Polityka dyktowana przez koronawirusa

Koronawirus przykryje wszystkie tematy polityczne. I nie dziwota – wszak chodzi o nasze życie.

Władza PiS zaniedbała służbę zdrowie, jest gorzej niż kilka lat temu, pozamykane szpitale i oddziały zakaźne.

Duda obiecuje Fundusz Medyczny, ale z tego nic nie wynika, bo z pieniędzy tak czy siak przeznaczonych na służbę zdrowia, tylko inaczej nazwanych.

To nie tyle kłamstwo tej władzy, to jest szajs. Oni są z szajsu i szajsem chcą kupić społeczeństwo.

Dojdzie w Polsce do sytuacji, jak we Włoszech, gdzie chorzy na koronawirusa wyrywają sobie respiratory, walczą o łóżko na oddziałach w szpitalach.

Nałóżmy na to kryzys ekonomiczny, bo ten idzie, a nasz kraj ma zdewastowane finanse publiczne, kreatywną księgowość (krętacz Morawiecki do tego doprowadził), a więc kryzys ekonomiczny będzie u nas zdecydowanie cięższy niż gdzie indziej.

Koronawirus przyczyni się do zaatakowania w pierwszym rzędzie ustroju demokratycznego w Polsce, najprawdopodobniej dotknie też instytucje unijne, włącznie z tym, że może być zagrożony byt UE.

Taka zawsze była polityka. Nagle robiła zwroty, skręty. A Polska zaniedbana, rządzący do dupy. Jeżeli uzmysłowimy sobie, że tak duży naród nie powinien tracić niepodległości (a tracił), to możemy sobie wydedukować z tego, iż jako naród mamy elity polityczne do dupy. PiS to najgorsza formacja, jaka dostała się do koryta po 89 roku.

Już powinien być przesunięty termin wyborów prezydenckich. W takiej sytuacji szanse dla opozycyjnych kandydatów są mniejsze.

Kampanie kandydatów zaś zawieszone, bo to grozi rozpowszechnianiem wirusa.

Nowy Fundusz Medyczny ma osłodzić Polakom utratę 2 mld zł, które otrzyma z budżetu rządowa Telewizja Polska. I zwiększyć szanse Andrzeja Dudy na reelekcję. Na co mają iść te środki? Czy będą to osobne pieniądze, czy takie, które i tak muszą trafić do systemu w ramach ustawy 6 proc.?

Więcej o krętactwie Dudy w sprawie Funduszu Medycznego tutaj >>>

Bunty w więzieniach, domy opieki zamieniane w szpitale zakaźne, dramatyczne decyzje – kto dostanie respirator, kto łóżko na intensywnej terapii, jedna trzecia kraju pod kwarantanną. Dlaczego we Włoszech epidemia koronawirusa wybuchła z taką siłą? Być może winą są oszczędności i błędy, ale też i styl życia.

Więcej o chaosie i pandemonium we Włoszech tutaj >>>

Jest niewybaczalnym błędem obecnego rządu, że 3 tygodnie temu, gdy opozycja organizowała debatę w Senacie w spr. Koronawirusa, rząd zlekceważył problem.

Jeszcze wówczas można było poprzez kontrolę wszystkich podróżnych, ich spisywanie oraz umieszczanie podróżnych z terenów zainfekowanych w 14-dniowej kwarantannie ograniczyć zagrożenie. Rząd PiS uznał, że debata w Senacie to próba ataku na układ rządzący i publicznie lekceważył epidemię.

Więcej trafnych spostrzeżeń Giertycha o koronawirusie tutaj >>>

Prezydent Andrzej Duda na wtorek na godz. 11.00 zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego – poinformował dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marcin Kędryna. Chodzi o sytuację związaną z koronawirusem – w kraju liczba osób nim zakażonych rośnie.

Przypomnijmy – w skład RBN wchodzą marszałek Sejmu, marszałek Senatu, premier, szef MON, szef MSWiA, szef MSZ, minister koordynator służb specjalnych, szefowie ugrupowań politycznych posiadających klub parlamentarny lub poselski lub przewodniczący tych klubów, szef kancelarii prezydenta i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

O jej zwołanie w tej sprawie apelowała od kilkunastu dni cała opozycja. Dodajmy, że ostatnie posiedzenie RBN zwołane przez Dudę odbyło się prawie 4 lata temu i dotyczyło szczytu NATO w Warszawie.

Pojawiły się pierwsze komentarze przedstawicieli opozycji. – „Dobrze, że prezydent zdecydował się na to działanie, ale szkoda, że tak późno, bo Lewica apelowała o to od prawie trzech tygodni” – powiedział szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. – „Trzeba było naprawdę realnego poczucia zagrożenia, żeby prezydent Duda odważył się zdecydować na rozmowę z liderami parlamentarnych środowisk politycznych. Oni nie gryzą, na pewno nie zrobią panu prezydentowi krzywdy” – stwierdził poseł PSL Krzysztof Paszyk.

Sprawę komentowali też internauci: – „A tyle się Bielan naperorował w różnych telewizjach i rozgłośniach, że nie ma żadnego uzasadnienia, by zwoływać RBN”; – „Czyżby władza sobie nie radziła? Chcą przerzucić odpowiedzialność?”; – „Kiepsko musi być. W sondażach albo statystykach”; – „1. Spóźnieni 2. Przerażeni 3. Chcą zwalić winę na innych”.

Wywiad o koronawirusie w Polsce z prof. Markowskim tutaj >>>

Czytaj o Włoszech, które stają się strefą zamkniętą – tutaj >>>

Kampania Andrzeja Dudy nie jest tak słaba przez zły dobór ludzi, którzy są za nią odpowiedzialni. Jak sugeruje dzisiejszy “Wprost”, w tle trwa wojna domowa w Zjednoczonej Prawicy.

O tym, że coś dziwnego dzieje się w obozie rządzącym, już dawno wiadomo. Trudno wyliczyć wszystkie wpadki, pierwsze z brzegu to np. wojna Mariana Banasia i CBA z resztą aparatu władzy czy działania Zbigniewa Ziobry i jego “młodych wilków”, którzy mają chyba apetyt na przejęcie sterów władzy, gdyby Jarosław Kaczyński przeszedł na emeryturę. No i słynny już środkowy palec posłanki Lichockiej. To jednak tylko najbardziej widoczne problemy. Pod pokrywką tego garnka wrze.

Więcej o wojnie domowej w PiS tutaj >>>

Jak CBA walczy z Banasiem tutaj >>>

O tym, jak Ziobro zniszczył wymiar sprawiedliwości tutaj >>>

O „uczciwości” w PiS (sitcom) tutaj >>>

O matołectwie kwalifikowanym – Anna Kwiecień – w PiS tutaj >>>

„Do pieca wsadzić Kaczora, w ten sposób naród by się obudził, a Kaczor przestał ogłupiać ludzi” – to fragment „Ballady Milanowskiej” napisanej przez Jolantę Turczynowicz-Kieryłło i jej męża… Szok! Szefowa kampanii Dudy @AndrzejDuda @mecenasJTK @jbrudzinski @AdamBielan. (za wyborczą)

PiS jako wstyd

Przez kilka dni zdominowała przestrzeń polityczną szefowa sztabu Dudy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło.

Kobieta ładna, ale przysłowiowa blondynka, choć kolor włosów ma inny. Dlaczego? Nieciekawa intelektualnie, wątpię, czy dobra prawniczka i popełniająca błędy – zarówno logiczne (marny prawnik zatem) i kulturowe. Co świadczyłoby, iż nie odrobiła wykształcenia, na którym budujemy osobowość.

Dlaczego została szefową sztabu? To świadczyłoby, iż PiS nie ma żadnego zaplecza intelektualnego, nikt znaczny nie chce być na ich usługach.

Związać się z PiS to swego rodzaju wstyd. Dlatego tak marni politycy występują w tej partii i tak beznadziejni dziennikarze ich bronią.

Jeden z liderów Lotnej Brygady Opozycji Arkadiusz Szczurek udzielił wywiadu portalowi OKO.press, w którym to dokonuje rozdziału nienawiści i pogardy.

I należy się z nim zgodzić, iż do Dudy można mieć tylko pogardę, bo to mały człowiek, który nie broni Konstytucji, ale będąc na usługach Kaczyńskiego, będąc jego pachołkiem, łamie Konstytucję.

To w końcu Duda używa języka nienawiści w stosunku do sędziów, którzy stoją na straży niezależności sądów i tego standardu demokracji.

Propaganda PiS powtarza się, że udawaliśmy pucczan. To absurd, nikt nikogo nie udawał. Duda też nie udawał, że jest z Pucka, prawda? Nienawiści do pana prezydenta nie czuję. Jeżeli już, to pogardę. Mamy prawo krzyczeć i gwizdać. Jesteśmy w końcu suwerenem wyposażonym w narządy głosowe – mówi Arkadiusz Szczurek z Lotnej Brygady Opozycji.

A co krzyczycie do pana prezydenta kochanego?

„Kłamca”, „Będziesz siedział”, „Trybunał Stanu”, „Republika banasiowa”, „Przestań łgać”. Na Pomorze wzięliśmy megafon, taki zwykły za 400 zł, żeby pan prezydent lepiej słyszał. Poza tym używamy gardeł.

Jesteśmy w końcu suwerenem wyposażonym w narządy głosowe. Nasze główne słowo to „WyPAD”, transparent – „Przestańcie kraść. WyPAD 2020”.

I ile osób rusza śladami Dudy?

Uwaga, nawet ty powielasz kalki medialne. To pytanie robi wrażenie, jakbyśmy to robili systematycznie, wiele razy. PiS i media publiczne robią z nas potężną organizację. OK, niech przeceniają nasze możliwości, niech się boją, ale wy powinniście pisać prawdę, lecieć konkretami, jak to w OKO.press.

Więc poczekaj, policzę.

Do Wejherowa i Pucka pojechali Adam „Wiśnia”, Wiśniewski, Karol Grabski, Stasia Skłodkowska, Piotr „Łopata” Łopaciuk, Kasia Goldian, Julka Łowkis, i ja, nazwisko już podawałem. Czyli siedem osób.

Kto z Platformy koordynuje waszą działalność? I kto was opłaca?

(Śmieje się). Panie prokuratorze kochany! Na Pomorze zaprosili nas miejscowi. W Pucku, Wejherowie, Gdyni, Gdańsku są na Dudę strasznie wkurzeni od czasów, gdy zawetował im kaszubski. Za całokształt zresztą też.

Wywiad z Arkadiuszem Szczurkiem tutaj >>>

Prezes Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ) zadaje przewodniczącemu neo-KRS 9 pytań. Odpowiedzi zaważą, czy neo-KRS zostanie wyrzucona z ENCJ, w której jest zawieszona od sierpnia 2018. Prezesi trzech najważniejszych stowarzyszeń sędziowskich apelują do Przewodniczącej Komisji Europejskiej o skargę KE na polski rząd do TSUE za ustawę kagańcową.

Jak neo-KRS ośmiesza polskie sądownictwo w UE >>>

„W otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego są wycinane kolejne fragmenty najcenniejszych przyrodniczo karpackich lasów. Dzieje się tak pomimo obecności bardzo rzadkich gatunków z Czerwonej Listy” – informuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Właśnie złożyła wniosek o utworzenie rezerwatu. Olga Tokarczuk: „Zostawmy w spokoju to wyjątkowe miejsce”.

Więcej o dewastowaniu Puszczy Karpackiej >>>

Droga Pani Mecenas!

Jak niefart, to niefart. Oj, coś w tej kampanii nasz Prezydent szczęścia nie ma. Ale od czego jest wierny doradca, czyli ja, który zawsze stoi na posterunku, aby dobrą radę podrzucić.

Pozornie może się wydawać, że dla pani Mecenas kampania się skończyła, zanim się zaczęła. Dość oryginalne propozycje wprowadzenia ograniczenia wolności słowa bledną bowiem przy nowych informacjach o szczególnych Pani upodobaniach kulinarnych, które z rzadka tylko występują na naszym globie (niektóre regiony Papui), a które jeżeli przylgną do sztabu naszego Umiłowanego Kandydata mogą nie spotkać się z powszechnym aplauzem.
Dlatego wymyśliłem taką oto historyjkę,której musi się pani wiernie trzymać.

Cały list Romana Giertycha do Turczynowicz-Kieryłło tutaj >>>

Oskarżenia o malwersacje finansowe, a także zawiadomienia do prokuratury i CBA – to pokłosie konfliktu, jaki wybuchł w stowarzyszeniu współrządzonym przez Mariana Banasia. Zarzewiem sporu stały się nieruchomości warte miliony złotych. Przy okazji na światło dzienne wychodzą sięgające jeszcze lat 70. XX w. powiązania Banasia z byłym ZOMO-wcem, karateką i wieloletnim członkiem PZPR.

Wyczerpująco o Banasiu tutaj >>>

W minionych latach jeździłem tam regularnie, ale w te ferie ani grosza nie wydałem w Istebnej, której samorząd dołączył do szczucia na środowiska LGBT.

Każdy z nas może zademonstrować niezgodę na autorytaryzm i łamanie cywilizowanych standardów. Wcale nie jesteśmy słabi i mamy w rękach potężne środki nacisku. Myślicie, że oni nie czują naszego sprzeciwu i dezaprobaty? Że nasze drobne gesty są pozbawione znaczenia?

„Niektórzy nawet w pociągu nie chcą koło mnie siedzieć, bo tak nienawidzą PiS” – żalił się w wywiadzie dla Justyny Dobrosz-Oracz poseł tej partii Kazimierz Smoliński. Rozmowa ukazała się na stronie internetowej wyborcza.pl 13 lutego i chyba nie została przez opinię publiczną dostrzeżona w takim stopniu, w jakim na to zasługiwała. To jedno krótkie, lecz jakże krzepiące zdanie pokazuje, jak potężną bronią dysponujemy. Tłumaczy też, dlaczego z oficjalnej propagandy całkowicie znikły chełpliwe odwołania do „woli suwerena”.

Felieton Wojciecha Maziarskiego tutaj >>>

Macierewicz, Morawiecki, Jolanta Turczynowicz-Kieryłło i pisowska codzienna nieprawość

Za rządów PiS wszystko się waży. Ważą się losy Polski, niestety Kaczyński i jego ancymonki (mitoman Morawiecki i złamany Duda) działają na szkodę kraju, obywateli.

Nie mają wizji. Pieprzą o niej, bo wizją nie jest przekupswo (rozdawnictwo), niektórzy niedorobieni intelektualnie dziennikarze nazywają to transferem. Nasi durnie nie mają za wiele wiedzy, to typowo polskie niedoróbki, jakich przez dzieje mieliśmy nadto.

PiS to partia koryta i załatwiania kompleksów. Kaczyński zaś mentalny – nie tylko fizyczny – kurdupel. Świetnie te barachło ujął Zbigniew Herbert (Potęga smaku).

Morawiecki – mitoman, jako się rzekło – negocjuje budżet Unii Europejskiej. Ponoć jest w stanie oddać 100 mld za to, aby Bruksela nie przyczepiała się do praworządności ( istocie bezprawie) pisowskiego w Polsce.

Skończy się, jak to ancymonki potrafią: odda 100 mld, a TSUE weźmie się tym kurduplowatym autokratom do dupy.

A tak poza tym PiS czyni swoje idiotyzmy. Chory człowiek Macierewicz wraca na tapetę. Tak jak on przekazuje swoją wodę z mózgu elektoratowi PiS nikt nie potrafi, zbliża się kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej, za którą odpowiada Lech Kaczyński, byle jakie xero Jarosława.

Szefowa sztabu Dudy Turczynowicz-Kieryłło to kobieta słup, mentalnie zacofana (inaczej nie może być, aby wdać się w interesy polityczne z Dudą), a przy tym kobieta piękna, przynajmniej jak na mój gust.

Kogoś tam pogryzła ta pani. Mniejsza o zgryz, ale gdy ona się odezwie to gryzie nie tylko demokracje, ale i rozum. Niedokształcona w literaturze i w tym, co czyni nas interesującymi (bądź nie) osobowościowo.

Był palec Lichockiej, jest sobaka Dudy.

OKO.PRESS Z BRUKSELI. W piątek 21 lutego, w drugim dniu negocjacji nowego budżetu Unii Europejskiej, liderzy państw nie zdołali wypracować porozumienia. Po zaledwie 30 minutach rozmów i przy braku szans na konsensus, głowy państw przerwały nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej. Polska w gronie państw sprzeciwiających się budżetowym cięciom.

Więcej jak mitoman Morawiecki walczy w Brukseli >>>

2,75 mln zł – tyle na swoje działania w 2020 roku dostanie podkomisja smoleńska. „Mają rozmach… Pan Antoni zapowiadał koniec, a tu kolejne miliony złotych w błoto” – komentuje dr Maciej Lasek, jeden z autorów raportu Millera, wyjaśniającego przyczyny katastrofy z 10 kwietnia. Zaś Antoni Macierewicz już zapowiada swój kolejny raport i przekręca fakty.

O zbuku Macierewiczu, który znowu żywi się naszymi milionami >>>

Sędziowie z Olsztyna, którzy postawili się nominatowi Ziobry Maciejowi Nawackiemu, dostają listy poparcia od innych sędziów. Wspiera ich Adam Strzembosz z grupą sędziów, którzy założyli „Solidarność” w sądach w PRL-u oraz duża grupa sędziów z Warszawy.

O walce sędziów o praworządność w kraju >>>

Zakrojone na ogromną skalę przeszukania w sprawie majątku Mariana Banasia tylko w drobnej części dotyczą słynnej kamienicy w Krakowie. Z informacji Onetu wynika, że śledczy wiążą sprawę szefa NIK z gigantycznym praniem pieniędzy — chodzi o ponad 5 mln zł.

Więcej o wojnie mafijnej w PiS >>>

Dzisiejsze działania wyglądają z jednej strony jak próba zastraszenia, a z drugiej jak jakiś rodzaj zemsty. Trudno założyć, że Marian Banaś przez tyle miesięcy nie zabezpieczył jakichś dokumentów, które miałyby o nim źle świadczyć, tym bardziej, że kwestia dotyczy nieprawidłowego oświadczenia majątkowego. Oczywiście, że to niedopuszczalne, że prezes NIK-u ma problem ze swoim oświadczeniem, ale środki, które są do tego teraz używane, są niewspółmierne. Prawdziwych przestępców, z twardymi zarzutami nie ściga się w ten sposób, że kilkudziesięciu agentów w tym samym czasie wchodzi do kilku mieszkań, zatrzymuje dzieci itd. To jest bezceremonialne psucie państwa w biały dzień i jestem przekonany, że to dopiero początek, a nie koniec – mówi Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO. – To wielka klęska PiS-u, także moralna, bo pokazuje, że nic z tego, co zapowiadali – ani wzmocnienie państwa, ani zasad elementarnej uczciwości – nie zostało wprowadzone. Przypomnę, że okazało się, że politycy PiS-u rabowali kontenery PCK, a pieniądze wykorzystywali na swoje cele lub kampanię wyborczą. To kompletne bankructwo moralne partii, która wyrosła na walce z domniemaną korupcją, a tymczasem wszystko jest na odwrót i to PiS jest korumpującym ugrupowaniem – dodaje.

Wywiad z Tomaszem Siemoniakiem tutaj >>>

Prezydent Duda wielokrotnie okazywał swoją tchórzliwą naturę. W sytuacjach, kiedy naprawdę potrzeba było podejmować decyzję, on uciekał, kierował sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Na marginesie to pokazuje, jaką rolę pełni TK dziś. To organ przyboczny dla PiS-u, dla prezydenta, który wykonuje działania potrzebne władzy w danym momencie – mówi senator Marek Borowski. – Odnoszę wrażenie, że Kaczyński przestaje panować nad tą całą sytuacją. To już nie jest ten wszechmocny wezyr, który wszystkim steruje, a poszczególne części tego aparatu, który budował, zaczynają grać przeciwko sobie. To jest dość typowe dla autorytarnych reżimów, gdzie główny wódz słabnie – dodaje.

Wywiad z Markiem Borowskim tutaj >>>

– Obecny rząd żyje na koszt pierwszych 100 dni gabinetu premier Szydło i pierwszego rządu premiera Morawieckiego. Dokonane wówczas reformy, przyjęte ustawy na długo określiły sposób postrzegania tej władzy, wypracowały pewne stereotypy na jej temat – o 100 dniach drugiego rządu Mateusza Morawieckiego w rozmowie z Gazeta.pl opowiada politolog prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wywiad Łukasza Rogojsza z prof. Chwedorukiem tutaj >>>

O Jolancie Turczynowicz-Kieryłło tutaj >>>

Ich ostatnią szansą na utrzymanie się przy korycie jest kontynuacja prezydentury Dudy. Jeśli Duda wygra, wołami ich się od władzy nie odciągnie.

A miało być tak pięknie. Zjednoczona Prawica wygrywa jedne wybory, potem kolejne. Wreszcie cała władza w ręce prezesa, Ziobry i spółki. Trzeba przyznać, że w 2015 roku byli oni świetnie przygotowani, by dorwać się do koryta i utrzymać się przy nim jak najdłużej

Esej Tamary Olszewskiej tutaj >>>

Duda i wojna gangów

Andrzej Duda wystartował ze swoim sztabem wyborczym. I bodaj zaczął najgorzej, jak można.

A może znajduje się w sytuacji, że dobrze już nigdy nie będzie. Tylko gorzej.

Gdy przedstawiano jego sztab, aresztowany został osławiony agent Tomek, zaś bogate terytoria Banasia przeszukane, zaś jego syn wzięty do aresztu jako zakładnik.

Chyba nikogo nie należy przekonywać (oprócz pisowców), że Polska stała się państwem mafijnym.

No i szefowa sztabu Dudy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło to istny ewenement. Przegrała, co mogła, broniła w aferze KNF i dwórek szefa NBP Adama Glapińskiego.

Chciała sądowego zakazu publikacji o tych aferach. I przegrała. A w dniu inauguracji sztabu Dudy powiedziała zdanie, które kwalifikuje ją do PRL, bo to w istocie cenzura:

„Dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa”

To idiotka?

Tak! A to znaczy, że Polska zidiociała, aby taki Kononowicz w spódnicy pieprzył w przestrzeni publicznej.

To porno. Bo takie pieprzenie językiem (oralne) jest niedopuszczalne w demokracji, w państwie jako tako cywilizowanym.

Taka to Cicciolina dorwała się do mikrofonów jako szefowa sztabu wyborczego fana Leśnego Ruchadełka.

W zasadzie cieszmy się, taki fan porno musi przegrać wybory prezydenckie. Później to już będzie porno dla Dudy – Trybunał Stanu.

O tej idiotce Turczynowicz-Kieryłło tutaj >>>

Podczas konferencji, na której poznaliśmy sztab Andrzeja Dudy, prezydent zaprezentował się wyborcom w wersji aksamitnej: jako polityk spokojny, umiarkowany, nie szukający wrogów i dbający o jakość debaty publicznej. W tym samym czasie szef MSWiA Mariusz Kamiński uruchomił podległe sobie służby i przypomniał wyborcom, na czym polega codzienność w obozie PiS.

O wojnie mafijnej w PiS tutaj >>>

Katarzyna Kaczmarek opowiada OKO.press, jak wyglądało zatrzymanie jej męża, byłego agenta CBA. Ciążą na nim zarzuty dotyczące nieprawidłowości w stowarzyszeniu Helper.
PiS chce przykryć kryzys wizerunkowy po wulgarnym geście posłanki Joanny Lichockiej?

O aresztowaniu agenta Tomka i co z tego wynika – tutaj >>>

CBA przeszukało mieszkania szefa NIK Mariana Banasia i mieszkanie jego córki, zatrzymało jego syna. Agenci chcieli zrewidować gabinet Banasia w NIK, ale nie wpuścili ich urzędnicy. Akcja służb związana jest ze śledztwem dotyczącym oświadczeń majątkowych i podatkowych Banasia. Konstytucjonalista Piotrowski: nie wolno tak postępować bez uchylenia immunitetu.

Dalszy ciąg wojny mafijnej w PiS – tutaj >>>

„Wiele osób narzeka na polską służbę zdrowia, nie znając jej, ale kiedy mają z nią do czynienia, są z niej zadowoleni” – tak Stanisław Karczewski (PiS) podsumował pogłębiający się kryzys w służbie zdrowia, brak personelu, zgony na SOR i fatalną sytuację onkologii. A 2 mld na TVP są potrzebne, bo „obiektywnie przedstawia różne punkty widzenia”.

Kłamstwa Stanisława Karczewskiego, który tym samym życzy nam wszystkim śmierci (taki lekarz) – tutaj >>>

Zarówno w warstwie językowej, jak i w kwestii nowych propozycji ani PiS, ani prezydent Duda nie mają nic do zaproponowania – mówi Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego. – Jeżeli nawet Duda próbuje powrócić do łagodnego, konsensualnego języka, to jednak duża część społeczeństwa pamięta słowa, jakie wypowiadał, pełne agresji i nienawiści, utrzymane w głównym nurcie PiS-owskim – dodaje. – Ponadto następuje efekt przyzwyczajenia – to, co ludzie dostają, nie jest już przez nich traktowane jako dar ze strony rządzących, tylko oczekują na następne dary – podkreśla.

Wywiad z Aleksandrem Smolarem tutaj >>>

Czy ktoś uczciwy powie jeszcze, że to nie wygląda jak walka gangów?

Oczywiście, tylko odpowiednie służby wiedzą, co tam jest pod spodem: pod zatrzymaniem Tomasza Kaczmarka (agenta Tomka), wejściem CBA do siedziby NIK i nękaniem syna Mariana Banasia i jego córki i pod wkroczeniem NIK do Prokuratury Krajowej. Ale dla obserwatora z zewnątrz to jest Bantustan. Całkiem już jawny. Państewko, Republika Kolesi czy też bananowa lub – jak kto woli – państwo w państwie.

(…)

Dziś w Polsce klimat jest bardzo podobny: im bliżej do wyborów prezydenckich, tym bardziej jawna, bezczelna i nie zważająca na dobro społeczne czy choćby wstyd przed opinią publiczną i tym bardziej krwawa zaczyna być walka o wpływy, które dziś ustanowione przetrwają kolejnych kilka lat. Dla nas, obywateli nie ma w niej wygranych. Zwycięzcy będą przecież największymi kanaliami wszechczasów, a przegrani szubrawcami i nieudacznikami. I nawet jeśli rację mają ci, którzy twierdzą, że cała afera z Banasiem jest po to, żeby przykryć środkowy palec Joanny Lichockiej, to i tak niczego nie zmienia. Jedynym ratunkiem jest już tylko urna wyborcza.

Felieton Elizy Michalik tutaj >>>

Oszwabiają nas Duda, Dworczyk, Kaczyński, Banaś, Morawiecki

Obecnie mamy do czynienia z wojną wewnątrz ferajny. PiS oczyszcza się, bo kampania Dudy kuleje.

Palec Lichockiej, Fuck, pozostanie już symbolem tej kampanii wyborczej prezydenta, którego wstydzić się będziemy zawsze, a historia określi go właśnie „Fuck”.

Duda to Dupa. Nie trzeba specjalnie bawić się w językowe łamańce, ten złamas nie ma charakteru, ani większego intelektu.

PiS to formacja, która nie zdarzyła nam się dawno, a na pewno nie po 1989 roku. Przez takich Kaczyńskich, Dudów, Morawieckich, lądowaliśmy na śmietniku historii, traciliśmy niepodległość.

Ale takich szczujów lujów sami wybraliśmy.

Kłamią, szachrują jak mogą. Najlepiej w tej materii określa  Kaczyńskiego ancymonków czasownik – oszwabiają.

Tak! W historii dawnej sąsiedzi robili z nas wała – oszwabiali. Dzisiaj mamy taką ferajnę, która oszwabia, jak może.

Takimi szwabami są choćby Dworczyk, Banaś, Duda, Morawiecki.

W najbliższym czasie, swiatło ujrzą zupełnie dotąd nieznane afery PiS. Już Marian się o to postara, bo, jak powiedział jeden z towarzyszy: Marian na ataki na dzieci, reaguje jak raniony dzik. Szykujcie popcorn!

Więcej o Banasiu >>>

Minister Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przekonuje, że rząd PiS zawsze jest chętny do dialogu, czego przykładem były rozmowy z osobami z niepełnosprawnością i ich opiekunami w 2018 roku. Przypominamy, jak wyglądał „dialog” z protestującymi w Sejmie w wykonaniu PiS.

O „dialogu” PiS, czyli monologu – mordy zdradzieckie, kanalie, gorszy sort, gestapo – tutaj >>>

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, próbował wybawić prezydenta Dudę z kłopotu w sprawie ustawy o 2 mld zł dla mediów państwowych. W TVN24 powiedział, że to „ustawa budżetowa”, a tej prezydent nie może zawetować, musi podpisać. To nieprawda, to inna ustawa i Andrzej Duda może ją zawetować.

O bujdzie – delikatnie powiedziawszy – Kononowicza Dworczyka tutaj >>>

2 miliardy złotych trafią do kontrolowanej przez PiS TVP czy do chorych na raka – zależy teraz od Andrzeja Dudy. Opozycja żąda weta i pokazuje dane, z których wynika, że polska onkologia jest mocno niedofinansowana. Otoczenie prezydenta na razie weta nie przewiduje, jednak wiele zależy od słupków poparcia w kampanii prezydenckiej.

O tym, czy Duda podpisze 2 mld dla gadzinówki TVP tutaj >>>

Panie Ziobro odpowiadam Panu publicznie na Pańskie pismo skierowane do mnie. Informuje Pan mnie w tym piśmie, że zamierza Pan zmienić moje wygrane wyroki sądowe na moje przegrane.

Jeśli można uznać to za groźby czy straszenie to odpowiadam Panu:
chłoptasiu, nie ze mną te numery.

Więcej Wałęsy tutaj >>>

Jedyne pytanie, które warto zadać przy okazji ostatnich występów polityków i dziennikarzy dobrej zmiany jest to – czy więcej w ich działaniach chamstwa czy hipokryzji? I do czego to wszystko prowadzi, a czekają nas jeszcze fascynujące i wzruszające polemiki naszych wytrawnych dyplomatów z Unią Europejską i przekonywanie wszystkich dookoła, że PiS nie chce żadnego polexitu, że to oszczerstwo, że jest partią proeuropejską, wsłuchaną w głos Polaków, demokratyczną i kochającą praworządność mniej więcej taki samo jak ubogi zakonnik Rydzyk kocha pieniądze.

Felieton Niesiołowskiego tutaj >>>

I genialny esej Karoliny Lewickiej o krętwach i sposobach PiS.

Środkowy palec Joanny Lichockiej już przeszedł do historii polskiej polityki. Na pewno stanie się jednym z symboli toczonej obecnie kampanii wyborczej. Może, choć nie musi, wpłynąć na ostateczny wynik tej rozgrywki. Ale przede wszystkim – jak w soczewce skupił filozofię polityczną PiS. Filozofię, którą tworzy triada: zwyczajne chamstwo, systemowy hejt i udawanie ofiary.

Powrót chama
Politycy PiS lata temu odrzucili polityczną poprawność. Niektórzy z nich nigdy nie dysponowali też kulturą osobistą. A to ta miękka kompetencja nie pozwala człowiekowi pewnych rzeczy, zwłaszcza publicznie, mówić czy robić. Kiedy brakuje kindersztuby, język parlamentarny przekształca się w knajacki, możliwe jest i „spieprzaj, dziadu!” Lecha Kaczyńskiego i „stul pysk!” Krystyny Pawłowicz. Zachowania stają się zaś nieobyczajne, to gest Lichockiej czy Piotra Pyzika.

(…)

Historia partii Prawo i Sprawiedliwość pokazuje, że ugrupowanie to nieustannie się rozwija, doskonaląc techniki siania nienawiści. PiS nie potrafi inaczej, może to robić tylko jeszcze skuteczniej. Kłamstwo, propaganda, hejt. Przy jednoczesnym prezentowaniu moralnej wyższości. Zabójcze kombo. Zabójcze dla naszego państwa, narodu i społeczeństwa.

Cały esej Lewickiej tutaj >>>

PiS zrobił z Polski republikę banasiową

Prezes NIK nie zasypia gruszek w popiele… Jak donosi RMF FM, Marian Banaś właśnie znowelizował zarządzenie dotyczące kompetencji nowych wiceprezesów NIK podczas zastępowania go w obowiązkach.

A tymi nowymi zastępcami Banasia są – przypomnijmy – byli posłowie PiS Tadeusz Dziuba i Marek Opioła. Nazwisko Dziuby pojawiło się na dymisji Banasia, której prezes NIK nie chciał podpisać. A więcej na ten temat w naszym artykule „Znikająca dymisja! Czy Witek odesłała pismo Banasia?”

Wracając do zarządzenia wydanego przez Banasia, jego obecni zastępcy nie będą mogli wiele zrobić podczas ewentualnej nieobecności prezesa NIK.  Nie mogą np. modyfikować upoważnień udzielonych przez prezesa NIK ani zmieniać struktury instytucji.

Poza tym wiceprezesi NIK nie mają też niemal żadnych uprawnień w kwestiach personalnych. Jak to określił w rozporządzeniu Banaś, nie mogą samodzielnie decydować w sprawach „nawiązywania, zmiany lub rozwiązywania stosunku pracy z pracownikami NIK”. Nie wprowadzą więc swoich ludzi do urzędu.

A przecież nie dalej jak w listopadzie Banaś w Sejmie długo rozwodził się nad zaletami i Dziuby, i Opioły… To przecież on rekomendował sejmowej komisji i marszałek Witek ich kandydatury na wiceprezesów NIK.

W powstałej w trybie pilnym opinii z 17 grudnia Biuro Analiz Sejmowych nokautuje projekt ustawy dyscyplinującej zgłoszony przez posłów PiS. Bo narusza on fundamentalne zasady prawa UE. W tym pierwszeństwo unijnych przepisów, niezależność sądów oraz niezawisłość sędziów. Projekt-demolka ma trafić pod obrady Sejmu na posiedzeniu 19-20 grudnia

We wtorek 17 grudnia 2019 Biuro Analiz Sejmowych opublikowało miażdżącą opinię o najnowszym projekcie ustawy PiS, która ma zamknąć usta niezależnym sędziom i prokuratorom. Jak wynika z nagłówka opinia powstała w trybie pilnym.

Zgodnie z zapowiedziami polityków partii Kaczyńskiego pierwsze czytanie groźnego projektu, który wpłynął do Sejmu w piątek 13 grudnia, ma mieć miejsce jeszcze w tym tygodniu. Jak dotąd nie znalazł się jednak w harmonogramie obrad posiedzenia zaplanowanego na 19 i 20 grudnia.

Opinie BAS są niezbędnym elementem procesu legislacyjnego, ale nie mają mocy wiążącej dla posłów. Mimo to, aby analizy nie podważały legislacyjnych intencji PiS, w 2017 roku partia Kaczyńskiego przeprowadziła czystkę w Biurze. Wyrzucono wicedyrektora Jakuba Borawskiego i konstytucjonalistę prof. Andrzeja Szmyta. Część pracowników zdegradowano, wielu – zniesmaczonych – odeszło.

Ale w opinii z 17 grudnia 2019

prawnicy BAS nie zostawiają suchej nitki na projekcie zgłoszonym przez posłów PiS. Mówią jednoznacznie: to pomysły sprzeczne z prawem Unii Europejskiej.

Przede wszystkim z zasadą pierwszeństwa europejskich przepisów przed prawem krajowym. Ale także z zasadą niezależności sądów i niezawisłości sędziów, które gwarantują prawo do skutecznej ochrony sądowej. To reguły wynikające bezpośrednio z unijnych traktatów oraz z orzecznictwa TSUE, które obowiązuje jednakowo we wszystkich krajach Unii. Także w Polsce.

BAS przypomina, że Polska zobowiązała się do podejmowania wszelkich środków, by realizować postanowienia traktatów i aktów instytucji UE. Ma także ułatwiać Unii wykonywanie jej zadań. To zasady z art. 4 ust. 3 Traktatu o UE.

Na wszelki wypadek analitycy odpierają także znany argument PiS, że ustawa dotyczy „organizacji i trybu działania sądów polskich”, które miałyby nie podlegać prawu Unii:

Pierwszeństwo prawa UE

Za niezgodne z unijnym prawem BAS ocenia przepisy projektu, w ramach których sędziowie sądów powszechnych, wojskowych, administracyjnych i SN mieliby odpowiadać dyscyplinarnie za

„odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową […] nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny”.

Bo z analizy BAS wynika, że byłoby to pogwałcenie kluczowej zasady funkcjonowania Unii Europejskiej, ukutej w orzecznictwie TSUE jeszcze w latach 60. Czyli pierwszeństwa prawa wspólnotowego nad prawem krajowym.

„Na mocy zasady pierwszeństwa każdy organ państwa członkowskiego, a zwłaszcza sąd krajowy, jest zobowiązany do zapewnienia pełnej skuteczności […] przepisom prawa UE oraz skutecznej ochrony sądowej praw jednostek wynikającej z tego prawa” – czytamy w analizie.

BAS przypomina tu liczne orzeczenia TSUE. Trybunał orzekł, że sądy muszą odstąpić od stosowania krajowych ustaw tam, gdzie uznają je za sprzeczne z prawem Unii. Nie powinny w tym celu oczekiwać na zmianę ustawodawstwa ani na opinię jakiegokolwiek innego organu, w tym Trybunału Konstytucyjnego.

Zdaniem analityków BAS w tym aspekcie dyscyplinujący projekt posłów PiS jest niezgodny z unijnym prawem:

„Oznaczałoby to karanie sędziów za wykonywanie obowiązków wynikających z wiążącego RP prawa unijnego. Prowadziłoby do uzależnienia działania zasady pierwszeństwa […] od uprzedniego wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny. […] Takie rozwiązanie prowadziłoby do jednoznacznego i oczywistego naruszenia zasady pierwszeństwa”.

Niezależność sędziów

Analitycy BAS odnoszą się także do planowanego zaostrzenia sankcji dyscyplinarnych wobec sędziów, w tym wprowadzenia nowych, szczegółowych kategorii przewinień oraz kar pieniężnych.

Jak pisaliśmy w OKO.press nowe sankcje, w tym usunięcie z zawodu, mają grozić sędziom (oprócz niestosowania ustaw bez opinii TK) także za działania:

  • mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwość (także takie zaniechania);
  • kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność ich powołania;
  • o charakterze politycznym;
  • stanowiące uchybienie godności urzędu.

PiS zadbał także, by w przypadku nowych deliktów postępowania dyscyplinarne nie kończyły się łagodnie – naganą, upomnieniem lub odstąpieniem od wymierzenia kary. Np. za „kwestionowanie istnienia stosunku służbowego” sędziom mają grozić przeniesienia lub złożenia z urzędu. W przypadku deliktów mniejszej wagi – potrącenie miesięcznej pensji lub usunięcie z funkcji.

BAS przypomina, że niezależność sądów i niezawisłość sędziów to fundamentalny element zasady państwa prawnego – kluczowej wartości Unii z art. 2 Traktatu o UE. Zgodnie z orzecznictwem TSUE niezawisłość obejmuje ochronę przed ingerencją i atakami z zewnątrz. A także nieusuwalność i prawo do pobierania wynagrodzenia.

Trybunał podkreślił, że wszelkie przepisy dyscyplinarne muszą być sformułowane tak, by

„uniknąć ryzyka wykorzystywania takiego systemu do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych”.

BAS zwraca uwagę, że przewinienia dyscyplinarne zaproponowane przez posłów PiS są daleko niedookreślone i mogą być szeroko interpretowane. Mogą być stosowane „w sposób dyskrecjonalny, jeśli nie arbitralny, trudny do zweryfikowania według zobiektywizowanych kryteriów”.

„W tej sytuacji niektóre z proponowanych rozwiązań […] rodzą poważne ryzyko naruszenia uznanej w prawie unijnym zasady niezawisłości sędziów” – stwierdzają analitycy.

Co wolno sędziom

BAS zanalizował także nowe rozwiązania, które miałyby zakazać sądom „aktywności pozasądowej”. A sędziów i asesorów zmusić do ujawnienia m.in. członkostwa w stowarzyszeniach i aktywności w mediach społecznościowych.

„Nie kwestionując zasady, że sądy i sędziowie powinni zajmować się wymierzaniem sprawiedliwości, a nie działalnością polityczną, należy zauważyć, że […] [stwierdzenia projektu – red.] jako bardzo nieostre stwarza ryzyko nadużyć” – piszą badacze.

„W świetle projektowanych przepisów o odpowiedzialności dyscyplinarnej […] powstałyby możliwości nakładania […] rygorystycznych kar dyscyplinarnych włącznie ze złożeniem z urzędu” – podkreślają.

Zdaniem BAS prowadziłoby to do naruszenia zasady zapewnienia skutecznej ochrony sądowej praw wynikających z prawa UE.Analitycy Biura dostrzegli, że nie jest w pełni jasny cel wprowadzenia wobec sędziów obowiązku informowania np. o członkostwie w stowarzyszeniach.

„Informacje ujawniane w ten sposób niekoniecznie muszą stać w sprzeczności z wykonywaniem funkcji sędziego. Jeżeli jednak [pozwalałyby – red.] na jego polityczną czy społeczną dyskredytację […], to mogłyby one oddziaływać na zdolność sędziego do bezstronnego i niezawisłego orzekania” – pisze BAS.

„Stosowanie w omawianym zakresie przepisów zaprojektowanych w ustawie rodzi ryzyko naruszenia zasad niezależności sądu/niezawisłości sędziego, a tym samym ryzyko naruszenia zasady skutecznej ochrony sądowej” – czytamy w opinii.

Nieobiektywna KRS

Autorzy projektu ustawy chcą, by uniemożliwić „kwestionowanie” umocowania sądów i zgodności z prawem powołania sędziego. Zamierzają zapewnić ostateczność aktu powołania na sędziego przez Prezydenta RP.

W tym aspekcie analitycy BAS nie doszukali się sprzeczności z unijnym prawem.

„Nie ulega wątpliwości […], że Trybunał Sprawiedliwości w swoim orzecznictwie nie podważa trwałości i ostatecznego charakteru powołania sędziego” – czytamy w opinii Biura.

Jest jednak małe „ale”. „[Trybunał – red.] oczekuje jedynie, że sposób jego powołania, przedłużania pełnienia funkcji czy odwoływania zapewni jemu [sędziemu – red.] i sądowi, w którym przyjdzie mu orzekać, niezależność i bezstronność” – piszą analitycy.

I choć TSUE nie kwestionuje prerogatyw Prezydenta RP w tej dziedzinie, to wskazuje, że „zanim dojdzie do powołania kandydatura powinna być zbadana w toku zobiektywizowanej procedury”.

Za „zobiektywizowaną” nie uznał postępowania prowadzonego przez neo-KRS. Wynika to jasno z pkt. 117 wyroku Komisja przeciwko Polsce z czerwca 2019 r.

Banaś wymyślony przez Kaczyńskiego

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” CBA podczas przeprowadzonych działań kontrolnych w sprawie szefa NIK Mariana Banasia natrafiło na szereg nieprawidłowości.

Banaś ma m.in. posiadać duże ilości gotówki, której pochodzenia nie jest w stanie wiarygodnie wytłumaczyć, a i oświadczenia majątkowe szefa NIK, są dziurawe jak sito. Z niejawnego raportu – do którego dziennik dotarł – wynika, że Pancerny Marian złożył „nieprawdziwe oświadczenia majątkowe, zatajał faktyczny stan majątku oraz miał nieudokumentowane źródła dochodu”.

Kontrolerzy CBA mieli stwierdzić, że ich największe zastrzeżenia wzbudziło jednak 200 tys. złotych, które znaleziono w domu szefa NIK.  

„Banaś nie potrafił się przekonująco wytłumaczyć z tych pieniędzy, a zeznania podatkowe i rachunki bankowe nie dały odpowiedzi” – mówi informator cytowany przez „DGP”.

„Wyleciało mu też z głowy” wpisanie do oświadczenia majątkowego darowizny w wysokości 2 mln zł, którą przekazał synowi. Kwota ta miała pochodzić ze sprzedaży jednej z krakowskich kamienic.

Nieruchomość została sprzedana w połowie sierpnia 2019 roku, tuż przed objęciem przez Banasia stanowiska szefa NIK. Syn miał dzięki tej darowiźnie spłacić kredyt, który był zabezpieczony hipoteką na nieruchomości należącej do ojca.

Komuna wraca w trybie ustawowym

Przedziwny jest ten projekt ustawy. Z legislacyjnego punktu widzenia sprawia wrażenie pracy domowej uczniów Podhalańskiego Technikum Prawniczego im. mgr Przyłębskiej. Ze spiskowego punktu widzenia może to być dzieło kreta – jakiegoś Wallenroda, przyczajonego dotąd wśród wysokich funkcjonariuszy PiS, który doszedł do wniosku, że już czas doszczętnie skompromitować PiS i rozwalić tę koszmarną partię od środka. Z politycznego punktu widzenia natomiast może chodzić o zakrzyczenie kompromitujących władzę wyroków TSUE i Sądu Najwyższego, a przede wszystkim o przykrycie afery Banasia. To wyjaśnienie wydaje się o tyle sensowne, że odłamki ujawnianych skandali codziennie druzgoczą kolejne fragmenty spiżowego pomnika, wznoszonego samemu sobie przez prezesa. Faktycznie – kruszeje w oczach monument obrazujący wszechmoc szeregowego posła oraz wielkość jego dzieła, który przekonywać ma nieprzekonanych, że głosowanie na PiS jest wyborem jedynie słusznym.

Legislacyjny potworek wepchnięty właśnie do Sejmu legalizuje obsadzanie sądów kolesiami ministra Ziobry i karierowiczami, którzy zagwarantować mają funkcjonariuszom PiS spokojne rządy, bieżące sankcjonowanie bezprawia oraz osobiste bezpieczeństwo. Umożliwia eliminację z zawodu sędziów ośmielających się krytykować bezprawne poczynania ministerialnych i rządowych aparatczyków oraz otwiera drogę do rugowania lub skutecznego zastraszania przeciwników zagarnięcia władzy sądowniczej przez połączone siły władz wykonawczej i ustawodawczej.

Zdaniem dobrodusznego guru Kaczyńskiego oraz wyznawców jego obrządku ustawa ma charakter łagodny. W poprzednim, mniej łagodnym wariancie, sędziom domagającym się praworządności groziłoby do 5 lat wiezienia.  Można domniemywać, że gdyby wybrano wersję „surową, ale sprawiedliwą” – jak lubi mawiać minister Ziobro – to nieprawomyślni sędziowie byliby skazywani łącznie na karę śmierci oraz grzywnę. Za co? Co takiego nakazuje i czegóż to zakazuje jedna władza drugiej, według Konstytucji równorzędnej i odrębnej?

Najcięższym deliktem dyscyplinarnym stanie się podważanie statusu innego sędziego.  Sędziemu nie będzie wolno sprawdzić czy oceniany przez niego wyrok pierwszej instancji wydał prawdziwy sędzia, czy nieuprawniony facet mianowany w niekonstytucyjnym trybie przez jakiś nielegalny twór. Nie wolno będzie również wyrażać się źle o sędziach nominowanych bezpośrednio lub pośrednio przez Ziobrę, choć oni mogą bez przeszkód wieszać okoliczne psy na sędziach niepochodzących z nadania PiS. Sędzia nie ma prawa wypowiadać się krytycznie także o urzędnikach i przedstawicielach władzy, wydających bezprawne decyzje, choć podlizywanie się urzędnikom, publiczne chwalenie funkcjonariuszy i apoteoza politycznych projektów PiS, zapewne nie będzie już wypowiedzią polityczną. Ta niespotykana w żadnym prawodawstwie asymetria jest nie tylko „personalna”, ale też instytucjonalna. Wytwór sądowej rewolty – Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie będzie związana dotychczasowymi uchwałami Sądu Najwyższego, natomiast uchwały całej IKNiSP będą wiązać wszystkie składy SN. W ten prosty sposób wydarta zostanie kolejna kartka z Konstytucji.

Przedstawiciele władzy jeden przez drugiego przekonują, że karanie sędziów za działalność polityczną jest normą w cywilizowanych krajach i chórem przywołują przykład Francji. Liczą, że ludziom nie zechce się sprawdzić jak jest naprawdę. A naprawdę we Francji zabronione są wypowiedzi polityczne i krytyka władzy wyłącznie na sali rozpraw, natomiast poza gmachem trybunału sędzia jest wolnym człowiekiem i może sobie mówić co chce, krytykować kogo chce i należeć do dowolnej partii czy organizacji. W Polsce natomiast sędzia może być usunięty z zawodu za stosowanie Konstytucji, orzeczenia TSUE lub SN i pozostaje pod kontrolą władzy wykonawczej również poza miejscem pracy. W myśl nowej ustawy sędziowie i prokuratorzy dostaną miesiąc na przyznanie się, w których stowarzyszeniach działają i jak można ich znaleźć w Internecie, „ze wskazaniem nazw i pseudonimów, pod którymi występują”. 

Surowo karaną „działalnością o charakterze politycznym” będzie też odmowa stosowania przepisów ustawy, jeśli Trybunał Konstytucyjny nie stwierdził jej niezgodności z Konstytucją. W ten sposób można ścigać sędziów, którzy – zgodnie z konstytucją – badają przepisy na potrzeby swoich spraw w ramach tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjności, a także sędziów, którzy wykonają listopadowy wyrok TSUE. Legislatorom od Ziobry uszły uwadze takie „drobiazgi”, że sędzia ma konstytucyjne prawo stosować Konstytucję bezpośrednio oraz że Trybunał Konstytucyjny nie ma żadnego prawa oceniać decyzji trybunałów międzynarodowych. A może nie uszło to ich uwadze, tylko uznali, że skoro mają panią Przyłębską, to nie powinni się wahać, by używać ją w dowolnej sprawie tworzącej pozory legalności na użytek „ciemnego ludu” oszukiwanego na co dzień przez Jacka Kurskiego.

Ekipa Ziobry osiągnęła właśnie Himalaje przewrotnej bezczelności.  Według ich projektu najpoważniejsze delikty dyscyplinarne, skutkujące usunięciem z zawodu, to „kwestionowanie stosunku służbowego sędziego lub skuteczności jego powołania”, „działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości” oraz wspomniana już „działalność o charakterze politycznym”. Ale ustawa nie precyzuje bynajmniej co jest kwestionowaniem, a co tylko wątpliwością i pytaniem. Nie wyjaśnia czy merytoryczna krytyka ułatwia czy utrudnia pracę wymiaru sprawiedliwości. Nie definiuje też działania politycznego, ani nie wyjaśnia co (i czy cokolwiek) w obecnej polskiej rzeczywistości pozbawione jest cech politycznych. I czyni to świadomie. Bo o tym co jest deliktem karanym zawodową śmiercią decydować mają trzej główni rzecznicy dyscyplinarni powołani przez ministra sprawiedliwości. Owszem, można się będzie odwołać, ale tylko do nowej Izby Dyscyplinarna SN, w której orzekają dawni prokuratorzy Zbigniewa Ziobry i prawnicy powiązani z PiS.

Chichotem historii jest sięganie przez PiS do metod komuny dla zwalczenia rzekomej postkomuny. Tak kagańcowych przepisów nie było nawet w najmroczniejszych czasach PRL, gdy obowiązywał złowrogi Mały Kodeks Karny.  Czytając tę ustawę usłyszeć można wyraźne: WITAJ, KOMUNO – ŻEGNAJ UNIO! Potwierdza to Komitet Helsiński ogłaszając, że „przyjęcie tej ustawy cofnęłoby Polskę poza granice europejskiej cywilizacji, praw człowieka, rządów prawa, godności każdego człowieka i podziału władz. Byłoby wstępem do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej”.

Mafijna grupa trzymająca władzę podłożyła ten projekt Sejmowi w trafnie dobranym momencie. Podobnie jak kiedyś gen. Jaruzelski przyjęła założenie, że przed świętami ludzie mają wiele innych zajęć i nie wyjdą masowo na ulicę. Oceniła, że mało kto zrezygnuje z bożonarodzeniowych rytuałów zakupowych, kulinarnych i porządkowych, by w dojmującym chłodzie protestować i narażać się w imię jakichś tam iluzorycznych wolności.