyplinarkę sędziemu Krystianowi Markiewiczowi. Zarzuca mu 55 przewinień, m.in. podżeganie sędziów do odmowy współpracy z powołaną przez PiS Izbą Dyscyplinarną SN i podważanie legalności nowej KRS

O nowych zarzutach dla szefa Iustitii poinformował Główny Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab w środę 4 grudnia 2019. Z jego komunikatu wynika, że sędzia Markiewicz dostał zarzuty popełnienia 55 przewinień dyscyplinarnych „oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa i uchybienia godności urzędu sędziego”.

Zastępcy głównego rzecznika Przemysławowi  Radzikowi nie spodobało się to, że w maju 2019 Markiewicz jako szef Iustitii skierował do prezesów sądów i sędziów dyscyplinarnych działających przy sądach apelacyjnych list, w którym zarząd Iustitii wzywał m.in. do powstrzymania się od orzekania w sprawach dyscyplinarnych oraz do nieprzesyłania akt z odwołaniami do Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym, którą powołał PiS.

Zarząd Iustitii  przekonywał, by poczekać na wyrok TSUE o legalności nowej, niekonstytucyjnie powołanej KRS i Izby Dyscyplinarnej, obsadzonej głównie prokuratorami, którzy współpracowali ze stronnikami Zbigniewa Ziobry w prokuraturze.

Według Radzika, list podpisany przez Markiewicza jako przewodniczącego największego stowarzyszenia sędziów w Polsce, to manifest polityczny, w którym zakwestionował niezależność i legalność nowej KRS oraz legalność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej.

Ponadto szef Iustitii miał podżegać adresatów listu do „popełnienia deliktu dyscyplinarnego, polegającego na nierespektowaniu porządku prawnego Rzeczpospolitej Polskiej poprzez powstrzymywanie się od orzekania oraz zaniechanie przedstawiania odwołań stron i akt spraw dyscyplinarnych Izbie Dyscyplinarnej”.

Zdaniem rzecznika w ten sposób Markiewicz miał naruszyć konstytucyjną zasadę apolityczności sędziów oraz miał złamać rotę ślubowanie sędziowskiego.

Markiewicz: Nie mamy zamiaru siedzieć cicho

Krystian Markiewicz mówi OKO.press: „Rzecznicy dyscyplinarni Piotr Schab, Michał Lasota i Przemysław Radzik po wyroku TSUE wzmogli działania, by zastraszyć sędziów, by nie walczyli o praworządność i nie wykonywali wyroku TSUE.
Ale my nie mamy zamiaru siedzieć grzecznie i czekać, by jak w Turcji sędziów zastąpili polityczni urzędnicy. Nadal będziemy protestować, a ja nadal będę wydawał niezależne wyroki dopóki będzie to możliwe” – mówi Markiewicz.

Krystian M. jak przestępca

Co ważne rzecznik dyscyplinarny pisze o sędzim Markiewiczu Krystian M., tak jakby był przestępcą. Ale to nie nowość. We wszystkich komunikatach rzecznik dyscyplinarnych tak pisze o sędziach, którym stawia zarzuty. Cały komunikat w tej sprawie jest tutaj.

Zarzuty dla Markiewicza to nie zaskoczenie, bo „dobra zmiana” w sądach od wielu miesięcy pokazuje, że z sędziami broniącymi niezależności wymiaru sprawiedliwości chce rozprawić się siłowo. Czyli robiąc im dyscyplinarki, zakładając im sprawy karne i wyrzucając z zawodu.

Reakcja na wyrok TSUE

Sygnały tego, że tak będzie, pojawiły się zwłaszcza po ostatnim wyroku TSUE, w którym Trybunał dał wskazówki polskim sądom jak należy oceniać legalność Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym i nowej KRS.

Po tym wyroku sędzia z Olsztyna Paweł Juszczyszyn wykonując wyrok TSUE zażądał od Sejmu list poparcia kandydatów do nowej KRS. I spadł na niego grad represji. Najpierw minister Ziobro odwołał go z delegacji w sądzie okręgowym, potem główny rzecznik dyscyplinarny powołany przez ministra Ziobrę zrobił mu dyscyplinarkę. A na koniec prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie powołany przez ministra Ziobro odsunął Juszczyszyna od sądzenia, zawieszając go w obowiązkach.

To jak potraktowano Juszczyszyna, to sygnał dla całego środowiska sędziowskiego, co zrobi władza z niepokornymi sędziami jeśli dalej będą kwestionować legalność nowej KRS, legalność awansowania przez nią sędziów i legalność Izby Dyscyplinarnej, którą PiS powołał po to, żeby wyrzucać szybciej z zawodu niepokornych sędziów, prokuratorów i adwokatów.

Jednak sędziowie w całej Polsce stanęli w obronie olsztyńskiego kolegi.

Siłowy kurs obecnej władzy wobec niezależnych sędziów potwierdzają też przecieki do prasy o projekcie ustawy, który PiS ma złożyć w Sejmie. Kilka dni temu pisał o tym „Dziennik Gazeta Prawna”. Dziennik podał, że w najbliższym czasie ma być złożony w Sejmie projekt dyscyplinujący sędziów, wprowadzający kary dla tych, co kwestionują niekonstytucyjne „reformy” wprowadzane przez PiS w wymiarze sprawiedliwości.

Trałowanie Krystiana Markiewicza

Najnowsze zarzuty dla szefa Iustitii wpisują się w akcje rozprawy z niepokornymi sędziami. Pod rządami Markiewicza Iustitia skonsolidowała się, sędziowie są zjednoczeni i stoją za sobą murem. Dla władzy PiS to duży problem.

Najnowsze zarzuty dla Markiewicza to już kolejna dyscyplinarka jaką mu zrobił rzecznik dyscyplinarny Ziobry.

W połowie listopada wraz z czwórką innych sędziów z władz Iustitii dostał zarzuty za to, że odmówił stawienia się na przesłuchanie przed głównym rzecznikiem dyscyplinarnym. Sędziowie mają prawne powody, by podważać legalność wszczynanych przez rzeczników Ziobry postępowań dyscyplinarnych dla sędziów sądów powszechnych. I dlatego odmawiają stawiania się na przesłuchania u niego.

Markiewicz dodatkowo w tej sprawie ma zarzut podżegania innych sędziów do ignorowania głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasoty.
Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Będą kolejne dyscyplinarki?

Sędzia Markiewicz, wraz z innymi sędziami z Iustitii, może mieć kolejną dyscyplinarkę za krytykę „dobrej zmiany” w internecie. Rzecznik dyscyplinarny może chcieć zrobić z nich grupę hejtującą sędziów, którzy poszli na współpracę z resortem ministra Ziobry.

Zarzuty dla Markiewicza są jednak absurdalne. Bo jego działalność publiczna związana jest z tym, że wypowiada się jako szef stowarzyszenia Iustitia, do czego ma prawo.

Ponadto rzecznik dyscyplinarny ściga go, choć to on jest prawdziwą ofiarą hejtu, jaki organizowała Mała Emi. Akcje oczerniania Markiewicza jako lidera Iustiti omawiała ona m.in. z byłem wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem.

Media opisały to jako aferę hejterską w ministerstwie sprawiedliwości. Nikt za tę aferę nie ma postawionych zarzutów, ani dyscyplinarki. Za to rzecznik dyscyplinarny Ziobry sprawdza plotki, którymi oczerniano Markiewicza. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Na tym jednak nie koniec. Rzecznicy dyscyplinarni systematycznie zaostrzają swoje podejście wobec niepokornych sędziów. I od niedawna składają wnioski o zawieszenie w czynnościach służbowych sędziów (którym stawiają zarzuty dyscyplinarne) i obniżenia im wynagrodzenia.

Tak zrobili wobec sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek z Gorzowa Wielkopolskiego. Rzecznik dyscyplinarny uprzedza, że taki wniosek rozważy też wobec sędziego Markiewicza. Decyzję o zawieszeniu sędziego podejmuje sąd dyscyplinarny, do którego trafia sprawa z zarzutami dyscyplinarnymi.

Jeśli sąd zgodzi się na zawieszenie, to sędzia może mieć zmniejszone wynagrodzenie w granicach 25-50 proc. To dodatkowa represja dla niezależnych sędziów.

Ostatnio Izba Dyscyplinarna dała nowe narzędzie ministrowi Ziobrze, by mógł skarżyć wszystkie decyzje dotyczące dyscyplinarek dla adwokatów. Dodajmy – skarżyć do Izby Dyscyplinarnej.

Więcej o Tusku >>>

PiS ma coraz większy kłopot z Banasiem. „Pancerny Marian” tkwi i tkwi na stanowisku szefa NIK. PiS próbuje nowych wybiegów retorycznych. Bartosz Kownacki mówi, że Banaś zapisał się do opozycji, Jacek Kurski, że Banasia pogrążyła jego telewizja. Końca nie widać

MAFIJNE PORACHUNKI W PIS >>>

Co piszą o Banasiu – tutaj >>>

Polityczna saga z Marianem Banasiem w roli głównej nie ma końca. 2 grudnia „Dziennik Gazeta Prawna” podał, że prezes NIK w piątek 29 listopada złożył na ręce Marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Dymisja nie została przyjęta, ponieważ PiS miało się nie zgodzić na treść pisma, na nową propozycję treści dymisji z kolei sam Banaś nie chciał się zgodzić.

„Dziennik Gazeta Prawna” podał dziś, że w swoim piśmie Banaś miał napisać: „Wobec utraty mandatu, jaki został mi udzielony, a także kierując się Dobrem Polski, Najwyższej Izby Kontroli oraz mojej rodziny składam w dniu dzisiejszym rezygnację ze stanowiska Prezesa Najwyższej Izby Kontroli”. To pismo miał przekazać Witek 29 listopada kierowca Banasia. „Potwierdziliśmy autentyczność dokumentu, który został napisany i odręcznie podpisany przez prezesa NIK” – pisze dziennik.

PiS zaproponował Banasiowi bardziej formalnie, zredagowane pismo, miał się powołać na art. 17 ustawy o NIK, a następnie wskazać na mocy art. 21 ust. 3 osobę, która będzie go zastępowała. Miał to być powołany dwa dni wcześniej wiceprezes NIK Tadeusz Dziuba. Prezes NIK miał odrzucić tę wersję.

Dlaczego „zwykła” dymisja nie wystarczyła? „Zgodnie z prawem prezes NIK pełni swoją funkcję do momentu wyboru nowego. Jeśli Banaś złoży rezygnację, nikogo nie wyznaczając, to rządzi w Izbie do zaprzysiężenia nowego prezesa. A z tym może być problem, bo na kandydaturę musi się zgodzić Senat, w którym większość ma opozycja” – tłumaczy „Wyborczej” jeden z jej informatorów.

No i mamy pat. A politycy PiS sięgają po nowe wybiegi retoryczne, które mają pokazać, że nie ponoszą odpowiedzialności za tę coraz bardziej absurdalną sytuację.

Banaś – od bohatera do zera

To pogłębia problem PiS z Banasiem, który jeszcze niedawno był ważnym członkiem rządu i „kryształowym człowiekiem”. Problemy zaczęły się 21 września, gdy reportaż śledczy TVN24 ujawnił, że w należącej do prezesa NIK kamienicy gangsterzy prowadzą hotel z pokojami na godziny.

Początkowo PiS starał się bronić Banasia. 25 września prezes PiS Jarosław Kaczyński chwalił prezesa NIK 25 września: „.Jeżeli ktoś, jak Marian Banaś, zabrał co najmniej dwieście kilkadziesiąt miliardów przestępcom, to ma wrogów i ci wrogowie mogą posunąć się do daleko idącej operacji, żeby kogoś takiego skompromitować”. Dodał jednak z ostrożności: „Niczego nie przesądzamy, czekamy na rozstrzygnięcia”.

Banaś był dla PiS cenny, bo był twarzą opowieści o odbieraniu przestępcom miliardów złotych przez sprawny rząd „dobrej zmiany”. O tym, że opowieść ta jest w dużym stopniu fałszywa, pisaliśmy m.in. w tekście „PiS: PO ukradła Polakom 250 mld złotych z VAT. W takim razie PiS ukradł już 87 mld”

Tuż po wyborach parlamentarnych z 13 października publiczne wypowiedzi o Banasiu zaczęły się zmieniać, o czym pisaliśmy w tekście „Teoria dwóch Banasiów, czyli niestała miłość PiS do prezesa NIK”.

„Banaś wszedł w koalicję z opozycją”

Prezesa NIK nie można po prostu usunąć, ma mocną pozycję zapisaną w Konstytucji. Pod koniec listopada PiS uznał, że dosyć tego. Jarosław Kaczyński tupnął nogą i powiedział, że oczekuje od Banasia dymisji. Premier Morawiecki zapoznał się z raportem CBA z kontroli oświadczeń majątkowych szefa i również publicznie, razem z chórem polityków PiS, zaczął namawiać Banasia do ustąpienia ze stanowiska.

Teraz PiS idzie jeszcze dalej i próbuje zapisać prezesa NIK do opozycji.

2 grudnia wieczorem w Polsat News poseł PiS Bartosz Kownacki mówił:

„Mam wrażenie, że Banaś wszedł w koalicję z opozycją. On jest dzisiaj najbardziej przydatny dla opozycji. To widać po deklaracjach, które składali liderzy pana Tomczyka”

Cezary Tomczyk z PO był drugim gościem programu. Kownacki powiedział jeszcze do niego:

„W waszym interesie jest to, żeby Banaś nadał był szefem NIK”.

Kurski: To TVP pogrążyła Banasia

Logikę związków Banasia z opozycją do granic możliwości wykręcił Jacek Kurski w rozmowie z braćmi Karnowskimi w tygodniku „Sieci”.

Kurski powiedział: „To TVP pogrążyła szefa NIK. Słowa, które u nas Marian Banaś wypowiedział w »Gościu Wiadomości«, były dlań dużym problemem, przedmiotem ataku opozycji”.

Kurskiemu chodzi o wywiad Banasia w TVP 23 września, dwa dni po materiale „Superwizjera”. Według Kurskiego to jego telewizja pogrążyła Banasia. Zrobiła to, oddając mu głos, żeby nieniepokojony wytłumaczył się ze swojej kamienicy. Banaś powiedział wtedy, że kamienicę dostał od weterana AK. Rzeczywiście, był za ten występ w TVP krytykowany. A skoro był atakowany, to trzeba było się go pozbyć. W ten sposób to Jacek Kurski bohatersko obalił Banasia.

Przekaz dnia

Portal rmf24.pl dotarł do przekazu dnia polityków PiS na temat Banasia. Członkowie partii Kaczyńskiego mają w mediach mówić, że:

  • PiS zrobił wszystko co mógł, decyzja należy do Banasia;
  • Zbadają możliwość usunięcia Banasia za pomocą zmiany prawa;
  • PO wykazuje się hipokryzją, bo nie nawoływali do usunięcia z tej samej funkcji Krzysztofa Kwiatkowskiego, na którym ciążyły zarzuty prokuratorskie;

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu poinformował, że: „W nawiązaniu do doniesień medialnych chciałbym zakomunikować, że do sekretariatu marszałek Sejmu nie wpłynęło pismo opisane w artykule. Co jednocześnie oznacza, że marszałek Sejmu nie mogła się z nim zapoznać ani tym bardziej go odesłać”.

Bartosz Godusławski z „DGP” skomentował to na Twitterze krótko: „To prawda, pismo trafiło do pani marszałek bezpośrednio”.

Musi być grubo – jak mówią politycy – skoro lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w swoim ostatnim oświadczeniu majątkowym, złożonym na koniec minionej kadencji Sejmu, przemilczał spółkę Srebrna.

Tymczasem chociaż prezes PiS nie jest udziałowcem spółki Srebrna, to był pełnomocnikiem do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Brał też udział w rozmowach dotyczących budowy przez Srebrną wieżowca w centrum Warszawy.

Gdy wybuchła afera spółki Srebrna wyszły na jaw kompromitujące szczegóły. Okazało się, że w Warszawie miały one budować „Kaczyński tower”, 190-metrowy biurowiec, a w przygotowaniach do inwestycji miał brać udział sam Jarosław Kaczyński. Nazwa Srebrna pojawia się nawet jeszcze w oświadczeniu Kaczyńskiego majątkowym za 2018 rok.

W zeznaniu przekazanym przez prezesa PiS do Kancelarii Sejmu czytamy: „Posiadał jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo zostało odwołane.”

W odczuciu wielu osób rezygnacja Kaczyńskiego z udziału w pracach spółki jest wielce wątpliwa, zwłaszcza, że pozostaje on nadal przewodniczącym Rady Fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, czyli większościowym udziałowcem spółek Srebrna i Srebrna media.

Związane z Prawem i Sprawiedliwości spółki to potężne przedsiębiorstwa, które zajmują się m.in. wynajmem i zarządzaniem warszawskimi nieruchomościami przy Srebrnej 16 oraz w Alejach Jerozolimskich 125/127. Jest to ścisłe centrum stolicy, gdzie każdy metr jest na wagę złota. Spółki dysponują też gruntami w centrum Puszczy Augustowskiej.

W PiS jak w mafii

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego bałwana” – miała kłopot jedna z brygadzistek.

Lotna Brygada chciała się dowiedzieć, jaka będzie teraz interpretacja, co wolno, a czego nie wolno happenerom. – „A przede wszystkim komu i kogo wolno” – uściśliła brygadzistka. Padła też prośba, żeby w pierwszej kolejności (bo idzie zima) zalegalizować palenie kukieł.

Brygadziści napisali na kartce propozycję nadawania certyfikatu happenera. Kartkę razem z bałwanem przekazali – jak się okazało – funkcjonariuszom Służby Więziennej, którzy ochraniają to wejście do Ministerstwa Sprawiedliwości, przy którym pojawiła się Lotna Brygada.

„Ten bałwan to z pewnością nawiązanie do ironicznej rzeźby Dawickiego „Bałwan cytatów”. Na guzikach bałwana Dawickiego znajdują się cytaty z Rozmyślań rzymskiego filozofa i cesarza Marka Aureliusza. Na marchewkach lotnego bałwana są pewnie głębokie myśli Prezesów” – kpiła jedna z internautek, parafrazując uzasadnienie prokuratury w Katowicach. Dopatrzyła się ona w wieszaniu przez narodowców zdjęć nawiązania do „historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina”.

Są dwa światy – jest taka piękna piosenka mojej ukochanej Agnieszki Osieckiej i słowa te znakomicie pasują do obecnej polskiej smutnej rzeczywistości.

Jeden świat to pisowskie kłamstwa, załgane reżimowe media, puste obietnice, w które nie wierzy nawet ich stękający autor, patriotyczne frazesy jak za komuny i ocean obłudy.

Drugi świat to emeryci przeliczający bilon w aptekach i przy kasach, koszmar gasnącej niewydolnej umierającej służby zdrowia, coraz starsze pielęgniarki i nauczyciele ubożejący niedołężni, podwyżki cen, kryzys rozpaczliwie odwlekany byle do najbliższych wyborów.

Rzeczywistość komunistycznej propagandy była zaprzeczeniem tej realnej, a uśmiechnięte radosne dzieci otaczające towarzysza Stalina i pomniejszych satrapów miały ukryć istnienie gułagu, nędzy zbrodni i strachu.

Teraz nie ma gułagu i zbrodni, strach jeśli jest to przed utratą pracy i zepchnięciem do nędzy, a przemoc to ciągle tylko raczej „wypadki przy pracy” policji jak w Koninie, w przypadku Igora Stachowiaka, czy Barbary Blidy. Ale dwie rzeczywistości mamy tak samo jak w komunizmie, tę smutną ponurą prawdziwą i radosną propagandową chronioną przez barierki, kordony policji pełną limuzyn, flag, biskupów i orderów.

Mamy też coraz większą pychę i arogancję reżimu, który przestał zwracać uwagę na jakiekolwiek pozory. Nominacje pp. Pawłowicz, Piotrowicza, czy Banasia są tego kolejnym potwierdzeniem.

Pytaniem jest – jak długo te dwa światy będą istniały obok siebie i czy dojdzie do ich konfrontacji co z pewnością dla reżimu nie będzie miłe? Jak mówił w obozie internowanych wielki chociaż trochę zapomniany Janusz Szpotański – wierzę w Chronosa. I jak wykazała przyszłość miał całkowitą rację.

Pewną nowością w polskiej polityce jest osoba pana Marszałka Grodzkiego, którego orędzie było pierwszym wystąpieniem polskiego wysokiego polskiego urzędnika państwowego wypowiedziane ludzkim głosem, spokojne rzeczowe, kulturalne.

Zasadniczo różniło się od pisowskiej nowomowy, pełnej pogróżek, kłamstw, insynuacji bełkotliwych wynurzeń pisowskich dygnitarzy powtarzających otrzymany na ogół rano przekaz dnia. Różniło się też od uroczych pod każdym względem wynurzeń i analiz p. Schetyny mających coś z popiskiwania uśmiechniętego kretoszczura.

Dla mojego pokolenia w tym kontraście było coś z kontrastu pomiędzy politykami Praskiej Wiosny, a zwolennikami doktryny Breżniewa. Taka pisowska doktryna Breżniewa polegająca na nie ustępowaniu nigdy w żadnej sprawie i bez względu na wszystko, na twierdzenie, że my pisowcy musimy rządzić, nie możemy nie rządzić bo bez nas nie ma Polski, Polska to my, a reszta to zdrajcy, a w najlepszym przypadku idioci, którymi nie warto się przejmować, właśnie zaczyna się sypać.

Oczywiście Praska Wiosna to tylko daleka historyczna analogia, ale słuchając Marszałka Grodzkiego takie porównanie nasuwało się samo. Spór o to czy można reformować PiS jest moim zdaniem równie jałowy, jak spór o możliwość reformowania komunizmu. Ten zmurszały reżim musi odejść ponieważ nie jest zdolny do rozwiązania żadnego z istotnych problemów, przed którymi stoi nasz kraj. Każdy dzień trwania tego rządu (obojętne Szydło, Morawieckiego czy kogoś w tym rodzaju – niezły byłby rząd Suskiego, Budy, Horały, lub Sasina?, gdyż miałby coś z cesarstwa Romulusa Augustulusa), jest nieszczęściem dla Polski.

Jest niewątpliwie zagadką co p. Schetyna i jego otoczenie chcą ugrać przez jakieś dziwaczne ruchy przy tzw. prawyborach? Same prawybory są bardzo złym pomysłem, gdyż siłą rzeczy wymuszają podczas debaty kandydatów jednej partii spór, który ich osłabia, a z kolei brak sporu rodzi słuszny zarzut, że te całe prawybory to fikcja i ukartowana gra. I tak źle i tak niedobrze.

Twierdzenie, że geniusz Schetyny doprowadził do wprowadzenia drugiego kandydata z PO jest co najmniej niejasne, bo po pierwsze ten kandydat (jeśli to pomysł Schetyny, a tak twierdzi część komentatorów) osłabia Małgorzatę Kidawa-Błońska, którą już skłócił ze Schetyną, a po drugie co się stanie jak wygra prawybory? Kogo w końcu popiera Schetyna, oczywiście poza sobą. Prawybory i jakieś podchody i zagrywki z nimi związane są szkodliwe dla głównego celu jakim jest pokonanie Dudy.

I jeszcze jedno. Jak przemawia Morawiecki, Duda, czy ktoś w tym rodzaju to moim zdaniem szanująca się opozycja powinna opuścić salę sejmową, a nie bezmyślnie kiwać głowami i robić im publiczność. Oni tego błędu nie popełniali.

Przewodniczący komisji ds. kontroli państwowej Wojciech Szarama z PiS nagle zakończył jej posiedzenie. Tym samym Marian Banaś nie odpowiedział na żadne pytanie posłów opozycji.

„To jest skandal, mieliśmy zadać pytania panu Banasiowi, a pan Banaś odczytał niczym Nikodem Dyzma swoje oświadczenie” – protestował poseł PO Marcin Kierwiński.

Wcześniej Szarama pozwolił Banasiowi na odczytanie oświadczenia. Kilka minut prezes NIK „tłumaczył”, że… jest czysty jak łza i będzie bronił swojego „dobrego imienia”.

Salwy śmiechu wywołał taki oto fragment oświadczenia, które wygłosił Banaś: – „W Krakowie jest wiele hoteli, gdzie można wynająć pokoje na godziny, po to, żeby na przykład odpocząć w trakcie podróży lub przednią. Albo przygotować się do zaplanowanego spotkania”.

A tak Banaś „tłumaczył” się z rozmowy telefonicznej z jednym z braci K., którzy w jego kamienicy prowadzili hotel na godziny: – „Dziennikarz Bertold Kittel ukrytą kamerą nagrał wymianę zdań przez telefon. Nie miałem wpływu na to, że dzierżawca kamienicy dał numer telefonu swojemu ojczymowi. Gdy zorientowałem się, ze rozmawiam z kimś innym niż dzierżawca kamienicy, natychmiast przerwałem połączenie”.

Po nagłym zamknięciu posiedzenia komisji przez przewodniczącego Szaramę, Banaś szybko wyszedł z sali, chroniony przez Straż Marszałkowską. Na pytania dziennikarzy też nie odpowiedział.

W środę prezes NIK pojawił się na posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej. Pod koniec jej obrad Marian Banaś odczytał oświadczenie i wyszedł z Sali, zaraz po tym, jak przewodniczący komisji Wojciech Szarama z PiS zakończył posiedzenie. Towarzyszył mu nieznany mężczyzna. Pytania posłów opozycji pozostały bez odpowiedzi.

Poseł Sławomir Nitras przy wyjściu z sali Banasiowi zastąpił drogę. – Ministerstwo Finansów donosi do prokuratury, że dostawał pan pieniądze od braci K. Dlaczego pan nie odpowiada? Pan przyszedł na komisję odpowiadać na pytania. A pan przeczytał oświadczenie i ucieka – dopytywał podniesionym głosem.

Marian Banaś nie zareagował, a towarzyszący mu mężczyzna bezceremonialnie „przestawił” posła. Doszło do szarpaniny i przepychanek. Straż Marszałkowska ku oburzeniu obecnych nie zareagowała. Chwilę później Poseł Michał Szczerba wystąpił z prośbą do szefa Straży Marszałkowskiej o zbadanie całego zajścia.

 Doszło do jakiejś dziwnej sytuacji, bo Straż Marszałkowska powinna reagować. Jest powołana przede wszystkim po to, żeby chronić posłów. W tej sytuacji Straż Marszałkowska nie zareagowała. Przeciwnie, sprowadzono ją do roli osobistej ochrony prezesa Banasia – powiedział po incydencie Nitras

– Obrazek uciekającego z Sejmu z drżącymi rękami prezesa Najwyższej Izby Kontroli jest symbolem państwa PiS. Prezes NIK, który powinien być twardym człowiekiem, o nieskazitelnym charakterze, na tyle silnym, by potrafić kontrolować wszystkie instytucje państwa, ucieka przed posłami, bojąc się pytań o samego siebie – zaznaczył Sławomir Nitras na konferencji prasowej, zorganizowanej krótko po incydencie z Banasiem. Marcin Kierwiński podkreślił, że „zachowanie posłów PiS świadczy o tym, że jest deal pomiędzy PiS a Banasiem”.

Wojciech Szarama, pytany przez dziennikarzy o oświadczenie prezesa NIK i jego zachowanie na posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, wyraził przekonanie, że szef NIK … odpowiedział na większość pytań. – Do sprawy pana Banasia z pewnością wrócimy, bo oświadczenie jej nie zamyka, dlatego czekamy na informację o raporcie CBA. W trakcie całego posiedzenia komisji pod adresem pana Banasia padł szereg zarzutów, padło bardzo wiele pytań. On w swoim obszernym oświadczeniu na znaczną część z tych pytań odpowiedział – powiedział.

Zaznaczył, że dobrze byłoby, aby komisja przyjrzała się sprawie szefa NIK wówczas, gdy otrzyma informacje z raportu CBA, bo „wszyscy na raport czekamy” i uzyskane informacje „zdecydują o stanowisku rządu wobec sytuacji pana prezesa NIK-u”.

Banaś u Corleone Kaczyńskiego – czytaj tutaj >>>

„Łańcuch Światła — murem za sędzią Juszczyszynem” — pod takim hasłem zorganizowany został w Olsztynie wiec poparcia dla sędziego Pawła Juszczyszyna. Sędzia został odwołany przez Ziobrę z delegacji do olsztyńskiego Sądu Okręgowego po tym, gdy w jednym z procesów zażądał od Kancelarii Sejmu ujawnienia list poparcia kandydatów do neoKRS. To o nim traktował nasz artykuł: „Czapki z głów! Juszczyszyn: „Sędzia nie może bać się polityków, nawet jeśli mają wpływ na jego karierę”.

Przed olsztyńskim sądem rejonowym pojawiło się mnóstwo ludzi. – „My sami się bez państwa nie obronimy. Zapewniam państwa, że Paweł jest osobą bardzo odważną. Znam go od wielu lat. Jest naprawdę odważnym człowiekiem. Jest wielu odważnych, uczciwych sędziów, którzy są gotowi na to, żeby poświęcić nawet swoje urzędy, żeby bronić swojej niezależności, niezawisłości w wydawaniu wyroków w sprawach obywateli” – powiedziała do zgromadzonych sędzia sądu rejonowego w Bartoszycach Ewa Kurasz.

Głos zabrał też adwokat Wojciech Wrzecionkowski. – „Gdy w kraju jest łamane prawo, to nam nie wolno milczeć. Sędziowie nie mogą być karłami. Muszą być wolni, niezależni, po to byśmy mogli w tym kraju spokojnie spać. Bo nie może być takiej sytuacji, że sędzia będzie wykonywał polecenia polityków” – mówił.

W geście solidarności z sędzią Juszczyszynem demonstrujący zapalili świeczki, znicze i latarki w telefonach.

Dodajmy, że w najbliższą niedzielę 1 grudnia w kilku miastach Polski odbędą się demonstracje poparcia dla sędziów oraz sprzeciwu wobec upolityczniania sądów.

Przewodniczący Szarama z PiS zamiast bronić państwa polskiego przed skrajnie podejrzanym prezesem, który zagraża bezpieczeństwu NIK, bronił Banasia przed pytaniami opozycji.

Włos mi się na głowie jeży po obejrzeniu posiedzenia sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, bo przewodniczący Szarama z PiS zamiast bronić państwa polskiego przed skrajnie podejrzanym prezesem, który zagraża bezpieczeństwu NIK, bronił Banasia przed pytaniami opozycji. A na końcu zamknął posiedzenie, dopuszczając do tego, by Banaś po wygłoszeniu swojego oświadczenia po prostu wyszedł z sali, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy.

Patrzyłam i nie wierzyłam: Marian Banaś, który z racji ciążących na nim podejrzeń i mnóstwa bardzo poważnych zastrzeżeń do jego działalności, także gospodarczej, sprzecznej z piastowanymi funkcjami państwowymi, nigdy nie powinien był zostać szefem NIK, siedział z twarzą bez wyrazu, a przewodniczący Szarama bronił go jak lew i zasłaniał własną piersią – przerywając, pohukując, wyzłośliwiając się – przed pytaniami opozycji. Zakończył też posiedzenie tak, by szef NIK mógł wyjść, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy, choć, zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, powinien za ich pośrednictwem zdać ludziom sprawę ze swojej działalności.

Przypomnę tylko, że komisja ds. kontroli państwowej to komisja, której jedynym zadaniem jest strzec państwo polskie przed nieuczciwymi, podejrzanymi czy skorumpowanymi urzędnikami. Sytuacja, w której posłowie bronią podejrzanego urzędnika jest zatem kuriozalna, wysoce niepokojąca i sama potencjalnie zagraża bezpieczeństwu państwa.

Najwyższa Izba Kontroli to najważniejsza i jak dotąd ciesząca się największym zaufaniem Polaków instytucja, kontrolująca wszystkie urzędy publiczne i polityków. Marian Banaś, którego najbliżsi współpracownicy wyłudzali VAT w czasie, kiedy on – jako urzędnik państwowy – tworzył system, mający zapobiegać wyłudzeniom VAT, co jest alarmujące i jest sprawą, którą bardziej niż wnikliwie powinny zbadać (zresztą już dawno) służby specjalne; Marian Banaś, mający podejrzane kontakty ze światem przestępczym, z których się nigdy nie wytłumaczył, którego oświadczenie majątkowe badało CBA, ponieważ są co do niego wątpliwości; Banaś, w którego kamienicy półświatek prowadził dom publiczny i Banaś, który kamienicę z pokojami na godziny wynajmował po nienaturalnie niskich cenach, rodzących podejrzenia o oszustwo podatkowe, wreszcie Banaś, który nie tłumaczy się, choć ma taki obowiązek, przed opinią publiczną – jest chroniony przed odpowiedzialnością przez naszych przedstawicieli w Sejmie, których ustawowym obowiązkiem jest chronić obywateli przed takimi sytuacjami.

Bez względu na to, czy Banaś jest winny czy niewinny – bo same już podejrzenia o tak poważne przestępstwa i kontakty zwyczajnie z miejsca go dyskwalifikują z każdej funkcji publicznej – może i powinien swojej niewinności dowodzić, ale jako prywatny obywatel. W NIK ani nigdzie indziej nie powinno być dla niego miejsca.

Od dawna sądzę, że afera Banasia to największa afera (a konkurencja jest duża!) rządów PiS, w której nie powiedziano zresztą jeszcze ostatniego słowa i że z jej powodu powinno się zdymisjonować nie tylko Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, ale też premiera Morawieckiego – ponieważ jest szefem służb, które w tym przypadku się skompromitowały.

Ale premier zawinił czymś jeszcze – od miesiąca trzyma na biurku raport CBA dotyczący Banasia i… twierdzi, że go nie przeczytał, nie ujawnił go też opinii publicznej – co jest dowodem skrajnej nieodpowiedzialności.

Nie pamiętam nigdy wcześniej sytuacji, żeby bezpieczeństwu państwa zagrażali tak bezpośrednio ludzie, powołani na najwyższe stanowiska, by to państwo chronić: premier, szef koordynator służb specjalnych i prezes NIK oraz niektórzy członkowie sejmowej komisji ds. spraw kontroli państwowej. To jakiś absolutny i przerażający precedens. Co będzie dalej – zobaczymy, bo sprawa się wciąż toczy.

Bezprawie PiS właśnie się dokonało

Prawo i Sprawiedliwość w swojej krucjacie reformatorskiej chciało narzucić społeczeństwu poczucie zepsucia i degrengolady​, z czym miał się kojarzyć wymiar sprawiedliwości. Kampania billboardowa pokazująca sędziów jako złodziei i kombinatorów miała za zadanie wzmocnić taki przekaz. Jakimi brudnymi metodami obóz rządzący chciał podporządkować sobie wolne sądy, pokazała afera hejterska w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od pewnego czasu publikowane różne dane pokazujące zapaść sądowniczą po wdrożonych przez PiS zmianach. W dzisiejszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej możemy poznać kolejną porcję wskaźników.

Po czterech latach zmian w sądach mamy wyraźny spadek ich sprawności. Na koniec 2019 r. sędzia będzie miał w swoim referacie dwa razy więcej niezałatwionych spraw niż w 2015 r.” – alarmuje Dziennik Gazeta Prawna. Stowarzyszenie Sędziów Polskich “Iustitia” opracowało dane Ministerstwa Sprawiedliwości, z których wyłania się obraz zapaści polskiego sądownictwa – “Pracujemy bardzo ciężko. Jednak prawda jest taka, że nie dostajemy żadnych narzędzi, które pozwoliłyby nam opanować stale rosnący wpływ spraw do sądów. Mało tego. Rządzący swoimi działaniami powodują w sądach chaos, co musi przekładać się przecież na sprawność postępowań” – mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia.

Ministerstwo odpiera zarzuty i zwraca uwagę na sprawy karne – “Czas trwania postępowań rozpatrywanych przez sądy okręgowe skrócił się w pierwszym półroczu 2019 r. o prawie trzy miesiące w stosunku do 2015 r.” – pisze w odpowiedzi biuro prasowe MS. W sądach rejonowych czas trwania postępowań karnych skrócił się z 5,9 miesiąca do 4,8 miesięcy w 2018 r. Problem polega na tym, że resort nie odniósł się do rosnących zaległości w sądach.

Stowarzyszenie wskazuje, że przyczyną zaległości jest zwiększony wpływ spraw, zamrożenie przez ministerstwo 745 etatów sędziowskich, chaos organizacyjny oraz losowy przydział spraw, który odpowiada za nierównomierne obciążenie sędziów pracą. “Pogłębiająca się zapaść wymiaru sprawiedliwości to po prostu efekt tzw. reform sądownictwa, których autorem jest przede wszystkim Ministerstwo Sprawiedliwości” – kwituje sędzia Markiewicz, dodając, że stoimy na krawędzi katastrofy. Zapaść w wymiarze sprawiedliwości, służbie zdrowia, ślamazarna modernizacja sił zbrojnych i szereg różnych pól, na których Prawo i Sprawiedliwość się potknęło, pokazuje, że za tydzień należy tę ekipę wymienić na lepszy model.

Bezprawie PiS należy uznać za dokonane, zrealizowane. Republika bananowa, w której obywatele to małpy, wszak od nich pochodzi człowiek.

Xerofas

Małgorzata Kidawa-Błońska – miodzio >>>

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył do Prokuratury Rejonowej w Pabianicach, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Jako podstawę prawną OMZRiK wskazał art. 257 Kodeksu karnego: „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”

Chodzi konkretnie o słowa: „Ja sobie mogę łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, (…) powiedzmy w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu na terenie Europy, tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej” – wypowiedziane przez metropolitę krakowskiego w 2013 roku.

„Biskup Marek Jędraszewski publicznie wypowiadał zdania w których straszył…

View original post 57 słów więcej