Upadek państwa PiS

Andrzej Duda miał ogłosić dzisiaj dymisję z urzędu prezydenta, bo Jarosław Kaczyński wymyślił jakiś „genialny plan” („plana” – jak mówi jego mentalny pobratymiec, Ferdynand Kiepski).

Rozesłane po mediach zostały wici, a niektórzy dziennikarze już srali pod siebie. Co to będzie? Co to będzie? „Gówno będzie” – chciałoby się odpowiedzieć.

Tak zasranej formacji po 89 oku nie mieliśmy u władzy. Niestety, szambo to leci na nas i Polskę, obyśmy nie obudziliśmy się w gównie utraty niepodległości.

Przygotowania do niekonstytucyjnych wyborów prezydenckich przebiegają wg przestępczego scenariusza. Ale tym Corleone Kaczyński się nie przejmuje.

To nie wy zbojkotujecie cokolwiek, to władza bojkotuje Konstytucję. Nasza wierność Konstytucji polega więc właśnie na tym, że nie możemy wziąć udziału w czymś, co trudno uznać nie tylko za demokratyczne wybory, lecz w ogóle za wybory – pisze Jerzy Zajadło, filozof prawa.

W normalnych warunkach ustawa zasadnicza oczekuje ode mnie, że spełnię swój obywatelski obowiązek udziału w demokratycznym akcie wyborczym. Ale warunki nie są normalne i w związku z tym nasza Konstytucja oczekuje od nas czegoś dokładnie przeciwnego – nie wolno nam swoim udziałem legitymizować pozoru demokracji, ponieważ podważymy w ten sposób całą konstytucyjną aksjologię.

Więcej prof. Jerzego Zajadły >>>

Więcej >>>

W obozie władzy poważnie rozważana jest dymisja prezydenta — potwierdził Onet w trzech niezależnych źródłach. Gdyby Andrzej Duda dobrowolnie zrzekł się stanowiska, to PiS mogłoby na nowo rozpisać wybory prezydenckie w dowolnym terminie do połowy lipca. I uciszyć zarzuty o naruszanie prawa podczas organizacji głosowania.

Więcej o dymisji Dudy >>>

 

Pewnie jest tak, że Jacek Sasin jeszcze tego nie wie, ale Jarosław  Kaczyński ma opracowane warianty działania i wie, że wyborów nie uda się przeprowadzić 10 maja – mówi dr hab. Paweł Kowal, politolog, poseł Koalicji Obywatelskiej. – Sądzę, że mamy do czynienia z państwem autorytarnym o niskiej intensywności. Na skali od 1-10 powiedzmy 2, ale nie da się uciec przed poważną dyskusją o tym, co się dzieje, bo mamy poważne, „słownikowe” symptomy autorytaryzmu. Trzeba też podkreślić, że jest to pewien proces – dodaje.

Wywiad z Pawłem Kowalem >>>

Różnice w poglądach i emocjach Polaków wobec UE są wyraźne. Przebiegają wzdłuż głównego podziału politycznego między zwolennikami PiS (zwłaszcza jego najtwardszym elektoratem) a wyborcami partii opozycyjnych (poza Konfederacją). Co więcej, dzielą silniej niż wiele innych poglądów, np. na gospodarkę czy priorytety państwa – wynika z sondażu na zlecenie ECFR.

Analiza sondażu na temat sympatii Polaków do UE >>>

Zdumiewa i zawstydza, że przedstawiciel rządu, człowiek gruntownie wykształcony z niegdyś ciekawym dorobkiem naukowym, podpisał ten bałamutny, rozgadany, fatalnie napisany tekst i opublikował jako ogłoszenie płatne w gazecie amerykańskiego biznesu. W dodatku zapłacił za to z publicznych pieniędzy.

O Glińskim robiącym „światową” karierę >>>

Mało kto wybiega dziś wyobraźnią poza datę wyborów. Tymczasem pytanie, w jakiej kondycji będzie Polska po zakończeniu epidemii, wydaje się ważniejsze nawet od tego, kto będzie naszym prezydentem.

Rządzący usiłują nas zapewnić, że recesja nie przekroczy 3 proc., ale wierzą w to jedynie najwierniejsi widzowie TVPiS. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje globalną zapaść głębszą niż podczas kryzysu finansowego 2008-2009. Największa gospodarka narodowa świata – USA skurczyć się ma w 2020 r. o 5,9 procent, gospodarka eurostrefy o 7,5 procent, a we Włoszech i w Hiszpanii przewidywany jest spadek PKB o prawie 10 procent. Wobec wyczyszczonej do dna państwowej kasy, pomijając nawet skutki suszy, szanowani ekonomiści prognozują w Polsce recesję jeszcze większą niż w Europie. Przed nami skokowe wzrosty cen,  galopująca inflacja i ponad dziesięcioprocentowe bezrobocie. Mówiąc wprost, czeka nas załamanie gospodarcze, którego nie zatrzyma żadna tarcza Morawieckiego. Wie o tym Kaczyński, wie premier i wie rezydent Belwederu, któremu niedawno wypsnęło się wezwanie, by Polacy nie brali 500 zł na dziecko, bo budżet świeci pustkami i „ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią”. Nie przeszkodziło mu to potem, w swoim historycznym przemówieniu (historycznym, bo dłuższym nawet od pamiętnego wystąpienia Gomułki w 1956 roku), obiecać Polakom kolejne prezenty, zapewniając równocześnie, że pod jego kierownictwem „straty epidemiczne” odrobimy w trzy miesiące…

Cały felieton Andrzeja Karmińskiego >>>

Ogólnopolska katastrofa smoleńska, bo tak sobie życzy wariat Kaczyński

No to mamy dylemat. Tworki, czy pikujący tupolew? A może nie jest to dylemat. Tylko zrobiono z Polski Tworki i zapakowano do tupolewa, który właśnie pikuje i pierdolnie w glebę.

Niewątpliwie mamy do czynienia z ogólnopolską katastrofą smoleńską. Koronawirus to tylko dodatek, który jak cjankali wsadza się w jamę ustną, aby pacjent nie beknął.

Aby jeszcze było ciekawiej, za sterami zasiadł sam prezes Jarosław Kaczyński, wariat nr 1. Absolutnie zgadzam się w tym z Markiem Borowskim.

Tak pierdolnęła ostatecznie Polska w 1795 roku, tacy targowiczanie jak Kaczyński wówczas rządzili, tak wyrżnął nosem w glebę nasz kraj we wrześniu 1939 roku.

Czy my się nauczymy, że Kaczyński na zawsze powinien zostać w zakładzie zamkniętym, gdzie nie ma klamek, a ściany są gumowe?

Czy po szkodzie Polak jest nadal głupi, 10 lat temu wypieprzył tupolew w smoleńską ziemię, za co ewidentnie odpowiada Lech Kaczyński, a pośrednio jego brat Jarosław.

Teraz szykuje się o wiele gorzej, bo pierdyknie cały kraj. Ktoś powie, spokojnie, to tylko kabaret.

Kabaret, Tworki – nie ma znaczenia gatunek. Pieprzniemy i zginiemy. Stracimy niepodległość.

Nigdy nie lubiłem okrągłych rocznic, których szczególność wynikać ma jedynie z dziwnego umiłowania akurat okrągłych liczb. Ale cóż zrobić, skoro w 10. rocznicę katastrofy Smoleńskiej, tym razem już wszyscy, znowu wsiadamy do tupolewa i kołujemy nad lotniskiem Smoleńsk-Siewiernyj. Cóż zrobić, skoro w kolejną dekadę wchodzimy w Smoleńszczyznę na pełnej.

Felieton Galopującego Majora >>>

Nie łudźmy się, mamy do czynienia już nie z autorytaryzmem, ale powoli zaczyna to wyglądać jak dyktatura. Łamane są wszystkie reguły; nie tylko konstytucja, regulamin, zasady, a wykorzystuje się do tego większość, jaką się ma – mówi senator Marek Borowski, były marszałek Sejmu. Pytamy o wydarzenia w Sejmie i w Senacie, o epidemię koronawirusa i jej konsekwencje, a także o scenariusze na 10 maja. – Pomysł głosowania korespondencyjnego dla wszystkich mogę skomentować tylko słowami, że Kaczyński zwariował.

Rozmowa z Markiem Borowskim >>>

Prawnicy z inicjatywy Wolne Sądy złożyli wniosek o zabezpieczenie w trybie pilnym do Sądu Okręgowego w Warszawie. Domagają się ochrony życia i zdrowia oraz prawa do udziału w wyborach. Występują w imieniu swoim oraz milionów obywateli i ok. 300 tysięcy członków komisji wyborczych, żeby zastopować organizację i przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja

Więcej o inicjatywie prawników z Wolnych Sądów >>>

Rząd PiS chce jeszcze bardziej ograniczyć kontakty Polaków, by „spłaszczyć krzywą”, czyli spowolnić zakażanie koronawirusem. Koniec z obleganiem parków i bulwarów, będzie trudniej zrobić zakupy, zostaną zamknięte markety budowlane. A młodzież sama nie będzie mogła wychodzić z domu.

Więcej o nowych obostrzeniach >>>

Chaotyczne działania prawodawcze naszej władzy są tak pełne pozorów i sprzeczności, że za fasadą deklarowanej szczególnej regulacji zaczyna się kryć rzeczywista prawna pustka. Ustawa koronawirusowa, upór co do utrzymania terminu wyborów czy karkołomne wygibasy wokół regulaminu Sejmu są najlepszymi dowodami. – pisze prof. Jerzy Zajadło, filozof prawa.

Zwróćmy jednak uwagę na pewien gigantyczny paradoks – jeszcze wczoraj akurat tymi trzema grupami zawodowymi (nauczyciele, lekarze i sędziowie) ta władza kompletnie poniewierała, a dzisiaj od ich odwagi i determinacji zależy nasza przyszłość.

Wykład profesora Jerzego Zajadło o absurdach pisowskiego prawa >>>

54 proc. badanych uważa, że UE powinna zmierzać ku coraz ściślejszej współpracy i zwiększeniu roli Komisji Europejskiej. „Europa Narodów” i luźne porozumienie gospodarcze? To odpowiedź 34 proc. Politycy PiS narzekają na Unię, która albo się wtrąca, albo sobie nie radzi, ale Polki i Polacy myślą inaczej. Za silną UE wyborcy kandydatów opozycji i młode kobiety.

Więcej o sondażu na temat Unii Europejskiej >>>

Bez dyskusji i w ekspresowym tempie – tak Sejm odrzucił wszystkie istotne zmiany Senatu w pakiecie ustaw antykryzysowych. Nie będzie wyższego świadczenia postojowego, szerszego zasiłku opiekuńczego, wyższych pożyczek dla firm. Zmiany Senatu, chociaż niewystarczające, dawały kilka dobrych instrumentów. Dziurawa tarcza wraca do punktu wyjścia.

O niekonstytucyjności i błędach tarczy antykryzysowej >>>

Bez dyskusji i w ekspresowym tempie – tak Sejm odrzucił wszystkie istotne zmiany Senatu w pakiecie ustaw antykryzysowych. Nie będzie wyższego świadczenia postojowego, szerszego zasiłku opiekuńczego, wyższych pożyczek dla firm. Zmiany Senatu, chociaż niewystarczające, dawały kilka dobrych instrumentów. Dziurawa tarcza wraca do punktu wyjścia.

O tarczy antykryzysowej, która nie jest tarczą, tylko pisowskim pozoranctwem >>>

Jarosław Kaczyński na siłę chce zorganizować wybory prezydenckie w maju. Posłowie PiS zgłosili właśnie projekt ustawy, który pozwoli wszystkim Polakom oddać głosy korespondencyjnie. Czy w przypadku weta samorządów, wybory pomoże zorganizować wojsko i policja?

O Tworkach Kaczyńskiego >>>

Rząd chwali się, że tarcza antykryzysowa pomoże m.in. przedsiębiorcom, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. Na 3 miesiące zostaną zwolnieni ze składek ZUS i dostaną świadczenie postojowe. Warunek? Ich przychód nie może przekraczać 15,6 tys. zł. Przedsiębiorcy tłumaczą OKO.press, dlaczego takie kryterium jest absurdalne.

O absurdach tarczy antykryzysowej >>>

Koronawirus zabija, tak jak PiS zabija Polskę

Co z tym koronawirusem? – chciałoby się zapytać.

Znamy władzę PiS, jest indolentna, takiej do tej pory nie było. PiS to pierwszy przypadek w historii po 89 roku, który wyznaje ideologię lewizny.

Lewizna – nachapać się i załatwić swoje kompleksy, bo niczego Bozia nie dała. Przykład Kaczyńskiego ewidentny. To chory człowiek, który powinien przebywać w zakładzie zamkniętym, a nie rządzić.

Acz zakładem zamknięetym jest Nowogrodzka i stamtąd polityczny koronawirus rozprzestrzenia się na kraj, wykorzystując medium gadzinówki TVP.

Gdyby koronowirus miał przyjąć postać dżumy z XIV wieku, Polska zostałaby cmentarzem, bo ideologia lewizny to w sam raz dla grabarzy z PiS.

Grabią nam Polskę.

Pierwszy w Polsce pacjent z koronawirusem jest w dobrym stanie, nie ma już gorączki. Zgodnie z procedurą, nie trafił na SOR, ale na oddział zakaźny. Ale od przyjęcia na oddział do podania informacji minęły 44 godziny, o dobre 20 za dużo. Marszałkini województwa skarży się na brak wsparcia ze strony rządu. Potrzebne są m.in. respiratory.

Więcej o pierwszym przypadku koronawirusa i pokractwie rządu PiS w tej kwestii – tutaj >>>

Po pierwsze – brak kontroli, czy stosowanie radykalnych przepisów tej ustawy jest uzasadnione, po drugie – to próba obejścia konstytucji i wprowadzenie stanu nadzwyczajnego „kuchennymi drzwiami”, i po trzecie – wyjątkowo niski poziom techniki legislacyjnej – ostrzega prof. Jerzy Zajadło.

Ostrzeżenia w kwestii przyjętej ustawy formułowane przez konstytucjonalistę prof. Zajadło – tutaj >>>

Według prof. Ewy Łętowskiej specustawa, która wyszła z Sejmu, narusza konstytucję, godzi w przedsiębiorców, wyższe uczelnie i ubezwłasnowolnia samorządy. – Pani prof. Łętowska jest fantastyczną osobą i doświadczonym prawnikiem. Jeśli ona tak mówi, to jestem przekonana, że tak jest i będziemy mieć bardzo dużo pracy w Senacie, aby poprawić ustawę – mówi prof. Alicja Chybicka, senator Koalicji Obywatelskiej, lekarz. – Mogę powiedzieć to, co mówią moi zaprzyjaźnieni zakaźnicy, że nie jesteśmy gotowi. Zamknięto wiele oddziałów, jest za mało łóżek zakaźnych, na oddziałach zakaźnych pracują ludzie w wieku starszym, czyli ci, którzy są najbardziej zagrożeni, i młode matki, które jak zamkną przedszkole czy żłobek, to do pracy już nie pójdą. To będzie duży problem, tylko proszę pamiętać, że mówimy o momencie, kiedy będziemy mieć do czynienia z epidemią. Na razie mamy jeden przypadek potwierdzony. Na razie nie czas na ocenę i podsumowania. To trzeba odłożyć na później, podobnie jak spory polityczne. Teraz wszystkie ręce na pokład do walki z wirusem. Kiedy już poradzimy sobie z infekcją, to trzeba będzie dokonać podliczeń i oceny, ale nie teraz. Teraz do roboty – podkreśla.

Wywiad z prof. Chybicką tutaj >>>

Świadczenia socjalne są w Polsce źle zaprojektowane, a zasiłki nie są waloryzowane. Aktywizacja zawodowa kobiet jest na niskim poziomie, państwo nie dociera do nieaktywnych zawodowo. Brakuje infrastruktury opiekuńczej. To wnioski z raportu Komisji Europejskiej. Potwierdzają to, o czym w OKO.press piszemy regularnie: polityka społeczna w Polsce ma się źle

Więcej o braku właściwej polityki społecznej – tutaj >>>

Koronawirus jest kolejnym testem dla naszego państwa z dykty – i nie wróżę władzy sukcesów w walce z prawdziwą epidemią, gdyby taka nastąpiła, ale być może uda się opanować sytuację, jeśli rozmiar zagrożenia nie będzie zbyt duży.

Zważywszy na to, że przyjmowana w nocy i pisana na kolanie ustawa mająca pomóc naprawić sytuację zawiera więcej zagrożeń dla wolności obywatelskich niż pomysłów na ratowanie sytuacji, mam sporo obaw, czy zagrożenie koronawirusem nie stanie się dla PiS między innymi pretekstem do ograniczania praw obywatelskich.

Na tym etapie obserwuję, mam oczy otwarte i krytycznie patrzę władzy na ręce, równocześnie starając się na siebie uważać. I zwłaszcza to ostatnie, wobec mierności naszej służby zdrowia i klasy politycznej Państwu też polecam.

Cały felieton Elizy Michalik tutaj >>>

PiS i Duda mogą się czuć pokonani

Platforma Obywatelska zyskuje nową energię. W tej chwili jest jedyną siłą polityczną zdolną odsunąć PiS od koryta. I tak będzie, bo partia Kaczyńskiego toczy własną juchę.

Tak atwo nie oddadzą władzy, bo przegrane wybory Dudy nie znaczą, że się pogodzą. Będą protesty sądowe kwestionujące wynik wyborów, niezgoda na przyjęcie do wiadomości przegranej, wysłanie sił porządkowych – policyjnych i wojskowych – przeciw społeczeństwu.

Przeleje się krew. Ale tyle tego. Kaczyński będzie sądzony, chyba, że spieprzy do jakiegoś Łukaszenki, jak Janukowycz do Putina.

„Zmiany zaczynają się od nas samych” – to kluczowe zdanie, które podczas sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej wypowiedział Borys Budka. Obiecał „nową Platformę” z „nową energią”. (Od)budowa partii ma być laboratorium, w którym Polki i Polacy zobaczą, jak PO będzie odbudowywać Polskę. Podobny pomysł – z sukcesem – testowała już Lewica.

O konwencji Platformy tutaj >>>

Prezes sądu w Olsztynie Maciej Nawacki, drąc uchwały olsztyńskich sędziów, nie tylko podeptał samorząd sędziowski i wypowiedział wojnę własnym sędziom. Mógł też popełnić przestępstwo niszczenia dokumentów. Jak ustaliło OKO.press niezależni sędziowie rozważają złożenie na niego zawiadomienia do prokuratury.

Nawacki stanie kiedyś przed sądem, kolejny pachołek do pierdla, czytaj tutaj  >>>

Może i z tymi listami poparcia do KRS było „coś nie tak”, ale to już bez znaczenia, bo prezydent nominował i to rozstrzyga sprawę – przekonuje prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla „Wprost”. Prof. Jerzy Zajadło przypomina inną regułę prawną: To, co od samego początku jest nieważne, jest zawsze nieważne.

Wykład prof. Zajadło tutaj >>>

„My ze swej drogi nie zejdziemy, dalej będziemy reformować wymiar sprawiedliwości, bo tego potrzebuje Rzeczpospolita i jej obywatele. Nie ugniemy się pod naciskami ani wewnętrznymi, ani zewnętrznymi. Chce się nas przymusić, by Polska godziła się na łamanie traktatów, a przez to sama uznała się za państwo członkowskie drugiej kategorii, wobec którego można sobie pozwalać na działania pozaprawne, niezgodne z traktatami europejskimi. To podcięłoby naszej ojczyźnie skrzydła i skazało ją trwale na status państwa zależnego. A na to nigdy nie wyrazimy zgody” – napisał w liście do uczestników konwencji Solidarnej Polski, który odczytał Krzysztof Sobolewski, prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Na konwencji Solidarnej Polski Patryk Jaki zapamiętale atakował sędziów cytując wyrok TSUE z 19 listopada. Ale cóż to było za cytowanie! Jaki kasował wyrazy i pomijał kluczowe części zdań zmieniając ich sens, jednocześnie zarzucając „elitom”, że bronią się „na bezczela”. Taka argumentacja to u Patryka Jakiego recydywa.

Patryk Jaki to tylko buc, o tym bucu tutaj >>>

Jarosław Kaczyński postanowił spacyfikować sędziów jak najszybciej, bez względu na koszty, żeby zagwarantować zwycięstwo Andrzeja Dudy. Już wybory prezydenckie mają się odbywać w kraju bez niezawisłych sądów – pisze Cezary Michalski.

Esej Cezarego Michalskiego tutaj >>>

Wywiad z Izabelą Leszczyną, odpowiedzialną za program Platformy, tutaj >>>

Partia rządząca wierzy, że jeśli zapewni narodowcom miejsce przy korycie, to będzie ich miała po swojej stronie.

Wariactwo w Polsce trwa w najlepsze. Praworządne PiS leci w kulki z Konstytucją. Sprawiedliwe PiS niszczy niezależne sądownictwo. Uczciwe PiS aż błyszczy nepotyzmem. Demokratyczne PiS kroczy dumnie drogą autorytaryzmu. I kiedy PiS tak sobie szaleje, gdzieś tam, po cichutku, na spokojnie i bez rozgłosu, zwiera swoje szyki ruch, którego samo istnienie w polskich realiach, przyprawia o ból głowy.

(…)

Nie ma co ukrywać. W Polsce, obok lewicy, prawicy i liberałów, rośnie czwarta siła. Siła Zła. Udawanie, że jej nie ma, nic nie da. Podobnie jak i lekceważenie. Narodowcy nie odpuszczą, ale co tam. Większość Polaków będzie zapewne nadal siedziała przy kawiarnianych stolikach, nie dostrzegając maszerujących obok nacjonalistów. Nadal zapewne będzie trzymać się z daleka i nie wspomoże tych, którzy stają w obronie Polski przed jej zbrunatnieniem. Ciekawe, do kogo będą mieć pretensje, jak się obudzą z ręką w nocniku.

Felieton Tamary Olszewskiej tutaj >>>

Komisja Europejska dobiera się do władzy PiS

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka tymczasowego w sprawie dotyczącej reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – poinformował po wtorkowym spotkaniu władz KE komisarz Nicolas Schmit.

Wiceprzewodnicząca KE Věra Jourová napisała na Twitterze, że w ramach środka tymczasowego Komisja będzie domagała się zawieszenia pracy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Więcej tutaj >>>

Filozof prawa prof. Jerzy Zajadło przypomina klasyczną książkę „The Dual State” Ernsta Fraenkela – wnikliwą i trafną analizę istoty systemu państwa i prawa III Rzeszy. Znajduje w niej bardzo aktualny instruktaż jak stopniowo wygasić demokratyczne państwo prawa i zastąpić je zupełnie innym porządkiem polityczno-prawnym.

Wielce ciekawy esej prof. Zajadło czytaj tutaj >>>

Agnieszka Kaczmarska z Kancelarii Sejmu nie przyjedzie do Olsztyna, by pokazać w sądzie tajne listy poparcia do KRS. Ale udostępni je sędziemu Juszczyszynowi do wglądu na miejscu w Warszawie już 21 stycznia. Jest tylko jedno „ale”. Kancelaria chce pokazać listy z podpisami obywateli, nie sędziów.

O wyprawie Juszczyszyna do Kancelarii Sejmu tutaj >>>

Radykalnie katolicki Instytut Ordo Iuris chwali się tym, że finansuje swoje działania z darowizn i nie bierze pieniędzy z budżetu państwa. Jednak dwie inne organizacje, powiązane z Ordo Iuris personalnie i projektowo – owszem. W 2019 r. otrzymały one dotacje z budżetu państwa na prawie 2 mln zł.

O tej islamskiej organizacji katolickiej tutaj >>>

Pytanie, ile wytrzyma marszałek Grodzki i jego otoczenie, ale ten czarny marketing polityczny przekłada się też na osoby, które na co dzień nie zajmują się polityką. Takiej wersji jeszcze nie mieliśmy.

NISZCZY SIĘ WSZYSTKIE STRUKTURY SPOŁECZNE, NISZCZY AUTORYTETY, JASNE WIDZENIE ŚWIATA, CO POWODUJE ZABURZENIE RELACJI I KOMUNIKACJI, KTÓRE SĄ FAŁSZYWIE ODCZYTYWANE, CO PROWADZI DO BEZRADNOŚCI.

Dzieje się tak, bo ludzie nie mają narzędzi, żeby to nazwać i sprawdzić, zaczną więc udawać się na emigrację wewnętrzną. Pozostali bliżej władzy, np. obsadzeni w spółkach Skarbu Państwa, zaczną się urządzać w przysłowiowej “d”, o której mówił Kisielewski. Zatem znowu zaczynamy produkować na skalę państwową ludzi, którzy dla świętego spokoju będą konformistami.

Marszałek Grodzki jest jaskrawym przykładem, jak działa ta machina – to szukanie haków, apele CBA o donosy. Wobec sędziów od dawna prowadzona jest ta sama działalność, tylko w wersji trochę bardziej soft?
Sędziów jest po prostu więcej. Jesteśmy świadkami kuriozalnych sytuacji, kiedy funkcjonariusze państwowi, jak ministrowie, obrażają publicznie sędziego za to, że przeszedł się w naszej sprawie – wszystkich obywateli – w marszu. Za to jest postponowany przez urzędników państwowych i dziennikarzy usłużnych władzy, którzy opowiadają steki bzdur. U sędziów ma to jeszcze jedną konsekwencję – sprawy dyscyplinarne. To są tzw. miękkie represje, które będą się sprowadzały do tego, że ludzie będą tracić pracę albo będą musieli się naginać do systemu.

Czytaj cały wywiad z dr. Oczkosiem >>>

JUSTYNA KOĆ: Został pan przewodniczącym senackiego zespołu doradców ds. kontroli konstytucyjności. Czym będzie się zajmował?

MAREK CHMAJ: Zespół powołał marszałek Grodzki. Kierując się kwestiami merytorycznymi, wybrał 15 znakomitych naukowców mających bogaty dorobek z zakresu prawa konstytucyjnego i pokrewnych gałęzi prawa. Zadaniem zespołu będzie badanie zgodności ustaw z konstytucją oraz z traktatami unijnymi.

Czyli będziecie zajmować się tym, czym powinien Trybunał Konstytucyjny?
Tak jest. Marszałek chciał, aby niezależny zespół składający się z wybitnych ekspertów badał ustawy, które będą, ale też obowiązują w porządku prawnym RP. Zespół będzie wydawał opinie w pełnym składzie, tzn. podpisywane będą przez wszystkich członków bądź w składach pięcioosobowych.

OPINIE BĘDĄ WYKORZYSTYWANE PRZEZ MARSZAŁKA W PROCESIE LEGISLACYJNYM PRZY UWZGLĘDNIANIU I PLANOWANIU POPRAWEK SENATU DO USTAWY, ZAŚ W PRZYPADKU OBOWIĄZUJĄCYCH USTAW OPINIE ZESPOŁU BĘDĄ MOGŁY BYĆ WYKORZYSTYWANE DO PRZYGOTOWYWANIA PROJEKTÓW I ZMIAN NOWELIZACJI USTAW W KIERUNKU NADANIA IM ZGODNOŚCI Z POLSKĄ KONSTYTUCJĄ.

Sporo pracy będzie miał zespół…
Zespół jest gotowy do podjęcia pracy. Chciałbym jeszcze podkreślić, że zespół pracuje społecznie, zatem uczestnictwo w składach orzekających, jak również w posiedzeniach plenarnych, jest nieodpłatne. Jedynie osoba, która będzie sporządzała daną opinię, otrzyma honorarium na zasadach obowiązujących dla wydawania opinii w Sejmie i Senacie. To są niewielkie kwoty.

Wywiad z prof. Chmajem tutaj >>>

Zdemolowana Polska

„Wstyd mnie ogarnia, że ktoś, kto mieni się Pierwszym Prezesem SN może opowiadać takie rzeczy o Polsce. Wstyd za to, kto w ogóle został na [ten] urząd wybrany. Na szczęście niedługo zmiana” – tak w TVP Info mówił o prof. Małgorzacie Gersdorf urzędujący prezydent Andrzej Duda. Kpił i prowokował „panią sędzię Gersdorf”. Nie hamował się także na inne tematy

Po umiarkowanym kandydacie Andrzeju Dudzie nie ma śladu. W rozmowie z Michałem Rachoniem w programie „Woronicza 17” w TVP Info, urzędujący prezydent pokazał się jako całkowicie lojalny wobec PiS zwolennik zmian w sądach, zwłaszcza w Sądzie Najwyższym.

Karkołomnie bronił Izby Dyscyplinarnej w SN. Wyraził pełne poparcie dla przyjętej przez Sejm ustawy dyscyplinującej. Niczym syn marnotrawny tłumaczył się ze swoich dwóch wet w 2017 roku. Atakował, obrażał i podważał pozycję Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego. Sędziów chciałby nadzorować i surowo karać.

Więcej na temat wywiadu Dudy tutaj >>>

Główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab złożył wniosek do powołanej przez PiS Izby Dyscyplinarnej przy SN o zawieszenie trzech sędziów z Krakowa, którzy chcieli zbadać legalność nowej KRS. Rzecznik chce też zawieszenia sędzi z Warszawy, która uznała, że nie chce orzekać razem z rzecznikami dyscyplinarnymi ministra Ziobry

Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab o skierowaniu wniosków o zawieszenie sędziów za dozwoloną działalność orzeczniczą, poinformował w niedzielę 22 grudnia 2019. Data nie jest przypadkowa. Rzecznik z kolejnymi represjami wobec sędziów wystąpił dwa dni po przyjęciu przez PiS w Sejmie ustawy kagańcowej wobec sędziów, co najprawdopodobniej zachęca go do jeszcze ostrzejszego kursu wobec niepokornych sędziów

Dzieje się to też na dzień przed posiedzeniem Izby Dyscyplinarnej w sprawie sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna. Izba w poniedziałek 23 grudnia – w przededniu Wigilii – będzie decydować, czy do czasu rozpoznania dyscyplinarki Juszczyszyna zawiesić go w czynnościach służbowych oraz czy na ten okres zmniejszyć mu wynagrodzenie w granicach od 25 do 50 procent.

Więcej >>>

Konstytucja 3 maja wprowadziła trójpodział władzy. Zasadę tę złamali: prezydent Andrzej Duda w projektach ustaw o KRS i SN w 2017 roku, posłowie PiS w latach 2017 i 2018, minister Zbigniew Ziobro i prezydent Andrzej Duda przeprowadzając zamach na Sąd Najwyższy w 2018 roku. Polska demokracja zaczęła się 637 lat temu. Właśnie się kończy – pisze Krzysztof Łoziński

Gdy chodziłem do szkoły, a było to za twardej komuny, próbowano nam, uczniom, wszelkimi sposobami obrzydzić historię Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Tymczasem było to państwo, jak na tamte czasy, niezwykle nowoczesne. Rzeczpospolita Obojga Narodów, federacja najpierw Polski i Litwy, a w szczytowym momencie nawet siedmiu państw, była demokracją szlachecką i państwem prawa.

Oczywiście trzeba patrzeć na zjawiska z perspektywy epoki. Dziś mielibyśmy wiele zastrzeżeń zarówno do tej demokracji, jak i do tego prawa, ale to tak, jakbyśmy porównywali ówczesne pojazdy do dzisiejszych i mieli pretensję, że nie znali silnika Diesla albo sprzęgła. W prawie, i w ustroju państwa, też trzeba było wiele rzeczy wynaleźć.

A w Rzeczpospolitej Obojga Narodów dokonano szeregu zmian nowatorskich. Gdy opowiadamy o tej historii ludziom z innych krajów Europy, są zaskoczeni, że istniało wówczas tak nowoczesne państwo, niemal prototyp Unii Europejskiej.

A WIĘC PRZYPOMNIJMY:

1. Początek polskiego parlamentaryzmu (demokracji szlacheckiej) to lata tysiąc trzysta osiemdziesiąte. Sejm walny Królestwa Polskiego po raz pierwszy pojawił się w latach 1382–1386. 2 lutego 1386 roku na jednym z pierwszych sejmów walnych w Lublinie sejm po raz pierwszy wybrał króla, Władysława Jagiełłę.

PO 637 LATACH, w 2017 roku, rozpoczął się proces stopniowej likwidacji reprezentatywnego parlamentu: barykadowanie Sejmu przed obywatelami, ograniczanie praw posłów opozycji. Ograniczanie czasu wypowiedzi posłów do 30 sekund, nakładanie kar za wypowiedzi niepodobające się partii rządzącej.

2. Rok 1505. Konstytucja Nihil Novi wprowadza obowiązek publikowania wszelkich aktów prawnych (w tym wyroków sądów i dokumentów dotyczących prawa). OBOWIĄZYWAŁ OD 513 LAT.

ZASADĘ TĘ ZŁAMAŁA PREMIER BEATA SZYDŁO W 2016 ROKU. ZŁAMANO JĄ JUŻ WIELE RAZY ZA OBECNYCH RZĄDÓW, NP. ODMAWIAJĄC PUBLIKACJI LIST POPARCIA DO NOWEJ KRS.

3. W 1578 roku powstał Trybunał Główny Koronny, pierwszy niezależny od władzy królewskiej sąd. W 1578 roku Stefan Batory zrzekł się uprawnień najwyższego sędziego na rzecz utworzonego jednocześnie Trybunału Koronnego. Wcześniej najwyższym sędzią był król, który w swym sądzie nadwornym mógł sądzić sprawy wszystkich rodzajów i wywołać przed swój sąd każdą sprawę w królestwie. Po raz pierwszy ustanowiono władzę sądowniczą niezależną od władzy wykonawczej (króla).
OBOWIĄZYWAŁA OD 441 LAT.

DZIŚ DOKONUJE SIĘ ZAMACH WŁADZY WYKONAWCZEJ I USTAWODAWCZEJ NA NIEZAWISŁOŚĆ SĄDÓW. POJAWIA SIĘ TEŻ PRAKTYKA NIEWYKONYWANIA I KWESTIONOWANIA PRAWOMOCNYCH WYROKÓW SĄDÓW PRZEZ WŁADZĘ WYKONAWCZĄ.

4. Rok 1776. Sejm wprowadza zakaz stosowani tortur i uznawania dowodów uzyskanych za pomocą tortur. Zarazem pierwszy polski akt prawny zakazujący uznawania za dowody w sądzie informacji zdobytych w sposób nielegalny. Polska, wraz z USA, była drugim, po Austrii, krajem świata wprowadzającym ten zakaz.
OBOWIĄZYWAŁ OD 243 LAT.

ZASADĘ TĘ ZŁAMAŁ W 2017 ROKU ZBIGNIEW ZIOBRO W PROJEKTACH USTAW O PROKURATURZE I ZMIANACH W KODEKSIE POSTĘPOWANIA KARNEGO, A PIS-OWSKI SEJM TE ZMIANY UCHWALIŁ. W KODEKSIE POSTĘPOWANIA KARNEGO ZMIENIONO ARTYKUŁ ZAKAZUJĄCY UZNAWANIA NIELEGALNIE ZDOBYTYCH INFORMACJI NA OBOWIĄZEK UZNAWANIA NIELEGALNIE ZDOBYTYCH INFORMACJI ZA DOWODY.

5. Rok 1791. Konstytucja 3 maja wprowadza trójpodział władzy: Art. V „…trzy władze rząd narodu polskiego składać powinny i z woli prawa niniejszego na zawsze składać będą, to jest: władza prawodawcza w stanach zgromadzonych, władza najwyższa wykonawcza w królu i Straży i władza sądownicza w jurysdykcyjach na ten koniec ustanowionych lub ustanowić się mających…”. Polska konstytucja była drugą, po konstytucji Stanów Zjednoczonych nowoczesną ustawą zasadniczą.
OBOWIĄZYWAŁA OD 226 LAT.

Zasadę tę złamali: prezydent Andrzej Duda w projektach ustaw o KRS i SN w 2017 roku, posłowie PiS w latach 2017 i 2018, minister Zbigniew Ziobro i prezydent Andrzej Duda przeprowadzając zamach na Sąd Najwyższy w 2018 roku.

ZASAD TYCH NIE UZNAWALI: ROSYJSCY ZABORCY, NIEMIECCY OKUPANCI, KOMUNIŚCI I PIS.

Polska demokracja zaczęła się 637 lat temu. Właśnie się kończy. Trzeba zrobić wszystko, by zatrzymać władzę cofającą Polskę o setki lat.

Tak naprawdę chodzi o polityczne podporządkowanie trzeciej władzy nawet już nie władzy ustawodawczej, tylko wykonawczej, a może nawet i to nie, tylko tzw. centralnemu ośrodkowi dyspozycji politycznej – mówi w rozmowie o prawnej rzeczywistości państwa PiS prof. Jerzy Zajadło, filozof prawa z Uniwersytetu Gdańskiego. – Ostatnio widziałem wpis, że pan prezydent powiedział, że czuje się osłabiony. Przyznam, że ja też czuję się osłabiony jako filozof prawa, bo przestaję nim być, a zaczynam być paleontologiem. Mamy skamieliny w rodzaju centralizmu demokratycznego, suwerenności ludu pracującego miast i wsi, praworządności socjalistycznej i kierowniczej roli partii – podkreśla

Więcej prof. Zajadło >>>

Wszelkie interpretacje prawa odmienne niż Kaczyńskiego są niesłuszne.

Ustawa antysędziowska wpadła w sejmowy wentylator i powiało smrodem, jakiego Polacy od 30 lat nie wąchali. Na forum publicznym krzyżują się teraz pytania oraz liczniejsze od pytań odpowiedzi. Co się dzieje? Dlaczego oni to robią? Jak na to wszystko reagować?  Czy posłuchać polityków przestrzegających przed gwałtownymi prowokacjami i czekać na reakcję Unii, czy rację ma Władek Frasyniuk, który uważa, że trzeba skończyć z poprawnością polityczną, bo nadszedł czas przekształcenia grzecznych pokojowych demonstracji w manifestacje radykalnego sprzeciwu?  Czy w Polsce mamy już do czynienia z dyktaturą – jak twierdzą profesorowie Friszke, Turko, Śpiewak i inni, czy „ależ skąd, daleko nam jeszcze do dyktatury”, jak uważa prof. Dudek, który zdaje się widzieć ogromną różnicę między wydzieraniem z Konstytucji pięciu kartek albo zaledwie czterech?

(…)

Gdy Jarosław Kaczyński doszedł do władzy powiedział, że „sądownictwo ma służyć polskiej racji stanu”. Niedługo potem wyjaśniło się, że gdyby rządził kto inny niż on, racja jego stanu byłaby już niepolska.  I że wszelkie interpretacje prawa odmienne niż Kaczyńskiego są niesłuszne. Tym samym prezes postawił Polaków przed wyborem między opiniami TSUE, SN, światowych autorytetów prawniczych i wszystkich liczących się wydziałów prawa w Polsce – a nie znoszącym sprzeciwu werdyktem „gówniażerii” ministra Ziobry.

Więcej >>>

Orędzie marszałka Grodzkiego przejdzie do historii, czytaj tutaj >>>

Prusak Ziobro, prostak Duda i inne pisizmy obnażane przez Donalda Tuska i prof. Zajadło

Dlaczego PiS-owi podoba się instytucja Rechtsbeugung? Przy pewnej interpretacji nadaje się wręcz modelowo do politycznego sterowania wymiarem sprawiedliwości i tak też niekiedy była wykorzystywana w niemieckiej historii

Obecnie rządzący mają pewną dziwną manierę – dokonują w polskim systemie prawa pewnych, niekiedy bardzo kontrowersyjnych zmian, a następnie próbują na siłę udowodnić, że są to rozwiązania powszechnie stosowane w innych państwach europejskich. Takie uzasadnienie ma jakby dodatkowo legitymizować racjonalność tych legislacyjnych propozycji, a zwłaszcza podkreślać ich rzekomą zgodność z europejską kulturą prawną.

Zupełnie abstrahuje się jednak przy tym od tylko pozornego podobieństwa tych propozycji do regulacji przyjętych w innych państwach, a przede wszystkim od kontekstu tradycji i kultury politycznej, w których one tam funkcjonują.

Typowym przykładem było stworzenie nowego systemu kreacji sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa (słusznej nazywanej przez większość środowiska prawniczego neo-KRS), a w konsekwencji także do pewnego stopnia nowego systemu nominacji sędziów i oceny ich orzecznictwa.

Ostatnio ta perwersyjna implantologia prawna przybrała jednak zupełnie nowy wymiar. Oto bowiem prasa („Dziennik Gazeta Prawna” z 2 grudnia 2019) doniosła o planowanej regulacji wprowadzającej karno-prawną odpowiedzialność sędziów za wydane orzeczenia – miałaby ona być wzorowana na rozwiązaniach niemieckich (§ 339 niemieckiego kodeksu karnego, Strafgesetzbuch – StGB) i/lub francuskich (art. 10 ustawy o statusie sądownictwa).

Na szczególnie krytyczną uwagę zasługuje moim zdaniem zwłaszcza pierwsza z tych propozycji, a chodzi o następujący przepis StGB: „Sędzia, inna osoba sprawująca urząd publiczny lub arbiter, który jest winien naginania prawa na korzyść lub niekorzyść jednej ze stron w prowadzonym postępowaniu lub wydanym orzeczeniu w sprawie prawnej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do pięciu lat”.

Ktoś tu niewiele wie

Wszystko wskazuje na to, że pomysłodawcy wprowadzenia do polskiego systemu prawa tego specyficznego przestępstwa określanego w skrócie mianem „naginania prawa” (niem. Rechtsbeugung) mają dosyć blade pojęcie na temat istoty tej instytucji. Chyba niewiele wiedzą:

  • po pierwsze, na temat jej genezy i miejsca w historii niemieckiego prawa karnego;
  • po drugie, na temat kontrowersji, które zawsze wywoływała i do dziś wywołuje w niemieckiej dogmatyce prawa karnego materialnego i procesowego;
  • po trzecie, na temat celów, w których była/nie była  wykorzystywana w niemieckiej praktyce prawnej;
  • po czwarte, na temat gigantycznej literatury prawniczej i orzecznictwa sądowego, którymi obrosła.

Planowany prawny implant wydaje się więc być przypadkiem „lekarza” działającego bez należytego rozeznania zarówno istoty wszczepianego „organu”, jak i stanu zdrowia „pacjenta” oraz potrzebnej mu „terapii”.

Ograniczone ramy tego felietonu nie pozwalają na szczegółowe omówienie wszystkich podnoszonych w niemieckiej literaturze prawniczej wątpliwości i kontrowersji, skupmy się więc tylko na niektórych z nich.

Już na wstępie możemy się jednak domyślać, dlaczego PiS-owi bez bliższego rozeznania problemu podoba się instytucja Rechtsbeugung – przy pewnej interpretacji nadaje się ona bowiem wręcz modelowo na polityczne sterowanie wymiarem sprawiedliwości i tak też niekiedy była ona wykorzystywana w niemieckiej historii.

Trafnie podsumował to niemiecki uczony Ingo Müller, profesor prawa i procesu karnego, a przy tym wybitny krytyczny badacz perwersji nazistowskiego wymiaru sprawiedliwości: „Stan faktyczny naginania prawa był wykorzystywany, w zależności od potrzeb, zarówno po to, by dyscyplinować niechcianych kolegów [tj. głównie sędziów, ale także prokuratorów – JZ], ale także po to, by immunizować sędziów przed jakimikolwiek zarzutami karno-prawnymi”.

Groźba politycznej instrumentalizacji

Po pierwsze, pojęcie Rechtsbeugung pojawiło się w niemieckim prawie karnym w połowie XIX. wieku, następnie zostało przyjęte w kodeksie karnym z 1871 roku i tak przetrwało różne próby reform aż do dnia dzisiejszego (wcześniej był to § 336, od 1998 roku § 339 StGB).

Pewną ciekawostką może być to, że prawdopodobnie zostało przejęte z języka biblijnego, takim terminem Recht beugen  (naginać prawo) posłużył się bowiem Marcin Luther w swoim tłumaczeniu Księgi Powtórzonego Prawa (27, 19; na marginesie w polskim wydaniu pojawia się zwrot „łamie prawo”, a nie „nagina prawo”, a to zdecydowanie nie jest to samo). Przeniesienie tak niedookreślonego i nieprecyzyjnego pojęcia do języka prawnego musiało zrodzić problemy.

Już pobieżna lektura przepisu § 339 StGB może budzić cały szereg wątpliwości interpretacyjnych.

Czymże bowiem jest w swojej istocie „naginanie” ze skutkiem określonym w tym przepisie – każdym błędnym zastosowaniem/wykładnią prawa, czy wyłącznie czymś znacznie dalej idącym i poważniejszym, a jeśli tak – to czym?

W jakim zamiarze musi działać sędzia, by postawić mu zarzut Rechtsbeung – wyłącznie w zamiarze bezpośrednim, czy też może także w zamiarze ewentualnym?

Jaką teorią uzasadnić istotę stosunku sprawcy do czynu – subiektywną, obiektywną, mieszaną? Czy Rechtsbeugung dotyczy tylko nagięcia prawa materialnego, czy także formalnego?

Co się dzieje w sytuacji, gdy sąd działał w składzie kolegialnym – odpowiedzialni są tylko sędziowie głosujący za orzeczeniem, czy wszyscy?

Jak to ustalić wobec tajemnicy narady sędziowskiej w sytuacji, gdy wszyscy złożyli swój podpis pod orzeczeniem, a żaden nie złożył zdania odrębnego? Itd. itp. Wprawdzie w ostatnich latach szereg z tych kontrowersji rozstrzygnięto w tę czy w drugą stronę i doprecyzowano ekstraordynaryjny charakter Rechtsbeugung, ale i tak litania wątpliwości zgłaszanych w licznych publikacjach w niemieckiej literaturze prawniczej i w orzecznictwie sądowym w zasadzie nie ma końca.

Po drugie, na te problemy dogmatyczne nakłada się też pewna fundamentalna kwestia ustrojowa. Zgodnie z art. 20 ust. 3 niemieckiej Ustawy Zasadniczej z 1949 roku (de facto konstytucji w powszechnym rozumieniu – Grundgesetz (GG)) „władza wykonawcza i sądownicza są związane ustawą i prawem”.

W ramach trójpodziału władzy towarzyszą temu zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów. I tutaj pojawia się u niektórych niemieckich komentatorów pewna wątpliwość: czy w związku z tym da się pogodzić groźbę odpowiedzialności za popełnianie Rechtsbeugung z niezawisłością sędziowską?

W powszechnej opinii nie ma tutaj sprzeczności – w demokratycznym państwie prawa § 339 StGB powinien stanowić dodatkowe wzmocnienie art. 20 ust. 3 GG, wyznaczając sędziemu pewne granice, których nie może przekroczyć pod groźbą odpowiedzialności karnej. Pod warunkiem wszakże, że jest poprawnie stosowany i interpretowany, a nie politycznie instrumentalizowany.

Nie zmienia to jednak faktu, że Rechtbeugung jest instytucją specyficznie niemiecką i trudno odnaleźć jej bezpośredni odpowiednik w kodeksach karnych współczesnym państw europejskich.

Jeśli zdarzyłby się jakiś wyjątek, który umknął mojej uwadze, to potwierdza on tylko regułę – najczęściej zawarte są tam jedynie regulacje zbliżone do przepisu art. 231 polskiego kodeksu karnego (nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego).

Po trzecie wreszcie i najważniejsze, stosowanie i wykładnia Rechtsbeugung może zależeć w dużej mierze od woli politycznej i wpisywać się idealnie w pewien model relacji pomiędzy polityką i prawem.

Mówiąc wprost – jest to niebezpieczny instrument do łatwej politycznej instrumentalizacji sędziów i prokuratorów, a taki jest przecież sens całej PiS-owskiej tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości.

Bat na sędziów z NRD

Spójrzmy na doświadczenia niemieckie. Po drugiej wojnie światowej od początku lat 50. w niemieckim wymiarze sprawiedliwości nastąpił de facto proces renazyfikacji, a nie denazyfikacji systemu sądownictwa i do urzędów powróciły osoby, które w okresie nazizmu popełniły nie tylko przestępstwa naginania prawa, lecz dopuściły się wręcz ewidentnych zbrodni sądowych. Trudno się więc dziwić, że sprawy dotyczące Rechstbeugung  zdarzały się relatywnie rzadko, a jeśli się już zdarzały, to kończyły się wyrokami uniewinniającymi.

Po zjednoczeniu Niemiec wahadło odbiło w drugą stronę. Wprawdzie Federalny Sąd Najwyższy w jednym ze swoich orzeczeń podkreślił, że nie da się porównać NRD z Trzecią Rzeszą, to jednak nie chcąc powtórzyć błędu zaniechania z przełomu lat 50. i 60., na początku lat 90. wytoczono szereg spraw, bardzo często słusznie ale i często niesłusznie z neoficką nadgorliwością, sędziom i prokuratorom z byłej NRD.

W przypadku jednego i drugiego bezprawia, nazistowskiego i komunistycznego, decyzja na tak lub nie Rechtsbeugung była niestety zdeterminowana politycznie.

Konkludując – trzeba bardzo uważać z prawnymi implantami. Dla propisowskich prawników mam dodatkowo informację niezbyt dobrą. Jeśli przyjrzeć się np. przypadkowi sędziego Juszczyszyna, to w mojej ocenie jego orzeczenie ma się nijak do znamion Rechtsbeugung.

Nie byłbym jednak tego już taki pewien w odniesieniu do sędziego Lasoty i jego wniosku dyscyplinarnego w sprawie sędziego Juszczyszyna.

W jeszcze większym stopniu dotyczy to prokuratorów tzw. dobrej zmiany i licznych decyzji w sprawie umorzenia postępowania lub odmowy wszczęcia postępowania. Vide – umorzenie postępowania w sprawie portretów europosłów zawieszonych na szubienicach.

Rechtsbuegung? Niech sobie każdy obywatel, nie tylko prawnik, sam odpowie na to pytanie.

Tak jak byłem sceptyczny co do tegorocznych wyborów – nie mówiłem o tym, żeby nie demobilizować – tak samo jestem przekonany, że system zbudowany przez PiS zapadnie się nawet nie ze względu na skuteczność opozycji, ale pod ciężarem łajdactwa, jakie nam fundują” – powiedział szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Według byłego polskiego premiera, „to tylko kwestia przesunięcia w czasie, ale PiS nie będzie rządzić w Polsce za cztery lata”. – „Oni teraz nie spoczną w wysiłkach, by rozwalić system do końca, bo wiedzą, że już stracili władzę. Widać teraz każdego dnia, jak to zaczyna się kruszyć. Proszę sobie wyobrazić, jak z miesiąca na miesiąc będzie narastał ich strach. Strach tych, którzy teraz rozwalają system sędziowski, obrażają sędziów, szantażują ich, wyrzucają z pracy, organizują hejt przeciw nim. Ta władza najzwyczajniej w świecie boi się odpowiedzialności, i słusznie – jest wiele ewidentnych powodów do pociągnięcia wielu funkcjonariuszy tej władzy do odpowiedzialności karnej i procesowej” – stwierdził Tusk.

Były przewodniczący Rady Europejskiej odniósł się do postępowań KE, dotyczących przestrzegania praworządności w Polsce. – „Od pierwszego dnia do dziś miałem i mam ambiwalentny stosunek wobec tego, co robi się w Brukseli względem Polski. Niezależnie od idiotycznej retoryki PiS nikt z nas nie chciałby, żeby Europa zajmowała się Polską jako pacjentem. Trzeba było robić wszystko dla chronienia polskiej reputacji, a z drugiej strony Warszawa robiła bardzo dużo, żeby tę reputację zniszczyć. Gdyby działania Komisji Europejskiej były agresywniejsze, to jeszcze bardziej osłabiałoby naszą reputację, a ich brak jeszcze bardziej ośmielałby PiS do rujnowania tej reputacji. To łamigłówka bez dobrego rozwiązania” – podkreślił.

Wrócił też do jednego z większych kryzysów, który w minionych latach dotknął UE. – „Można się spierać o różne prawne rozwiązania dotyczące np. kontroli napływu migrantów, ale to, co PiS i jego patroni potrafili mówić w czasie kryzysu migracyjnego albo na temat mniejszości seksualnych, to jest po prostu antychrześcijańskie i antydemokratyczne” – powiedział Tusk.

Nawiązał do napisanej przez siebie książki „Szczerze”, która zostanie opublikowana w przyszłym tygodniu. To zapis jego 5-letniej kadencji jako przewodniczącego RE. – „Oczywiście najwięcej czasu zabierała praca w sprawach unijnych. Nie ukrywam, że emocjonalnie zdecydowanie bardziej przeżywałem to, co dzieje się w Polsce, niż funkcję szefa Rady Europejskiej. Niestety, polska władza dostarczała wystarczająco dużo powodów, żeby przejmować się właściwie każdego dnia”.

Więcej Tuska tutaj >>>

Andrzej Duda przyjął ślubowanie od Pawłowicz i Piotrowicza za zamkniętymi drzwiami. Nie w Pałacu Prezydenckim, ale w Belwederze. Zaprzysiężenie nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego obyło się bez dziennikarzy. Ślubowanie złożyli Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz i Jakub Stelina. Z tego grona najwięcej kontrowersji budzi powołanie Stanisława Piotrowicza, który w okresie stanu wojennego był prokuratorem. Andrzej Duda wielokrotnie krytykował sędziów za to, że nie „oczyścili” swojego środowiska po upadku komunizmu. (http://www.tvn24.pl/)

Zobacz, jak to jest, urządziłeś Pan sobie kompromitację na pełną skalę, publiczne kpiny ze swoich dotychczasowych wystąpień, nawet poza granicami kraju. Jak zwierzę z podwiniętym ogonem ze wstydu, w ukryciu, urządzasz Pan tajną przysięgę z „tak mi dopomóż Bóg”.

Tak postępują tylko ludzie zakłamani i nieodpowiedzialni, dla których lizusostwo dla kariery jest przyzwyczajeniem. To dowód na brak samodzielności myślenia i działania, brak autorytetu i dziecinadę. Wykonanie tak podłego zadania prezesa, którego zadowolenie może skutkować wystawieniem grzecznego Andrzejka do wyborów w maju, nie dla wszystkich jest uzasadnieniem.

Wstydź się Pan!

Przynajmniej raz wiesz, jak to jest.

Znaczna część świadomego narodu i sam wstydzę się za Pana, za każdym razem, kiedy tylko otwierasz publicznie usta, aby wykrzyczeć kolejne brednie i kłamstwa albo, pożal się boże, opowiesz Pan dowcip. Nie wiem, jak te pół roku wytrzymam z Panem jako chodzącym przykładem wstydu i kompromitacji Polski. Jednak wspiera mnie przekonanie, że Pana immunitet się skończy. Wiesz Pan dobrze, co mi uczyniłeś. Czekam.

Czy to naprawdę ważne, kto dzisiaj zasiada w Trybunale? Przecież TK praktycznie nie mamy już od kilku lat…

No i stało się. W Belwederze, z dala od kamer, po cichu, tak jakby z pewnym zawstydzeniem pan Duda zaprzysiągł Piotrowicza i Pawłowicz na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wielkie oburzenie, gniew, mnóstwo pełnych złości komentarzy, a ja pytam, skąd te nerwy?

Czy to naprawdę ważne, kto dzisiaj zasiada w Trybunale? Przecież TK praktycznie nie mamy już od kilku lat, od czasów, gdy Zjednoczona Prawica – ku chwale Ojczyzny – prowadzi nas w coraz większą przepaść. Trybunał to tylko atrapa, która nawet już nie zachowuje pozorów instytucji demokratycznej. Tak więc naprawdę nie ma się czym entuzjazmować i wydziwiać, że takie „gwiazdy” tam trafiły. Jaki Trybunał, tacy w nim sędziowie.

Przykre jest to, że do rozwalenia Trybunału przyłożyli ręce politycy PO. Wszyscy pamiętamy ostatnie posiedzenia Sejmu przed jesienią 2015 roku. To wówczas wybrano trzech sędziów do TK na miejsce tych, którym kadencja się kończyła, a przy okazji również dwóch, których powinien wybrać dopiero nowy Sejm. „Pięknie” wykorzystał to prezes PiS i jego partia. Otwarto mu drzwi, co pozwoliło pójść dalej w kierunku bezprawia i załatwić sprawę po swojemu. Pisowski Sejm, nie bacząc już na nic, biegiem wybrał sobie swoich 5 sędziów (odrzucając jednocześnie tych trzech legalnie wybranych). Duda równie szybko „namaścił” tę piątkę i po ptakach. Jeszcze przez prawie rok, gdy prezesem był Andrzej Rzepliński Trybunał Konstytucyjny funkcjonował, choć już jego orzeczenia nie były publikowane. Jednak od grudnia 2016, gdy rządy w Trybunale objęła marna prawniczka, ale dobra przyjaciółka prezesa – Julia Przyłębska, instytucja ta stała się atrapą.

Julia Przyłębska wzięła się ostro do roboty, ale tej związanej z remontem, zakupem nowego samochodu, zmianami przepisów związanych z organizacją i trybem postępowania przed Trybunałem, zmianami organizacyjnymi, w tym likwidacją Biura Trybunału Konstytucyjnego. Wzięła też na siebie rolę uroczej gospodyni, witając w progach Trybunału takich gości, jak Zbigniew Ziobro, poseł Arkadiusz Mularczyk, wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł czy też Mariusz Kamiński. Spędzała czas na towarzyskich spotkaniach z Jarosławem Kaczyńskim i innymi politykami Zjednoczonej Prawicy. Często odwiedzała też Berlin, by małżonkowi ambasadorowi nie było za nią zbyt tęskno.

Ech, szybko pokazała, że bezstronność, samodzielność i rzetelność sędziowską są jej obce, że liczy się tylko dobry układ z obecną władzą. No cóż, kobieta ambitna, a gdy nie starczyło talentu, gdy wyniki jej dotychczasowej pracy nie znalazły uznania, to co jej pozostało? Wybić się tylko dzięki własnemu urokowi osobistemu, obiecać to i owo, złamać zasady etyki prawniczej oraz zadeklarować bezgraniczną lojalność PiS i to pani Przyłębskiej wyszło najlepiej. Osiągnęła sukces. Teraz rządzi… atrapa, ale co tam.

Za panowania tej pani TK wydał najmniej wyroków od 20 lat. Od 2005 roku liczba spraw rozstrzyganych rocznie przez Trybunał wynosiła sto kilkadziesiąt, w 2015 r. do Trybunału wpłynęły rekordowe 623 wnioski, pytania prawne i skargi konstytucyjne. W 2016 r. było ich już 360, a w pierwszym roku rządów Przyłębskiej, tylko 285, a w pierwszych miesiącach 2019 raptem 17. Znacznie zmniejszyła się liczba spraw składanych do TK, co wynika głównie z braku zaufania do tej instytucji i przeświadczenia, że i tak orzeczenie będzie zgodne z wolą prezesa Kaczyńskiego. Liczba orzeczeń spadła ze 173 w 2015 roku do 89 w 2017 roku.

Trybunał działa zgodnie z linią polityczną PiS. Czasami tylko błyśnie orzeczeniem niby przeciwko partii rządzącej, ale to taka gra pozorów i element gierki. Podrzucono więc Trybunałowi sprawę aborcji eugenicznej i inne, mając świadomość, że Przyłębska tego nie ruszy, poczeka cierpliwie i wraz z wyborem nowego parlamentu wywali je do kosza, podobnie jak reparacje od Niemiec czy sprawę list poparcia kandydatów do neoKRS.

Czy w tej sytuacji naprawdę warto się wkurzać, że taka Pawłowicz czy taki Piotrowski znaleźli się w takim Trybunale Konstytucyjnym? Nie ma sensu, bo to nie ten Trybunał, bo to nie ta instytucja, która miała stać na straży polskiej Konstytucji i polskiej demokracji. Szkoda czasu i nerwów.

Ważne byśmy teraz skupili się na czymś innym. Na nadchodzących wyborach prezydenckich. Musimy ostro powalczyć o jeszcze większą mobilizację niż w wyborach parlamentarnych, musimy powstrzymać na wodzy własne emocje, sympatie czy antypatie i postawić na kontrkandydata Dudy w II turze, no chyba… że II tury nie będzie. Musimy twardo stać za naszymi sędziami, by byli silni nami i naszym wsparciem. Musimy przestać walić w siebie, bo tylko tak się osłabiamy. A Trybunał? Prokuratura, wojsko, policja, Kościół? Przyjdzie czas, odbudujemy morale i przywrócimy prawidłowe funkcje i relacje.