Republika Banasiowa

– Po wyroku TSUE może okazać się, że główny organ powołujący sędziów w Polsce jest po prostu nielegalny. To spowoduje, że każdy wyrok będzie mógł być kwestionowany, a to jest tragedia dla systemu prawa – mówił w TOK FM prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji UW.

Mniej więcej za trzy tygodnie – 19 listopada – Trybunał Sprawiedliwości wyda wyrok w sprawie niezależności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. To będzie ważny dzień dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zwłaszcza że już w czerwcu rzecznik generalny TSUE wydał opinię, zgodnie z którą nowo utworzona Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej.

Stwierdził też, że sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa „ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych”.

– Jeśli TSUE 19 listopada wyda wyrok zgodny z opinią rzecznika, to będzie trzęsienie ziemi dla całego systemu stworzonego przez PiS – ocenił w TOK FM Marcin Matczak. – Nagle okaże się, że główny organ powołujący sędziów jest po prostu nielegalny i będzie można zakwestionować wszystkie te powołania. To spowoduje, że każdy wyrok wydany przez takiego sędziego będzie mógł być kwestionowany i będzie kwestionowany, a to jest tragedia dla systemu prawa, bo przecież po to idziemy do sądu, żeby wiedzieć, na czym stoimy – dopowiedział.

Zdaniem prawnika, jeśli żaden „ostateczny” wyrok de facto ostateczny nie będzie, to „nie będzie systemu prawa, który pozwoli ludziom normalnie funkcjonować”. Profesor Matczak zauważył, że od czterech lat przedstawiciele obozu władzy przekonują, że to wszystko, co dzieje się z wymiarem sprawiedliwości w Polsce, jest „naprawą”. Przyznał, że sam nie widzi w reformach PiS „żadnych pozytywnych rezultatów”. – Jedyny efekt tej reformy, którą ja uznaję za deformę, to wielki konflikt z Unią Europejską – stwierdził gość Poranka Radia TOK FM.

PiS zapowiada kontynuację reformy sądów

Politycy Prawa i Sprawiedliwości w wypowiedziach medialnych zapowiadają, że w nowej kadencji będą kontynuować zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Prof. Matczak oceniał, że reformę PiS można porównać do reformowania szpitala, z którego „usuwa się najbardziej doświadczonych lekarzy, wprowadza mniej doświadczonych i wszystkim mówi, że teraz będzie się lepiej leczyło”. – Tak to niestety nie działa – stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.

– Usunięcie najbardziej doświadczonych to nie jest żadna reforma. A tej sądownictwo naprawdę potrzebuje. Potrzebuje komputeryzacji, zmniejszenia obciążenia sędziów, doposażenia także w zakresie zwiększenia personelu. Nic z tych rzeczy nie zostało zrobione – mówił prof. Matczak.

Jak dodał, w środowisku prawniczym chodzą plotki, że nowa reforma PiS ma polegać mniej więcej na powtórzeniu ruchu, który został wykonany w przypadku Sądu Najwyższego wobec wszystkich sądów w Polsce, czyli – zdaniem profesora – chodzi o głębokie czystki kadrowe. – Sądy są po to, żeby pewne rzeczy były niemożliwe. Są od tego, żeby równoważyć władze. Wiele państw na świecie pokazuje, że to jest możliwe – przekonywał prawnik.

SN bez dalszego biegu pozostawia protesty PiS

Karolina Lewicka pytała swojego gościa także o decyzje Sądu Najwyższego w sprawie protestów wyborczych PiS. Przypomnijmy, jak do tej pory Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych pozostawiła bez dalszego biegu trzy protesty PiS w wyborach do Senatu (zostały jeszcze trzy). Politycy prawicy komentują, że decyzje SN pokazują, że – wbrew temu, co niektórzy wieszczyli – nie jest to „sąd pisowski”.

– To nie jest dla mnie przekonujące. Tu nie było możliwości podjęcia innej decyzji. Te protesty były tak bezzasadne, że każdy sąd musiał tak zdecydować – ocenił prof. Matczak. Przyznał, że sam fakt, iż Izba Kontroli w SN zdecydowała inaczej, niż chciało PiS, w żaden sposób jej nie legitymizuje i nie „zmazuje” tego, że – zdaniem profesora – została ona powołana z naruszeniem prawa.

Jeśli chodzi o protesty wyborcze, to, zdaniem prawnika, jeden z nich jest zasadny. Chodzi o protest złożony przez Koalicję Obywatelską dotyczący okręgu w Łomży, gdzie na senatora kandydował Kornel Morawiecki. Zdaniem Matczaka po jego śmierci było już zbyt późno na zgłoszenie nowego kandydata (mniej niż 15 dni do wyborów), a komitet PiS wystawił w miejsce Morawieckiego Marka Kmorowskiego.

Profesor Matczak do polityki?

Na koniec Karolina Lewicka pytała swojego gościa, czy wybiera się do polityki. Nazwisko Matczaka pojawia się bowiem w kontekście wyborów na prezydenta i tego, kto mógłby startować jako reprezentant opozycji, a jednocześnie byłby osobą spoza czystej polityki.

– Nie, nie wybieram się. Uważam, że sfera polityki jest irracjonalna, a ja jako osoba, która zajmuje się nauką, wierzę w racjonalność i pewnych rzeczy z polityki po prostu nie rozumiem – odpowiedział profesor. Choć przyznał, że „to jest miłe”, kiedy różne osoby mówią o tym, że mógłby być obywatelskim kandydatem.

Zdaniem gościa TOK FM w wyborach prezydenckich cała opozycja powinna dążyć do ponadpartyjnego porozumienia. – PO musi przedstawić kandydata, który w II turze będzie w stanie zebrać poparcie wszystkich. Jeśli to będzie stricte polityczny kandydat, może być z tym problem – ocenił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s