Bronimy nasz kraj przed nieukami, miernotami i aferzystami na najwyższych stanowiskach

Podczas wrześniowej konwencji w Lublinie Jarosław Kaczyński stwierdził, że poza Kościołem chrześcijańskim jest tylko wszystko niszczący nihilizm.

O komentarz do słów prezesa został poproszony prymas Polski abp Wojciech Polak, który był gościem konferencji „TworzyMy pokój. Wiara w demokracji – czas wyzwań”, jaka odbyła się w Muzeum Historii Żydów Polski Polin.

Nie jest to absolutnie stanowisko Kościoła katolickiego w Polsce ani w ogóle stanowisko Kościoła katolickiego. Gdyby tak było, to moja obecność tutaj byłaby co najmniej dziwna. Uważam, że to jest wypowiedź, która nie ma nic wspólnego z nauczaniem Kościoła. To może być pogląd, wizja kogoś, kto ją wypowiada” – powiedział prymas Polak.

Śmierć Dawida Kosteckiego >>>

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

Oczywiście przy pomocy kartki wyborczej bronimy Polskę przed rządami pisowców. Na razie jeszcze przy pomocy kartki wyborczej, obawiam się, że jeśli oni wygrają to następna obrona będzie możliwa już tylko na ulicach i w masowych protestach. Bronimy Polskę i Polaków przed umieraniem na SOR-ach, przed brakiem lekarstw, lekarzy, pielęgniarek, szpitali, przed koszmarem w edukacji, zniszczeniem środowiska, mordowaniem zwierząt i ich katowaniem, trującymi fabrykami, piecami, grzejnikami, przed rządami ignorantów, nieuków i idiotów.

Bronimy przed policją polityczną, która aresztuje, przesłuchuje, podsłuchuje i prześladuje ludzi niezgadzających się na pisowską dyktaturę, kłamstwo i obłudę odrażającego reżimu, prokuraturą na usługach polityków, biorącą wspólnie z pisowską policją polityczną i reżimowymi mediami aktywny udział w szkalowaniu i opluwaniu przeciwników „dobrej zmiany”.

Bronimy nasz kraj przed nieukami miernotami i aferzystami na najwyższych stanowiskach, przed systemem, gdzie przeciwnik PiS-u jest niszczony i szkalowany na podstawie kłamliwych zarzutów, a zwolennik jest chroniony wobec „domniemania niewinności” i prawa do obrony, gdzie udokumentowane w mediach przypadki kumoterstwa, nadużywania stanowisk, powiązań ze światem przestępców, sutenerów, łapownictwa, korupcji, wątpliwych oświadczeń majątkowych najwyższych urzędników pisowskiego państwa są w nieskończoność „wyjaśniane” przez pisowskie instytucje.

Nie zgadzamy się na zamianę ministerstw mediów i różnego typu organów pisowskiej władzy w zbiorowe hejtowanie ludzi, których najcięższym przestępstwem jest niepodzielanie pisowskiej ideologii wyznawanej przez miernoty, które dorwały się do rządów.

Walczymy z fałszowaniem historii, tworzeniem kultu fałszywych bohaterów, a niszczeniem bohaterów rzeczywistych walki o Wolną Polskę jak Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Władysław Bartoszewski, a także z wprowadzaniem cenzury, polityką kulturalną polegającą na promowaniu pisowskich miernot i wazeliniarzy, finansowaniu propisowskich instytucji, nacjonalistów i religijnych fanatyków, kosztem rozwoju autentycznej twórczości i uniwersalnych wartości.

Nie zgadzamy się na bezmyślną i narażającą Polskę na utratę niepodległości politykę zagraniczną polegającą na niszczeniu naszych relacji z Unią Europejską aż do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej, z szukaniem sojuszników wśród nacjonalistów i dyktatorskich reżimów, a niszczeniem dobrych relacji z naszymi tradycyjnymi sojusznikami, jakimi są europejskie demokracje, takim przykładem głupiej szkodliwej i bezmyślnej polityki jest między innymi absurdalne żądanie „reparacji wojennych” od Niemiec.

Bronimy Polskę przed wykorzystywaniem Kościoła i religii do politycznych celów pisowskiego reżimu, przed finansowaniem z pieniędzy podatników rozpolitykowanych księży używających religii do walki o władzę i budowania finansowego imperium czego przykładem są między innymi tzw. „dzieła” Tadeusza Rydzyka.

Walczę o to, o co walczę mniej więcej od 50 lat, czyli o niepodległą demokratyczną wolną Polskę, najpierw idąc przez więzienia, areszty śledcze, podziemie, obozy internowanych, uliczne protesty, z reżimem komunistycznym, potem przez 25 lat tę demokrację starałem się zabezpieczyć i umacniać jako parlamentarzysta, ale robiłem to, jak widać nieskutecznie, za słabo, może źle i dziś czasami nawet z tymi samymi, już bardzo nielicznymi ludźmi co dawniej i oczywiście wieloma nowymi niepamiętającymi tamtej niewoli, walczę z pisowską dyktaturą o wolną Polskę.

Propisowski myśliciel p. Nalaskowski napisał w reżimowej gazecie o demonstrantach żądających tolerancji: „nieszczęśnicy, których dopadła tęczowa zaraza, obleśne, grube baby, wędrowni gwałciciele” – to tylko niektóre sformułowania, za co został słusznie zawieszony przez rektora UMK w prawach wykładowcy. Niestety rektor przestraszył się swojej odwagi i w/w przywrócił. Wywołał jednak falę niesłychanej w swej zajadłości reakcji pisowców. Odezwali się też dyżurni pisowcy w liście otwartym:

„W dobie nadzwyczajnej „czujności” i presji rewolucyjnej na reprezentantów konserwatyzmu kulturowego skutecznie chronieni są przed adekwatną reakcją rektorów autorzy brutalnych wypowiedzi „postępowych”, np. profesorowie: Jan Hartman, Magdalena Środa, Stefan Niesiołowski czy dr Leszek Jażdżewski.Takie przejawy nierównego traktowania, a de facto dyskryminacji i represji przywodzą na pamięć przerażające przykłady z epoki minionych totalitaryzmów.”

Jednym słowem p. Nalaskowski przedstawiciel „konserwatyzmu kulturowego” jest prześladowany jak w czasach nazizmu i komunizmu, a chamstwo, które zaprezentował to „protest” (z użyciem środków ekspresji stosownych do rangi problemu). Wywód autorów tego listu jest mętny, a język bełkotliwy, nie warto przytaczać nazwisk, to zawsze prawie te same. Na razie stosują słowne środki „ekspresji” inne myślę będą stosować już inni pisowcy politycy.

Ci, którzy myślą, mową i uczynkiem ostentacyjnie kpią z podstawowych reguł prawa, wiary i obyczajów, którzy najbardziej szkodzą swojej społeczności, najgłośniej dzisiaj domagają się odszukania i ukarania wrogów Polski, Kościoła i Rodziny

Coraz donośniej brzmią głosy ludzi niespokojnych o los polskiego Kościoła. Chodzi im o to, że nasz Kościół został podstępnie napadnięty i ostatnio atakowany jest coraz gwałtowniej, bez najmniejszego powodu. Jednak, kto napadł i kto dąży do zniszczenia katolickiej wspólnoty, dokładnie nie wiadomo. Ogólnie mówi się o potworze Gender i złowrogiej ideologii LGBT, ale tak naprawdę żadnego z tych napastników nie widziano z bliska i nikt z oblężonych nie wie, ani czym są w rzeczywistości, ani jak naprawdę wyglądają. Pewien szeregowy poseł, który oświadczył na konwencji w Pułtusku, że „trzeba bronić polskiej duchowości, moralności i tradycji, a ona jest atakowana, jest atakowany Kościół, w sposób wręcz brutalny”, dojrzał wśród oblegających krwiożercze watahy nihilistów. Okazało się, że gruchnął jak łysy gołąb o parapet , ponieważ po pierwsze nihiliści występują w naszej przyrodzie tak rzadko, że właściwie powinni być już pod ochroną, a po drugie nie zwykli oni walczyć ani z czymś, ani o coś, bo po prostu mają w pompie ogólnie przyjęte normy i wartości.

Kto zatem atakuje Kościół? Kim konkretnie są napastnicy – tak groźni, że do obrony przed nimi wzywany jest cały naród? Oblężeni wskazywali dotąd rozmaitych agresorów, ale szybko wychodziło na jaw, że oni wcale nie walczyli z Kościołem, a jedynie z jego grzechami i grzesznymi przedstawicielami. Intensywne poszukiwania wrogów Kościoła trwają wciąż w prawicowych mediach, ale dotychczas udało się tylko pomówić o agresywne zachowania kilka rodzin, które przyszły do proboszcza dokonać apostazji oraz odnaleźć kilkoro pijanych i paru niezrównoważonych psychicznie, którym było akurat obojętne, gdzie się znajdują i kogo obrażają. Nie zidentyfikowano dotąd nikogo, w miarę trzeźwego i przy zdrowych zmysłach, kto chciałby zniszczyć Kościół lub zmusić rodaków do porzucenia swojej wiary. Dlaczego? Może dlatego, że wrogów Kościoła nie szukano tam, gdzie szukać należało.

Spoglądając na pole walki z Kościołem, dostrzec można niewielką grupę hierarchów nawołujących do obrony atakowanego Kościoła, karny hufiec uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy jednej partii i spory tłumek wzmożonych obrońców wiary – utożsamianej przez nich z polskością, godnością, wolnością i dowolną inną wartością. Wokół tych obrońców wiary zgromadzeni są ludzie, których w żaden sposób nie da się nazwać napastnikami. Można ich natomiast nazwać Kościołem, bo przecież polski Kościół, to nie hierarchowie ani partyjni ochroniarze obowiązkowej wiary, tylko 32 miliony statystycznych wiernych (minus ci, którzy z wygodnictwa lub obawy przed presją środowiska katolikami są tylko formalnie). Prawdziwym Kościołem jest bowiem wspólnota ludzi połączonych kanonami wiary, których starają się przestrzegać według ustalonych reguł i zasad. Kto jest przeciwnikiem tej wspólnoty? Nie od razu ten, kto nie przestrzega obowiązujących nakazów. Żaden Kościół nie składa się z samych świętych i nie wystarczy być grzesznikiem, by stać się wrogiem Kościoła. Groźnym przeciwnikiem jest natomiast ten, kto te kanony burzy, publicznie je kwestionuje, łamie podstawowe zasady i reguły, posługuje się wiarą dla własnych korzyści, traktuje wspólnotę instrumentalnie, oszukuje ją, zwodzi i bałamuci.  Teraz jesteśmy już bliżej prawdziwych wrogów Kościoła. Kto nim jest? Zapewne ten, kto reguły obowiązujące we wspólnocie fałszuje, zawłaszcza, zamienia na swoje, a już z pewnością ten, kto podstawowy nakaz wiary katolickiej zamienia w nienawiść do bliźniego swego. Można w tym miejscu wymienić wiele nazwisk.

Trudno jest kochać politycznego przeciwnika, niełatwo go lubić czy choćby akceptować, ale wystarczy nie obrzucać go kalumniami, hejtem, kłamliwymi obelgami. W polityce pewnie nie da się posługiwać wyłącznie prawdą, ale nieustanne głoszenie fałszywych świadectw przeciw swoim bliźnim jest bez wątpliwości kpiną z prawa bożego, nie wspominając o prawie ziemskim, zawłaszczonym przez obecnie rządzących. Nazywanie kłamstwa prawdą jest wyraźnym aktem wrogim wobec wiary, nakazującej życie w prawdzie. Prawdziwą agresją na Kościół jest jednak nazywanie „dobrą zmianą” demolowania demokracji, praworządności i gospodarki. Budzi to skojarzenia z systemami totalitarnymi, gdzie wszelkie opresje serwowane są narodowi „dla dobra narodu”.  I tu dopisać można kolejne nazwiska wrogów Kościoła.

Dla katolika korzyść własna nie jest celem życia. Dla wroga Kościoła bogiem jest mamona. Żądza zysku jest dla niego motywacją naturalną, usprawiedliwianą argumentem, że pieniądze „po prostu się należą”.  Przekręty ludzi władzy usprawiedliwia bezkarność. PiS coraz swobodniej płynie pod prąd nakazów wiary.  Fałsz nie jest tam grzechem, tylko narzędziem politycznym. Odstępcy głoszą, że wolno mówić fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu, jeśli tylko bliźni zagraża narodowym interesom, zdefiniowanym rzecz jasna przez PiS. Mają zatem prawo zastraszać i zmuszać „niewiernych” do przestrzegania reguł nieznanych cywilizowanym społeczeństwom, ośmieszających zdrowy rozsądek i sprzecznych z nakazami wiary katolickiej, którą na zewnątrz wyznawcy nowej religii gorliwie demonstrują.  W tym miejscu wpisać można sporo nazwisk.

Katolik – człowiek ułomny jak każdy, przyznaje się do grzechu, żałuje, postanawia poprawę, naprawia wyrządzoną krzywdę. Wróg Kościoła ukrywa grzechy, grzeszników oraz dokumenty dowodzące grzechu. Człowieka, którego skrzywdził nazywa oszczercą, a wykorzystane seksualnie dzieci wspólnikami w grzechu. Dla przykrycia czynionego przez siebie bezprawia wróg Kościoła gotów jest nawet wymyślić nieistniejące zagrożenia i oskarżyć niewinnych o niepopełnione czyny.  Z łatwością można w tym miejscu dopisać niejedno nazwisko.

Nie po raz pierwszy w historii diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Jarosław Kaczyński zawzięcie broni atakowanego przez siebie Kościoła. Dla niego mamy w tym kraju jedynie wybór między Kościołem a nihilizmem – i będzie się przy tym upierał wbrew kategorycznej opinii prymasa Polak, że ”nie jest to absolutnie stanowisko Kościoła katolickiego”. Będzie się też upierał, że „kto spojrzy na historię Polski, wie, że nie ma silnej Polski bez Kościoła”, jakby nie wiedział, że w rzeczywistości Watykan potępiał Konstytucję 3 Maja, powstanie listopadowe, powstanie styczniowe – jak wszystkie inne ruchy, które uważał za radykalne i godzące w europejskie monarchie. Biskupi nie kwestionowali praw Rosji, Prus i Austrii do rządzenia zagrabionymi terenami Polski i zachęcali Polaków do lojalności wobec okupacyjnej władzy, a w kościołach organizowano modły za obcych monarchów… Takie były czasy i taki interes Watykanu. Dziś prezes staje na uszach, żeby zafałszować historię organizacji, którą traktuje jak podporządkowanego sojusznika.  – Kto podnosi rękę na Kościół, chce go zniszczyć, podnosi rękę na Polskę! – grzmi Kaczyński, który powinien w tym miejscu swoją dłoń podnieść w górę.

Wbrew ewangelicznym nakazom separacji ołtarza od tronu, na przekór encyklikom oraz lekce sobie ważąc papieskie wskazania, część hierarchów i szeregowych przedstawicieli Kościoła połączyła się z partią rządzącą nierozerwalnym uściskiem. W kampanii wyborczej widać to gołym okiem. To już nie incydentalne występy proboszczów, mrugających do parafian „sami wiecie, na kogo trzeba głosować”, to już nie są zawoalowane wskazówki biskupów, że „katolik głosuje na katolika” i nie zabawne pląsy niemal całego rządu oraz partyjnej wierchuszki na imieninach najbogatszego biznesmena w Toruniu. Dzisiaj na ogrodzeniach wielu kościołów ostentacyjnie wiszą banery kandydatów PiS. W kościołach rozkładane są ich ulotki. Hołubiony przez część hierarchów o. Rydzyk bez żenady patronuje ogólnopolskiej akcji postów i modłów w intencji zwycięstwa partii Kaczyńskiego. A powołany z rekomendacji PiS do Rady Polityki Pieniężnej prof. Eryk Łon apeluje o wypędzenie z wyższych uczelni ekonomicznych „złego ducha kosmopolityzmu i zwyrodniałego ducha internacjonalizmu”. W katolickich mediach przeciwnicy kandydatów PiS wymieniani są często z nazwiska jako „opętani przez diabła zwolennicy homozwiązków, poliamorii, kazirodztwa i prostytucji”.  Przedstawiciele władz, często rozmodleni na kościelnych imprezach, szczują na przeciwników politycznych słowami: „zaraza”, „komuniści”, „potop szwedzki”, „pedofile”, „onaniści”;  konkurencyjny program nazywają „obłąkańczym” i „zagrożeniem dla demokracji”, a w obronie Kościoła zamierzają „roztrzaskać glinianego idola LGBT”. Takie słowa mówi się dziś już ot tak, prosto w mikrofon, bez kominiarki.

W państwie PiS, które broni atakowanego Kościoła, nienawiść – największy wróg Kościoła – nie musi się już kryć. Wycieka z ekranów telewizorów, wylewa się na ulice, pełznie w narodowych marszach, bełkocze na rządowych wiecach, na partyjnych konwencjach i w sejmowych ławach. Wróg Kościoła może opluwać konkretnych ludzi, albo całe środowiska nazywać „tęczową zarazą”, zyskując poklask innych wrogów Kościoła. Można odnieść wrażenie, że jeszcze trochę, a zapłoną stosy.

***

Ktoś zapyta – dlaczego prawdziwi wrogowie Kościoła tak długo byli anonimowi? Odpowiedź jest prosta dla każdego, kto słyszał o metodzie złodziei krzyczących dla odwrócenia uwagi: „łapać złodzieja!”. Ci, którzy myślą, mową i uczynkiem ostentacyjnie kpią z podstawowych reguł prawa, wiary i obyczajów, którzy najbardziej szkodzą swojej społeczności, najgłośniej dzisiaj domagają się odszukania i ukarania wrogów Polski, Kościoła i Rodziny – trzech filarów opresyjnego państwa PiS. Filarów fałszywie zdefiniowanych przez człowieka, dla którego Polska jest ukradzioną zabawką, Kościół użytecznym wspólnikiem w osiągnięciu i sprawowaniu władzy absolutnej, a rodzina nieznanym tworem, przydatnym do objawiania ludowi wizerunku człowieka z zasadami, władcy przyzwoitego i troszczącego się o poddanych.

4 myśli na temat “Bronimy nasz kraj przed nieukami, miernotami i aferzystami na najwyższych stanowiskach”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s