Pisowcy traktują ludzi jako głupców. I to działa

Mateusz Morawiecki ma koncesję, patent, a nawet zaświadczenie sądowe na kłamstwa i dwulicowość.

– „Proces pluralizacji w wydaniu PiS oznacza, że media mają być na rozkaz Prezesa z Nowogrodzkiej” – tak skomentował jeden z internautów zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego o „dokończeniu procesu pluralizacji mediów”. Prezes PiS był gościem konwencji PiS w Bydgoszczy.

Kaczyński nie omieszkał rozwinąć swojej wypowiedzi. – „Musimy dokończyć proces pluralizacji mediów, żeby Polska mogła się rozwijać. Nie mamy jeszcze tego poziomu pluralizmu mediów, który by zapewniał to, że wszyscy wiedzą, jak w Polsce jest” – mówił prezes PiS.

A gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości co do intencji prezesa PiS, służymy jeszcze jednym cytatem. – „Ogromna większość zwykłych Polaków musi się w końcu zorientować, że ta droga, którą żeśmy wybrali jest w ich oczywistym interesie” – doprecyzował Kaczyński.

– „I wtedy słuchając Karnowskich, Rachonia, Ziemkiewicza i im podobnych będzie pan prezes szczęśliwy, a z nim cały naród”; – „Dlaczego, gdy czytam takie wypowiedzi, czuję, że każde pojęcie jest odwrócone do góry nogami? Dlaczego czuję, że nic nie rozumiem? Czy naprawdę już udowodniono, iż białe jest czarne, a czarne jest białe?”; – „Polska na 59.m-cu w rankingu wolności mediów Reporterzy bez Granic. Od 2015 r, od czasu, gdy PiS wygrało wybory, Polska spadła 18. miejsca na 59”; – „Tłumacząc na polski język prezesa, pluralizacja oznacza monopolizację” – komentowali internauci.

I dlatego tak istotne są wolne i niezależne media. I dlatego zwróciliśmy się do Państwa z prośbą o pomoc w utrzymaniu naszego portalu. I dlatego prosimy: Zajrzyj koniecznie na nasze aukcje.

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj >>>

Afera podkarpacka.

2 sierpnia znaleziono ciało Dawida „Cygana” Kosteckiego. Według podwładnych Zbigniewa Ziobry bokser miał popełnić samobójstwo wieszając się na prześcieradle, leżąc pod kocem w łóżku. Z kolei Prokuratura Krajowa wydała oświadczenie, w którym twierdziła, że Kostecki w swoich zeznaniach „nigdy nie wskazał, aby znani politycy i urzędnicy państwowi korzystali z usług podkarpackich agencji towarzyskich”.

Teraz portal Onet ujawnił zeznania „Cygana” Kosteckiego. Bokser już w 2012 roku w krakowskiej prokuraturze zeznał, że wysoki oficer CBŚ w porozumieniu z dwoma ukraińskimi gangsterami nagrywał i zbierał haki na korzystających z usług prostytutek polityków, urzędników i biznesmenów na Podkarpaciu.

Kostecki miał wiedzę m.in. o monitoringu zamontowanym w lokalu „Bara Bara” oraz w tzw. domówce, w której pracowała jedna z prostytutek. Kostecki zeznał, że z usług podkarpackich prostytutek korzystały osoby „z różnych środowisk”, a haki w postaci nagrań zbierane były „nie tylko na przestępców, ale także na osoby wywodzące się z kręgów polityki, biznesu, władzy lokalnej”.

Podsłuchy i monitoring miały być pomysłem oficera CBŚ Daniela Ś.

– W Krakowie pracuje na domówce niejaka Paula. Tak się ogłasza na stronie internetowej Roksa. (…) To prywatna nałożnica Daniela Ś. Bardzo atrakcyjna, młoda kobieta. Jestem przekonany, że zbiera ona informacje dla Ś., a w miejscu, w którym przyjmuje swoich klientów, zainstalowane są podsłuchy i monitoringi służące Danielowi do zbierania haków na różne osoby wywodzące się z każdego środowiska. Na pewno było tak, gdy pracowała w Rzeszowie – opowiadał śledczym Kostecki.

– Jeżeli chodzi o nielegalne podsłuchy lub monitoringi montowane przez Daniela Ś. i związanych z nim ludzi to na pewno słyszałem o lokalu Bara Bara w Budziwoju i o tzw. domówce u Pauli w Rzeszowie. (…) Z otoczenia dochodziły do mnie słuchy, że Ś. ma praktycznie na wszystko haki i nie chodzi wyłącznie o przestępców, ale również o osoby wywodzące się z kręgów polityki, biznesu, władzy lokalnej. Nie mam wiedzy, o jakie konkretnie osoby może chodzić – dodał bokser w trakcie drugiego składania zeznań, wyjaśniając, że montowane podsłuchy „służą zbieraniu informacji nie tylko na potrzeby prowadzonych postępowań, ale również mają na celu zbieranie informacji w stosunku do osób związanych z władzami i polityką”.

– Znam bądź wiem o istnieniu wielu osób, których nie chcę wskazywać z imienia i nazwiska, a które są zastraszone i boją się zeznawać w sprawie Daniela i jego grupy. (…) Te osoby boją się konsekwencji. Trzeba pamiętać, że wywodzą się one także z kręgów władzy, służb mundurowych itd. Nie są to sami przestępcy – wyjaśniał bokser.

Przed przejęciem władzy w Prokuraturze przez Zbigniewa Ziobrę śledczy bardzo uważnie badali wątek nagrywania VIP-ów w podkarpackich agencjach towarzyskich. W 2013 roku Krzysztof K., były partner biznesowy Kosteckiego, zeznał: – Z Danielem Ś. powiązana była działalność prostytutki o imieniu Paula, która miała zaczynać swoją karierę w klubie Olimp (należącym do braci R. – red.), a potem funkcjonowała na tzw. domówkach w Rzeszowie i w Krakowie. Ona działa do dzisiaj. Ś. darzył ją szczególnymi względami, była jego kochanką, która nagrywała swoich klientów. Ś. za jej pośrednictwem gromadził materiały na różne osoby, które były jej klientami. Były to osoby ze środowisk biznesowych i urzędniczych. (…) Generalnie rzecz biorąc działalność Daniela opiera się na zbieraniu haków na inne osoby. Dotyczy to także jego współpracowników z CBŚ. Słyszałem o tym od Dariusza K., który jest funkcjonariuszem policji w Rzeszowie, a jego ojciec jest sędzią tamtejszego Sądu Okręgowego.

Podsłuchy i kamery miały być instalowane we wszystkich „domówkach” Pauli.

Informacje ujawnione przez boksera doprowadziły do skazania Jewgenija i Aleksieja R., a także członków ich grupy przestępczej. W wyniku zeznań złożonych przez Kosteckiego zatrzymano także Daniela Ś.

Według byłego funkcjonariusza CBA Wojciecha J. jedną z nagranych osób był Marek Kuchciński z PiS.

Sąd Apelacyjny w Szczecinie podtrzymał wyrok sądu okręgowego w sprawie Pawła Jackowskiego, oskarżonego o znieważenie prezydenta RP. O tym w artykule „Nie będzie kary za wierszyk o Dudzie: „Dzisiaj pałac, jutro ciupa, nie prezydent, tylko d…a”.

– „Sąd apelacyjny nie uwzględnił apelacji prokuratora i utrzymał w mocy wyrok sądu okręgowego” – powiedział rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Szczecinie sędzia Janusz Jaromin. Sąd ponownie uznał, że szkodliwość społeczna zarzucanego Jackowskiego czynu jest znikoma, ponieważ nie nadszarpnięto w sposób istotny powagi ani godności urzędu głowy państwa.

Sąd skrytykował apelację prokuratora, wytykając mu nieścisłości oraz błędy, „a nawet drobne kłamstewka”. – „Sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił dowody. Nie ma podstaw, aby uchylać tamten wyrok” – zdecydował szczeciński Sąd Apelacyjny.

Po ogłoszeniu wyroku Paweł Jackowski nie krył zadowolenia. – „Bardzo się cieszę. Po cichu liczyłem na takie rozstrzygnięcie” – powiedział.

Wyrok jest prawomocny. Prokuratura może ewentualnie jeszcze skierować skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

4 myśli na temat “Pisowcy traktują ludzi jako głupców. I to działa”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s