Duda zostanie olany, prezydentem wybrana Małgorzata Kidawa-Błońska

Dwie sobotnie konwencje wyborcze opozycji pokazały, jak silnych mają kandydatów na prezydenta.

Jest coraz większa nadzieja, iż Duda w maju przestanie plamić imię Polski. Przeorientowanie go na centrowy elektorat jest coraz trudniejsze.

I to powinno cieszyć. Jeżeli dołożymy fatalny sztab wyborczy z niefortunną szefową Jolantą Turczynowicz-Kieryłło, można zakładać, iż pojawiać się będzie coraz więcej błędów.

Można tylko się zastanawiać, jak ten ancymonek mógł zostać prezydentem. Przestała działać Konstytucja RP, a on sam musi się szybko obracać i szczekać, aby nie było widać nitek, które służą prezesowi do uruchamiania go jako marionetki.

Nawet, gdy wyborcy zadecydują, że Duda ma iść won, wcale nie znaczy, że PiS odda Pałac Prezydencki ot tak, tylko dlatego, że ten dudek przegrał.

Polskę dotknęło nieszczęście – zaraza (koronawirus, że porównam) kaczyzmu, małości metr pięćdziesiąt w kapeluszu.

A opozycja pokazała klasę. W normalnym kraju Małgorzata Kidawa-Błońska nie miałaby problemu, aby zostać prezydentem w I turze.

Sondaż OKO.press. Macierewicz usunął się na bok, ale – tak jak w 2016 i 2017 roku – w smoleński zamach wciąż wierzy jedna czwarta Polaków. Ogromna większość z nich to zwolennicy PiS. Równo 50 proc. elektoratu Dudy twierdzi, że doszło do zamachu, a tylko 27 proc. że to był wypadek. W elektoratach innych kandydatów wyznawców zamachu niemal nie ma.

Więcej  wyborcach, którzy wierzą w zamach smoleński – tutaj >>>

>>>

Nowy impuls w kampanii kandydatów opozycji. Prezydenckie konwencje Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Władysława Kosiniaka-Kamysza zostawiły daleko w tyle imprezę, która otworzyła kampanię Andrzeja Dudy dwa tygodnie temu.

Więcej o konwencjach Kidawa 2020 i Kosiniaka-Kamysza >>>

Lista Iustitii. Już ponad 50 sędziów doznało represji i szykan służbowych za obronę wolnych sądów, czy wydawane orzeczenia. Ściganych i szykanowanych jest niemal tyle samo niepokornych prokuratorów. To cena, jaką oba zawody płacą za niezależność od Zbigniewa Ziobry. Ale to dopiero początek represji.

O liście repesjonowanych sędziów czytaj tutaj >>>

„Biskupi zaczynają pielęgnować w sobie jakieś wyimaginowane zagrożenie, zaczynają bronić instytucji wbrew elementarnym racjom rozumu” – mówi prof. Stanisław Obirek o homofobicznych wypowiedziach abp. Marka Jędraszewskiego w książce „Wąska ścieżka. Dlaczego odszedłem z Kościoła”.

O homofobii Jędraszewskiego i fragment książki prof. Obirka o antychrześcijańskich wartościach biskupów polskich >>>

Ludzie „dobrej zmiany” zapewne mają w pamięci los, jaki spotkał funkcjonariuszy reżimu komunistycznego po upadku PRL – i łudzą się, że im tak samo się upiecze.

Zupełnie nie wiem, na co liczy niejaki Dariusz Ziomek. Ponieważ osobnik ten jest nieznany, spieszę wyjaśnić: to właśnie ten prokurator, który skierował do tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego sprawę sędziego Igora Tulei.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego tutaj >>>

Jacek Kurski, Goebbels, Kaczyński i Jędraszewski

Goebbels mógłby uczyć się od Jacka Kurskiego, jak robi się wodę z mózgu.

Goebbels w stosunku do pisowskiego zakłamania to mały pikuś. Nazizm Kaczyńskiego nie przegrałby wojny, a jak przegrałby to ciemny lud by o tym się nie dowiedział.

Pogarda Kaczyńskiego i jego ancymonków w stosunku do rozumu i Polaków będzie niegdyś figurowała na równi z deprecjonującym Ciemnogrodem.

Nie dość, że sami są matołami, to sądzą, że inni takimi też muszą być.

Człowiek mały zwykle myśli, że pozostali to też kurduple. I wcale nie jest to kompleks niższości, ale kompleks nicości, jak świetnie skonstatował – a przy okazji wymyślił nową formułę psychologiczną – ks. Stanisław Walczak, znienawidzony przez hierarchów typu Jędraszewski i polityków, jak Kaczyński.

Ci faceciki cierpią na kompleks nicości. W nic nie wierzą, bo niespecjalnie oleju mają w łepetynie.

Opozycja wyraźnie wygrywa batalię w internecie, a to powoduje, że śmiało możemy patrzeć na maj, kiedy to zwycięży w wyborach prezydenckich Małgorzata Kidawa-Błońska.

Duda powinien zacząć poważnie myśleć o Trybunale Stanu, a prezes Kaczyński o zwykłym więzieniu, bo jego tchórzliwi posłowie i ministrowie będą ratować dupy i go sypać, jak agent Tomek Mariusza Kamińskiego.

Miniony tydzień, od 10 lutego, był w mediach społecznościowych korzystny dla kandydatki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej: miała największy wzrost obserwujących, najlepsze wyniki aktywności na Facebooku i na Twitterze. Pod względem liczby reakcji na FB wciąż najlepsi są jednak: Robert Biedroń i Szymon Hołownia.

Więcej o internetowej ofensywie opozycji tutaj >>>

Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu wyraźnie przypomniała się, zakodowana głęboko w jego duszy, komunistyczna młodość, kiedy to nawet maturę załatwili mu urzędnicy reżimowi, by nieuk mógł dołączyć do duchowych kadr Polski Ludowej. Nic więc dziwnego, że kiedy w szkole z ferworem śpiewał słowa Międzynarodówki komunistycznej: „Ruszymy z posad bryłę świata, dziś niczym – jutro wszystkim my!”, dzisiaj echem odbija mu się i wrzeszczy: „To będzie zwycięstwo w skali Europy, a nawet szerzej – w skali całego świata, bo dobro w końcu musi pokonać zło. Jestem głęboko przekonany, że pokona”. Ta sama piosenka sprawiła, że znienawidził wszelkie cywilizowane prawa i powtarza za bolszewikami: „Z własnego prawa bierz nadania i z własnej woli sam się zbaw”!

Kiedyś otumaniony namiastką chrześcijaństwa, postanowił treści ateistyczne zastąpić hasłami zasłyszanymi w kościele, a ostatnio w sukurs przyszli mu upadli przedstawiciele katolickiego kleru.

(Abp Jędraszewski) siedzi sobie taki w książęcych salonach w Krakowie, na Franciszkańskiej, niczego mu nie brak, nie musi chodzić na zakupy, nie musi sprzątać, gotować, prać, pracą nigdy nie skalał swych rąk i udaje, że pozjadał wszystkie rozumy. W słodkim nieróbstwie wymyślił sobie „tęczową zarazę”, „neokomunizm”, wraz z o. Rydzykiem i ks. Ducem straszą „ekologizmem”. A miał proste zadanie: „ubogim nieść dobrą nowinę, więźniom głosić wolność, niewidomym przejrzenie zaś uciśnionych odsyłać wolnymi” (por.: Łk 4,18). No i „nici” z Ewangelizacji. Za to mamy religijno-polityczną nienawiść, podziały i walki, zniszczenie i ruinę.

Cały znakomity wpis ks. Stanisława Walczaka tutaj >>>

2 miliardy poszły na prorządowe media zamiast na onkologię. TVP od trzech dni tłumaczy, że rząd dba o Polaków i przeznaczy na walkę z rakiem dodatkowe nie 2 mld, jak chciała opozycja, ale aż 5 mld zł. Owszem, przeznaczy, ale nie w tym roku, tylko przez kolejne 10 lat, i nie 5 mld, a 2 mld. A na ten rok w budżecie jest dodatkowo… 10 mln zł.

Rżnięcie pisowskie ws. onkologii i lecznictwa tutaj >>>

Za założenie koszulki z napisem „Konstytucja” Dorota Lutostańska z Sądu Okręgowego w Olsztynie dostała zarzuty od rzecznika Dyscyplinarnego Zbigniewa Ziobry. Za wiwaty na cześć szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego sędziemu Leszkowi Mazurowi włos z głowy nie spadnie. Do tego szef neo-KRS wprowadza opinię publiczną w błąd.

O totalnym zakłamaniu sędziów z KRS, których awans zależy od widzimisię Kaczyńskiego tutaj >>>

W poniedziałkowym (17.02.2020) wydaniu gazety jej warszawski korespondent Gerhard Gnauck przypomina, jak trzy lata temu na szczycie gospodarczym w Krynicy szef PiS Jarosław Kaczyński i premier Węgier Viktor Orban mówili o nadarzającej się dzięki brexitowi szansie na „kulturową kontrrewolucję”.

„W międzyczasie w Polsce niektóre instytucje kultury przekonały się, co oznacza wywołana w Krynicy «kontrrewolucja». Najnowszy przykład to Muzeum Historii Żydów Polskich, nazywane hebrajskim słowem «POLIN». Jego dyrektor od czasów założenia, Dariusz Stola, złożył w zeszły wtorek swoją rezygnację” – pisze „FAZ”. Dziennik wyjaśnia, że minister kultury Piotr Gliński odmawia powołania Stoli na kolejną kadencję, choć został on w maju ub. roku ponownie wybrany na funkcję dyrektora muzeum przez komisję konkursową.

„Chodzi o władzę i hegemonię”

„Rządzący zarzucają Stoli, że odmówił zorganizowania konferencji o dziedzictwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w 2010 roku w katastrofie samolotu w Rosji. Muzeum odpowiada, że jest otwarte na taką konferencję, ale poprosiło o wyznaczenie współorganizatora. Stola jest już jednak zmęczony wielomiesięczną walką” – relacjonuje niemiecki dziennik.

Więcej o rewolucji kulturalnej Mao Kaczyńskiego tutaj >>>

Prezydent jak chce, to może nawet uważać, że zamienia wodę w wino, natomiast akt powołania sędziów musi być w całości zgodny z prawem, podobnie jak ustawa musi być uchwalona zgodnie z konstytucyjną procedurą. Jeden błąd proceduralny powoduje, że nie ma ustawy. Tu była wadliwa procedura powołań sędziowskich, a to oznacza, że tych powołań tak naprawdę nie było – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, przewodniczący senackiego zespołu doradców ds. ochrony konstytucyjności prawa. – KRS została wybrana nielegalnie, kandydatury wskazane przez nią były obarczone nieusuwalną wadą, akt prezydenta niczego nie konwalidował, a zatem te osoby nie są sędziami. Skoro nie są sędziami, to nie odnosi się do nich gwarancja, która została zawarta w konstytucji – podkreśla

Wywiad z prof. Markiem Chmajem tutaj >>>

Rowerzyści; wegetarianie; absolutny establishment; łże-elity; ciemny lud; lemingi; ukryta opcja niemiecka; element antypatriotyczny; ci, którzy utracili władzę, przywileje i wpływy; ludzie finansowani przez żydowską finansjerę; odspawani od stołków; ludzie, którzy mają niesprawne głowy; posiadający gen zdrady; nie naród polski; popiskujący; niemający nic wspólnego z tradycyjnymi, polskimi wartościami; oderwani od koryta; ci, którzy w ostatnim czasie wiele stracili; uprawiający politykę wstydu; gestapowcy; obrońcy korupcji; gardzący polskością; komuniści i złodzieje; oszuści; kolaboranci; zdrajcy; oprawcy z UB; gorszy sort; ubeckie wdowy; lewackie świnie; esbeki; hołota; zwyrodnialcy; koderaści; lewaccy ekoterroryści; element animalny; odzwierzęcy; Targowica; łotry; mordy zdradzieckie; kanalie; sodomici; kwicząca kasta; wykształciuchy; lumpeninteligenci; resortowe dzieci; kombinujący jak przeżyć z obniżonej SB-ckiej emerytury; donoszący na własny kraj; dostali kasę od Sorosa; nieprawdziwi Polacy; białe róże – symbol nienawiści; podskakujący w futrach; rebelia, zwolennicy łagodnego karania; obrońcy bandytów, gwałcicieli i morderców; element proprzestępczy; różowe świnie na robotniczych plecach; lewackie pedalstwo; czerwone pająki; ludzie z gazety koszernej; zabójcy nienarodzonych; piewcy cywilizacji śmierci; zwolennicy rozpasanej wolności; demoliberałowie koszerni; prokomuniści; mający rodziców w KPP; front obrony przestępców; pożyteczni idioci; nie wiadomo, kto ich rekrutuje; totalna opozycja; robili karierę u Kiszczaka i Michnika; są bezkarni i to musi się zmienić; fałszywe elity zazdroszczące Polakom sylwestra; jeszcze [ich] nie aresztujemy, bo nam się to nie opłaca; zeszły rok to było dopiero ubijanie ziemi [do rozprawy z nimi]…

Plwociny PiS zebrane przez Łozińskiego tutaj >>>

Wywiad z Mariuszem Kowalewskim, byłym pracownikiem TVP, autorem książki TVPropaganda o mediach publicznych, dziennikarstwie, polityce i wyborach czytaj tutaj >>>

Smutek Dudy, krzywa mordka Morawieckiego i odchodzący Kaczyński

Andrzej Duda rozpoczął oficjalnie kampanię wyborczą bardzo bogatą konwencją. Ale smutną, jak stypa.

W tym czasie Małgorzata Kidawa-Błońska jeździ po Polsce, spotyka się bez ochroniarzy z nadzieją na zmianę. Kandydatka, a prawdopodobnie przyszła prezydent RP, widzi niektóre elementy naszej rzeczywistości w prawdziwej ruinie, nie podrabianej, jak mieliśmy do czynienia w kampanii PiS w 2015 roku.

Szpitale są zamykane, nawet w takich miejscach jak bastion PiS w Ustrzykach Dolnych.

Kidawa-Błońska apeluje o zaufanie, bo brak go wśród Polaków i wśród polityków. W czym ma „sukcesy” prezes Kaczyński.

PiS buduje Polskę na fałszu, a taki domek z kart musi runąć. Duda to tylko złamas na  żądanie prezesa, łamie Konstytucję i zaczyna się bać, bo odpowie za to przed Trybunałem Stanu i prawdopodobnie skończy w pierdlu.

Mateusz Morawiecki to przysłowiowy oszust. Mógłby występować w słowniku synonimów pod hasłami kłamca, oszust.

On ma nawet taką oprawę ust, a na nich pojawia się grymas oszusta (czyt. Freud) i można spokojnie jego wyraz twarzy określić, iż Morawiecki nie ma twarzy, a krzywą mordkę.

Kaczyński inicjator demolowania Polski (Jarek Demolka) faktycznie odchodzi, bo z jego kolanem wiąże się o wiele „skuteczniejsza” choroba krążenia. Z niej wychodzi się w szpitalu, w wycofaniu, a nie w aktywności. Za jakiś czas zostanie poddany operacji i może nie wyjść spod skalpela chirurgicznego.

Nie cieszy żadna śmierć, jak nie cieszy śmierć Polski, do której przyczynia się PiS, największy po 1989 roku wewnętrzny wróg demokratycznej Polski – znajdujący odpowiedników w Targowicy XVIII wieku i Sanacji międzywojennej po śmierci Piłsudskiego.

Na szczęście dzisiaj znajdujemy się w Unii Europejskiej i wraz z jej instytucjami, z opozycją polityczną i społeczeństwem obywatelskim (z KOD-em znienawidzonym przez PiS) uratujemy Polskę spod śmiertelnego skalpela PiS.

Miała być konwencja prezydencka, jakiej jeszcze Polska nie widziała, a była powtórka z imprezy PiS przed wyborami parlamentarnymi, tyle, że w nieco bardziej smętnej wersji. Te same przemówienia, co zawsze, te same argumenty i chaotyczne ataki na kontrkandydatów. Andrzej Duda nie wie, do jakich wyborców chce mówić, więc mówi do wyborców PiS.

W lutym 2015 roku notowania Bronisława Komorowskiego mimo tendencji spadkowej wciąż były lepsze niż dzisiejsze wyniki Andrzeja Dudy:

O konwencji PiS opływającej w blichtr, ale smutnej jakby prezesa żegnali tutaj >>>

„Rzadko się zdarza, by jeden człowiek miał tyle atutów”. W laurce dla Dudy Kaczyński mówił też o jego wielkich osiągnięciach sprzed prezydentury, m.in.: „uzyskał jeden z najlepszych wyników w wyborach do PE 2014”.

Jarosław Kaczyński podzielił niewiarygodne osiągnięcia Andrzeja Dudy na trzy etapy: sprzed prezydentury, w czasie prezydentury i te, których dopiero doświadczymy, gdy Duda wygra majowe wybory 2020. W pierwszej grupie znalazł się rzekomo doskonały wynik polityka PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego 2014 roku.

Więcej o fałszywym mniemaniu Kaczyńskiego o Dudzie tutaj >>>

O odchodzeniu Kaczyńskiego. Czy ostatecznym? Tutaj >>>

Podczas konwencji wyborczej otwierającej kampanię Andrzeja Dudy, premier Morawiecki nie mógł się nachwalić kandydata PiS – okazało się, że posiada on wszelkie cnoty, i to we właściwej ilości. Jedną z nich jest „wspaniała” współpraca z rządem, ale i niezależność: „Prezydent potrafi zawetować ustawę”. Duda podpisał 1037 ustaw.

A ile zawetował?

Więcej o krzywej mordce Morawieckiego i Dudzie, złamanym człowieku tutaj >>>

„Ekologizm” to nowy – obok „ideologii LGBT” – wróg polskiego Kościoła. Gdy przyjrzymy się bliżej karierze tego pojęcia, zobaczymy pomieszanie teorii spiskowej i wyznania wiary. To również manifestacja problemów, jakie Kościół w Polsce ma ze współczesną nauką i światem.

O urojonym świecie hierarchy Kościoła katolickiego Jędraszewskiego tutaj >>>

Ludzie PiS pełnymi garściami drą kasę, co przy szybko postępującej drożyźnie i rosnących kosztach utrzymania zaczyna suwerena kłuć w oczy.

Kradną stare ciuchy z koszy PCK, kradną pieniądze z kasy CBA i kradną środki z budżetu.

(…)

Rzecz jasna, wyborcy to widzą i zawsze widzieli. Tyle tylko, że do niedawna ci, którzy głosowali na PiS, byli gotowi patrzeć na to przez palce, mówiąc: „Kradną, ale przynajmniej się dzielą”. Jednak dziś, gdy właśnie podano styczniowe dane o inflacji – 4,4 proc.! – można się spodziewać, że ta wyrozumiałość suwerena rychło się skończy. Miejmy nadzieję, że jeszcze przed wyborami.

Cały felieton Wojciecha Maziarskiego tutaj >>>

Duda i Morawiecki stanowią zagrożenie dla Polski

Kłopot z Andrzejem Dudą jest symptomatyczny. Ten niedojrzały człowiek kompromituje urząd, kompromituje Polskę.

Czy krytykowanie go jest działaniem na szkodę Polski, obrażaniem prezydenta? Nie!

Duda nie jest Polską, prezydent nie jest Polską, jest funkcją. Zdaje się, że ten prosty zabieg logiczny powinien być dostępny przeciętnym umysłom.

Ale nie jest! Mianowańcy Ziobry, jacyś rzecznicy dyscyplinarni – Schaby i Radziki – ścigają sędziego Jarosława Ochockiego z Poznania za to, że wyraził zatroskaną opinię na temat Dudy.

A wypowiedź Dudy w Katowicach jest iście faszyzująca, moczarowska, z gruntu totalitarna. Duda straszący górnikami, robotnikami, którzy mają załatwić problem niezależności sędziowskiej,  aby pisowcy moli chwycić naród za mordę.

Co do samego Dudy. Objawy u niego wskazują nie tylko na zieloność (gombrowiczowską), niedojrzałość, ale chorobę psychiczną schizo-paranoidalną. Nie chodzi o gesty (godne Mussoliniego), ale zespół słów i argumentację, która jest właściwa dla pacjentów.

Piszę to z zatroskaniem. Gdybym miał opisać chorobę wodzowską” wziąłbym na warsztat twarz Dudy. Zresztą w tomie opowiada „Mur” opisuje „dojrzewanie” do zamordyzmu Jean-Paul Sartre.

Będzie postępowanie wyjaśniające w sprawie wpisu sędziego Jarosława Ochockiego z Sądu Okręgowego w Poznaniu, który nazwał Andrzeja Dudę „złym człowiekiem” i „marnym prezydentem”. Poinformował o tym Piotr Schab, Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych. Jak wskazał, poznański sędzia może odpowiedzieć za znieważenie prezydenta. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.

Więcej o Ochockim w kontekście wypowiedzi chorego Dudy >>>

– Mówimy temu stanowczo, nie. Będziemy na całym świecie walczyć o dobre imię Polski. To nie tylko walka o przeszłość, o pamięć – mówił m.in. premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z górnikami w Katowicach. Premier doniósł się tym samym do ostatnich działań rosyjskich władz, które sugerują m.in., że Polska jest „współodpowiedzialna za wybuch drugiej wojny światowej”.

Więcej o Morawickim i Putinie >>>

Wygaszenie mandatu członków-sędziów neo-KRS i wybór nowych z poszanowaniem Konstytucji, likwidacja Izby Dyscyplinarnej SN i mniej uprawnień dla Ministra Sprawiedliwości – to niektóre założenia projektu ustawy naprawczej, który złożyli senatorzy opozycji. Nowela ma zakończyć chaos prawny i dostosować przepisy do wyroku TSUE z 19 listopada 2019

Wolność od nacisków

Autorzy projektu chcą przywrócić sądom utraconą autonomię i niezależność od władzy wykonawczej.

I tak Prezydent będzie mógł określić liczbę stanowisk w SN i liczbę prezesów Izb tylko na wniosek Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. To Zgromadzenie Ogólne, a nie Prezydent, będzie także decydowało o treści Regulaminu SN.

Autorzy zamierzają również uszczuplić kompetencje Ministra Sprawiedliwości na rzecz Pierwszego Prezesa SN. Projekt zakłada np., że to I Prezes będzie wybierał rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego zastępców.

Obecnie działający rzecznicy z nadania ministra Zbigniewa Ziobry – Piotr Schab, Michał Lasota i Przemysław Radzik – zasłynęli jako szczególnie gorliwi prześladowcy sędziów krytykujących „reformy” PiS. Jak wynika z wyroku sądu dyscyplinarnego we Wrocławiu z 14 stycznia 2020 ich działania mogły być bezprawne.

Więcej o projekcie senackim przywracającym praworządność czytaj tutaj >>>

Do prokuratury trafi zawiadomienie na prezesa sądu w Olsztynie Macieja Nawackiego. Złoży je łódzka adwokat za to, że Nawacki próbował zablokować wyjazd sędziego Pawła Juszczyszyna do Kancelarii Sejmu

Więcej o blokowaniu działań Juszczyszyna czytaj tutaj >>>

Jako przykład uczenia o zagrożeniach katastrofą klimatyczną MEN podaje lekcje… o dziurze ozonowej i „badaniu czynników powodujących korozję”. Wśród 2097 (!) tematów w podstawie programowej do szkoły podstawowej nie ma takich terminów jak zmiana klimatu, emisja CO2, topnienie lodowców, efekt cieplarniany. MEN udaje, że problemu nie ma.

O edukacji godnej Ciemnogrodu, jaką prowadzą pisowscy ministrowie czytaj >>>

Abp Marek Jędraszewski otrzymał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nagrodę im. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ks. prof. Mirosław Sitarz tak rozwiał wątpliwości związane z laureatem: „Już nauczanie Jezusa Chrystusa było bardzo kontrowersyjne dla innych ludzi”.

O antychryście Jędraszewskim tutaj >>>

Nie chodzi tylko o sądy. PiS wszczyna polityczną wojnę z Brukselą, by Andrzej Duda zyskał poparcie nacjonalistów i wygrał wybory prezydenckie.

Już wiadomo, jaki pomysł ma PiS na kampanię prezydencką. Jej linia wyłania się z najświeższych wypowiedzi przedstawicieli władzy.

(…)

Nieoczekiwana pomoc ze strony Putina

Na koniec warto jeszcze odnotować, że dokładnie w tym samym czasie, gdy Jarosław Kaczyński inicjuje kampanię prezydencką Dudy, wszczynając zimną wojnę z Unia Europejską i wmawiając obywatelom, że kraj musi się bronić, bo jest ofiarą brukselskich okupantów i kolonizatorów,  zmasowany atak propagandowy na Polskę przypuszcza także Kreml. To oczywiście wzmacnia i uwiarygadnia przekaz PiS-u, przyczyniając się do wytworzenia wrażenia, że staliśmy się oblężoną twierdzą, na którą ze wszystkich stron spadają ciosy i którą wszyscy chcieliby zdobyć. W takiej sytuacji trzeba porzucić wewnętrzne swary i skupić się wokół kierownictwa kraju, które organizuje obronę.

W rozkręcającej się kampanii prezydenckiej to największy prezent, na jaki PiS mógł liczyć. Cóż za zdumiewający przypadek, że ten nagły atak ze wschodu nastąpił właśnie teraz…

Cały esej Wojciecha Maziarskiego czytaj tutaj >>>

Skandaliczna władza i kler

Andrzej Stankiewicz szereguje skandale z ubiegłego roku. Wybrał 10 najbardziej spektakularnych. Można je wszystkie nazwać pisowsko-katolskimi

Film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” powinien być szokiem dla polskich biskupów. Ale dziś, kilka miesięcy po emisji, Episkopat zachowuje się, jakby nic się nie stało. To kolejny dowód na to, że biskupi nie zamierzają na poważnie wziąć się za rozliczenie pedofilów we własnych szeregach. Mogą sobie na to pozwolić, bo w podzielonym politycznie — i w dużej mierze — światopoglądowo społeczeństwie, wiele ujdzie im na sucho. Zwłaszcza, że wśród najbardziej bezkrytycznych wiernych potrafili wywołać wrażenie, że ujawnianie pedofilskich skandali to walka nie tylko nawet z Kościołem, co z samym Chrystusem. Wcześniej w ten sam sposób hierarchowie rozegrali kłopoty lustracyjne w swych szeregach.

Faktem jest także i to, że Episkopat jest podzielony. Są hierarchowie bagatelizujący skandale seksualne, jak abp Marek Jędraszewski, czy abp Sławoj Leszek Głódź. Są też tacy duchowni jak prymas Wojciech Polak czy abp Grzegorz Ryś, optujący za twardymi rozliczeniami — tyle, że to słabsza frakcja w Episkopacie.

Władza stoi z boku i nie naciska. Zbyt wiele czerpie politycznych profitów z sojuszu z Kościołem. Po filmie Sekielskich PiS zapowiedział utworzenie speckomisji zajmującej się ściganiem pedofilii. Choć Sejm przyjął odpowiednie przepisy, do dziś nie została powołana.

Problem jednak nie zniknie i w nowym roku wciąż będzie żywy. Na fali doniesień o pedofilii księży, ujawniane są wszak także przypadki innych dewiantów, choćby w środowiskach artystycznych.

O pozostałych dziewięciu skandalach pisowskich tutaj >>>

Zbyt częste, zbyt długie, sprzeczne z międzynarodowymi standardami i źle uzasadnione. Taki obraz tymczasowych aresztowań wyłania się z badania Fundacji Court Watch Polska. Choć tymczasowe aresztowania dotyczą formalnie niewinnych, działają podobnie jak więzienie. Prokuratura Ziobry wnioskuje o nie coraz częściej

„Prawo do wolności osobistej w Polsce przegrywa z »dobrem postępowania«, a domniemanie niewinności z błędami poznawczymi i rachunkiem prawdopodobieństwa” – czytamy w najnowszym raporcie Fundacji Court Watch Polska o tymczasowych aresztowaniach w Polsce.

Z raportu płyną jednoznaczne wnioski: tymczasowe aresztowanie w Polsce jest stosowane coraz częściej i trwa coraz dłużej. Zamiast ostatecznością, stało się domyślnym środkiem zapobiegawczym zarówno na etapie postępowania przygotowawczego (śledztwa prokuratury) jak i sądowego.

Ponieważ dotyczy osób, którym nie udowodniono jeszcze winy, powinno podlegać szczególnym obostrzeniom. Do ochrony wolności jednostki obligują polskie sądy przepisy Konstytucji.

Więcej o bezprawiu Ziobry tutaj >>>

Wywiad z prof. Friszke tutaj >>>

Franciszek spotkał się z setkami osób na Placu Świętego Piotra w sylwestrowy wieczór. Wtedy to doszło do incydentu, zarejestrowanego przez media. Jedna z kobiet tak mocno chwyciła papieża, że boleśnie wykręciła mu rękę. Papież uderzył ją w dłoń, by się uwolnić.

Po nieszporach w bazylice watykańskiej Franciszek poszedł wieczorem na plac przed bazyliką watykańską, by obejrzeć stojącą tam szopkę. Witał się z setkami ludzi, którzy tam się zgromadzili się, by złożyć mu noworoczne życzenia. Błogosławił dzieci, pozdrawiał wszystkich po kolei, rozmawiał z wiernymi.

Włoskie media opublikowały kilkusekundowe nagranie, na którym widać, że kobieta stojącą przy barierce tak mocno chwyciła dłoń papieża w chwili, gdy odchodził, że pociągnęła go wykręcając mu rękę.

Sprawiło to papieżowi wyraźny ból. Odwrócił się w jej stronę i stanowczo uderzył ją w dłoń, by się uwolnić z uścisku i powiedział coś do niej oburzony. Odszedł zirytowany zachowaniem kobiety.

– Chcąc budować pokój trzeba szukać prawdy, odrzucając wszelkie kłamliwe ideologie. Ten pokój trzeba budować nieustannie, bo nie jest on dany raz na zawsze, jest skarbem, który można łatwo utracić – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas tradycyjnej pasterki noworocznej w bazylice św. Franciszka w Krakowie.

W czasie noworocznej mszy w bazylice oo. Franciszkanów w Krakowie abp Jędraszewski odwołał się do orędzia papieża Franciszka na 53. Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia, mówiąc m.in, że wojna często zaczyna się od złego słowa, „zaczyna się bardzo często w imię tzw. tolerancji, by kogoś innego osadzić w oczekiwanym przez siebie obrazie zła i kłamstwa, by potem móc go bezkarnie oskarżać”.

Cytując Czesława Niemena z utworu „Dziwny jest ten świat”, krakowski metropolita zwrócił uwagę, że „często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem”, i aby temu przeciwdziałać potrzebny jest powrót do idei braterstwa.

Abp Jędraszewski zdziwiony oskarżeniami pod adresem Kościoła. „Wkoło kwitnie seksturystyka”

Arcybiskup Marek Jędraszewski o „nawróceniu ekologicznym”

Jędraszewski zwrócił uwagę, że do pokoju prowadzi również „nawrócenie ekologiczne”. – Chodzi o to, żeby na życie człowieka spojrzeć, biorąc pod uwagę najpierw szczodrość Stwórcy, który dał nam ziemię i który „wzywa nas do radosnej wstrzemięźliwości dzielenia się”. Chodzi o to, żeby na nowo tworzyć jak najbardziej szlachetne więzi z naszymi siostrami i braćmi, by odnawiać relacje z innymi stworzeniami, by szanować bogactwo i piękno stworzeń, które stanowią wielki Boży dar – powiedział podczas homilii.

– Prawdziwe nawrócenie ekologiczne zaczyna się od naszego synostwa wobec Boga, który stworzył nas na swój obraz i swoje podobieństwo, i kazał nam czynić sobie ziemię poddaną, tzn. żebyśmy na całe bogactwo stworzonego świat potrafili patrzeć z taką odpowiedzialnością i taką miłością z jaką On powoływał ten świat do istnienia – mówił arcybiskup Marek Jędraszewski dodał też, że człowiek w relacji do świata musi być przedłużeniem stwórczych rąk Boga, a tym samym troszczyć się o niego, chronić go i robić wszystko, aby przez nieodpowiedzialność człowieka ten świat nie został zniszczony.

Moje Życzenia Noworoczne:

Życzę nam, żebyśmy żyli w normalnym kraju, zostali w Europie, żebyśmy zdrowi byli i mieli czym oddychać. To nie będzie proste, bo rządzący uważają larum nad klimatem za przesadę, mimo że za ich rządów średnia długość życia się obniżyła! 

Biskup Jędraszewski po gender i LGBT przypuścił szturm na „ekologizm”. Facet w wysokiej czapce nie respektuje słów papieża, który podziękował Grecie Thunberg za zwrócenie uwagi na niszczenie klimatu. Rządząca prawica nienawidzi wegetarian i wegan, a ceni sobie zabijanie. Zakazali nam wchodzić do lasu gdy „się poluje”. Miłośnik kotów Kaczyński się zagapił i to przegłosowano, podobno dlatego, że pani Basi nie było i nie powiedziała mu jak należy głosować. Tere fere kuku strzela baba z łuku, akurat w to uwierzymy. Lobby myśliwskie jest silne i na ich głosach zależy partii miłującej niszczenie. A więc prezes z jednej strony się wdzięczy do kochających zwierzęta, z drugiej mruga do myśliwych.

W sukurs Jędraszewskiemu przyszli egzorcyści. Jeden z nich nie wiem, amator czy profesjonalista egzorcyzmował dwie weganki salcesonem. Nie wymyśliłam tego, w sieci jest opis, poszukajcie. Dziewczyny powiedziały „dziękuję” i wyszły. Salceson jako sposób na wypędzenie diabła! Ludzie, ratunku!

Część księży krytykuje papieża Franciszka z ambony. Są zwolennikami Rydzyka, jasne, ma władzę, tańczy z ministrami na urodzinach swojego radia. Kołyszą się rozanieleni w rytm Disko polo, a potem rozwalają prawo, i wyzywają współziomków od komunistów i złodziei, czy od mord zdradzieckich. To nie podpada pod komisję etyki, to sa tylko „opinie”. Rydzykowa schizma ma się dobrze, obejmuje coraz większe obszary wiary. Ponieważ u nas wszystko jest podzielone, to tylko patrzeć jak PiS obwoła Rydzyka papieżem. Naszym, polskim, narodowym a Elżbieta Witek pobłogosławi tę decyzję z trybuny, oczywiście po przegłosowaniu. Aż do skutku, gdyby się nie udało za pierwszym razem, to się anuluje. Niedawno „zadekretowała”, że u nas, na naszej ziemi obowiązuje prawo polskie, narodowe, sprawiedliwe jak PiS oraz telewizja narodowa. A nie jakieś tam europejskie. Co się wykłada jako akces wyjścia z Unii. Niszczenie prawa to pierwszy szczebel drabinki do wypierpolu  z Unii, na którą wspina się prezes Kaczyński. O kulach, jednak skutecznie.

Otóż właśnie, prezes chory, z bólem na twarzy pojawił się na głosowaniu. Przyszła także prawicowa posłanka z dziecięciem na ręku. Niezły pijar. I co z tego? Opozycja olała to głosowanie równym moczem! 30 osób nie przyszło. Ich tłumaczenia są kuriozalne. „Jestem na wakacjach”, „Straciłem czujność”, „I tak by to przegłosowali”, „I tak by to nic nie zmieniło”,  Witek by zapostulowała anulowanie i powtórzenie. Może tak, a może nie, do ku… nędzy,  przecież pisiorków też nie było. To dopiero jest fajny pijar, jak u Mrożka: „A może byśmy coś zasiali?”, odpowiedź: „- I tam…”. Pewnie, nie warto dupy ruszyć, skoro ma się kasę, niech kto inny rządzi. Nie dziwią mnie ich nędzne sondaże. Nie nauczyli się niczego. Nie pamiętają, że byłoby inaczej gdyby stawili się w komplecie na postawienie magistra Ziobry przed Trybunałem Stanu. Piszczał, skamlał, błagał prezesa o litość a teraz ma na wszystkich haki. Boi się może tylko Banasia. Nadzieja w Banasiu, że wykosi swoich.

Tylko nie mówcie nam, że „było minęło”, bo przez takich olewaczy mamy to co mamy. Naszym błędem jest a) Wiara w siłę opozycji, b) Wynoszenie się ponad zorganizowany, być może cyniczny elektorat PiS-u. To wynoszenie się, wynika z pychy: jesteśmy lepsi, nie zniżymy się, nie będziemy używali chamskiego języka… A ch… z wami! Mordą zdradziecką za mordę zdradziecką należy odpłacić. Komuniści i złodzieje? To nie my, to wy! Rozdajecie kasę jak bolszewicy, a złodziejstwa u was więcej niż kiedykolwiek było. Wydawało się, że Pawłowicz w Trybunale zasiadłszy garsonkę z białym kołnierzykiem kupi, w kok włosy uczesze i język zmieni na łagodny; prawem się zajmie, ale tam, naiwni liberałowie, spójrzcie na jej Twittera! Po sądach włóczy Owsiaka, i innych porządnych obywateli a gębę ma – jak surowa kiełbasa nieparzona – niewyparzoną (to określenie z czasów polowań na czarownice, wyparzano im wtedy gęby!).

Naszą prawdziwą opozycją są prawnicy, oporni sędziowie, prokuratorzy, którzy dostają za wszystko po głowie od magisterka Ziobry i jego ferajny. Są chłostani przez trzech hunwejbinów prawniczych stojących naprzeciwko Strzembosza, Zolla, Stępnia, Gersdorf, jak pluton egzekucyjny.

Opozycją są ludzie marznący przed sejmem, którym chciało się wyjść z domu. Są nią Obywatele RP, Lotna brygada, która robi show, przychodzi na spotkanie z Krystyną Pawłowicz z sałatkami w plastikowych pudełkach i zaczyna jeść podczas jej wywodów tak jak ona w sejmie.

Oby w przyszłym, Nowym Roku 2020 „ciemny lud” nie dał się kupić. Żeby wybory zmiotły to badziewie. Spróbujcie obsadzić ważne stanowiska swoimi typami. Prezydentką może zostać Olga Tokarczuk. Ministrem ochrony środowiska, znawca zwierząt, Adam Wajrak, jedyny korespondent z puszczy białowieskiej. Bodnar niech zostanie na swoim stanowisku, tak jak profesor Gersdorf na swoim. Ministrem sprawiedliwości może być pani sędzia Morawiec, wice ministrami sędziowie Juszczyszyn oraz Tuleja. Kasprzak dzielny Obywatel RP może być ministrem spraw wewnętrznych.

A ministerstwo Obrony Narodowej powinien objąć ten facet, który w tekturowym czołgu wjechał na okupowany przez wroga teren, czyli na pl. Piłsudskiego. Mieliśmy niezłą uciechę patrząc jak człowiek na wózku inwalidzkim, obudowanym malowaną w panterkę tekturą ucieka przed goniącymi go policjantami, a nadęty do granic pęknięcia Błaszczak wzywa do boju, walki z dowcipnym niepełnosprawnym!

Takich momentów życzę Wam Kochani i sobie, bo humor pomaga przetrzymać głupotę i niegodziwość, dopóki nie zaczną niepokornych egzorcyzmować salcesonem!

Jędraszewski i Morawiecki – średniowieczny sojusz ołtarza i tronu

– Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko pod postacią nastolatki, to coś co się narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych – uważa abp Marek Jędraszewski.

O ekologizmie, który stoi w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego mówił w rozmowie z Telewizją Republika abp Marek Jędraszewski.

– Skwituję to krótko: powrót do Engelsa i do jego twierdzeń, że małżeństwo to kolejny przejaw ucisku, a w imię równości trzeba zerwać z całą tradycją chrześcijańską, bez której my – Europejczycy nie zrozumiemy się, bo jesteśmy w niej wychowywani od tysiącleci. To się kwestionuje przez różne nowe ruchy, a także próbuje się narzucać jako obowiązującą doktrynę – powiedział duchowny.

Więcej >>>

Jako nauczyciel jestem przerażony. Wychodzę do uczniów z Herbertem, Miłoszem i Szymborską a oni do mnie z przekazem TVP. Ja o wartościach a uczniowie o urojonych zagrożeniach lub nieistniejących sukcesach.

Robert Kasiak – nauczyciel języka polskiego z Radomia

„Słyszał Pan, że trwa ofensywa LGBT?” – pyta mnie Daniel.

„A gdzie widziałeś tę ofensywę?” – odpowiadam pytaniem.

On: „Na Żeromskiego (głównej ulicy Radomia) widziałem trzech LGBT!”

Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy, że znajdujemy się w stanie wojny. Gdyby nie Daniel, którego próbuję uczyć w jednej z radomskich szkół, być może nie wiedziałbym nadal.  Tak, trzeba przyznać, że wykreowanie przeciwnika w postaci LGBT to największe osiągnięcie TVP i środowisk zbliżonych do złotoustych, zatroskanych inkwizytorów z gustownymi flagami w klapach marynarek.

To niezaprzeczalny sukces, który można porównać tylko ze znanym słuchowiskiem Orsona Wellesa na podstawie „Wojny światów”. Powołanie do życia nieistniejącego wroga i wywołanie paniki w takiej skali to propagandowy majstersztyk.

Duża część młodzieży naprawdę obawia się LGBT, chociaż do końca nie wie, co to takiego.

Więcej >>>

W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie”

Więcej >>>

O zawodowym zaprzańcu Morawieckim więcej tutaj >>>

Srebrna Kaczyńskiego nie jest jego własnością i PiS. Tak manipuluje się prokuraturą

Art. 190 Kpk § 1. Przed rozpoczęciem przesłuchania należy uprzedzić świadka o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy. No chyba, że słuchamy J.Kaczyńskiego. W trosce o to, by nikt jemu nigdy nie postawił zarzutów z 233 kk.

Dosłownie dwa dni przed wyborami prokurator Renata Śpiewak odmówiła dalszego prowadzenia śledztwa w głośnej sprawie „afery Dwóch Wież”. Ujawniona dziesięć dni później decyzja sprawiła, że nie trzeba było przesłuchiwać żadnych świadków, – w tym Jarosława Kaczyńskiego – na których powoływał się Gerald Birgfellner.

A jednak, jak udało się ustalić „Gazecie Wyborczej” w aktach znajduje się zapis przesłuchania prezesa PiS. Z tych zeznań wynika, że Jarosław Kaczyński padł ofiarą manipulacji austriackiego przedsiębiorcy, który wykorzystał jego „powiązania rodzinne” i wprowadził prezesa w błąd.

W trakcie przesłuchania Kaczyński stwierdził, że „może prowadzić rozmowy z przedstawicielami spółki, jednak nie posiada podstaw formalnych do wydawania im poleceń”. Słowa te są całkowitym zaprzeczeniem tego co zastało przedstawione w nagranych rozmowach, kiedy prezes twierdził: „Srebrna, czyli ja”.

W zapisie prokurator Śpiewak nie ma też odniesień do wizyty prezesa Pekao SA w siedzibie partii. Kaczyński w rozmowie z prokurator powiedział, że zna prezesa banku z czasów, gdy ten ostatni pełnił funkcję wiceministra Skarbu Państwa.

Jednak uważny czytelnik akt znajdzie zdanie, które potwierdza spotkanie prezesa banku z prezesem partii: „w rozmowie [Krupiński – prezes PekaoSA] potwierdził, że prowadzi rozmowy z Geraldem Birgfellnerem, jednak nie precyzował dokładnie o co chodzi.” Kaczyński zaprzecza również temu, że wiedział cokolwiek na temat wysokości kredytu na realizację przedsięwzięcia. Ale ponownie jego słowa stoją w całkowitym zaprzeczeniu z dokumentami z dnia 2 lutego 2018 r., gdzie zapisano, że podczas „walnego zgromadzenia wspólników Srebrnej wyraża zgodę na „zaciągnięcie przez spółkę finansowania dłużnego do maksymalnej kwoty 300 mln euro na realizację przedsięwzięcia”. Decyzję w imieniu Walnego Zgromadzenia podejmuje sam Kaczyński. Jest jedynym obecnym na posiedzeniu. Członek zarządu spółki, Jacek Cieślikowski (b. kierowca prezesa) jest tam tylko protokolantem i sekretarzem.” Podczas przesłuchania ani razu Kaczyński nie został zapytany o „kopertę dla księdza”, w której znalazło się 50 tys. zł za podpis ks. Rafała Sawicza pod uchwałą pozwalającą na rozpoczęcie całej inwestycji.

Według prokuratury Jarosław Kaczyński jest ofiarą pomówień austriackiego biznesmena i nie może ponosić żadnej odpowiedzialności w związku z aferą. „Przedstawione okoliczności towarzyszące pierwszym rozmowom w zakresie inwestycji przy ul. Srebrnej 16 (…) nie pozwalają na przyjęcie, iż faktycznie to Jarosław Kaczyński decydował o wszystkich sprawach związanych z realizacją planowanej inwestycji. […] Przeczą [temu] także zeznania świadka Jarosława Kaczyńskiego (…) w których podkreślił, iż jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Fundacji Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego, która jest właścicielem spółki Srebrna może z przedstawicielami spółki prowadzić jedynie rozmowy, nie ma jednak formalnej podstawy do wydawania im poleceń” – czytamy w dokumencie prokuratury, według której wszystkie 20 spotkań Kaczyńskiego z Birgfellnerem „były na bardzo ogólnym poziomie, nie ustalono żadnych szczegółów zarówno odnośnie zakresu prac jak i oczekiwanego wynagrodzenia”. Jakiekolwiek przekonania austriackiego przedsiębiorcy o tym, że to Jarosław Kaczyński ma decydujące zdanie w sprawie Srebrnej wynikają „jedynie z poczynionej subiektywnej nie znajdującej odzwierciedlenia w rzeczywistości oceny określonych sytuacji”.

I chyba – niestety – to jest jedyne wyjaśnienie takiego powodzenia pisowskiej i kleszej mafii w naszym kraju…

„Jędraszewski STOP” – to główne hasło marszu, który przeszedł z krakowskiego Rynku Głównego pod kurię. Uczestnicy demonstracji domagali się odwołania arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z funkcji metropolity krakowskiego i reakcji Kościoła na mowę nienawiści.

Demonstrujący stanęli pod oknem papieskim, przy wejściu do kurii przy ul. Franciszkańskiej. Przynieśli ze sobą kartki z napisami: „Jędraszewski, twoja wielka wina”, „Miłuj bliźniego jak siebie samego”, „Hipokryzja”, „Stop nienawiści”, „Jędraszewski! Precz z Krakowa!”.

„Protestujemy przeciwko polityce Jędraszewskiego. Pod kurią na Franciszkańskiej spotkaliśmy się z modlącymi się oponentami, którym przewodzi małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. Czy to jest rola kuratora? Czy to jest wizja edukacji MEN? Wstyd i hańba!” – napisał podczas demonstracji na Twitterze jeden z jej uczestników Artur Mazur.

Po drugiej stronie Franciszkańskiej bowiem stanęli zwolennicy Jędraszewskiego.

A postaci małopolskiej kurator oświaty naszym czytelnikom nie trzeba przybliżać. „Internauci do Barbary Nowak: „Aż dziw bierze, że jest pani kuratorem oświaty”.

W pewnym momencie jedna z organizatorek demonstracji przeciw Jędraszewskiemu podeszła do modlących się kontrmanifestantów z propozycją pojednania. Nikt nie chciał podać jej ręki…

„Pasy zapięte? Kto ma słabe nerwy niech nie czyta. Oficjalny szacunek wysokości emerytur w przyszłości jaki dostałem z ZUS. Teraz dostajemy 53,8% ostatniej pensji (ok. 2,2tys.zł). W 2045 będzie 32%,w 2060-24,9%,a 2080-23,1%. To będzie ok.1 tys. zł na mc (na dzisiejsze pieniądze)” – napisał na Twitterze były wiceminister pracy w rządzie PiS Bartosz Marczuk.

W kolejnym wpisie „próbował” łagodzić sytuację: – „Dlatego trzeba dodatkowo się zabezpieczać. Dbać o zdrowie, kształcić, oszczędzać (PPK to idealny produkt), mieć więcej dzieci, przygotować się na dłuższą pracę”. No to przypomnijmy nasz artykuł o tym „idealnym produkcie”: „Fiasko nowego programu PiS. Aż 60 proc. Polaków nie chce PPK”.

Wpis Marczuka wywołał falę komentarzy. – „Pan były podsekretarz stanu w rządzie dojnej zmiany nagle wrócił z innej rzeczywistości na Ziemię i się zdziwił? No, no…”; – „Były wiceminister rodziny, obecnie w Polskiej Fundacji (Niedo)Rozwoju płacze, że jego wspaniali koledzy wywinęli taki numer z emeryturami. W przeciwieństwie do milionów Polaków Marczuk sobie sporo zapewne odłoży”; – „Najpierw Szydło mydliła oczy i obniżyła wiek emerytalny, teraz chłopcy rozmontowują OFE i majstrują w emeryturach, bo kasy na wytwory wiedzy ekonomicznej prezesa brak, a teraz zaczyna się straszenie, bo ludzie nie ufają rządowi”; – „Czyli rząd, w którym i pan był, po prostu rozpierniczył Polakom emerytury. Więc pytanie: pan się tym wpisem naśmiewa z tego, co ludziom zrobiliście, czy przyznaje się do winy?” – pisali internauci.

Komentowali też dziennikarze. – „Były minister pracy piszący w tłicie, że ZUS to wielkie oszustwo to jednak nowa jakość…” – Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”. – „Czy rząd PIS właśnie nas informuje, że ta partia, przekonując do obniżenia wieku emerytalnego, świadomie skazała miliony Polaków na głodowe emerytury i tragedię w ostatnich latach życia?” – zapytał Tomasz Lis z „Newsweeka”.

„Dziennikarz w 2014 ostrzega, aby nie obniżać wieku emerytalnego. Polityk od 2015, wiceminister pracy bierze udział w obniżaniu wieku emerytalnego. 2019 jako twitterowicz? ostrzega: emerytury będą niskie” – podsumował gen. Jarosław Stróżyk. Tak rzeczywiście przebiegała kariera zawodowa Bartosza Marczuka. Dodajmy tylko, że z resortu pracy przeniesiono go do Polskiego Funduszu Rozwoju, w którym Marczuk zajmuje się właśnie wspomnianymi wyżej Pracowniczymi Planami Kapitałowymi.

Niedzielny konkurs Eurowizji Junior wygrała Wiktoria Gabor. To drugie pod rząd zwycięstwo Polski w tej imprezie, co niezwykle ucieszyło nie tylko młodziutką wokalistkę, jej fanów i widzów, ale przede wszystkim Jacka Kurskiego, który nie omieszkał przypisać sobie cały sukces za tę wygraną. Przypomniał, że jako prezes obiecał „odbudowę siły i prestiżu TVP”.

„To podwójne, rok po roku, zwycięstwo w Eurowizji jest esencją i kulminacją tej odbudowanej pozycji” i to on podjął decyzję, by to widzowie „Szansy na sukces” wybrali reprezentanta Polski na Eurowizję, więc zwycięstwo młodziutkiej wokalistki to wielki sukces właśnie jego Telewizji.

Kurski towarzyszył Wiki Gabor w spotkaniu w „Gościu Wiadomości” i całkowicie je sobą zdominował. Dziewczynie udało się podziękować rodzicom i fanom, ale prowadząca spotkanie szybko skierowała rozmowę na zasługi prezesa telewizji i Jacek Kurski zaczęło się.

Realizacja lepsza, niż niejednej Eurowizji dla dorosłych. Krótko mówiąc, to jest odbudowa potęgi Telewizji Polskiej” i to właśnie „Myśmy mieli odwagę odbudować siłę Telewizji Publicznej”. 

Żeby nikt nie miał wątpliwości, kto jest ojcem sukcesu Wiktorii, prowadząca zapytała ją, czy śpiewa „od dziecka, ale czy czujesz, że poniekąd Telewizja Polska wskazała ci drogę przez Twoje poprzednie sukcesy?” i znowu zwróciła się do swojego prezesa, który podkreślił, że od początku widział w 12 – latce gwiazdę, bo to „kwestia intuicji, i pewnej odpowiedzialności jednak w telewizji, w zarządzaniu”.

Jak słusznie zauważył jeden z internautów „Ktoś musi w końcu głośno powiedzieć, że prawdziwym zwycięzcą Eurovision Junior jest Jacek Kurski, który odkrył Wiki Gabor, napisał jej tekst, nauczył śpiewać, a nawet przygotował choreografię”.

Każdy może sobie wybrać taką prawdę, jaka mu się podoba, ale nasza jest prawdziwsza

Kilka dni temu wszystkie stacje telewizyjne nadały pierwszy odcinek szóstego sezonu serialu pt. „Sejm według PiS”. Zapowiadano nowych wykonawców i poważne zmiany batalistycznej dotąd fabuły. Faktycznie, zobaczyliśmy sporo nowych twarzy, bo w sukurs oblężonym przybyły posiłki, które osaczyły najeźdźców zarówno z lewej, jak i prawej flanki, i od razu zaczęły kopać ich po kostkach. Jednak scenariusz nie obfitował zbytnio w nowe wątki, tyle że armia napastników po latach zwycięstw przegrała właśnie jedną potyczkę. Obudziło to pewne nadzieje na przełom, bo okazało się, że napastnikom zaczyna brakować amunicji, której nowi obrońcy maja nadmiar, wystrzeliwując ją czasem celnie, a czasem w płot albo na wiwat. Nie zmieniły się natomiast dialogi, obfitujące na przemian w argumenty i inwektywy, często na żałosnym poziomie.

Mimo kulawego scenariusza i amatorszczyzny wielu wykonawców, w pierwszym odcinku nowej edycji nie wiało nudą. Interesujące były zwłaszcza zaciekłe próby konfrontacji nadziei i marzeń z twardymi realiami ponurej rzeczywistości. Fascynująca była zwłaszcza wędrówka zawiłymi meandrami wyobraźni jednego z głównych wykonawców, artysty Mateusza Morawieckiego, grającego w serialu rolę premiera.

Były w tym odcinku sekwencje straszne, były fragmenty podniosłe i scenki naprawdę ucieszne.  Strasznie było, gdy udający premiera pokrzykiwał groźnie, że biada tym, którzy chcą uczyć dzieci tego czegoś, czego uczą się dzieci w każdej szkole każdego cywilizowanego kraju. Biada im, bo są to terroryści, podkładający pod całą Polskę gigantyczny ładunek wybuchowy obcego pochodzenia. Grozą powiało również, gdy Morawiecki odkurzał starą „Strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”, zapowiadając po raz kolejny przekop Mierzei Wiślanej, budowę CPK, Via Carpatia, promów i jeszcze paru przedsięwzięć bezsensownych lub takich, bez których spokojnie możemy się obejść, a na które wydawać będziemy pieniądze których nie ma, co rzecz jasna oznacza równoczesne odbieranie środków projektom absolutnie nieodzownym.

Podniośle było, kiedy reprezentanci rządzących jeden po drugim bohatersko stawali na przedpiersiach okopów prężąc muskuły w obronie rozmaitych wartości wykrzykiwanych dużymi literami. Szło jak od wieków o Tradycję i Wiarę, ale i o nowszy wynalazek PiS – Rodzinę, która powstaje z kobiety i mężczyzny od chwili poczęcia aż do naturalnego rozwodu. Czyli ponad jedną czwartą polskich dzieci, ze związków partnerskich lub zrządzeniem złego losu wychowywanych przez jednego rodzica, PiS pozbawił rodziny! Smutne to bardzo.  Śmiesznie natomiast bywało, gdy rządzący przekonywali zebranych, że to co jest i będzie nadal, to normalność, gdy chwalili się demokratycznym usposobieniem i nieprzemożną potrzebą praworządności, a szczególnie, kiedy swoje zwycięstwa i sukcesy ogłaszali również na zrujnowanych terenach objętych klęską żywiołową, takich jak choćby służba zdrowia czy edukacja. A wyjątkowo zabawny był kadr ukazujący na galerii sejmowej Mariana Banasia przyjmującego do akceptującej wiadomości płynące z mównicy zachwyty nad sukcesami administracji skarbowej.

Nowe odcinki serialu „Sejm według PiS” to program z cyklu dla każdego coś miłego. Bo jest równocześnie filmem wojennym i melodramatem, filmem przygodowym, rozrywkowym i science fiction, a nawet oświatowym z filozoficznym przesłaniem. Pierwszy odcinek szóstej edycji popularyzował np. całkiem nową teorię względności, dowodzącą, że nie ma na świecie zjawisk niewątpliwych ani wartości stałych, bo wszystko jest niejednorodne, wielowymiarowe, płynne i wzajemnie się wykluczające.  Czyli w skrócie: każdy może sobie wybrać taką prawdę, jaka mu się podoba, ale nasza jest prawdziwsza. Na przykład: w konkurencji krajów najbardziej atrakcyjnych dla inwestorów Polska zajmuje miejsce piąte – i równocześnie czterdzieste, ale bardziej piąte. W rankingu mało znanej firmy doradczej Conway Analytics awansowaliśmy ostatnio na szczyty, a w znacznie bardziej prestiżowych, ale dla premiera mało wiarygodnych badaniach „The Global Competitiveness Report” i „Doing Business” w ostatnim roku spadliśmy aż o 7 miejsc. Inny przykład: powrót wielu Polaków mieszkających dotąd za granicą jest – do wyboru – wyłączną zasługą rządu PiS, co ma być prawdą, lub skutkiem Brexitu, co traktowane jest jedynie jak półprawda. Tyle tylko, że w 2018 roku z samej Wielkiej Brytanii wyjechało PONAD 100 tys. mieszkających tam Polaków, a z całego świata powróciło NIESPEŁNA sto tysięcy… Spora „nadwyżka” emigrantów nie uwierzyła w wizję PiS-owskiej krainy szczęśliwości, uchodźcy z GB woleli szukać nowego domu z dala od Polski.

Realizując ambicje oświatowe scenarzystów serial krzewi nowe hasła encyklopedyczne, zastępujące zużyte, nieaktualne pojęcia. „Wolność dla przedsiębiorców” nie oznacza już rynkowych swobód ani trwałych i czytelnych przepisów, tylko prawo drukarzy do odmowy druku tekstów, które im się nie podobają.  Zapowiedziane „przyciąganie zagranicznych inwestorów” i ich kapitału polegać ma m.in. na repolonizacji, czyli po prostu nacjonalizacji prywatnych firm i naruszaniu prawa własności.  Deklarowana głośno „troska o ekologię” to dalszy wzrost produkcji energii na bazie węgla, zaoranie programu farm wiatrowych i … powołanie pełnomocnika ds. odnawialnych źródeł energii z gabinetem, biurkiem i paprotką do podlewania. „Normalność”, to bezprawne powtórzenie przegranego przez PiS głosowania w sprawie skierowania do Trybunału Konstytucyjnego ludzi bez kwalifikacji formalnych i moralnych.

Radykalnie zmieniło się znaczenie pojęć opisujących sferę opieki nad słabymi, ubogimi i wykluczanymi. Radośnie głoszone „wyrywanie rodzin ze skrajnego ubóstwa” oznacza wzrost liczby osób żyjących na poziomie minimum egzystencji z 4,3 proc. do 5,4 proc. w ciągu roku. Czteroletnia „walka z nierównościami dochodowymi” skutkuje niemal najwyższym w Europie rozwarstwieniem. Jak wynika z raportu Centrum Analiz Ekonomicznych z 33,5 mld zł, które PiS obiecał wyborcom w ostatnich miesiącach, aż 32 proc. trafi do osób najbogatszych, a jedynie 9 proc. do najuboższych. W tej kategorii PiS zrealizował obietnicę dogonienia Ameryki: polskie nierówności społeczne stały się porównywalne z amerykańskimi – i nadal rosną.

***

W expose premiera nie zgadzały się liczby, daty, ani fakty. A przecież w nowej edycji telenoweli o parlamencie, Polsce i demokracji w wersji PiS, artysta Morawiecki dopiero się rozkręca. Ciekawe, jak skończy się ten serial. Gdyby ktoś zaproponował mi napisanie scenariusza ostatniego odcinka, to wmontowałbym tam scenkę finałową, trochę przerobioną z kabaretowego skeczu :

Do premiera podchodzi poseł PiS, pokazuje mu szkolny zeszyt i prosi:

– Mateusz, ty masz smykałkę do rachunków, rozwiąż mi proszę zadanie mojego syna, ja nie daję rady, a dziecko walczy o tróję!

– O tróję walczy, powiadasz… czyli tak jak Agamemnon! – życzliwie komentuje premier, z wykształcenia historyk.

– No nie – odpowiada poseł. – Agamemnon walczył przecież o Troję.

– I co, zdał? – zaciekawił się Morawiecki…

Morawiecki, nie pajacuj!

 

W PiS bunt Beaty Szydło i Witolda Waszczykowskiego. I to przeciw Kaczyńskiemu.

Antoni Macierewicz sparaliżował akcję kontrwywiadu wobec szpiega GRU, która mogła doprowadzić do rozpracowania rosyjskiej siatki agentów w Polsce. Polecił wycofać z niej gen. Andrzeja Anklewicza, którego próbowali zwerbować Rosjanie. Nie wiedzieli, że działa on pod kontrolą polskich służb. Kulisy tej sprawy opisują autorzy książki „Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana” Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski (fragmenty)

  • Marek Zieliński szpiegował na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU od początku lat 80. Prowadzony był przez kolejnych rezydentów radzieckiego, potem rosyjskiego wywiadu w Warszawie
  • Polski kontrwywiad rozpoczął z nim grę operacyjną, próbując zinfiltrować siatkę GRU w Polsce. Pod kontrolą polskich służb, współpracę z Zielińskim podjął gen. Andrzej Anklewicz z MSW
  • Gdy szefem w 1992 r. został Macierewicz nieoczekiwanie wstrzymał tę operację, wycofując z niej Anklewicza
  • Dlaczego Macierewicz – łowca agentów, poskromiciel sowieckich służb i zagorzały antykomunista – gdy miał na widelcu najprawdziwszego szpiega, werbownika GRU, podjął taką decyzję?

We wtorek, 24 grudnia 1991 roku, słońce wzeszło o godzinie 7.41. Kilkanaście minut później nowy minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz pojawia się w gmachu przy Rakowieckiej.

– Jaka była pana pierwsza myśl w MSW?

Więcej >>>

Klechy pajace, w rządzie pajace – Polska pajacami stoi.

siedmioludek

Abp Marek Jędraszewski wygłosił homilię w krakowskiej Bazylice Mariackiej z okazji Światowego Dnia Ubogich.

Arcybiskup w czasie mszy straszył zebranych, że królestwo niebieskie nie należy do ludzi pysznych oraz takich, którzy gardzą innymi, zwłaszcza biednymi:

– O ich losie mówił prorok Malachiasz, że spali ich nadchodzący dzień sądu Pana. Ubodzy w duchu to ludzie, którzy rozumieją, że należy być uczniem Chrystusa, wrażliwym w patrzeniu na potrzebujących pomocy i miłosierdzia. To ludzie, którzy nad to, by być z Chrystusem nad tę godność, przekładają wszystko to, co posiadają – podkreślał hierarcha, który dalej apelował do obecnych wolontariuszy, aby pomagali ubogim:

– Nie możemy ustawać w pochylaniu się nad człowiekiem. Musimy przedzierać się przez zasłonę ich ubóstwa, które przejawia się w najrozmaitszy sposób i docierać do tego, co w nich jest najgłębsze, do dobroci ich serca. Na tę dobroć (…) odpowiadać spojrzeniem miłości i wyciągnięta ręką. Tak się bowiem dokonuje zbawienie – pouczał metropolita…

View original post 93 słowa więcej

 

Macierewicz, Jędraszewski i wartości chrześcijańskie postawione na głowie

>>>

Posłowie KO zaapelowali do prezydenta, aby ten zmienił swoją decyzję i wyznaczył kogoś innego na stanowisko marszałka seniora niż Antoniego Macierewicza. – Wierzę w to, że prezydent Duda, kierując się zgodą w Sejmie i odpowiedzialnością za polską demokrację, tę decyzję zmieni – tłumaczył wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak. Podobne pismo do prezydenta złożyła też Lewica.

Jest czas na zmianę decyzji

Posłowie Koalicji Obywatelskiej wysłali do prezydenta specjalne pismo w sprawie Antoniego Macierewicza, który ma w nowym Sejmie pełnić rolę marszałka seniora.

– Ma pan kolejny raz szansę być prezydentem nie tylko jednej partii, ale wszystkich Polaków. Do tego wymagana jest zmiana tej decyzji. Nie może być tak, że człowiek, który w ostatnich latach szkodzi polskiej racji stanu, jest nominowany na takie stanowisko – mówił Marcin Kerwiński.

Wiele powodów, aby decyzję zmienić

W obszernym, 3-stronicowym piśmie posłowie opozycji argumentują, dlaczego były szef MON nie powinien piastować tej funkcji.

Posłowie przypominają w nim niejasne powiązania Antoniego Macierewicza z obcymi służbami, miliony wydane na komisję smoleńską i budowanie kapitału politycznego na kłamstwie smoleńskim, a także demolowanie polskiej armii.

– Antoni Macierewicz kłamał z mównicy sejmowej o rzekomych “mistralach za dolara”, a teraz kilka metrów dalej ma otwierać uroczyście pierwsze posiedzenie Sejmu jako marszałek senior. To zła decyzja i żadne zasługi Macierewicza, wokół których i tak są kontrowersje, tego nie usprawiedliwią – tłumaczył Tomasz Siemoniak.

Politycy przypomnieli, że jako szef MON chciał zdegradować major zasłużoną na misjach w Afganistanie. Oskarżył kłamliwie o szpiegostwo byłych szefów SKW, a prezydenckiego generała Kraszewskiego wręcz “niszczył”. To m.in. ten konflikt doprowadził to tego, że prezydent wypowiedział się, że Antoni Macierewicz używa “ubeckich metod”.

– Prezydent zaprzecza swojej ocenie i podejmuje fatalną decyzję dla polskiego parlamentaryzmu. Prosimy, apelujemy i wzywamy do zmiany tej decyzji. Jest jeszcze czas, są godne osoby w Sejmie do tego, aby sprawować funkcję marszałka seniora – komentuje Tomasz Siemoniak.

Upokorzenie Sejmu

– To decyzja, która obraża nas wszystkich – komentuje wybór na marszałka seniora Antoniego Macierewicza Joanna Kluzik-Rostkowska. – Ta decyzja to próba upokorzenia Sejmu i posłów i tej znaczącej części opinii publicznej, która ma wyrobione zdanie o Macierewiczu – mówił także Tomasz Siemoniak. – Wierzę w to, że prezydent Duda, kierując się zgodą w Sejmie i odpowiedzialnością za polską demokrację, decyzję zmieni – dodaje.

Podobne pismo do prezydenta złożyła też Lewica.

Macierewicz to hańba – więcej >>>

„237 osób na 100 tys. umarło z powodu raka w 2017 w Polsce. To jeden z najwyższych wskaźników wśród krajów OECD, dla których średnia wyniosła 201 osób” – poinformowała na Twitterze Alicja Defratyka z ciekaweliczby.pl.

A tak do podanych przez Defratykę informacji odniósł się były wiceminister zdrowia w rządzie PiS: – „Szanowna Pani. Na coś ludzie muszą umierać. Jeśli nie umierają na choroby serca to będą umierać na raka. Sukces polskiej kardiologii musi się przełożyć na pogorszenie surowego współczynnika umieralności w onkologii. Potrzeba standaryzowanych współczynników umieralności” – napisał Krzysztof Łanda. W latach 2015-2017 był on podsekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia.

„Czy mamy się cieszyć, że umieralność na raka wzrosła, bo umieralność na choroby serca spadła? Czy według Pana mamy się cieszyć, że w innych krajach ten wskaźnik spada, a w Polsce rośnie?” – zapytała Łandę Defratyka.

Ale nie tylko ją oburzył wpis byłego wiceministra zdrowia. – „Czy Pan przeczytał to, co napisał? Choć raz?”; – „Wypowiedź w stylu „żywność zdrożała, ale za to lokomotywy staniały”!”; – „To jeżeli pan kiedyś (czego nie życzę), zachoruje na raka, może się pan na łożu śmierci pocieszać, że za to sąsiad z zawałem przeżyje”; – „Szanowny Panie” gdyby ludzie umierali na głupotę to w PiS nie miałby kto rządzić!”; – „Co za chamskie odzywki. Nic dziwnego, że polska służba zdrowia jest najgorsza w UE skoro odpowiedzialni za nią potrafią tylko bezczelnie pyskować”.

Jeden z internautów w odpowiedzi Łandzie napisał o swojej sytuacji rodzinnej: – „Na chemioterapii dziennej Onkologii Szpitala MSWiA w Wa-wie zostało 2 lekarzy! Przerwali chorym chemioterapię. Za 2 tygodnie mają pytać, kiedy będzie wznowiona. Wiem, bo moja mama też czeka. Nowych pacjentów się nie rejestruje. Mogą umierać!”.

Z wielką pompą na Zamku Królewskim w Warszawie wręczane były nagrody prawicowego tygodnika „Do Rzeczy” „Strażnik pamięci 2019”. Podczas uroczystości przyznano także nagrodę specjalną Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka „Strażnik Wartości”. Otrzymał ją arcybiskup Marek Jędraszewski.

Laudację ku czci metropolity krakowskiego wygłosił dyrektor tego Instytutu Maciej Szymanowski. – „Takim kurierem z Krakowa, posłańcem, a zarazem strażnikiem wartości, jest także nasz laureat, którego wygłoszone w rocznicę Powstania Warszawskiego słowa sprzeciwu wobec destrukcyjnych względem człowieka, rodziny i rodziny rodzin – czyli narodu pseudo-prawd, zabłysnęły w tym roku niczym światło latarni morskiej” – powiedział Szymanowski. Chodzi o skandaliczne słowa metropolity krakowskiego: „Abp Jędraszewski znów bulwersuje – mówi o „nowej zarazie”: już nie czerwonej, a tęczowej”.

Na gali na Zamku w pierwszych rzędach zasiedli m.in. Mateusz Morawiecki, Piotr Gliński, Ryszard Terlecki, Zbigniew Ziobro. Uroczystość została objęta patronatem narodowym (!?) przez Andrzeja Dudę.

„W następnym odcinku naszej bajki: pani prof. Krystyna Pawłowicz i pan prof. Piotr Gliński dostają ex aequo nagrodę „Strażnika/strażniczki kultury”; – „Nagroda za tuszowanie skandali. Obrzydliwość”; – „Strażnik Wartości abp Paetza?”; – „Strażnik Szczucia, Obłudy i Nienawiści. Takich w Polsce PiS się nagradza” – komentowali oburzeni internauci.

A nowo mianowany „Strażnik Wartości” w wieczornym wywiadzie dla Telewizji Republika powtórzył swoje słowa o „tęczowej zarazie”. – „Fikcyjna ideologia przeczy wizji urojonego bytu – taki sens mają słowa hierarchy, który znów powtarza nawiązujący do repertuaru nazistów refren o „tęczowej zarazie”. Być może wierzy, że powtórzony tysiąc razy objawi prawdę – w to również wierzyli naziści” – podsumował jeden z internautów.

Coraz głośniej mówi się o narastającym konflikcie między Zbigniewem Ziobro a Mateuszem Morawieckim. Obaj panowie zdecydowanie za sobą nie przepadają i jak informują media, premier stara się za wszelką cenę powstrzymać zapędy Ziobry do kontrolowania jak największej liczby spółek skarbu państwa.

Ostatnio też słyszymy o tym, że Ziobro wynegocjował przejęcie przez Solidarną Polskę dodatkowego ministerstwa. Ma je objąć bliski współpracownik ministra i prokuratora w jednym, 28-letni Michał Woś.

Możliwe, że to właśnie jest powodem, dla którego Zbigniew Ziobro unika posiedzeń rządu. We wrześniu opuścił dwa spotkania, w październiku cztery i na tym ostatnim, 6 listopada, również go nie było. Ministra sprawiedliwości reprezentuje jego wiceminister i uważa on, że to nic dziwnego, bo pan minister – jak twierdzi Sebastian Kaleta – jest na bieżąco „o wszystkim poinformowany i jest w bieżącym kontakcie z premierem, jak i innymi ministrami”, a że nie przychodzi na posiedzenia rządu? No cóż, nie ma czasu, bo jako prokurator generalny ma mnóstwo zajęć, niecierpiących zwłoki.

Wiceminister Kaleta zapomniał dodać, że mimo licznych obowiązków, Ziobro znalazł czas, by aktywnie prowadzić własną kampanię wyborczą i gościć, ile się da, w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości, gdzie walczył o stołki dla swoich ludzi.

Ewidentnie więc widać, że to nie kwestia braku czasu, ale jednak chyba właśnie ta wzajemna niechęć. Czy ta wojenka osłabi PiS? Podejrzewam, że nie, bo w odpowiednim momencie, panowie zjednoczą siły, byle tylko utrzymać się przy władzy i dalej razem demolować Polskę.

Chyba nie ma już powodu, by zajmować się składem TK (Trybunałem Kaczyńskiego), chyba że kogoś interesują najnowsze „odkrycia towarzyskie” pana prezesa.

Słychać wycie? Owszem, słychać. Ale to niekoniecznie znakomicie. Bo protesty podniosły się nie tylko w okopach opozycji. Decyzja o nominacjach partii pana prezesa do TK nie spodobała się nie tylko „totalsom”. Wzbudziła też ponoć spore kontrowersje w „Dużym Pałacu”. No i Jarosław Gowin, jeśli ją nawet poprze, bo nie ma zbyt wielkiego wyboru, to cieszył się raczej nie będzie. Ba, pomysł, że na straży Konstytucji mają stanąć Stanisław Piotrowicz i Krystyna Pawłowicz skonsternował również część… wyborców PiS-u. Ma on poparcie zaledwie jednej trzeciej głosujących na „dobrą zmianę”. Okazuje się, że nawet Pięćset Plus to dla części z nich za mało, jak na Trybunał dla pana Staszka oraz pani Krysi…

No, ale z drugiej strony, zrozumcie prezesa. Przecież państwo P&P to żywe symbole rewolucji moralnej, jaka dokonuje się właśnie między Odrą a Bugiem. Trudno o bardziej oczywiste wzorce osobowe „dobrej zmiany”, co zresztą pięknie zaprezentowano w uzasadnieniu tych szczególnych nominacji.

To osoby, które – jak podsumował to sam pan Stanisław – mają „piękną przeszłość”, on w peerelowskiej prokuraturze, a ona przy Okrągłym Stole. Mają też nieocenione zasługi w utrwalaniu władztwa PiS w wymiarze sprawiedliwości i pacyfikacji opozycji („Cicho! Teraz ja mówię!”). Nikt nie potrafił tak skutecznie przeciwstawiać się atakom lewactwa w komisji sprawiedliwości, jak pan Stanisław właśnie, ani pacyfikować „myszek-agresorek”, jak pani Krystyna.

Ale nie tylko te merytoryczne talenty zdecydowały – zapewne – o wyborze nominatów. Znalazłoby się przecież kilku profesorów prawa z większym dorobkiem i budzących mniej – delikatnie mówiąc – kontrowersji. Niemniej w aktualnym Trybunale obok kompetencji liczą się też inne przymioty, w tym wyrobione gusty kulinarne oraz umiejętność eleganckiej i dyskretnej konsumpcji sałatek z tuńczykiem na sali rozpraw, w czym nikt nie sprosta przecież pani Pawłowicz. Tymczasem nie wiadomo wprawdzie, jaki dorobek naukowy ma za sobą pani prezes Julia, ale wiadomo za to, że świetnie gotuje…

Ważna jest także odporność nominatów na takie lewackie wynalazki, jak fakty, logika i racjonalna argumentacja, a też ich naturalna umiejętność recytacji z pamięci partyjnego „przekazu dnia” tonem nieznoszącym wątpliwości ani sprzeciwu, tak charakterystycznym dla przodowników „dobrej zmiany”. Nie bez znaczenia jest też zapewne ironiczno-pogardliwy grymas, jaki w niewymuszony sposób pojawia się na twarzach prawdziwych patriotów (w tym także państwa P&P) w relacjach z lewactwem. Ale najważniejsza jest lojalność w stosunku do partii, a w szczególności jej prezesa. Tej zaś obojgu nominatom nie można wszak odmówić. Bo przecież, jak ujęła to sama pani Krystyna – „Konstytucja jest martwa”, w przeciwieństwie do interesów PiS.

Dlaczego to ważne? Cóż – łaska suwerena na pstrym koniu jeździ, więc nigdy nie wiadomo, kiedy partii aktualnie rządzącej przyda się absolutna przychylność Trybunału. Była posłanka Pawłowicz ma już zresztą za sobą dowód lojalności w postaci głosowania za wnioskiem, który sama uznała za niekonstytucyjny. Była jednak „za”, bo „takie były partyjne uzgodnienia”. Czyż trzeba lepszego przykładu jej bezstronności i obiektywizmu?

Prokurator Piotrowicz jako niedościgły wzór praworządności dał się z kolei poznać, firmując tak zwaną reformę sądownictwa. Był w tym lepszy nawet od samego ministra Ziobry, więc taki talent nie mógł pozostać niezauważony, a zasługi – nienagrodzone.

No i jest jeszcze coś. Praca w Trybunale to praca zespołowa. Nowi sędziowie nie powinni zatem za bardzo odstawać od reszty nominatów partii aktualnie rządzącej, co – zważywszy na dotychczasowe awanse – nie było łatwe. Wypada więc zrozumieć pana prezesa, który musiał znaleźć aż trójkę chętnych do orzekania pod kierownictwem aktualnej szefowej Trybunału i jej zastępcy. Dobrze, że zgłosili się sami, bo inaczej trzeba by chyba urządzać łapankę pod jakąś prokuraturą rejonową na Podkarpaciu.

Inna sprawa, że w tej chwili nie ma już żadnego powodu, by zajmować się składem TK (Trybunałem Kaczyńskiego). No, chyba że kogoś interesują najnowsze „odkrycia towarzyskie” pana prezesa.

Wyniki wyborcze exit polls. Szambo wybiło

– „Czy Jędraszewskiego interesuje coś poza LGBT? Ryby, szachy, znaczki, stare kalendarze? Cokolwiek?” – zapytał jeden z internautów w reakcji na najnowszy wywiad z metropolitą krakowskim. Abp Marek Jędraszewski udzielił go wydawanemu przez fundację Tadeusza Rydzyka „Naszemu Dziennikowi”.

– „LGBT to prawdziwie pogańska ideologia, która odrywa nas od prawdy o człowieku i wprowadza na tory, w których jako ludzie tracimy swoją tożsamość wyrastającą z samej naszej struktury biologicznej, określającej nas czy to jako kobiety, czy jako mężczyzn” – powiedział gazecie abp Jędraszewski. Jego zdaniem, LGBT „podważa wszystko, co na temat człowieka głosi chrześcijańska wiara”.

Osoba przeprowadzająca wywiad też nie przebierała w słowach, w pytaniach zawierając tezę, że LGBT „ukrywa się pod takimi hasłami jak tolerancja, mowa nienawiści, równość, takie same prawa dla wszystkich, stop przemocy, uznając za swego największego wroga moralne nauczanie Kościoła”. A oto odpowiedź metropolity krakowskiego na tę sugestię: – „Jak się patrzy na ideologię nazistowską i bolszewicką, to można zrozumieć, dlaczego dla nich pierwszym przeciwnikiem był zawsze Kościół i głoszona przez niego Ewangelia i moralność. Ich walka z chrześcijaństwem zawsze odbywała się w połączeniu z określonym językiem. Używanym pojęciom nadawano zupełnie nową treść, wprowadzając zamęt i poprzez kłamliwe słowa zabijając w ludziach ducha prawdy”.

Według abpa Jędraszewskiego, również dzisiaj robi się to, „manipulując słowami i hasłami”. – „Różnica jest taka, że obecnie ideolodzy mają do dyspozycji bardziej perfidne środki, dzięki którym mogą mieć ogromny wpływ na ludzi” – powiedział abp. Jędraszewski. Zdaniem metropolity krakowskiego, takim środkiem jest np. internet, w którym obok „dobrych treści” jest również „dużo nienawiści”

– „Niech się zacznie w końcu modlić, aby dobry Bóg, zajął jego myśli wiarą”; – „Kościelny siewca nienawiści w Polsce znowu w akcji. Ten facet nienawidzi ludzi i Boga…”; – „Perfidnymi środkami to się posługuje Jędraszewski” – komentowali internauci. A jeden z nich zacytował Biblię: „….Strzeżcie się obłudy, to jest kwasu faryzeuszy. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome” Ew. Łukasza 12:1-2”.

Syn znanego seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza, Michał odniósł się do wyemitowanego w TVP dokumentu „Inwazja”. Film, w którym wykorzystano wyrwaną z kontekstu wypowiedź Zbigniewa Lwa-Starowicza, jest atakiem na środowiska LGBT.

Film robi żenujące wrażenie, pełno jest w nim straszenia, ideologizacji i wypowiedzi powyjmowanych w kontekstu” – komentuje Michał Lew-Starowicz dla WP Kobieta.

Według niego film jest manipulacją, która ma na celu przedstawienie negatywnego wizerunku mniejszości walczących o swoje prawa.

„To zaczyna przypominać inkwizycję” – mówi syn znanego seksuologa odnosząc się m.in. do problemu zrównywania homoseksualności z pedofilią. Zachęca przy tym do zapoznania się ze stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego w tej kwestii, jak również w kwestii dotyczącej proponowanej ustawy karania za edukację seksualną.

Michał Lew-Starowicz za skandaliczne uważa ukazanie w „Inwazji” Światowej Organizacji Zdrowia, jako organizacji ideologicznej. „Standardy edukacji Światowej Organizacji Zdrowia opracowują specjaliści, nie ideolodzy i mają na celu wspomaganie zdrowego rozwoju psychoseksualnego.”

Kilku umundurowanych policjantów pilnowało jednego niepełnosprawnego. Nie chodziło jednak o pomaganie osobie poruszającej się na wózku. Ich zadaniem było, żeby pan Leszek nie zbliżył się do pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

Policjanci chcieli spisać dane pana Leszka. Kiedy stwierdził, że musi skorzystać z toalety, postanowili go do niej… eskortować!

Autor nagrania komentował, że prawdopodobnie w tym czasie, kiedy kilku funkcjonariuszy zajmowało się jednym niepełnosprawnym na wózku, w Warszawie mogło dojść do kilku rozbojów, kradzieży samochodów czy innych przestępstw. – „Ale w tym momencie pięciu, pięciu! policjantów odprowadza Leszka do toalety” – mówi autor filmiku.

Pan Leszek porusza się wózkiem elektrycznym. W pewnym momencie tak przyspieszył, że funkcjonariusze biegiem rzucili się w pościg za niepełnosprawnym. Rzeczywiście, czy tym powinna zajmować się polska policja?

– „Pozdrowienia dla Pana Leszka. Nie ma elektrycznych samochodów ale elektryczne wózki robimy wyścigowe!”; – „Niby śmieszne, ale jednak straszne”; – „Współczesna wersja kawału z milicjantami i żarówką – ilu policjantów potrzeba, aby dogonić gościa na wózku”; – „Ale mandatu za przekroczenie prędkości nie było?” – komentowali internauci.

Biskupi chyba jeszcze sobie nie uświadomili, że wprowadzili Kościół w ślepy zaułek. Ktokolwiek zwycięży w niedzielę – oni przegrają.

Piszę to w przedwyborczą sobotę, kiedy nie wiemy jeszcze, jakie będą wyniki głosowania i kto będzie Polską rządzić w nadchodzących latach. Z całą pewnością jednak wiemy, kto przegra i kto traci pozycję w polskiej polityce – to Kościół katolicki. Niezależnie od tego, jaki układ wyłoni się z urn w niedzielę wieczorem, Kościół ma powody do zmartwienia i niepokoju.

Jeśli władzę przejmie koalicja antypisowskiej opozycji, jest oczywiste, że nie będzie mógł liczyć na uprzywilejowane czy choćby przyjazne traktowanie przez rządzących, którzy będą mieć w pamięci postawę większości duchownych w minionym okresie. Owszem, w takiej koalicji znajdą się umiarkowane środowiska konserwatywno-katolickie, ale po przeciwnej stronie będą w niej też grupy zdecydowanie antyklerykalne. Bilans wyjdzie więc na zero i jedyne, na co biskupi będą mogli liczyć ze strony władzy, to oziębły dystans.

Jeśli zaś po wyborach nadal rządzić będzie PiS, Episkopat będzie musiał przyjąć do wiadomości zmianę relacji pomiędzy Kościołem a władzą świecką. Ta zmiana niepostrzeżenie dokonuje się od dłuższego czasu, a wybory będą jej przypieczętowaniem.

Religia katolicka przez wieki była uważana – nie bez racji – za fundament i spoiwo narodu. W czasach zaborów i okupacji religijna i kulturowa odrębność Polaków była jednym z najważniejszych czynników, który pomógł im uchronić się przed asymilacją i wchłonięciem. Później, w ciągu 50 lat panowania komunizmu Kościół stał się najważniejszą instytucją, pod której parasolem chroniły się inicjatywy opozycyjne – także te liberalno-laickie, a nawet lewicowe.

W efekcie Kościół zajął w III RP miejsce szczególne – jawił się jako uprzywilejowana potęga, stojąca ponad światem świeckiej polityki. Biskupi byli przyzwyczajeni do tego, że to politycy wszystkich obozów się do nich umizgują, próbują pozyskać ich względy i poparcie. Było to jednak możliwe tylko tak długo, dopóki Kościół nie związał się ściśle z jedną opcją polityczną.

Ostatnie cztery lata i zakończona o północy z piątku na sobotę kampania wyborcza zmieniły ten układ, choć zapewne biskupi jeszcze nie do końca to sobie uświadamiają. Jedną z konsekwencji politycznej symbiozy PiS i hierarchii kościelnej jest fakt, że relacja pomiędzy rządzącymi a Kościołem uległa odwróceniu – władza świecka wyemancypowała się, zaś Episkopat coraz częściej występuje w roli jej klienta. Episkopat nie rozdaje już kart i nie jest nadzorcą polityków. Sam w coraz większym stopniu staje się uzależniony od władzy świeckiej. Stopniowo wchodzi w rolę, jaką w Rosji odgrywa cerkiew prawosławna, zwasalizowana przez władców Kremla i wykorzystywana przez nich jako „pas transmisyjny” do mas.

Ktokolwiek więc wygra w niedzielnych wyborach, jedno jest pewne: Kościół przegrał.