PiS to kłamcy

W tej kampanii najważniejsze jest to, czy ma być kontynuacja tzw. dobrej zmiany, czy ma być prezydent, który będzie pilnował, aby władza jednej partii nie przełożyła się na trudne do odwrócenia zmiany instytucji niezbędnych do funkcjonowania demokracji – mówi dr Robert Sobiech, socjolog, dyrektor Centrum Polityki Publicznej Collegium Civitas. – Jeśli w niedzielę frekwencja wyborcza wyniesie 60 proc., w wyborach uczestniczyć będzie ok. 18 mln Polaków. Jeśli 40 proc. z nich odda głos na Andrzeja Dudę, oznacza to, że otrzyma on ok. 7,2 mln głosów. Ale już gdyby te same 18 mln poszło do głosowania w II turze, to zwycięzca musi dostać więcej niż 9 mln głosów. To oznacza, że prezydent Duda musi pozyskać dodatkowe 1,8 mln głosów – podkreśla.

Wywiad z dr. Robertem Sobiechem >>>

Skoro prezydent Duda ma tak świetne relacje z Donaldem Trumpem, to niech upomni się o najważniejszą rzecz dla polskiego społeczeństwa – tarczę antyrakietową w Redzikowie i niech Stany odblokują jej budowę – mówi były minister obrony narodowej i wicepremier Tomasz Siemoniak. I dodaje: – Przypomnę, że to prezydent Trump miał przylecieć do Polski 1 września, ze względu na kataklizmy nie przyleciał, ale wizyta miała się odbyć do końca roku. Tymczasem w ciągu kilku dni, bez specjalnych przygotowań organizuje się wizytę, aby ratować kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, z pośpieszną agendą i nieczytelnym przeglądem spraw, które mają się tam pojawić. To wyborcza akcja ze szkodą dla polskiej racji stanu.

Rozmowa z Tomaszem Siemoniakiem >>>

Wczoraj premier Morawiecki odwiedził Poznań, by wesprzeć w kampanii prezydenta. Polityk zorganizował konferencję na placu Wolności, opowiadając na niej o tym, że prawica realizuje w Polsce program ochrony polityki społecznej i walczy z kryzysem.

Jak to jest możliwe? Bo byliśmy skuteczni w walce z mafiami vatowskimi, przestępcami podatkowymi. Pogoniliśmy ich! I nie dajmy im powrócić! Bo może być tutaj naprawdę bardzo, bardzo niedobrze” – grzmiał PiS-owiec.

Szef rządu wściekle atakował też swoich konkurentów z ugrupowań opozycyjnych. Zarzucił PO, że są to „nieudaczni poprzednicy” i apelował o mobilizację fanów PiS.

Wiec Morawieckiego przyciągnął nie tylko zwolenników Zjednoczonej Prawicy, lecz również zdeklarowanych przeciwników narodowo-katolickiego gabinetu rządowego. Rywale PiS wykrzykiwali „Pinokio!” i „Kłamca!”. Protestowi towarzyszyła piosenka Kazika pt. „Twój ból jest lepszy niż mój”, która odnosi się do prezesa Kaczyńskiego.

To jednak nie wszystko, ponieważ niespodziankę Morawieckiemu zgotowali aktywiści z organizacji Młodzi Demokraci Wielkopolska (org. stowarzyszona z PO – red.). Działacze weszli na balkon budynku, przed którym przemawiał PiS-owski dygnitarz, by zaprezentować zwolennikom PiS litery układające się w napis „PiS to kłamcy”.

Więcej o inicjatywie, w rozmowie z Wyborcza.pl, powiedział jeden z organizatorów. „We wtorek rano dowiedzieliśmy się, że do Poznania przyjeżdża Morawiecki. Stwierdziliśmy, że trzeba pokazać mu, co Poznań i jego mieszkańcy myślą o nim i o rządach PiS” – wyznał Jakub Sewehli z młodzieżówki liberałów.

Incydent w Suwałkach

Trendy w kampanii są bardzo korzystne. Pytanie tylko, czy starczy czasu, by te procesy odwróciły układ sił.

Trend wydaje się oczywisty: w kolejnych sondażach prezydenckich różnych ośrodków dość szybko rosną notowania Rafała Trzaskowskiego, a spadają (choć już nie tak szybko) notowania Andrzeja Dudy.

Problem w tym, że Trzaskowski żywi się nie tylko głosami tych, którzy wcześniej deklarowali, że nie pójdą do urn, ale w jakiejś mierze także elektoratem demokratycznych kontrkandydatów – przede wszystkim Roberta Biedronia i Władysława Kosiniaka-Kamysza, którzy właściwie wypadli już z pierwszej ligi wyborczej. Oczywiście kandydat Koalicji Obywatelskiej nie ponosi winy za ten ich zjazd – nie doprowadził do niego w sposób intencjonalny, nie przeciągał wyborców na swoją stronę, nie krytykował rywali ani ich nie atakował. Jeśli ktoś tu kogoś podszczypuje, to raczej politycy PSL i Lewicy Trzaskowskiego. Po jego wejściu do gry liczni wyborcy sami z siebie, niezachęcani do tego, zdecydowali się przerzucić głosy na kandydata KO.

Sęk w tym, że w ogólnym bilansie głosów taki przepływ jest bez znaczenia, bo nie wpływa na wynik drugiej tury, która dziś już wydaje się prawie pewna. Ci wyborcy 12 lipca i tak głosowaliby na (dowolnego) przeciwnika Dudy, niezależnie od tego, kogo poparliby 28 czerwca.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego >>>

Więcej o napaści na Trzaskowskiego w Suwałkach >>>

Więcej o protestach >>>

Więcej o gówno prawdzie Dudy >>>

Więcej o kupowaniu głosów wyborczych za pomocą wozów strażackich >>>

Premier przyjeżdża tutaj nie po to, żeby mówić o „Solidarności”. On mówi o tych wydarzeniach w taki sposób, że dzieli Polaków na tych, którzy są dobrymi Polakami i tych, których nie należy szanować, bo nie zasługują na to. Ja tak się zastanawiam, czy nie wyniósł tego z domu, dlatego że w latach 80., w czasach stanu wojennego Kornel Morawiecki także dzielił Polaków, dzielił „Solidarność”. To, co robi dzisiaj pan premier, jest powtórzeniem tego rodzaju działalności. Przyjeżdża tutaj prowadzić kampanię wyborczą na rzecz urzędującego prezydenta Andrzeja Dudy. Przyjeżdża wykorzystywać najnowszą historię Polski do celów politycznych. Ja, jako świadek tamtych wydarzeń, ale także moi przyjaciele , nie godzimy się na to, protestujemy przeciwko temu” – mówił na konferencji prasowej Bogdan Lis.

Chamstwo i prostactwo Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński kolejny raz wpisuje się do annałów chamstwa politycznego.

Ten cham i prostak psim swędem sięgnął po niemal dyktatorską władzę, mimo nienawiści do rodaków, Polski i przeciwników politycznych.

Napisałem „mimo”, ale tak jest w wypadku podobnych zakompleksiałych ludzi. Władza wpada im w ręce w wyniki splotu okoliczności.

Kaczyński tym razem popisał się „chamską hołotą”, tak nazywając opozycję w trakcie wystąpienia Barbary Nowackiej, gdy doszło do rytualnej debaty nad odwołaniem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

No, cóż, „chamska hołota” może być gwoździem do trumny Kaczyńskiego. Trumny politycznej, lecz z takim obciążeniem (alegoria: wieka trumny) nie zawsze można żyć i ostatecznie zostać przytrzaśniętym dosłownie.

Ile zła uczynił Kaczyński, nikomu po 89 roku nie udało się.

To miała być rytualna debata nad wotum nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Rytualna, bo PiS ma większość, żeby wniosek odrzucić. Zostało już tylko głosowanie, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński zaczął wyzywać posłów opozycji.

Wydawało się, że wszystkie sejmowe emocje 4 czerwca 2020 wyczerpała popołudniowa debata nad wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego. Złożony nagle przez premiera wniosek o wotum stał się de facto wiecem wyborczym Andrzeja Dudy: szef rządu zachwalał prezydenta i gromił z mównicy opozycję, zarzucając jej „jątrzenie”, „judzenie” i „pieniactwo”.

Wydawało się, że wszystkie sejmowe emocje 4 czerwca 2020 wyczerpała popołudniowa debata nad wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego. Złożony nagle przez premiera wniosek o wotum stał się de facto wiecem wyborczym Andrzeja Dudy: szef rządu zachwalał prezydenta i gromił z mównicy opozycję, zarzucając jej „jątrzenie”, „judzenie” i „pieniactwo”.

Nowacka: Jak on śmie mnie wyzywać

Wicemarszałek Terlecki zarządził pięć minut przerwy. Kiedy obrady wznowiono, na mównicę znów weszła Barbara Nowacka, wciąż wyraźnie poruszona słowami Kaczyńskiego. Wykazała się jednak politycznym refleksem umieszczając wybuch pogardy Kaczyńskiemu w szerszym kontekście:

„Panie marszałku, lepsizm pana prezesa słyszałam już parę razy, wtedy, kiedy wchodził na ten cmentarz, na który ja wejść nie mogłam, bo wtedy jego ból był lepszy od mojego.

Na ten sam cmentarz, na którym leży moja matka, ofiara katastrofy smoleńskiej. Ale on wszedł, składać kwiaty swojej matce i swojemu bratu, a inni nie mogli. I teraz, dzisiaj, śmie mnie wyzywać!

Po raz kolejny widzimy, czym jest PiS. Nowa solidarność buduje się wśród ludzi, tych którzy wspierali chorych, tych, którzy szyli maseczki, a PiS zaprezentował nam po raz kolejny swoją dojną zmianę.

Arogancja, którą widzieliśmy tutaj na sali, korupcja, nepotyzm, to są wasze imiona, nowa elito z PiS!”.

W tym momencie Terlecki wyłączył Nowackiej mikrofon.

Więcej o „wystąpieniu” Kaczyńskiego >>>

Premier Morawiecki wystąpił o wotum zaufania dla rządu. W Sejmie krzyczał na opozycję, obrażał mniejszości, mijał się z prawdą. Jego wystąpienie z loży prezydenckiej oglądał rozbawiony prezydent Duda. Rząd wotum uzyskał.

W czwartek 4 czerwca 2020 wszystko zdarzyło się w trybie, który przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu jako „tryb Prawa i Sprawiedliwości”: z zaskoczenia, w błyskawicznym tempie uniemożliwiającym racjonalną dyskusję i sprowadzającym Sejm do dekoracji dla poczynań władzy.

Na godzinę 11:00 prezydent Andrzej Duda zaprosił do siebie premiera Mateusza Morawieckiego, a po kilkunastu minutach pojawiła się informacja, że szef rządu złożył wniosek o wotum zaufania. Następnie obaj panowie pojechali do Sejmu, a już za chwilę Morawiecki oklaskiwany przez Dudę wchodził na mównicę, by zachwalać swój rząd, gromić opozycję i wzywać Polaków do poparcia Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

O godz. 16:04 odbyło się głosowanie nad wotum zaufania, które było czystą formalnością. 235 posłów było za udzieleniem wotum, 219 przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Po udzieleniu wotum PiS-owska większość skandowała „Mateusz, Mateusz”, a premier otrzymał bukiet kwiatów.

(…)

Przede wszystkim chodzi o stworzenie wrażenia, że wotum zaufania dla rządu to przede wszystkim… sukces prezydenta Andrzeja Dudy. To próba wykreowania – dość karkołomna i desperacka, biorąc pod uwagę aktywność Dudy przez ostatnie pięć lat – wizerunku prezydenta jako rzeczywistego lidera „dobrej zmiany” i gwaranta spokoju społecznego”

Koncert największych przebojów

Morawiecki posługiwał się bardzo ostrym językiem: mówił, że trzeba wyplenić zło, a opozycji zarzucił, że „jątrzy” oraz „judzi”. To – mamy małą nadzieję, że nieświadome – nawiązanie do propagandy PRL: to wówczas opozycja nigdy nie krytykowała władzy, nie miała postulatów i pomysłów, tylko własnie jątrzyła i judziła, burząc spokój społeczny. „Jak długo ręka wyciągnięta do zgody ma się spotykać z zaciśniętą pięścią?” – gdyby to pytanie Wojciecha Jaruzelskiego znalazło się w sejmowym przemówieniu premiera, pasowałoby jak ulał.

Więcej o inscenizacji Morawieckiego, bo wali się kampania Dudy >>>

To nie było tak, że „weszła do mieszkania i z rozpaczy pękło jej serce”. Ona nam zmarła tuż przed kamerą. Chcieliśmy, żeby były emocje i żeby były łzy. No i przegięliśmy.

Docieramy do osób, które w ostatnich latach przyglądały się pracy bliskich współpracowników Andrzeja Dudy: Piotra Matczuka i Anny Plakwicz z firmy Solvere. To PR-owcy odpowiedzialni za obecną kampanię prezydenta, a wcześniej autorzy serii kampanijnych sukcesów Prawa i Sprawiedliwości. Oboje od lat blisko współpracują z innym marketingowcem: Michałem Lorencem, synem znanego kompozytora. Razem tworzą grupę odpowiedzialną za niemal cały marketingowy przekaz PiS.

Porażający tekst o śmierci na planie spotu politycznego PiS >>>>

Premier próbował przemycić ludziom bajkę, której już nie chcą słuchać. Po 5 latach opowieści o milionie elektrycznych samochodów, 100 tysiącach mieszkań itd. ludzie zaczynają rozliczać PiS, Andrzeja Dudę i domagają się konkretów – mówi prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Mam wrażenie, że Andrzej Duda wszedł w te same koleiny co Bronisław Komorowski, że cokolwiek zrobi, staje się śmieszne. Nawet gdy Andrzej Duda zwraca uwagę na problem retencyjny i suszę, to robi to w tak nieporadny sposób, że wychodzi, że dba o oczka wodne w ogrodach, co nie buduje go jako prezydenta Rzeczpospolite – dodaje.

Wywiad z Migalskim >>>

W staraniach, by Polska rosła w siłę, a ludzie przy władzy żyli dostatniej, „dobra zmiana” wyprzedza komunistycznych sekretarzy o dobrych kilka długości.

Co, jak co, ale susza nam w tym roku raczej nie grozi. Nie, żeby IMiGW zapowiadał falę opadów. Wręcz przeciwnie, już za chwilę rozpoczną się nad Wisłą i Odrą afrykańskie upały. No, ale od czego mamy polityków i to jeszcze polityków w szczycie formy i kampanii wyborczej.

Felieton Bożeny Chlabicz-Polak >>>

Zgnilizna Dudy i Morawieckiego

Takiej zgniłej władzy nie mieliśmy po 89 roku. Zakłamani, niedojrzali intelektualnie i duchowo, kradnący i przede wszystkim mitomańscy.

Za co się nie wezmą, sknocą, nie trzeba przypominać, nie potrafią zrobić wyborów w trudnym czasie.

Unia Europejska przyznała ogromne pieniądze dla walki z koronawirusem, w tym Polsce. No i od razu Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki przyznają sobie zasługi, że to dzięki nim.

Co jest wierutnym kłamstwem, bo wczoraj pluli na Unię i jej walkę z koronawirusem nazywali klęską.

Jak to pisze Donald Tusk, pisowskie matołki są z Orwella, opisani w „Folwarku zwierzęcym”.

Prezydent i premier 28 maja ogłosili, że 750 mld euro na walkę z kryzysem zaproponowane przez Komisję Europejską to „dowód, że głos Polski w Europie jest uwzględniany, słyszany i doceniany”. Politycy PiS trzymają się narracji „co złego to Unia, co dobrego to my”. Wbrew faktom.

Prezydent i premier jeszcze niedawno prezentowali Polkom i Polakom zgoła inną narrację. W marcu, gdy rząd inicjował pakiet pomocowy dla polskich przedsiębiorców, Duda mówił:

„To jest program, który zakłada, że radzimy sobie sami. Kompletnie bez żadnej zewnętrznej pomocy z jednoczesnym osłanianiem naszego sektora finansowego”.

Morawiecki cieszył się, że tarcza jest „całkowicie niezależna od jakichkolwiek funduszy europejskich”. Podkreślał, że Unia nie przeznacza „żadnych nowych środków” na walkę z koronawirusem.

O tym, że „zabrakło tej unijnej solidarności” mówił także minister zdrowia Łukasz Szumowski. Z przekazem dnia o Unii, która „bezradnie rozkłada ręce”, pospieszyły „Wiadomości” TVP.

Więcej o zakłamaniu Dudy i Morawieckiego w kwestiach pomocowych UE >>>

Piękny widok.

Mamy dobrą propozycję na stole, ale trzeba ją teraz umiejętnie obronić i negocjować. Przypominam, że mamy tam związek z praworządnością. PiS będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, bo będzie musiał się zgodzić na przestrzeganie prawa i kontrole, aby dostać środki. Jeżeli Jarosław Kaczyński nie chce przestrzegać własnej konstytucji, to z tych pieniędzy nic nie wyjdzie – mówi prof. Dariusz Rosati, b. minister spraw zagranicznych, ekonomista, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Cały wywiad z prof. Dariuszem Rosatim >>>

My jesteśmy wyjątkowi – u nas zarazę unieważnia jedna decyzja z Nowogrodzkiej.

No i mamy wreszcie nową pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Pani profesor rozpoczęła swoją misję od wkładu na temat… koni. Że nieważne, z której pochodzą stajni. Byle tylko karnie chodziły pod siodłem i reagowały na bat i wędzidło trenerów z Nowogrodzkiej.

Cały felieton Bożeny Chlabicz-Polak >>>

5 lat z Dudą

– Nikt nie zaskarżył uchwały PKW z 10 maja. PKW wyraźnie wskazała, że wybory się nie odbyły. Wsłuchiwaliśmy się w głos konstytucjonalistów oraz byłych szefów PKW, choćby pan sędzia Hermeliński wyraźnie wskazywał, że to była jedyna droga. Żaden z potencjalnych kandydatów nie zaskarżył tej uchwały, więc moim zdaniem te wybory mogą odbyć się również w terminie lipcowym, pod warunkiem, że będzie jasna deklaracja samorządowców, że da się to dobrze zorganizować – mówił Borys Budka podczas konferencji prasowej.

5 lat męczymy się z Andrzejem Dudą, najbardziej skompromitowanym prezydentem po 89 roku, który kilkakrotnie złamał Konstytucję, za co stanie przed Trybunałem Stanu.

Bezwolny, bez charakteru, amoralny mały człowiek na usługach innego krasnala, Jarosława Kaczyńskiego.

Prezydent i jego pan.

Na 17 pytań, jakie Holecka zadała Dudzie z okazji 5 lat prezydentury, większość wyrażała zachwyt. Duda poszedł w to. Użalał się nad trudnością decyzji, jakie w samotności podejmuje. Mówił, że słucha zwykłych ludzi a nie profesorów, którzy kierują się interesami. Holecka pomagała

Więcej o wywiadzie Holeckiej z Dudą >>>

W opublikowanym we wtorek (26.05.2020) wywiadzie premier Mateusz Morawiecki ocenia, że pandemia koronawirusa i jej gospodarcze skutki wywołały kryzys o wiele poważniejszy, niż wszystkie kryzysy w minionym stuleciu. „Proszę, chociażby pomyśleć, że Stany Zjednoczone po siedmiu tygodniach mają 38,6 milionów bezrobotnych” – zauważył.

Więcej o wywiadzie z Morawieckim >>>

Epidemia w Polsce nie zwalnia. Jak dowiedziało się OKO.press, wskaźnik reprodukcji wirusa znowu wzrósł. Pod koniec kwietnia wynosił 1,13, teraz – 1,25. Liczba zgonów w Polsce przekroczyła 1000. I znowu testujemy mniej. 

Jak dowiaduje się OKO.press, eksperci doradzający rządowi wyliczają obecnie bazowy współczynnik reprodukcji dla całego kraju na 1,25, co oznaczałoby, że epidemia nie tyle jest w stagnacji, ile znowu przyśpiesza.

Jedna osoba zaraża przeciętnie 1,25 osób, więc 100 osób przekaże zakażenie 125 osobom.

Jak informowało ministerstwo zdrowia pod koniec kwietnia, współczynnik R wynosił wtedy 1,13. Czyli mniej niż teraz.

Więcej o koronawirusie, który w Polsce przyśpiesza >>>

 

Mamy tu potencjalny kłopot na przyszłość, bo procedura, w wyniku której pani prof. Manowska została I Prezesem SN, była procedurą częściowo wadliwą. Tę kandydaturę wskazała wcześniej nowa Krajowa Rada Sądownictwa, która została wybrana niezgodnie z prawem; nie dość, że 15 sędziowskich członków zostało wybranych przez Sejm, a nie zgromadzenie sędziowskie, to jeszcze jeden z kandydatów nie miał, jak się później okazało, wystarczającej liczby podpisów poparcia ze strony innych sędziów – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, szef senackich doradców ds. kontroli konstytucyjności prawa. – Pani prof. Manowska ma spory dorobek naukowy i zawodowy. Bycie wiceministrem przez 2 lata daje doświadczenie, ale pod warunkiem, że taka osoba odrywa się później od kwestii politycznych i stoi na straży niezależności Sądu Najwyższego. To bardzo ważne, bo SN musi być niezależny, a I Prezes SN musi stać na straży tej niezależności – podkreśla.

Wywiad z prof. Markiem Chmajem >>>

Kaczyński z Unii Europejskiej wyszedł już dawno temu. Wybrał metodę rozmywania naszego członkostwa poprzez powolne wyprowadzenie polskiego sądownictwa. Sądy w Polsce są sądami europejskimi. Jeśli nie przestrzegają reguł europejskich, przestają być sądami Unii Europejskiej i stają się ciałami niby krajowymi, ale obcymi wspólnocie. Raport jaki w tej sprawie niebawem przyjmie Parlament Europejski będzie dla Kaczyńskiego druzgocący.

Wpis Kazimierza Marcinkiewicza >>>

Morawiecki nie wie, co podpisuje oraz zdejmowanie maseczek

Premier i minister pisowskiego rządu to krętacze, że głowa boli. Mateusz Morawiecki mówi swoje, Łukasz Szumowski swoje, a rzecznik Morawieckiego jeszcze co innego. A chodzi o zachowanie w restauracji, Morawiecki sam pokazał zdjęcie na tweeterze, jak nie przestrzega swoich nakazów.

Potem to nazwał zaleceniami. Okazuje się, że Morawiecki nie wie dokładnie, co podpisuje.

Oto dowód, że Morawiecki nie wie, co podpisuje. Wydawał go jego własny rzecznik. Bareja w grobie zazdrości, że nie może tego krętactwa sfilmować

Więcej >>>

Maseczki niedługo zdejmiemy, tak zapowiada krętacz od zdrowia Szumowski.

Kiedy zostanie zniesiony obowiązek noszenia maseczek na ulicach, Szumowski został zapytany w poniedziałek rano w Polsat News.

– Myślę, że dzisiaj lub jutro będziemy komunikowali ten fakt, podobnie jak wesela, wspólnie z panem premierem – odparł minister. – Mamy tak naprawdę trzy województwa, które mają wskaźnik (przenoszenia zakażeń – przyp. mój) powyżej jednego lub jeden, gdzie być może trzeba się zastanowić, czy nie pozostawić jednak tego obowiązku – dodał.

Więcej o zniesieniu nakazów związanych z koronawirusem >>>

Porażka Andrzeja Dudy w wyborach to koniec władzy PiS. Najpierw trzeba odbić urząd prezydenta, a w kolejnych latach rząd – mówi kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski w wywiadzie dla dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.

Wywiad z Rafałem Trzaskowskim >>>

Zimny prysznic społecznego protestu zmył lakier, którym przed wyborami partia władzy pomalowała sparciałą i rdzewiejącą konstrukcję państwa.

Niby nic wielkiego się nie zdarzyło. Ani nie zaczęła się rewolucja, ani nie skończyła się epidemia, ani nie wyrzucili nas z Unii, ani Kaczyński nie odszedł na emeryturę …  A jednak minęły ledwie dwa tygodnie, a świat wokół nas zmienił się nie do poznania.

Felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Duda na śmietnik historii i pod Trybunał Stanu

Więcej >>>

Jarosław Kaczyński wie, że Andrzej Duda nie wygra prezydentury w I turze wyborów. Raczej trudno się spodziewać, że nie wejdzie do II tury, ale w polityce zdarzały się nie takie cuda.

Cóż zatem będzie?

Czy w drugiej turze opozycyjni kandydaci będą w stanie przerzucić swoje głosy na rywala Dudy, którym najprawdopodobniej będzie Rafał Trzaskowski.

Czy opozycyjni kandydaci nie zabrną za daleko i nie wzbudzą w swoich elektoratach niechęci do innych opozycyjnych kandydatów?

Oby kampania nie przebiegała w nienawistnej atmosferze. Suma elektoratów Trzaskowskiego, Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza wystarczy odesłać Dudę na śmietnik historii – bo stamtąd pochodzi – a z czasem postawić go przed Trybunałem Stanu za wielokrotne złamanie Konstytucji RP.

Pytanie jeszcze ważniejsze: czy Kaczyński bezkrwawo pozwoli na objęcie prezydentury przez Trzaskowskiego?

Obawiam się, że nie.

Więcej o ostatnim sondażu >>>

Najwybitniejszy żyjący polski polityk Donald Tusk trafia w największe emocje polityczne.

Jego ciosy walą konkurencję na dechy. Ostatni tweet o Mateuszu i Prezesie celnie opisuje osobowości wzmiankowanych.

Więcej o Tusku, Mateuszu i Prezesie >>>

Nic z tego, Panowie prawicowi i lewicowi Sarmaci! Istnieje inna polska tradycja, Polski mieszczańskiej, świeckiej (choć niewrogiej religii), zmodernizowanej, oświeceniowej. Niebojącej się „obcych wpływów”, jeśli tylko mogły one posłużyć budowaniu dobrobytu Polaków, obronie ich wolności i praw. Otóż Rafał Trzaskowski może się stać w tej kampanii (tak jak mógłby się stać Jacek Jaśkowiak, gdyby wybrano go za pierwszym razem, i tak jak mógłby się stać Donald Tusk, gdyby zdecydował się położyć głowę pod topór) prawdziwym liderem polskiego mieszczaństwa – pisze Cezary Michalski. Czy mieszczańska Hanza powali zdegenerowanych PiS-owskich „zakonników”? Żeby spadkobiercy mieszczańskiej, hanzeatyckiej tradycji przegnali ponurych mnichów Rydzyka z Torunia, Rafał Trzaskowski musi przegnać ponurych zakonników Kaczyńskiego z Warszawy.

Cały esej Cezarego Michalskiego >>>

W państwie mafijnym organa ścigania uczestniczą w kampanii wyborczej rządzących.

Ledwie Koalicja Obywatelska zgłosiła zamiar wystawienia w wyborach prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, a już dowiadujemy się, że CBA przejmuje śledztwo w sprawie pęknięcia rury pod dnem Wisły. Zamysł jest oczywisty: oczernić kandydata opozycji i groźnego konkurenta Andrzeja Dudy, wmawiając opinii publicznej, że Trzaskowski ponosi jakąś odpowiedzialność za bliżej nieokreślone nieprawidłowości związane z katastrofą.

Oczywiście nie bardzo wiadomo, o jakie zarzuty może chodzić – śledczy pewnie sami jeszcze tego do końca nie wiedzą. Wiedzą jednak, że zbliżają się wybory, a notowania Andrzeja Dudy lecą na łeb, na szyję i coś szybko trzeba na to poradzić.

Felieton Wojciecha Maziarskiego>>>

Morawiecki i chaos wyborczy

PiS musi przegrać, tak jak i Duda. Polski nie stać na takich pokraków. Skąd tych niedołęgów biorą, ani nie potrafią mówić, ani używać umysłu, ani cokolwiek zorganizować. Owszem, kraść, kręcić, mataczyć, rżnąć, korumpować – tak, dobrze to im idzie.

Kaczyński, Morawiecki, Duda – to nieudane egzemplarze Polaków.

Przynoszą nam wstyd, niewiele potrafią. Taka stała się polityka, iż dopuszcza do rządów nieudaczników.

Piszę z grubej rury, należałoby subtelniej to opisać. Robię to gdzie indziej.

W mediach społecznościowych premier Mateusz Morawiecki odniósł się do usunięcia piosenki Kazika Staszewskiego z Listy Przebojów Trójki. Według szefa rządu Jarosław Kaczyński na Powązkach dokonał gestu w interesie narodu, a kwestionowanie tego jest „niepojęte”.

Co się nie zgadza w wypowiedzi Morawieckiego

Używając patriotycznego patosu premier liczy na to, że uciszy wątpliwości, które – o zgrozo – mogą się pojawić nawet w głowach wyborców PiS. Ale w jego wypowiedzi nic się nie zgadza:

  • uroczyste uczczenie Lecha Kaczyńskiego i wszystkich 96 ofiar katastrofy smoleńskiej miało miejsce 10 kwietnia 2020 na pl. Piłsudskiego i było zorganizowane z odpowiednią celebrą, z udziałem najwyższych władz i prezesa Kaczyńskiego jako głównego uczestnika (zobacz tu pierwszą drugą relację OKO.press);
  • domagając się budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego, a także pomnika ofiar katastrofy. prezes PiS podkreślał, że pomnik na Powązkach nie jest dostatecznie godnym uczczeniem tragedii;
  • grób Lecha i Marii Kaczyńskich na Powązkach jest symboliczny. Kaczyński odwiedził grób pary prezydenckiej na Wawelu w 10. rocznicę ich pogrzebu 18 kwietnia 2020;
  • głównym powodem wizyty Kaczyńskiego na cmentarzu była wizyta na grobie swej matki Jadwigi Kaczyńskiej, z którą bracia-bliźniacy byli bardzo związani. Tak interpretowała to opozycja (np. Włodzimierz Czarzasty: „nie można dzielić mam na lepsze i gorsze”);
  • Kazik w piosence skupił się wyłącznie na nierówności w czczeniu pamięci po naszych bliskich. Dla innych, którzy cierpią po stracie rodziców, małżonków czy dzieci cmentarze były tego dnia zamknięte.”Bo twój ból jest lepszy niż mój” – śpiewał Kazik. „Ból ukoić możesz Ty jeden”. Piosenka składa się głównie z opowieści o tych, którzy tego dnia nie odwiedzą mogił:

„Marii prosto pod koła córka uciekła
Maria nie przekroczy bramy dziś tej
bo twój ból jest lepszy niż jej
twój ból jest lepszy niż jej”.

  • Wizyta Kaczyńskiego jest szczególnie wymownym wyrazem przywileju władzy, bo dotyczy nierównego dostępu do przeżywania osobistej tragedii i własnego cierpienia;
  • Kaczyński nie reprezentował „państwa polskiego”, które dba o interesy narodowe, bo nie jest członkiem żadnych władz poza partyjnymi.

Więcej o pokraczności Morawieckiego >>>

Jak to się stało, że na chwilę przed dniem wyborów prezydenckich Polacy nie wiedzieli czy, kiedy oraz jak będą głosować? Rekonstruujemy chaos, który doprowadził do największego kryzysu politycznego w najnowszej historii Polski. Piszemy tak, by zrozumiał to każdy, także za granicą.

Drogę do przeniesienia głosowania pokazała rządzącym Państwowa Komisja Wyborcza. W specjalnej uchwale z 11 maja zastosowała trik prawny, ogłaszając, że skoro 10 maja głosowanie na kandydatów się nie odbyło, to znaczy, że sytuacja jest taka, jakby… kandydatów w ogóle nie było. A to wg konstytucji pozwala rozpocząć nową procedurę wyborczą.

Najpewniej wybory odbędą się ostatecznie pod koniec czerwca 2020 albo na początku lipca. Już nie korespondencyjnie, ale w systemie mieszanym. Ale wciąż nie można być tego pewnym: ustawa regulująca nowe głosowanie wciąż jest w parlamencie, a jej procedowanie odbywa się w atmosferze politycznej wojny. Niemal tydzień po głosowaniu, którego nie było, wciąż nie wiemy, kiedy będzie powtórka wyborów, kto w nich wystartuje i według jakich reguł.

I wiele wskazuje, że to nie koniec tej historii, a ciąg dalszy niestety niemal na pewno nastąpi.

Rekonstrukcja chaosu wyborczego >>>

Film „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich pokazuje, że księża pedofile i biskupi są traktowani przez prokuraturę w sposób szczególnie ostrożny. PiS pedofilię miał „wypalać żelazem”. W praktyce robi wiele, żeby nie zaszkodzić Kościołowi.

“Będziemy z całą bezwzględnością żelazem wypalać pedofilię, gdziekolwiek by ona nie była” – zapowiadał Zbigniew Ziobro w maju 2019 r.

„Szczególnie surowo karani będą ci, którym dzieci zostały powierzone i to dotyczy oczywiście także księży, ale to dotyczy wszystkich (…), także znanych celebrytów” – zapewniał wtedy Jarosław Kaczyński.

Te słowa były reakcją na “Tylko nie mów nikomu”, pierwszy film dokumentalny braci Sekielskich oraz dziesiątki doniesień mediów – w tym OKO.press – o przypadkach pedofilii w polskim Kościele.  Rok później, po premierze kolejnego filmu Sekielskich – „Zabawa w chowanego” – wiemy już, że z tych zapowiedzi niewiele zostało. W analizie OKO.press podsumowujemy, co w tym czasie oraz w trakcie minionej kadencji władze zrobiły, by walczyć z pedofilią, a szczególnie z pedofilią w Kościele katolickim:

  • Prokuratura Krajowa wydała wytyczne, zobowiązujące prokuratorów do informowania jej o każdym wniosku o wydanie akt procesów kościelnych. W konsekwencji biskupi mogą być pewni, że z archiwów nie wydostanie się nic bez ich woli.
  • Powstała ustawa o komisji ds. „badania wszystkich przypadków pedofilii”, ale do tej pory komisji nie powołano. Nawet jeśli w końcu to się stanie, będzie niemal bezzębna, bez uprawnień pozwalających na walkę z systemowym tuszowaniem przestępstw w Kościele katolickim.
  • Przestępstwem stało się niezawiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych. Jak dotąd prokuratura nie postawiła takiego zarzutu żadnemu duchownemu.
  • Powstał rejestr sprawców przestępstw seksualnych. Według badań w USA, gdzie działają podobne rejestry, nie zmniejszają one liczby przestępstw seksualnych ani zagrożenia recydywą. Prowadzą za to do prześladowania rodzin sprawców oraz ofiar.
  • Zaostrzono niektóre kary dla sprawców przestępstw pedofilnych. Według prawników z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego błędy w nowelizacji mogą doprowadzić do depenalizacji niektórych przestępstw i wypuszczenia sprawców z więzień.
  • Politycy PiS ramię w ramię z Kościołem przedstawiają edukację seksualną jako “seksualizację dzieci”, choć to ona jest realnym sposobem na ochronę dzieci przed wykorzystaniem.

O kryciu pedofilów w Kościele katolickim przez hierarchów i polityków PiS >>>

„Nie wypuszczali z zamkniętego kręgu nawet tych osób, które deklarowały chęć opuszczenia placu. Jednocześnie policja łapała ludzi stojących na brzegu grupy protestujących i odprowadzała ich do stojących wokół suk. Zostałem pochwycony przez dwóch policjantów za ramiona i wywleczony” – pisze czytelnik OKO.press zatrzymany na niedzielnym proteście.

Więcej o brutalności policji >>>

Przed każdymi wyborami funkcjonariusze PiS nakładają maski. W tym sezonie modne są chirurgiczne, ale ludzie władzy nie podążają ślepo za modą, co często widać podczas transmisji z obrad parlamentu i na konferencjach prasowych, gdzie funkcjonariusze partii kierowniczej występują z nieosłoniętą twarzą. Jest w tym głęboki sens, bo demonstracyjna rezygnacja ze środków ochrony osobistej utrwala w narodzie przekonanie, że ludzie władzy są ulepieni z takiej gliny, której nie ima się żaden wirus. Poza tym przedwyborcza maska nie powinna niepokoić ani przywodzić przykrych skojarzeń – przeciwnie, ma być ludzka, życzliwa, sympatyczna i jak najdokładniej skrywać bezmyślne zaślepienie władzą, pogardę dla myślących inaczej oraz wrodzoną butę i nabyte zadufanie.

W przymierzalni na Nowogrodzkiej okazało się, że tym razem nie będzie łatwo. Przechowywane tam maski nie są bowiem w najlepszym stanie. Całkiem zwietrzało pisowskie oblicze życzliwego, przyjaciela ludzi prostych i obrońcy skrzywdzonych. Sprała się i wypłowiała maska prawego i sprawiedliwego, którego bezprawnie i niesprawiedliwie atakuje cały świat. Mole nadgryzły kreację szczerego patrioty, który nie je, nie śpi, a tylko furt myśli, jak tu ojczyźnie dobrze zrobić. Ostatecznie na samym dnie kufra znalazła się jedna twarz w dobrym stanie i prezes zdecydował, że w tym sezonie noszony będzie ten właśnie kamuflaż – wiarygodnego, rzeczowego i praktycznego realisty, który wie, czego Polsce potrzeba, stawia prawidłowe diagnozy i ma pełną szafę rozmaitych antidotów na wszelkie bolączki, a jeśli nawet czegoś zabraknie, to zawsze potrafi wskazać odpowiedzialnego i dowieść jego winy.

Felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Targowica i Polexit

Nie doceniamy PiS w kwestii rozwalania Polski. Kaczyński, Morawiecki, Duda za nic mają naszą ojczyznę, to dla nich obce ciało, traktują Polskę jak orwellowski folwark zwierząt, przy okazji zarazy koronawirusa załatwiają swoje interesy, mają w dupie zdrowie Polaków (Szumowski wyznaje jakieś wartości chrześcijańskie, które w kraju są wartościami de facto antychrześcijańskich, antyhumanitarnymi).

Dla polityków PiS najważniejsze jest jak skręcić wybory, aby marionetka Duda pozostał prezydentem. I niemal dla polskiej racji stanu najważniejsze, abyśmy byli silnie osadzeni w strukturach  Unii Europejskiej, więc dla polityków PiS jest wyprowadzania kraju z UE, Polexit.

Morawiecki, patentowany kłamca, nie ma żadnych obiekcji, aby kłamać w żywe oczy. Znowu jego administracja orżnęła  Brukselę. No i stosuje argument, iż Trybunał Sprawiedliwości zagraża praworządności w Polsce.

Pozwalamy tej Targowicy rządzić. Jak to się dzieje, że takie osobniki – obce naszej tradycji, kulturze i historii – dorwały się do władzy i trwają przy korycie.

Aktualny stan relacji między Polską a Komisją Europejską dobrze odzwierciedla epizod z minionego weekendu. „Urzędnicy brukselskiej instytucji poszukiwali pisma, które rząd w Warszawie, jak sam twierdził, przesłać miał w piątek. Ale jak? E-mailem nie dotarło. Na faksach w centrali Komisji nic nie znaleziono. A może Polska wysłała je pocztą? Można było usłyszeć, że zapewne w poniedziałek lub wtorek pismo się pojawi. Takie gierki to nic nowego” – relacjonuje „FAZ”.

Więcej o relacjach rządu pisowskiego z Brukselą >>>

PiS przedstawił w poniedziałek wieczorem nowy projekt dotyczący wyborów prezydenckich. Mają się odbyć w lokalach, ale z możliwością głosowania korespondencyjnego. Projekt przywraca też kluczową rolę Państwowej Komisji Wyborczej. Wyparował za to z niego całkowicie minister Sasin. OKO.press analizuje ustępstwa obozu władzy, ale wskazuje też możliwe pułapki.

O kolejnym krętactwie wyborczym PiS >>>

Morawiecki, bez podstawy prawnej, nakazał przygotowania do wyborów korespondencyjnych i druk ponad 30 mln kart do głosowania. Wzór kart – prawdopodobnie zatwierdzony przez Kamińskiego lub jego ludzi – też jest niezgodny z prawem, więc pewnie pójdą na przemiał. Zwłaszcza że przez Pocztę Polską – podlegająca Sasinowi – fałszywe karty walają się po ulicach.

Kto i jak przyczynił się do katastrofy?

  • Premier Mateusz Morawiecki 16 kwietnia 2020 roku wydał dwie decyzje, w których nakazał PWPW i Poczcie Polskiej druk i przygotowanie dystrybucji pakietów do głosowania korespondencyjnego. Zrobił to bezprawnie, bo nie było jeszcze wówczas specustawy o wyborach korespondencyjnych, a wyłączne prawo zlecania druku kart wyborczych i ich dystrybucji miała PKW.
  • Minister aktywów państwowych Jacek Sasin i minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński (lub ktoś przez niego upoważniony), na podstawie bezprawnej decyzji premiera, podjęli z PWPW i Pocztą Polską ustalenia dotyczące druku kart i ich dystrybucji.
  • Władze PWPW bezprawnie zmieniły ustalony przez PKW wzór karty wyborczej na wybory prezydenckie w 2020 roku.
  • Ktoś z rządu prawdopodobnie zatwierdził zmianę wzoru karty, nie mając do tego podstawy prawnej. Nie wiadomo czy zrobił to Sasin (któremu takie uprawnienie dała nieobowiązująca jeszcze wtedy specustawa o wyborach korespondencyjnych), Kamiński (który odpowiada za umowę z PWPW) czy jeszcze ktoś inny.
  • Władze Poczty Polskiej, nie dopilnowały procesu pakietowania kart – u jednego z podwykonawców pracujących dla PP doszło do wycieku i dziś fałszywe karty walają się po ulicach i w skrzynkach pocztowych mieszkańców wielu miast. 10 maja – w dniu planowanych pierwotnie wyborów, wiele osób, na znak protestu przeciwko pocztyliadzie, wrzucało je do skrzynek pocztowych.

Analiza prawnicza za co i kto odpowiada. Prędzej czy później staną przed sądem >>>

Sejm przyśpiesza i posiedzenie ma się odbyć we wtorek, a nie w czwartek. Widać, że kolejny odcinek rollercoastera pt. „Obóz rządzący organizuje wybory w pandemii” już czeka. Przyśpieszenie posiedzenia wskazuje, że znowu wszystko będzie się działo w pośpiechu, na kolanie, z masą błędów. To oznacza, że niestety żadnych wniosków PiS nie wyciąga z tego, co się dzieje – mówi Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, były wicepremier i szef MON. – Jakoś zniknęły codzienne konferencje premiera Morawieckiego, minister finansów, najbardziej tajemnicza postać w rządzie, pozostaje dalej tajemniczą postacią, wychodzi wicepremier Emilewicz, ale co wypowiedź, to porażka, która pokazuje, że pani wicepremier nie ma pojęcia o gospodarce – dodaje

Wywiad z Tomaszem Siemoniakiem >>>

Kompromis Gowin – Kaczyński godny republiki bananowej

Gowin z Kaczyńskim doszli do kompromisu w sprawie wyborów 10 maja.

Jakiego kompromisu? Otóż to. Język staje na czubku i staje się pypciem. Obydwaj ci politycy uprawiają retorykę pypciową. Bo wybory formalnie się odbędą, nawet będzie cisza wyborcza, tylko lokale wyborcze nie zostaną otwarte.

A wszystko po to, aby w poniedziałek Sąd Najwyższy mógł stwierdzić, że nieodbyte wybory są nieważne.

Czy ktoś z tej ekwilibrystyki pypciowej coś rozumie?

Przecież nie chodzi o rozumienie, a koryto. Kompromis Gowin – Kaczyński dotyczy wszak koryta.

Po stwierdzeniu przez SN, iż wybory są nieważne dochodzimy do dziwnej procedury wprost z republiki bananowej, z Burkina Faso.

Marszałek Semu ogłasza termin wyborów. Kiedy one będą? Najprawdopodobniej w lipcu.

Powstaje pytanie, czy Gowin zawierając kompromis z Kaczyńskim nie obawia się, że ten go wydyma?

Otóż wydyma, wydyma.

– Fakt, że to głosowanie ogłoszone na niedzielę się nie odbędzie, stanowi oczywiście podstawę do zaangażowania Trybunału Stanu i prokuratury – ocenił prawnik Krzysztof Izdebski. Jego zdaniem za „chaos prawny” i wybory, które mają odbyć się 10 maja, ale jednak ich nie będzie, odpowiadają rządzący.

Według ustaleń Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina wybory 10 maja odbędą się teoretycznie, ale praktycznie – nie. Przez to Sąd Najwyższy stwierdzi ich nieważność i zostaną zarządzone nowe. Te mają się odbyć w formie korespondencyjnej, ale po nowelizacji przyjętej w piątek ustawy. Takie rozwiązanie pozwala uniknąć wyborów w maju, ale budzi wiele wątpliwości co do przestrzegania praworządności.

Więcej o pisowskim bareizmie >>>

Już dziś okładka najbliższego Newsweeka. W numerze m. in. kulisy cyrku z wyborami, podsumowanie prezydentury Dudy i dziennik S.Chwina z czasów wirusowych.

Wybory prezydenckie 2020 mogą się odbyć jeszcze tego lata. Konstytucjonalista prof. Marcin Matczak stwierdził jednak w TOK FM, że przesadny pośpiech nie jest wskazany. – Pamiętajmy, że wybory to nie tylko głosowanie – podkreślał.

Prof. Matczak apeluje o procedurę wyborczą >>>

Państwo Jarosława Kaczyńskiego nie dało rady zorganizować wyborów prezydenckich w maju, choć prezes PiS tego żądał. To paradoks: ta niemoc państwa ma mieć pieczęć Sądu Najwyższego, który został właśnie „odbity” przez obóz władzy.

Więcej >>>

Emisariusze PiS usilnie przekonywali w ostatnich dniach posłów opozycji i Porozumienia do poparcia ustawy kopertowej, obiecując intratne stanowiska. Jednego z nich miał namawiać premier Morawiecki. Innego minister Dworczyk. Balansowali na granicy prawa: oferowanie korzyści w zamian za głos posła jest przestępstwem.

Morawieckiemu za przekupstwo należy się Trybunał Stanu >>>

Jeżeli będzie można dowolnie przesuwać datę wyborów przez marszałka Sejmu, to przecież w przyszłości też będzie można manipulować terminami jak komu wygodnie. Przecież takie orzeczenie TK, że można zmienić termin, będzie orzeczeniem na dzisiaj, za rok, za 10 lat i za 20, bo to jest wykładnia konstytucji – mówi prof. Adam Strzembosz, były I Prezes Sądu Najwyższego. – Za to, że w maju nie będzie wyborów, ktoś odpowie przed Trybunałem Stanu, ale nie dlatego, że mamy straszny problem konstytucyjny, tylko dlatego, że nie dopełnił obowiązków. W sytuacji pandemii obowiązkiem jest wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, to jest poza dyskusją – dodaje.

Wywiad z prof. Adamem Strzemboszem >>>

To częsta w przypadku autorytarnej, dyktatorskiej władzy, próba legitymizacji bezprawnych czynów.

Marszałkini Elżbieta Witek skierowała do TK pytanie dotyczące daty wyborów prezydenckich: czy przełożenie ich na inny termin jest zgodne z Konstytucją? Problem polega na tym, że zgodnie z prawem TK został powołany do orzekania o zgodności z Konstytucją ustaw, a nie decyzji Sejmu lub rządu. Tak więc i pytanie pani Witek i odpowiedź Julii Przyłębskiej warta jest tyle, co pytanie o przepis na sałatkę. I prawnie znaczy dokładnie tyle samo.

Po co więc obie strony udają, że to, co robią ma jakiś sens? Po co z takim tragikomicznym w tym okolicznościach namaszczeniem i pietyzmem piszą do siebie nawzajem nic nieznaczące pisma? I powołują się ciągle na swoje niemające żadnego znaczenia opinie?

Cały felieton Elizy Michalik >>>